Tenis w porcie

felieton: Kinga Dunin, 05.06.2013
+A -A

Jestem człowiekiem jak wielu innych i kiedy widzę jakąś skandaliczną informację o celebrycie czy polityku na czołówce „GW” – klikam. Nie czytam pudelka ani innego ratlerka, ale moi znajomi czytają, a ja nie zatykam uszu, kiedy dzielą się ze mną jakimś smacznym kąskiem. Oczywiście czytają to tylko dla beki, tak się chyba teraz mówi, to dość oczywista strategia, kiedy czegoś chcemy i nie chcemy zarazem.

 

W „GW” strategia ta polega na tym, że po podaniu skandalizującej informacji publikuje się teksty, które krytykują „godną jedynie brukowców pogoń za sensacją” i dostarczają czytelnikom – np. mnie – miłego poczucia wyższości. Oto my, gardzący brukową prasą, jej prymitywizmem, nas nie interesują plotki ani donosy. Dokładnie tak samo postąpiła „GW” w przypadku prowokacji dziennikarskiej wobec Fibaka, z której dość jasno wynika, że bywa pośrednikiem między sponsorami a paniami poszukującymi sponsora. Najpierw poinformowała, potem skrytykowała. To ciekawe, że Fibak zajmuje się stręczycielstwem, i okropne, że zostaliśmy o tym poinformowani. Ciekawość zaspokojona, czystość zachowana.

 

Ostatecznie mamy przyjąć do wiadomości taki oto komunikat: celebryta postąpił brzydko, ale to jego prywatna sprawa, która nie powinna być rozpatrywana w sferze publicznej. A właściwie czemu nie? Jeśli już ktoś tym celebrytą jest, i to z wyższej półki, to ma z tego wiele korzyści oraz kłopoty. I nie ma co liczyć na ochronę prywatności. Tak brzmi odpowiedź cyniczna. Mniej cyniczna odwołuje się do prawa. Prywatność prywatnością, ale jeśli ktoś łamie prawo, to należy się tym zająć. Stręczycielstwo w Polsce jest karalne, zagrożone karą więzienia do lat trzech. Co prawda stręczycielstwo do nierządu, a nie do sponsoringu, ale tym niech już zajmie się sąd.

 

Czy jednak publicznie wolno zajmować się czyjąś moralnością, gdy nie dochodzi do naruszenia prawa? W Polsce monopol na moralność ma KK, który na wszystko, co dotyczy sfery seksualno-obyczajowej, ma swoje przepisy, do których można się odwołać. Po drugiej stronie obowiązuje nie do końca przestrzegana zasada dyskrecji i desinteressment. To znaczy – jak zostało powiedziane – wolno powiedzieć, że ktoś źle postąpił, ale trzeba dodać, że to jego prywatna sprawa i nas to w zasadzie nie interesuje. Jako szczerych liberałów nie powinno interesować.

 

W ten sposób pozbywamy się ze sfery publicznej dyskusji na tematy moralne. Chociaż przecież wiemy, że zasad moralnych nie dał nam żaden Pan Bóg, tylko tworzymy je sami, w dyskursie praktycznym.

 

I jeśli nie uważamy, że wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone, także w sensie etycznym, to sposobem wytwarzania świeckiej moralności jest też publiczne dyskutowanie o niej. Wymaga to na przykład uzasadnienia swoich odruchów moralnych, tak dalece, jak jest to możliwe. Źle się pan Wojtek zachowuje, ale właściwie dlaczego? Żyjemy w kulturze, w której panuje kult pieniądza i sukcesu, młodości i piękna, a kobietom i mężczyznom przypisane są różne role i miejsca w strukturze władzy i prestiżu. Wszystko też daje się podobno przeliczyć na pieniądze. Kontrakt między bogatym kolesiem i atrakcyjną młodą kobietą wydaje się tylko prostą konsekwencją tej konfiguracji.

 

Innym wyjaśnieniem może być to, że mężczyźni zakochują się w pięknych młodych kobietach, a kobiety w bogatych lub wysoko postawionych mężczyznach. Czy należałoby tego zakazać? A przynajmniej potępiać? (Ktoś może w tym miejscu powiedzieć, że to nie kultura, a natura. No cóż, natury też nie musimy lubić ani słuchać w każdym calu. Moralność, nawet jeśli ma swoje biologiczne podstawy, bywa również antynaturalistyczna).

 

Czyżby zatem grzechem Fibaka był po prostu konformizm? A za potępieniami kryje się jedynie zazdrość tych, których nie stać, wobec kogoś, komu dostał się zdecydowanie większy kawałek tortu? Na jego obronę można powiedzieć, że nie złamał żadnej normy, którą by publicznie deklarował, nie jest świętoszkiem, których tutaj pełno. Jeśli ktoś uczciwie chce skrytykować Fibaka, powinien umieć też skrytykować tę część kultury, którą on reprezentuje. Jeśli sprzyjają temu bezrefleksyjne odruchy – tym lepiej. Etyka jednak na bezrefleksyjnych odruchach się nie kończy.

 

Polub Dziennik Opinii na FB   

Multimedia

Świetlica KP w Cieszynie

Rozmowy przy zbieraniu borówek | Spektakl

Widowisko teatralne „Rozmowy przy zbierania borówek”, stworzone przez Świetlicę Krytyki Politycznej w Cieszynie, przenosi nas w Beskidy 2016 roku, gdzie toczy się konflikt na tle różnic w postrzeganiu świata i przeżywania wędrówki – zarówno samotnej jak i tej wspólnej, z innymi ludźmi.

TVKP

Malinowska-Sempruch: Wiemy, że ludzie biorą narkotyki. Ale kobiety? Sensacja

– Kiedy mówimy o substancjach psychoaktywnych, to w przypadku dziewczyn i kobiet pojawia się wątek moralny. Wiemy, że ludzie biorą narkotyki. Że kobiety też? Robi się z tego niesamowita sensacja – mówiła Katarzyna Malinowska-Sempruch w programie Roberta Kowalskiego "Sterniczki w Krytyce Politycznej".

TVKP

Posłanka Nowoczesnej: Jeden z posłów powiedział „niezła z ciebie dupeczka”.

– Jedna z pierwszych rzeczy, jakie usłyszałam jak przyszłam do Sejmu, to, cytuję: „niezła z ciebie dupeczka. Byłam zszokowana że na sali sejmowej ktoś się do mnie w ten sposób odzywa.

Klub Krytyki Politycznej w Łodzi

Żyję w mieście rewolucji - film dokumentalny

Film dokumentalny prezentujący obchody 111. rocznicy Powstania Łódzkiego/Rewolucji 1905 roku, a także przygotowania do eventu. Obchody odbyły się 18 czerwca 2016 roku w Łodzi.