Miasto

Rok w mieście

W 2013 będzie coraz więcej pytań o budżety miast, sprawiedliwe wykorzystanie środków i zarządzanie zasobami komunalnymi – pisze Joanna Erbel.

Jeśli patrzeć z perspektywy miejskich ruchów społecznych, rok 2012 był jednym z ciekawszych. O ile 2011 był rokiem poszerzania pola walki i nowych inicjatyw służących miejskiej demokracji, o tyle 2012 był ich wzmocnieniem i kontynuacją. Siły nabrały postulaty społeczne i żądania redefinicji polityki miejskiej, tak aby nakierowana była ona na ochronę najsłabszych mieszkanek i mieszkańców miast, a nie kapitału. Szczególne wagi nabrała kwestia mieszkaniowa. Dużą popularność zyskała również idea budżetu obywatelskiego.

Budżety obywatelskie

Budżet obywatelski po raz pierwszy został wprowadzony w Polsce w 2011 roku w Sopocie, a w 2012 roku zaczął się upowszechniać również w innych miastach, m.in. Zielonej Górze, Poznaniu, Dąbrowie Górniczej, Łodzi, Elblągu czy Warszawie. Idea budżetu obywatelskiego, niegdyś tak odległa, stała się realnym i coraz bardziej popularnym sposobem włączania mieszkanek i mieszkańców miasta we współdecydowanie. Wraz z popularnością pojawiła się też krytyka: wskazywano na niebezpieczeństwa wynikające z braku informacji i motywacji miejskich urzędów, dalekich od idei wzmacniania demokracji bezpośredniej.

Jakkolwiek można być krytycznym wobec sposobu wprowadzania budżetów obywatelskich w różnych miastach, nie można zaprzeczyć, że rozmowa z mieszkankami i mieszkańcami na temat miejskich finansów pozwala na radykalniejsze żądania. Pierwszą jaskółką takiej zmiany jest projekt Obywatelskiej Strategii Konin 2020, który przewiduje stopniowe wprowadzanie pełnego budżetu obywatelskiego, aby mieszkanki i mieszkańcy miasta mogli w 2018 roku decydować o całej elastycznej części miejskiego budżetu.

Euro 2012 i matematyka budżetowa

Wprowadzanie budżetów obywatelskich to nie był jedyny moment, gdy w 2012 roku liczono wydatki budżetowe. Znacznie silniejszą motywacją do tego były wydatki związane z Euro 2012. Duża sportowa impreza, która w zamyśle władz Polski miała być narodowym świętem, okazją do międzynarodowej promocji oraz rozwoju drobnej przedsiębiorczości, infrastruktury, turystyki i sportu, była jednocześnie dużym obciążeniem dla miejskich budżetów. Powstała inicjatywa „Chleba zamiast igrzysk”, podkreślająca koszty społeczne, które będziemy ponosić ze względu na ogromne wydatki związane z organizacją Euro 2012.

Organizatorzy inicjatywy zwracali uwagę, że lekką ręką wydano około 96 mld złotych, a za sumę przeznaczoną na poznański stadion (750 mln złotych) można by przez kolejne dziesięć lat opłacać ponad 6 tysięcy miejsc w żłobkach publicznych. Podkreślali, że w czasie, gdy na organizację turnieju piłkarskiego wydaje się miliardy złotych, w całej Polsce obcina się wydatki na realizację podstawowych potrzeb społecznych. Zamykane są przedszkola, szkoły i domy kultury, wzrastają opłaty za żłobki, komunikację publiczną i mieszkania. Prywatyzuje się lub zamyka przychodnie, szpitale i zakłady pracy. Brakuje pieniędzy na walkę z bezrobociem, które wciąż rośnie.

Według krytyków Euro 2012 nie można jednorazowej przyjemności uczestniczenia w igrzyskach przekładać nad komfort codziennego życia mieszkanek i mieszkańców miast i ich potrzeby. 10 czerwca w Poznaniu odbyła się ogólnopolska demonstracja pod hasłem „Chleba zamiast igrzysk”.

Euro 2012 nie było jedyną sytuacją, w której wydatki socjalne konkurowały z imprezą sportową. Poznań stracił ponad 20 mln złotych na Euro, a mimo to prezydent Ryszard Grobelny postanowił wydać kolejne 77 milionów na Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie. Po fali krytyki radni Poznania zablokowali ten pomysł. Z kolei w Krakowie wymyślono, żeby w 2022 roku miasto zorganizowało zimowe igrzyska. Aby to było możliwe, konieczne było wpisanie do budżetu miasta na 2013 rok 1,5 mln złotych na promocję tej imprezy. Ten pomysł również wzbudził protesty społeczne pod hasłem „Chleba zamiast igrzysk”. Ich uczestnicy i uczestniczki byli oburzeni, że kiedy miasto jest w kryzysie, inwestuje się w promocję niepotrzebnych według nich imprez sportowych.

Walka o szkolne stołówki i żłobki

Cięcia budżetowe sprawiły, że miejska administracja szuka oszczędności w opiece społecznej i edukacji. W Krakowie, a następnie w Warszawie w marcu 2012 doszło do silnej mobilizacji przeciwko prywatyzacji szkolnych stołówek. Protestujący w Warszawie podkreślali, że stołeczny ratusz jednocześnie likwiduje niektóre szkoły, podwyższa opłaty w żłobkach i przedszkolach. Jak w przypadku inicjatywy „Chleba zamiast igrzysk” pokazywano, że miasto wydało już, lub planuje wydać, astronomiczne sumy na nieracjonalne z punktu widzenia podstawowych potrzeb mieszkańców projekty, np. 60 mln zł na promocję stolicy (pozycja budżetowa zwiększona w 2012 r. o 25 mln zł); 3,6 mln zł na Noc Sylwestrową; 11,6 mln zł na Multimedialny Park Fontann na Podzamczu; 500 mln zł na Stadion Legii. Wydatki na administrację publiczną wzrosną w tym czasie o 75 mln zł. Mimo protestów nie udało się zatrzymać tego projektu. Obecnie większość stołówek w warszawskich szkołach podstawowych obsługują wybrani w przetargu ajenci. Na razie nie ma skarg na ich działanie.

W Poznaniu z kolei najsilniejsze protesty dotyczyły praw i wynagrodzeń pracownic żłobków. Protestujące domagały się między innymi rewaloryzacji płac ze względu na wydłużony czas pracy. Przy walce o podwyżki również powracał temat dzielenia wydatków budżetowych. W końcu na ostatniej w 2012 roku sesji rady miasta zdecydowano o podwyżce wynagrodzeń pracownic żłobków o 121 złotych, ale jak podkreślają pracownice, to zdecydowanie za mało.

Barterem i społem

Rok 2012 to również rok większego zainteresowania alternatywnymi modelami wymiany i wzrostu popularności idei spółdzielczości. W połowie kwietnia odbył się w Warszawie Pierwszy Otwarty Zjazd Kooperatyw Spożywczych zorganizowany przez Warszawską Kooperatywę Spożywczą. Celem działalności kooperatyw jest budowanie sprawiedliwej i ekologicznej gospodarki. Oprócz zaspokajania potrzeb żywieniowych swoich członków i członkiń kooperatywy działają jako instytucje socjalno-oświatowe: dają wsparcie, prowadzą kluby dyskusyjne, organizują pikniki integracyjne oraz propagują ideę spółdzielczości. Ogólnopolskie sieciowanie pokazuje, że istnieje duża potrzeba wymiany doświadczeń i szukania nowych modeli relacji i produkcji.

Inicjatywy wychodzące poza kapitalistyczny system są nieliczne i działają w niewielkim zakresie, ale w tym roku można było odczuć rosnącą popularność różnych form bezgotówkowej wymiany. Przykładem takiego działania w Warszawie jest zarówno Thingo nakierowana na potrzeby klasy kreatywnej, jak i Społecznościowy System Wymiany – Wymiennik.

Wymiennik to społeczność ludzi, którzy wymieniają się między sobą usługami i rzeczami. Działa zarówno w przestrzeni miasta, jak i w internecie, gdzie pojawiają się ogłoszenia i oferty – od naprawy rowerów, przez lekcje niemieckiego, po warzywa z przydomowego ogrodu. Wymiennik daje możliwość mierzenia i zapisywania wartości wszystkich tych krążących między nami rzeczy i dostarczanych usług, co ma zapewnić zdrową równowagę pomiędzy dawaniem i braniem.

II Kongres Ruchów Miejskich i Ministerstwo Miast

Ważnym wydarzeniem w 2012 roku był II Kongres Ruchów Miejskich, który odbył się w październiku w Łodzi. W tym roku przyjechało dwa razy więcej osób niż na I Kongres w 2011 – ponad 200 z ponad 100 organizacji. Efektem I Kongresu Ruchów Miejskich było sformułowanie 9 tez o mieście (które następnie przybito do drzwi ratuszy w miastach, z których przyjechali uczestnicy i uczestniczki); głównym celem II Kongresu było sformułowanie uwag do Założeń Krajowej Polityki Miejskiej do roku 2020, przygotowanych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Uwagi w ostatecznej formie zostały złożone w MRR 28 grudnia 2012.

Ważnym elementem II KRM było również zwrócenie uwagi na konieczność powołania Ministerstwa Miast – i happening z symbolicznym powołaniem takiego ministerstwa. Pokazało to, że ruchy miejskie są gotowe do współtworzenia polityki zarówno na poziomie lokalnym – rad dzielnic, rad miasta – jak i ogólnopolskim.

Reprywatyzacja i opór

Ważnym wydarzeniem, które rozpoczęło rok 2012, był pogrzeb Jolanty Brzeskiej, działaczki Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, której spalone ciało znaleziono 1 marca 2011 roku w podwarszawskim Lesie Kabackim. Tajemnicza śmierć Brzeskiej wstrząsnęła opinią publiczną, ponieważ pokazała, że walka o prawa lokatorów wiąże się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem. Długotrwałe śledztwo nie wyjaśniło okoliczności jej tajemniczej śmierci. Jeśli jednak miała ona złamać kręgosłup ruchowi lokatorskiemu, to się to nie powiodło.

Co więcej, ta tragedia skupiła na tematyce lokatorskiej uwagę mediów i opinii publicznej. Kwestia reprywatyzacji na stałe weszła do debaty o warszawskiej polityce mieszkaniowej. Śmierć Brzeskiej nie była jedynym przykładem, że życie lokatorów jest zagrożone – pod koniec 2011 roku na warszawskiej Pradze Północ miała miejsce seria podpaleń w zreprywatyzowanych kamienicach. Tu również lokatorzy nie mogli liczyć na pomoc organów państwa.

„Czyściciele kamienic” i walka o Stolarską

Nękanie lokatorek i lokatorów prywatnych kamienic nie było wyłącznie warszawską specyfiką. Najgłośniejsza sprawa, która obiegła całą Polską i również wywołała duże zainteresowanie mediów, to sytuacja kamienicy przy ulicy Stolarskiej w Poznaniu. Od połowy sierpnia trwa jej blokada zorganizowana przez mieszkanki i mieszkańców oraz poznańskich anarchistów i anarchistki. Mieszkańcy Stolarskiej się nie poddają. Starają się uzyskać pomoc od innych mieszkańców Poznania. We wrześniu powstała Koalicja na Rzecz Mieszkańców Stolarskiej, która zebrała pod apelem o solidarność z mieszkańcami ul. Stolarskiej 2 w Poznaniu prawie 800 podpisów, zarówno poznanianek i poznaniaków, jak i mieszkanek i mieszkańców innych miast.

Mimo serii protestów nie udało się do tej pory uregulować sytuacji przy Stolarskiej 2. Co więcej, tuż przed Wigilią nieznani sprawcy zerwali instalację elektryczną w budynku, pozbawiając ostatecznie mieszkających w kamienicy prądu. Stolarska jest kolejnym przykładem, który każe postawić pytanie o prawa lokatorek i lokatorów, coraz częściej wchodzące w konflikt z prawem do dowolnego korzystania z własności prywatnej.

W obronie Elby

Kwestia własności powracała również przy okazji dyskusji o skłotach. 16 marca odbyła się ewikcja warszawskiego skłotu Elba. Firma ochroniarska zatrudniona przez właścicieli terenu wkroczyła na skłot i próbowała siłą usunąć jego mieszkańców i mieszkanki oraz ich rzeczy. Firmie ochroniarskiej Skrzecz, która pojawiła się na Elbie, nie towarzyszył komornik ani przedstawiciel właściciela terenu; ochroniarze nie mieli żadnych dokumentów potwierdzających własność. Była za to policja, która dołączyła do szturmu ochroniarzy na budynek – miała pilnować, żeby nikomu nic się stało.

Jednak udział policji w tego typu działaniach nie jest standardową procedurą. Pokazuje za to,  jak mylnie władze miasta rozumieją swoje obowiązki wobec mieszkanek i mieszkańców. Zamiast mediować między mieszkańcami skłotu a właścicielem terenu, zamiast szukać rozwiązania, które pogodzi osoby korzystające z działalności niezależnego centrum kultury i właściciela terenu, miasto stanęło po jednej stronie – po stronie własności prywatnej i kapitału, a nie mniej zamożnych osób.

Tydzień później w Warszawie odbyła się demonstracja w obronie skłotu. Wzięło w niej udział kilka tysięcy osób, co pokazuje duże społeczne poparcie dla tego typu alternatywnych inicjatyw.

Zeskłotować pustostany, powołać Okrągły Stół Mieszkaniowy

Dzień po demonstracji w obronie Elby odbyła się konferencja prasowa na nowo otwartym warszawskim skłocie Przychodnia, w samym centrum Warszawy przy ulicy Skorupki. Ujawnienie istnienia nowego skłotu wywołało reakcję policji. Skłotersi zabarykadowali się w budynku. Po wielu negocjacjach miejscy urzędnicy zgodzili się na pozostanie w nim skłotersów.

Skłot Przychodnia działa od marca i stanowi nową przestrzeń dla kultury alternatywnej. Zeskłotowanie pustostanu służyło jednak nie tylko zdobyciu nowej przestrzeni dla konkretnej grupy osób, ale również postawieniu pytania o wykorzystanie pustostanów w Warszawie i politykę mieszkaniową. Podczas zeskłotowania budynku powstała idea powołania Okrągłego Stołu Mieszkaniowego, który stanowiłby platformę współpracy środowisk lokatorskich i urzędu miasta. OSM w Warszawie działa od kwietnia.

Nowe skłoty powstają nie tylko w Warszawie. W Poznaniu przy ul. Podgórze powstało nowe miejsce założone przez kolektyw Warsztat. Grupa młodych osób wyremontowała pusty od lat budynek i zamierzała tam prowadzić działalność społeczno-edukacyjną. Odnowiono przestrzenie bytowe (odgrzybianie, malowanie, zabezpieczenie niekompletnej infrastruktury), wstawiono okna, załatano dach, zaplanowano osuszenie ścian.

Trwały też przygotowania do zaadaptowania pomieszczeń na przyszłą jadłodajnię socjalną kolektywu Jedzenie Zamiast Bomb, aby w sezonie jesienno-zimowym zająć się dystrybucją wegańskich posiłków oraz bezpłatnych minipiecyków dla potrzebujących. Kamienica miała zyskać ekologiczne podłączenie mediów, tzw. off-the-grid (odzysk deszczówki oraz wody szarej, rekuperacyjne ogrzewanie, zeroemisyjne źródła energii) oraz racjonalną gospodarkę odpadami, we współpracy z kolektywem technologicznym FreeLab. Nic jednak nie wyszło z tych planów. 29 sierpnia skłotersi zostali wyrzuceni przez właścicieli przy brutalnej asyście policji.

W grudniu zeskłotowano jeszcze dwa pustostany w Warszawie – nie w celu zamieszkania, ale żeby pokazać konieczność rozmowy o stanie zasobu mieszkaniowego i wykorzystaniu pustostanów. Mimo powstania Okrągłych Stołów Mieszkaniowych wciąż jeszcze daleko do pełnej współpracy środowisk społecznych i urzędu miasta. Oczekiwania są rozbieżne, a ustalenie formy współpracy satysfakcjonującej i dla strony społecznej, i dla urzędów jest niewątpliwie wyzwaniem na 2013 rok.

Dotyczy to nie tylko Warszawy, ale również innych miast. W Krakowie Okrągły Stół Mieszkaniowy działa od 2011, ale lokalne organizacje lokatorskie nie są zadowolone z wyników jego prac. Próby stworzenia okrągłego stołu ds. problemów polityki społeczno-mieszkaniowej były podejmowane na początku roku również w Poznaniu. Urzędnicy nie zgodzili się jednak na warunek wyjściowy, jakim dla strony społecznej było wstrzymanie planowanego zasiedlania osiedli kontenerowych i eksmisji. Dialog społeczny w kwestii mieszkaniowej kuleje również w Gdańsku, gdzie działająca od lat inicjatywa Nic O Nas Bez Nas zawiesiła swoją działalność ze względu na całkowity brak współpracy ze strony urzędu miasta.

Podwyżki opłat za komunikację miejską

Końcówka 2012 roku to zapowiedzi podwyżek cen biletów. Będą one szczególnie odczuwalne w Warszawie i Poznaniu. W Poznaniu Stowarzyszenie Projekt Poznań zainicjowało zbieranie podpisów pod uchwałą w sprawie zamrożenia podwyżki cen biletów tramwajowych na rok i przedłużenia ważności biletów 15-minutowych. Zebrano kilkanaście tysięcy podpisów (z 5 tysięcy koniecznych do złożenia uchwały). Była to pierwsza obywatelska uchwała w historii Poznania. Ta mobilizacja społeczna została jednak zignorowana przez radnych miasta i ostatecznie projekt uchwały odrzucono. Bilety będą coraz droższe, więc to pewnie nie ostatnie starcie o dostępność komunikacji miejskiej.

Co w 2013?

W 2013 można się spodziewać radykalizacji działań ze strony miejskich ruchów społecznych. W obliczu cięć budżetowych będą się nasilały pytania o konstrukcję budżetów miast, wykorzystanie obecnych środków i sposób zarządzania zasobem komunalnym. W 2013 roku możemy się również spodziewać pierwszych przymiarek do wyborczych kampanii samorządowych w 2014 roku. Będzie to czas mobilizacji wokół nowych wizji polityki miejskiej – zarówno ze strony władz samorządowych, jak i ruchów społecznych. Dopuszczenie mieszkanek i mieszkańców do współdecydowania o miejskich zasobach może się okazać jedynym sposobem na poradzenie sobie z niezadowoleniem społecznym wywołanym cięciami wydatków.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.