Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Rudnicki, Klebaniuk: Spór o krzyże, czyli walka o pryncypia Drukuj
Z dr Pawłem Rudnickim i dr Jarosławem Klebaniukiem rozmawia Michał Syska   
06.12.2009
„Rozpuszczeni smarkacze czują się kompletnie bezkarni. To jest typowa szczeniacka zadyma. Przy czym za zadymę to człowiek bywa - jak chodzi do szkoły i szkoła jest dobra - karany. Czyli ponosi konsekwencje” - tak prof. Ryszard Legutko („Gazeta Wrocławska”, 4 grudnia), eurodeptowany PiS i były minister edukacji, ocenił inicjatywę trojga uczniów wrocławskiego XIV LO, którzy, powołując się na Konstytucję RP, zwrócili się do dyrekcji szkoły o usunięcie symboli religijnych z sal lekcyjnych. W podobnym tonie wypowiadali się także inni politycy oraz prawicowi blogerzy, którzy na forach internetowych agresywnie atakowali trójkę licealistów. Środowiska konserwatywne i narodowo-katolickie w ostatnich dniach wysłały setki maili do dyrektora XIV LO z apelem, by ten nie spełnił postulatów zawartych w petycji uczniów.

Poprosiliśmy przedstawicieli wrocławskiego świata naukowego o komentarz do tych reakcji.

Michał Syska, KP: Prof. Ryszard Legutko chce ukarania autorów petycji w sprawie usunięcia symboli religijnych z klas XIV LO we Wrocławiu. Czy z pedagogicznego punktu widzenia uczniowie ci dopuścili się występku? Zasługują na karę?

Dr Paweł Rudnicki*: Po pierwsze warto zauważyć, że wypowiedź prof. Legutki, wpisuje się w konserwatywny sposób myślenia o edukacji, szkole, nauczycielu i uczniu. Profesor, były minister edukacji, eurodeputowany obywatelską inicjatywę licealistów nazywa zadymą i próbuje ukazać ich działanie jako wybryk dzieciaków, które chcą zaistnieć w mediach i nic poza tym. Nie próbuje nawet dostrzec, że za działaniem uczniów stoi chęć przywrócenia normalności polskiej zideologizowanej, zindoktrynowanej szkole. Młodzi ludzi spróbowali zmienić jednowymiarowy świat szkoły, korzystając z możliwości, które zapewnia im konstytucja. Eurodeputowany PiS nie próbuje odnaleźć w działaniu uczniów obywatelskości czy odwagi cywilnej, ale próbuje banalizować ich działania, sprowadzając je do zabawy niedorosłych, czyli smarkaczy.

W komentarzu byłego ministra nie pojawiło się nic nowego, wszak dla konserwatystów szkoła jest przede wszystkim miejscem utrwalania tradycji i kultury, a licealiści rzucili wyzwanie jednemu z fundamentów konserwatywnej szkoły, konserwatywnego społeczeństwa i konserwatywnego państwa – religii katolickiej. Wypowiedź prof. Legutki ukazuje, że w jego myśleniu świat szkolny jest banalnie prosty: szkoła nadal jest świątynią wiedzy, centrum edukacyjnego wszechświata, nauczyciele są wszechwiedzący, a uczniowie nicniewiedzący. W takim kontekście licealiści faktycznie dopuścili się występku – bowiem przeciwstawili się nie tylko zasadom szkoły, ale i podporządkowanego Kościołowi państwa. Profesor najwyraźniej nie przyjmuje do wiadomości, że młodzi ludzie mają własne zdanie, są osobami refleksyjnymi i korzystają z praw, które gwarantuje im konstytucja. W sytuacji, w której obywatelskie działanie uczniów – w wypowiedzi byłego ministra edukacji – zasługuje na karę, pojawia się pytanie czy w jednowymiarowym świecie polskiej szkoły, jest miejsce dla ludzi myślących inaczej niż większość?

Po drugie, rzecz jasna uczniowie nie popełnili żadnego występku. W koncepcjach pedagogicznych można odnaleźć pewnego rodzaju dychotomię. Wszelkie działania pedagogiczne (wychowanie, edukacja, socjalizacja) można ukierunkować w taki sposób, aby adaptowały do istniejących warunków lub emancypowały z przestrzeni, które jednostka uzna za opresyjne. Działanie wrocławskich licealistów to próba uwolnienia się spod ogromnego wpływu kultury dominującej. Tym bardziej cenna, że w polskiej rzeczywistości edukacyjnej podobne inicjatywy są rzadkością. Polscy uczniowie, poza sporadycznymi wyjątkami, bywają bierni, nie są postrzegani jako istotni uczestnicy debaty publicznej, mimo że w niedługiej perspektywie to właśnie ich głosy będą decydowały o wyborczych zwycięstwach lub porażkach. Uważam, że działanie licealistów powinno otrzymać wsparcie społeczne. Zwłaszcza że śledząc fora internetowe, można odnaleźć naprawdę brutalne wypowiedzi dotyczące ich akcji, ocierające się wręcz o medialny lincz.

Legutko dodaje, że „w normalnych warunkach nauczyciele powinni ostro zareagować, ale będą się bali”. O jakie „normalne warunki” tu chodzi?

Najwyraźniej, podkreślam: były minister edukacji,ma na myśli sytuację, w której nauczyciel – szkolny pan(i) życia lub śmierci – doprowadza ucznia „do porządku”, czyli za pomocą odpowiednich wzmocnień negatywnych przypomina mu o jego miejscu. W tym kontekście warto odwołać się do spostrzeżenia Jacka Kuronia, który w tekście „Zło, które czynię” zauważał, że w warunkach, w których nauczyciel sprawuje władzę absolutną nad uczniem szkoła staje się dla dziecka miejscem kaźni. Te mocne słowa Kuronia, zostały napisane w 1984 roku, jako krytyka szkoły w warunkach państwa totalitarnego. Profesor Legutko zdaje się wierzyć, że metody terroryzowania uczniów są skuteczne, jednak nauczyciele będą bali się z nich skorzystać.

Wywiad z prof. Legutko bardzo niepokoi mnie jako pedagoga, ukazuje on bowiem rozumienie edukacji jako przestrzeni pozwalającej przede wszystkim na modelowanie jednostek wedle określonego i jedynie poprawnego wzoru, ograniczanie swobody myśli, wypowiedzi, jednym słowem swobód obywatelskich. Dziwi mnie to zwłaszcza dlatego, że prof. Legutko jest filozofem, winien zatem dostrzegać zalety różnic w poglądach i doceniać je.

Być może opinie, takie jak Legutki, powodują, że w polskich szkołach nie wychowujemy świadomych i samodzielnie myślących obywateli.


Zdecydowanie nie jest dobrym znakiem, że tak ważna w polskim życiu społecznym postać  w tak kategoryczny sposób ocenia zachowanie uczniów. Legutko był odpowiedzialny za polską edukację, ten wywiad pokazuje, jak rozumiał edukowanie młodych ludzi. Bez prawa głosu, skupionych na uczeniu się kluczy maturalnych zamiast na społecznym zaangażowaniu. Taka edukacja jest tylko kiepską podróbką działania, które powinno młodym ludziom pozwalać na zrozumienie świata, w którym żyją; czynić ich odpowiedzialnymi obywatelami; kreatorami własnych biografii, a nie wypełniaczami modeli zaakceptowanych przez władzę.

Warto dobitnie podkreślić: edukacja ma moc zmieniania rzeczywistości. Nie może jednak pozostawać pod wpływem jakiejkolwiek ideologii, religii, organizacji politycznych. Dlatego postrzegam działanie wrocławskich uczniów jako naprawdę istotny przejaw ich obywatelskiego zaangażowania w przywracanie polskiej szkole jej świeckiego wymiaru. Chcę wyrazić poparcie dla uczniów, zrobili ważną rzecz, zabrali jako pierwsi głos w debacie, która właśnie się rozpoczyna. Ważne, że zaczęli ją właśnie uczniowie, a nie politycy, nauczyciele czy edukacyjni urzędnicy. Okazuje się, że mimo całej opresji formalnej edukacji, zdarzają się i tacy uczniowie, którzy potrafią dobitnie przekazywać swoje zdanie. To w całej tej historii akcent niezwykle budujący.

dr Paweł Rudnicki* - pedagog i politolog, adiunkt w Instytucie Pedagogiki Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. Autor książki Oblicza buntu w biografiach kontestatorów. Refleksyjność – wyzwalające uczenie się – zmiana.

 — 
Michał Syska, KP: W audycji Radia Wrocław jedna z dziennikarek stwierdziła, że inicjatywa trójki uczniów z XIV LO nie wymagała wcale wielkiej odwagi. Tymczasem trzy dni później ksiądz-katecheta z tej szkoły mówi na łamach lokalnego dodatku do „Gazety Wyborczej”: „Przychodzą licealiści, absolwenci i pytają: «Proszę księdza, co robimy? Jak reagujemy?»”. Ktoś tam nawet zażartował: «To my im teraz pokażemy, wtłuczemy im!»”. Rozbawił pana ten żart?

Dr Jarosław Klebaniuk*: To zaskakujące. Jakoś łatwiej wyobrażam sobie księdza podżegającego, choćby w żartach, do odwetu niż młodych ludzi spontanicznie proponujących, że czynnie rozprawią się z odmieńcami. Kościół instytucjonalny ma bogate tradycje w krzewieniu tak zwanej wiary siłą, karaniu i nawracaniu heretyków. Obecnie oczywiście oficjalne stanowisko nie może być tak radykalne, bo czasy są inne. Jednak religia na środkowych lekcjach i oceny z tego przedmiotu, brak zależności służbowej katechetów od dyrektora szkoły i krzyże w klasach to przykłady olbrzymich wpływów w sferze, która pozostaje w gestii państwa. Tymczasem zgodnie z polską konstytucją państwo powinno być neutralne światopoglądowo, a więc nie sprzyjać żadnej instytucji forsującej jakikolwiek idiosynkratyczny system ontologiczny i normatywny.

Z czego wynikają te gwałtowne, często agresywne reakcje na postulat światopoglądowej neutralności szkół publicznych?

Utożsamianie się z jakąś grupą wyznaniową niesie ze sobą określone psychologiczne konsekwencje. Są one związane z panującymi w tej grupie normami i symbolami. Tak się składa, że normy forsowane przez instytucje religijne, nie tylko przez Kościół katolicki, są zwykle surowe i w zasadzie nie można ich w pełni przestrzegać. Autorytarny charakter relacji pomiędzy przywódcami religijnymi i wiernymi sprawia, że wyznawcy skazani są na hipokryzję i poczucie winy, niewierni zaś, czyli ludzie otwarcie łamiący normy – narażeni są na odrzucenie, szykanowanie, karanie.

Pamiętajmy też, że postulat neutralności światopoglądowej szkół godzi w interesy Kościoła jako instytucji o charakterze politycznym i biznesowym. Wszelkie próby ograniczania wpływów spotkają się z silną reakcją pod hasłem „prześladowań religijnych”. Tymczasem religia w szkole (krzyże w klasach można odbierać jako formę oznaczenia terytorium) to wprawdzie kiepska forma indoktrynacji, ale skuteczny sposób pozyskiwania publicznych pieniędzy (płace księży i katechetów).

Jak spowodować, aby wyznaniowa większość w naszym kraju z większą empatią, tolerancją i akceptacją odnosiła się do religijnych mniejszości i osób niewierzących?

Większość? Katolicy w Polsce (a więc osoby deklarujące się jako wierzący i biorące regularnie udział w praktykach religijnych) stanowią około 45%, a więc znaczącą i zorganizowaną, ale jednak mniejszość. To raczej oni są więc nie tylko tolerowani, ale uprzywilejowani przez bierną i milczącą
większość. Wyznawanie religii, zwłaszcza monoteistycznej, niejako z definicji wiąże się z brakiem tolerancji dla wyznawców innych religii czy ateistów.

Właśnie dlatego wychowanie humanistyczne, a więc z poszanowaniem cudzych uczuć, potrzeb i dążeń, powinno zastąpić wychowanie normatywne, oparte na zakazach i nakazach, wywodzonych z ideologii. Wiemy, że nieliczenie się z jednostką (a to jest cecha wszelkich kolektywistycznych systemów, w tym religijnych) prowadzi do nietolerancji, pogardy, krzywdy i cierpienia. Myślę, że warto wyprowadzić religię z przedszkoli i szkół, a zamiast niej uczyć właśnie szacunku dla innych ludzi i tolerancji dla różnorodności, odwołując się do empatii i rozumu. Oczywiście mówię tu o sferze publicznej. Dzieci katolików mogłyby być nadal wychowywane przez nich w sposób normatywny. Nauczanie religii w salach katechetycznych w kościołach uzupełniałoby ich starania.

Dyskusja wywołana przez sprawę krzyży w szkołach publicznych może stanowić początek szerszej debaty dotyczącej tolerancji jako postawy przeciwstawianej agresywnemu narzucaniu poglądów i symboli. Warto również za psychologiem społecznym Silvanem Tomkinsem przypomnieć, że wartości humanistyczne i takież wychowanie pozostają w opozycji do wartości i wychowania normatywnego. W Polsce państwo niestety sprzyja tym ostatnim, szkodząc młodym ludziom, ich rozwojowi, jakości ich życia, wykorzystaniu potencjału, którym dysponują. Tak więc to nie jest spór o krzyże, to spór o pryncypia.

dr Jarosław Klebaniuk* - psycholog społeczny, pracownik naukowy Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 08.12.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.98633 Seconds