|
Co zrobić, żeby podręczniki były za darmo?
Takie rozwiązanie jest sprzeczne z interesem wydawców, więc musiałaby to być zmiana systemowa. Chodzi o stworzenie otwartych zasobów ze środków publicznych. Nie jest to ani bardzo trudne, ani drogie.
Czy to bardziej opłacalne niż dofinansowanie zakupu materiałów szkolnych z budżetu państwa?
Zdecydowanie tak. Kwota dofinansowań za zeszły rok wynosiła 94 mln złotych. Internetową bazę podręczników można zorganizować zbliżonym kosztem. Dopłaty to coroczny wydatek natomiast organizacja otwartych zasobów edukacyjnych jest jednorazowa i wymaga tylko aktualizowania. Poza tym nie wiadomo, czy za pomocą refundacji bardziej wspieramy budżety biedniejszych rodzin, czy raczej rynek podręczników papierowych. Nie jest to więc tylko kwestia opłacalności. To słuszne ideowo i nowoczesne rozwiązanie, faktycznie otwierające dostęp do wiedzy.
Ale elektroniczne podręczniki już istnieją i jest ich z roku na rok coraz więcej.
To są najczęściej elektroniczne wersje podręczników papierowych. Rozpowszechnia się je w formacie z ograniczonym dostępem, tylko na konkretne urządzenia, bez prawa do przetwarzania. Ani nauczyciel, ani uczeń nie może wydrukować fragmentu takiego podręcznika i użyć go na przykład do szkolnej gazetki.
Czy wydawcy bronią się przed waszymi pomysłami?
Zawsze pojawiają się grupy strzegące swoich interesów i próbujące powstrzymać zmiany. Nie chcemy doprowadzać kogokolwiek do bankructwa. Wydawcy papierowych podręczników muszą zaakceptować, że świat szybko się zmienia i nie ma sensu podtrzymywanie drogiej technologii produkcji. Digitalizacja i tak w końcu nadejdzie. Opóźnianie tego procesu jest zwyczajnie szkodliwe. To kwestia naszej świadomości. Lobby rodziców, dzieci i nauczycieli jest potencjalnie znacznie silniejsze niż wydawnicze grupy interesu. Celem jest finansowana z publicznych pieniędzy alternatywa, a nie eliminacja konkurencji.
Dlaczego rynek podręczników w obecnej postaci jest szkodliwy?
Szkodzi o tyle, że jest anachroniczny. W zeszycie ćwiczeń do informatyki dla drugiej klasy szkoły podstawowej trzeba narysować rysunek, odpowiedzieć na kilka pytań, wypełniając tabelę, a później dokładnie to samo zrobić w MS Paint. Kto dzisiaj w ten sposób korzysta z komputera?
Nie ma ryzyka, że do proponowanych przez was rozwiązań wkradną się problemy z prawem autorskim i próby działalności obliczonej na zysk?
Bronimy się licencją. Publikujemy na warunkach CC BY-SA, czyli uznania autorstwa na tych samych warunkach. Każdy może bezpłatnie używać naszych treści ale nie może zastrzec sobie do nich praw. Może je również sprzedawać, na przykład przystosowując je do formatu swojego czytnika, ale fakt, że pozostają dostępne w sieci, uniemożliwi narzucenie wysokiej ceny. Komercyjne wykorzystanie treści można też całkowicie wykluczyć za pomocą licencji CC BY-NC.
Jakich macie sprzymierzeńców?
Koalicja Otwartej Edukacji to około piętnastu dużych organizacji. Poza tym co roku zwraca się do nas z prośbą o informację szereg mediów; wyrażając tym samym oczekiwania rodziców. Hasło Wolne Podręczniki jest bardzo nośne, dotyczy niemal każdej polskiej rodziny.
Co roku rodzice biorą na siebie ciężar zakupu podręczników i nie tworzy się z ich strony żaden zorganizowany ruch na rzecz zmiany.
To jeden z celów, jakie Koalicja postawiła sobie na przyszły rok. Chcemy znaleźć stronników wśród organizacji rodzicielskich. Ich poparcie sprawiłoby, że nasze postulaty będą znacznie lepiej słyszalne. Niestety rodzice nie wiedzą, że nie muszą kupować lektur, które dostępne są bezpłatnie w sieci.
Nauczyciele pozytywnie reagują na waszą propozycję?
Przeważnie tak. Czasem trzeba wytłumaczyć im, że wolne licencje nie sprawią, że będzie można podkradać sobie scenariusze lekcji. Często spotykamy się z obawą o informatyczne kompetencje nauczycieli ale to raczej mit. Większość z nich, podobnie jak uczniowie, sprawnie korzysta z komputerów w domu. Przygotowujemy też projekt Edukacja Medialna, który będzie miał na celu stworzenie materiałów edukacyjnych dla trenerów i nauczycieli oraz tworzenia sieci szkoleniowych, które pomogą szybko podnieść sprawność w posługiwaniu się narzędziami internetowymi.
Udało wam się wzbudzić zainteresowanie władz?
Tak. Przedstawiciele koalicji uczestniczą w konsultacjach rządowych przy programie „Laptop dla ucznia” i doradzają przy tworzeniu portalu Scholaris, gdzie walczą o możliwość udostępniania otwartych zasobów.
Jak wyglądają podobne inicjatywy na świecie?
Jeśli chodzi o oddolne tworzenie zasobów, Polska wypada bardzo dobrze. Otwierają się instytucje, repozytoria naukowe, tworzone są konkursy dla użytkowników Creative Commons, ale naprawdę istotne są rozwiązania na szczeblu centralnym. Tutaj punktem odniesienia są zazwyczaj Stany Zjednoczone. W USA wszystko co tworzone jest ze środków publicznych staje się też powszechnie dostępne, bez ograniczeń. Przeznacza się na to bardzo duże sumy pieniędzy, wynajmuje znakomitych fachowców co idzie w parze z zasięgiem i popularnością. Tworzy się też tradycja uwalniania zasobów jak w przypadku spektakularnej akcji MIT, która udostępniła swoje materiały naukowe. W Europie wzorcowa jest Finlandia, która posiada bardzo innowacyjny i zaawansowany system edukacji, w którym znaczną rolę odgrywają otwarte zasoby. Pieniądze przeznaczane na rozwój wolnych licencji idą w parze z wielkością nakładów na samą edukację.
A co ze społecznościowym, nieodpłatnym tworzeniem treści?
Idea Wiki, czyli zbiorowej i publicznej edycji stron internetowych sprawdza się w ograniczonym zasięgu. Polska Wikipedia jest jedną z najprężniejszych na świecie, ale tworzona jest przez specjalistów o stosunkowo wąskich zainteresowaniach. Podręczniki wymagają koordynacji i merytorycznej pomocy ekspertów. Ruch pozostaje oddolny, ale w pewnym momencie muszą pojawić się środki na scalenie tych działań pod okiem fachowców.
Jak wiele czasu potrzeba na przeprowadzenie proponowanych przez Fundację Nowoczesna Polska zmian?
Zdajemy sobie sprawę, że jeśli chodzi o zmiany systemowe, nic nie dzieje się z dnia na dzień. Działamy małymi krokami, na początku wykorzystując możliwości, jakie już dzisiaj daje nam prawo. Najpierw otworzyliśmy więc internetową bibliotekę Wolne Lektury, gdzie wykorzystujemy utwory z domeny publicznej. Pokazujemy, że coś, co jest bezpłatne i można się tym dowolnie dzielić, może być również wysokiej jakości. Opiekę nad projektem sprawuje redakcja merytoryczna złożona z doktorów polonistyki i wykwalifikowany informatyk. Krokiem w dobrym kierunku byłoby tworzenie większej ilości konkursów publicznych na tworzenie otwartych zasobów. Dzisiaj o fundusze jest bardzo trudno, a kwestia tworzenia otwartych zasobów pojawia się raczej przy okazji innych inicjatyw.
Rozumiem, że dajecie nie tylko pomysł, ale również tworzycie narzędzia pozwalające korzystać z uwolnionych treści.
Platforma szerokiej dystrybucji musiałaby być znacznie bardziej rozbudowana, ale my pokazujemy, że nawet mały NGO-s jest w stanie działać w całym kraju. Samodzielnie wypuściliśmy mobilną aplikację na system Android, dało się to zrobić za stosunkowo niewielkie pieniądze.
*Kasia Sawko – animatorka kultury i lingwistka, lektorka języka francuskiego. Współtwórczyni InfoPraga i koordynatorka Koalicji Otwartej Edukacji i projektów Fundacji Nowoczesna Polska.
Fundacja Nowoczesna Polska – działa na rzecz nowoczesnej edukacji oraz promocji innowacyjnych technologii. Jej największym dotychczas projektem jest szkolna biblioteka internetowa Wolne Lektury. Fundacja jest członkiem założycielem Koalicji Otwartej Edukacji.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...