NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Oręziak: OFE to przemiał papierów, a nie tworzenie bogactwa Drukuj
Z prof. Leokadią Oręziak* rozmawia Jan Smoleński   
13.09.2010

Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: Jeszcze kilka lat temu krytykowanie zmian systemu emerytalnego, przyjętych w 1999 roku przez rząd AWS-UW, było ucinane oskarżeniami o populizm. Dzisiaj już nawet osoby z rządu Platformy Obywatelskiej, której członkowie wywodzą się z AWS lub UW, przyznają, że „reforma” nie spełniła swoich założeń. Dlaczego w ogóle zmiany w systemie emerytalnym zostały przyjęte?

Prof. Leokadia Oręziak*: Głównym celem było – a tak przynajmniej deklarowano – zapobieżenie negatywnym tendencjom demograficznym. Istniały obawy, że na skutek zmniejszania się liczby ludzi w wieku produkcyjnym za jakiś czas okaże się, że w budżecie zabraknie pieniędzy na wypłaty emerytur. Postanowiono znaleźć jakiś sposób, który mógłby przeciwdziałać tym negatywnym skutkom dla budżetu, zapewniając jedno jakoby bezpieczne źródło emerytury. I to był główny pomysł. Mówiono też, że ukryty dług emerytalny państwa jest tak wielki, że należy go wyciągnąć na światło dzienne. Wtedy politycy nie mogliby nim manipulować, a ludzie wiedzieliby, jakie są te zobowiązania. Postanowiono ujawnić ten ukryty dług emerytalny. Prawda natomiast jest taka, że wprowadzone rozwiązanie nie poprawia sytuacji demograficznej, wręcz przeciwnie, jest źródłem wielu zagrożeń, a dla emerytów stanowi wielką fikcję, żeby nie powiedzieć oszustwo.

Natomiast bezpośrednim impulsem do zmian był chyba pomysł, który się wyłonił w ramach Banku Światowego na początku lat 90. XX wieku. Miał on niby zapobiegać problemom z wypłatami emerytur w przyszłości. Wydaje mi się, że to był taki innowacyjny pomysł, jak zapewnić instytucjom finansowym (międzynarodowym bankom i towarzystwom ubezpieczeniowym) dochody, opodatkowując całe państwa i stwarzając przy tym bardzo atrakcyjną, ale nieprawdziwą wizję emerytury pod palmami. Nie chcę twórcom tej „reformy” zarzucać złych intencji, chciałabym wierzyć, że wprowadzając te rozwiązania kierowali się dobrem emerytów, ale nie jest to łatwe. W czasach, kiedy przyjmowano ustawę o otwartych funduszach emerytalnych, w Polsce nie było takiej wrażliwości na lobbystów, nikt tego nie kontrolował i przypuszczam, że lobbyści mogli wtedy krążyć i zgłaszać swoje uwagi do ustawy. Wszystko zaczęło się niewinnie.

 

Od reklam kończących się przyśpiewką „wesołe jest życie staruszka”.

Oczywiście. Nie chodziło nawet o to, żeby zdobyć ich poparcie, ponieważ zmiany w systemie emerytalnym wprowadzono bez publicznej debaty. To była właściwie jednostronna, bardzo oględna prezentacja, bez pokazania, na czym ten nowy system ma polegać i jakie ma nieść skutki. W świetle dzisiejszej wiedzy było to wprowadzenie w błąd wielkiej masy ludzi. Dzisiaj oczywiście trudno się do tego przyznać, ponieważ zmiany wprowadzał rząd Jerzego Buzka, który pełni dziś ważną funkcję w Parlamencie Europejskim. Brutalna prawda jest taka, że jest to system, który jest dla naszego kraju bardzo niekorzystny, przybliża nas konsekwentnie do niewypłacalności.

 

W jaki sposób? 


Jest to system, który tworzy dług. Wypadałoby zacząć od takiego stwierdzenia, że już w 1999 roku mieliśmy deficyt budżetowy. Mimo to wprowadziliśmy wówczas system kapitałowego oszczędzania na emerytury, który powoduje, że jako państwo ciągle musimy pożyczać pieniądze, żeby zaoszczędzić. Nasze państwo pożycza pieniądze na jakieś 6 proc., bo na tyle oprocentowane są nasze papiery skarbowe, a lokuje na jakieś 2-3 proc. Taki sposób postępowania jest bardzo niegospodarny.

 

Na czym polega to pożyczanie?

 

Od naszych wynagrodzeń odprowadzana jest składka na ZUS. Wynosi ona 19,52 proc. naszego wynagrodzenia. Z tego 12,22 proc. zostaje w ZUS, a 7,3 proc. trafia do otwartych funduszy emerytalnych. Gdyby te pieniądze nie trafiały do OFE, ZUS mógłby je wykorzystać na bieżące płatności emerytur, rent i innych świadczeń. To też by nie rozwiązało problemu deficytu ZUS, ponieważ nie jest to system samowystarczalny, ale Zakład dysponowałby ponad 20 miliardami złotych rocznie więcej. Tej sumy brakuje w finansach publicznych, więc państwo musi te pieniądze pożyczyć. Pożyczamy już tak od ponad 10 lat, ponadto powstaje dodatkowe zadłużenie wynikające z obsługi długu. W oficjalnym piśmie Ministerstwa Finansów czytamy, że pod koniec 2009 roku skumulowany koszt OFE dla budżetu wyniósł 14,7 proc. PKB. Tyle OFE stworzyły skumulowanego długu! Do roku 2060 tylko z tytułu istnienia OFE dług publiczny wyniesie 94 proc. PKB. Obecnie dług publiczny Polski przybliża się do zapisanego ustawowo progu ostrożnościowego 55 proc. PKB. Gdyby nie OFE, dług ten wynosiłby około 40 proc. Zbliżamy się też do konstytucyjnego progu długu, który wynosi 60 proc. PKB. Rząd odpowiada na to podwyżką podatku VAT, cięciem wydatków budżetowych (obydwa te rozwiązania uderzają w najmniej zamożnych), ale OFE nie rusza, choć to fundusze właśnie są największym kreatorem długu.

Oprócz tego nasz rząd wraz z kilkoma innymi krajami postanowił walczyć w Unii o zmianę sposobu księgowania długu. W rzeczywistości będzie to polegało na tym, że dług będzie rósł, ale będzie inaczej zapisywany, czyli ukrywany pod inną nazwą. To absurd, bo przecież otwarte fundusze emerytalne stworzono po to, żeby dług ujawnić. Jeśli rząd chce ukrywać dług, to należałoby wrócić do systemu sprzed 1999 roku, przynajmniej nie musielibyśmy ponosić opłat na rzecz powszechnych towarzystw emerytalnych (PTE). Miejmy też świadomość, że na naszym rosnącym długu bogacą się międzynarodowe instytucje finansowe, czyli banki oraz towarzystwa ubezpieczeniowe, będące akcjonariuszami PTE.

Wiceminister finansów Ludwik Kotecki powiedział, że Polska wyglądałaby  atrakcyjnie na tle innych krajów regionu , gdybyśmy nie stworzyli sobie tego garbu w postaci reformy emerytalnej. Można zatem powiedzieć, że rzekomy największy sukces rządu Profesora Buzka doczekał się takiej oceny, na jaką zasługuje. Pozwolę sobie zacytować jeszcze ministra Koteckiego: „Uważam, że nas nie stać na taki gadżet jak OFE, które niczego nie gwarantują. Nie tylko nie gwarantują, że emerytury będą wyższe, ale nawet mogą stracić wszystkie pieniądze i powiedzieć – sorry, takie były warunki rynkowe. Tak jest skonstruowana ustawa”. Kotecki jest zbyt optymistyczny. One nie powiedzą „sorry”, tylko upadną i znikną. Niedawny kryzys finansowy jest tego przykładem. Myślę jednak, że większość ludzi nie zdaje sobie z tego wszystkiego sprawy, bo przez media nie sposób się po prostu z tym przebić.

Jedna z propozycji ws. OFE, która wyszła z kręgów rządowych mówi, że należy zamrozić wpłaty z ZUS na dwa lata. Co pani o tym sądzi?

Przede wszystkim nie ma jednolitych propozycji rządowych. Jest propozycja Ministerstwa Pracy, zakładająca redukcję składki płaconej do OFE z 7,3 proc. do 3 proc. oraz zawieszenie pobierania tej składki na dwa lata. Natomiast druga propozycja wychodzi od zespołu współpracowników ministra Michała Boniego, w tym profesora Marka Góry i innych twórców „reformy” emerytalnej oraz zwolenników OFE, żeby nie powiedzieć lobbystów. Jest to pomysł na stworzenie trzech funduszy, inwestujących inaczej w zależności od wieku przyszłych emerytów. Pieniądze osób mających przejść na emeryturę niedługo byłyby inwestowane bezpiecznie, natomiast pieniądze osób młodych – bardziej ryzykownie, czyli w papiery, na których można więcej stracić, ale i więcej zyskać. Chodzi o to, żeby zmusić fundusze do konkurencji między sobą i powiązać wynagrodzenia z rentownością. Problem z tym rozwiązaniem jest taki, że ono nie rusza w ogóle obecnego systemu. To zmiana wyłącznie kosmetyczna. Jest to pretekst, żeby utrzymać fundusze emerytalne. Stworzy to pozór, że fundusze dobrze funkcjonują. Po niedawnym kryzysie finansowym trudno powiedzieć, że istnieją jakieś bezpieczne inwestycje. Obligacje skarbowe przestały być już takimi inwestycjami po tym, jak okazało się na przykładzie Grecji, że nawet wysoko rozwinięty kraj może stać się niewypłacalny. 

Ponadto zwiększenie konkurencji między funduszami i powiązanie wynagrodzeń z rentownością tylko narazi inwestowane pieniądze emerytów na jeszcze większe ryzyko. Jeśli powiąże się wynagrodzenia zarządzających pieniędzmi, czyli powszechnych towarzystw emerytalnych, z osiąganą rentownością ich polityki inwestycyjnej, to stworzy to zagrożenie, którego rozmiarów nie sposób przewidzieć. PTE wykorzystają, co się da, żeby tę rentowność podbijać: sztuczki księgowe, manipulacje papierami wartościowymi przed okresami rozliczeniowymi itd. Ale trzeba pamiętać, że to, co zarobią dla przyszłych emerytów fundusze emerytalne, jest odwracalne. Każdy następny kryzys może oszczędności zniwelować, tak jak ostatni kryzys w świecie zredukował wartość aktywów funduszy o 30, 40, a nawet 50 proc. Odrabianie strat zajmie sporo czasu, a wiadomo, że to nie był ostatni kryzys. Zyski z funduszy są odwracalne, natomiast nieodwracalne są opłaty (od składek, za zarządzanie aktywami) pobierane przez pośredników, czyli przez powszechne towarzystwa emerytalne i mające w nich większość udziałów międzynarodowe koncerny finansowe. Jest to dystrybucja dochodu narodowego na rzecz zagranicy trudna do zaakceptowania w większości krajów rozwiniętych.

Unia Europejska w zeszłym roku wniosła przeciw Polsce pozew do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości za ograniczenia, jakie nałożone są na OFE przy inwestowaniu za granicą. Obecnie OFE mogą inwestować poza Polską jedynie 5 proc. aktywów. Według Unii narusza to zasadę swobodnego przepływu kapitału.

O wyroku w tej sprawie jeszcze nie słyszałam, ale jestem pewna, że będzie o nim głośno, jak zostanie ogłoszony. Pamiętajmy, że zasada swobodnego przepływu kapitału jest zasadą traktatową, więc najpewniej Polska przegra tę sprawę. Zniesienie tego ograniczenia w praktyce będzie oznaczało, że w pogoni za rentownością OFE, na której tak zależy naszemu rządowi, towarzystwa emerytalne będą kupowały obligacje hiszpańskie, portugalskie lub irlandzkie, czy inne, które są wysoko oprocentowane. Będzie można się wykazać dobrymi wynikami, pobrać od tego wynagrodzenie, a potem, jak kraj faktycznie zbankrutuje, umywać ręce. Jak widzimy na przykładzie Grecji, faktyczna niewypłacalność wysoko uprzemysłowionego kraju jest możliwa, choć jeszcze niedawno wydawało się, że państwa nie mogą zbankrutować. Poza tym bardzo wiele krajów wysoko uprzemysłowionych ze Stanami Zjednoczonymi na czele jest bardzo zadłużonych i niemożliwe jest, żeby wszystkie te długi pospłacały. Najpewniej nie powiedzą wprost, że nie wykupią obligacji, ale zastosują inne sztuczki, by od tego długu się wykręcić, na przykład podnosząc inflację. Tak więc posiadanie wysoko oprocentowanych obligacji jest złudzeniem bogactwa.

Wbrew zapewnieniom ze strony zwolenników OFE, aktywa finansowe w postaci papierów wartościowych bardzo często nie wytrzymują próby czasu. W długim okresie, papiery wartościowe – i dłużne, i udziałowe, czyli akcje – są nieodporne na inflację i kryzysy finansowe. Na przestrzeni 40 lat, bo tyle mniej więcej oszczędza się na emeryturę, może przydarzyć się kilka poważnych kryzysów finansowych i wiele mniejszych, które mogą poważnie uszczuplić oszczędności. Trzeba sobie uświadomić, że przy inwestycjach w akcje nie jest uprawnione powoływanie się na szeregi czasowe z przeszłości. To że – dajmy na to – w jakichś latach na akcjach zarabiało się sporo, nie oznacza, że przez następne lata również będzie się zarabiać.

Zazwyczaj mówi się, że na akcjach w długim okresie nie da się stracić.

Indywidualny inwestor, przy dobrej strategii i w krótkim okresie może się wzbogacić, ale w przypadku OFE są to wielkie sumy pieniędzy wielkiej liczby ludzi. Tutaj działają inne prawidłowości statystyczne. W długim okresie nie da się zarobić więcej niż wzrost wartości produktu krajowego brutto. Akcje są odzwierciedleniem wzrostu gospodarczego i same w sobie nie tworzą bogactwa, są wyrazem realnej działalności ludzi. W praktyce jednak OFE nie mają szansy przynieść tyle zysku, ile wynosi PKB, ponieważ pobierane są różne opłaty. Jak się to potrąci od tego skumulowanego PKB, to zostanie przyszłemu emerytowi jakaś resztka. Ten system nie gwarantuje wysokich emerytur, to, co zapewnia, to dochody dla banków i towarzystw ubezpieczeniowych. Realnego bogactwa, z którego będziemy mogli żyć na emeryturze, nie da się stworzyć poprzez przemiał papierów.

Ale to tylko jeden problem wynikający ze zniesienia tych ograniczeń na inwestowanie za granicą. Drugi jest taki, że jak na razie, OFE kupują polskie obligacje. Natomiast, gdy ograniczenie zostanie zniesione, Polska będzie musiała podnieść oprocentowanie swoich obligacji, by były atrakcyjniejsze od obligacji innych krajów, a tym samym zadłużyć się jeszcze bardziej. Ale nawet gdyby zostały w portfelach przyszłych emerytów polskie papiery dłużne, to te obligacje skarb państwa będzie musiał wykupić, gdy będziemy przechodzić na emeryturę. Jeśli oczywiście oczywiście pozwoli na to sytuacja demograficzna i budżetowa.

Mówi się, że to właśnie problemy z demografią będzie miał ZUS, ale nie OFE.

Emerytura z OFE jest bardzo silnie uzależniona od sytuacji demograficznej. Na portfele przyszłych emerytów składa się komponent tzw. bezpieczny – o ile istnieją w ogóle bezpieczne papiery wartościowe – czyli obligacje, które będzie musiał wykupić rząd. Będzie mógł to zrobić jedynie z pieniędzy uzyskanych dzięki podatkom: nie dość, że musieliśmy płacić składki, to potem czeka nas najpewniej podwyżka podatków, by wykupić własną emeryturę. Natomiast, jeśli będzie za mało osób pracujących i płacących podatki, to nie będzie pieniędzy, żeby te obligacje wykupić. Nie oszukujmy ludzi, że oszczędności w OFE to prawdziwe bogactwo.

Te 15 miliardów złotych z tytułu pobranych przez PTE opłat od składek w ciągu ostatnich 11 lat, trzeba było przeznaczyć na budowę żłobków i przedszkoli oraz inne ułatwienia dla młodych rodziców, by zachęcić ludzi do posiadania dzieci.

Zwolennicy OFE mówią, że nie należy likwidować OFE, bo one mogą być inwestorami w prywatyzowanych przedsiębiorstwach. W ten sposób – podobno – mielibyśmy nadrobić braki budżetowe.

Po pierwsze prawie wszystko zostało już sprzedane. Po drugie jak popatrzymy na faktyczny proces prywatyzowania, to odbywa się on zawsze pod silną presją deficytu budżetowego. Zatem nierzadko rząd musi prywatyzować szybko, za niewielkie pieniądze i to przedsiębiorstwa strategiczne, ważne dla bezpieczeństwa państwa. Ale przecież ten deficyt jest również wynikiem istnienia OFE! Gdyby nie OFE, to nie trzeba by było tak na gwałt prywatyzować. To jest błędne koło. Na skutek istnienia OFE musimy – często pochopnie – prywatyzować i liczyć, że OFE łaskawie kupią jakieś akcje. Po trzecie trzeba pamiętać, że tego rodzaju fundusze inwestycyjne nie są aktywnymi inwestorami dbającymi o dobro przedsiębiorstwa, tylko kupują akcje po to, by je potem z zyskiem sprzedać. Taka jest uroda tych instytucji. Przeczy to idei prywatyzacji, która założenia ma sprzyjać poprawie zarządzania przedsiębiorstwem.

W propozycji ministerstwa pracy pojawiły się też postulaty, by obniżyć prowizje pobierane przez towarzystwa emerytalne. Fundacja Obywatelskiego Rozwoju w jednym ze swoich raportów powołuje się na obliczenia firmy Ernst&Young, według których lepiej jest zwiększyć stopę zwrotu o 1 proc.

Tak jak ze zwiększaniem rentowności na siłę – to tylko zwiększy ryzyko i większe zagrożenie dla bezpieczeństwa funduszy. Ale nawet jeśli opłaty zostaną zmniejszone, to nie zmieni to sytuacji, że nadal będziemy oszczędzać z długu.

Pozostaje również pytanie o to, kto opłaca wyliczenia i ekspertyzy.

Udziałowcami E&Y są towarzystwa ubezpieczeniowe.

Należy podkreślić, że tzw. niezależni eksperci, wynagradzani w różny sposób przez instytucje finansowe, m. in. z tytułu udziału w radach nadzorczych PTE, są po prostu lobbystami i jeśli chcą uczestniczyć w procesie tworzenia prawa to powinni zarejestrować się jako lobbyści, by było wiadomo, czyje interesy reprezentują. Dotyczy to także twórców OFE, którzy nie powinni brać udziału w reformowaniu systemu. Absurdalne jest też powierzenie przygotowania zmian w ustawie samym powszechnym towarzystwom emerytalnym. Miejmy nadzieję, że polskie państwo jest jeszcze na tyle suwerenne, że nie musi dostosować się do zmian, które przygotują zagraniczne centrale udziałowców PTE. Ponieważ chodzi o ogromne pieniądze publiczne społeczeństwo ma prawo wiedzieć, kto ostatecznie zadecyduje o przyszłości OFE.

W jednym ze swoich artykułów postulowała pani likwidację OFE jako najlepsze rozwiązanie, ale teraz jest ono chyba niewykonalne. Co w takim razie w obecnej sytuacji?

Zawiesić wpłaty do OFE na dwa lata, a najlepiej na pięć. Być może w tym czasie system sam się rozpadnie, a że musi się rozpaść – to jest pewne. Najlepiej byłoby go zlikwidować jak najszybciej.

Należy też zadać pytanie, dlaczego tak trudno nam się z tej kosztownej i niebezpiecznej sytuacji wyplątać. Instytucje finansowe traktują najwyraźniej dochody w postaci opłat za członkostwo i obracanie aktywami jak prawo nabyte i nie chcą z nich zrezygnować, więc trudno się z tego wycofać. Obawiam się, że póki nie przyjdzie jakiś dramatyczny kryzys zadłużenia, to ten system – ryzykowny i kosztowny – będzie funkcjonował.

 


*Leokadia Oręziak – profesor zwyczajny w Szkole Głównej Handlowej oraz Wyższej Szkole Handluj i Prawa i im. R. Łazarskiego. W SGH kieruje Studium Doktoranckim w Kolegium Gospodarki Światowej, jest również kierownikiem Zakładu Finansów Przedsiębiorstw i Ubezpieczeń. Specjalistka z dziedziny finansów międzynarodowych, rynku finansowego oraz integracji europejskiej.

 

Komentarze
Dodaj nowy
Sympatyk lewicy   |13.09.2010 12:25:05
Rozumiem konieczność płacenia podatku, obowiązkowe ubezpieczenie w państwowym
ZUS już mniej ale niech będzie, że to taki para-podatek na emerytów, natomiast
obowiązkowy haracz na zupełnie prywatne OFE to skandal. OFE powinny funkcjonować
wyłącznie na zasadzie dobrowolności.
tommek   |14.09.2010 09:00:59
cieszę się, bo z takimi poglądami możesz również zostać sympatykiem prawicy.
Mandark   |15.09.2010 01:52:19
Ale co nielewicowego jest w stwierdzeniu, że nie należy ściągać podatku, który
idzie w ręce prywatnego biznesu?
tommek   |15.09.2010 21:45:03
Nie wiem, ale chciałbym zauważyć, że ten podatek idzie do tych prywatnych
biznesów, przez państwową instytucję, a to już z lewicowością ma troszkę
wspólnego. Jeśli lewicowcy są za zlikwidowaniem przymusu ubezpieczeń, to
wychodzi na to, że jestem też lewicowcem.
2mek99   |15.09.2010 13:19:43
Ludzie są za głupi żeby sami pomyśleć o emeryturze. Dlatego państwo im pomaga.
2mek99  - re:   |15.09.2010 13:20:31
tommek napisa?:
cieszę się, bo z takimi poglądami możesz również zostać sympatykiem
prawicy.


Znaczy się UPR bo innej partii prawicowej nie ma w Polsce.
tommek   |15.09.2010 21:33:46
No chyba, że nie PIS!
Swojski  - Lewak przed szkoda, i po szkodzie glupi   |13.09.2010 13:01:12
nie, no rechotam ze smiechu !

najpierw te spece w czerwonych krawatach
doprowadzily cala grupe panstw do ostrej niewydolnosci finansowej (PKB Polaka to
100 dolarow rocznie), mokra, wstretna robote reformacji wreczajac w rece
antysocjalistow.

A teraz jakies uwagi ??? Panowie, trzeba bylo system rent i
emerytur postawic na nogi juz w latach ‘70.

Przyjrzyjmy sie takiej Grecji,
do czegoz to doprowadzily rzady mondrych panow od zasilkow i braku podatkow, nie
scigania nielegalnych emigrantow i dealerow narkotykow.

jak slysze, ze
lewica chce cos majstrowac przy ideologiach, ustawach, czy wolnym rynku, to sie
naprawde zaczynam bac.
kot  - sympatyk kapitalizmu   |13.09.2010 14:13:37
Dlaczego zamiast,,rynek,, mówię: kapitalizm.
Bo rynek to taki czczony bałwan, co
to wie lepiej co dla nas dobre,
w którym ludzie są marionetkami. Jednak ludzie
to nie zawsze marionetki.
(Dlatego nie mówię -socjalistyczna gospodarka
rynkowa, aby nie pogłębiać zamętu).
W domyśle, kapitalizm jest dlatego
dobry,
że jest racjonalny. Tymczasem bywa racjonalny,
bywa nieracjonalny
-szkodliwy.
Dlatego każdy lewak powinien zrozumieć kiedy kapitalizm
jest
racjonalny, a kiedy nie. Kapitalizm jest, na tyle racjonalny, na ile
generuje
konkurencje. Nie chodzi o to czy coś jest państwowe, czy prywatne, lecz
o to czy
jest, czy nie jest, konkurencyjne. Tymczasem od dwudziestu lat słyszę,
że dobre
jest prywatne, o tym czy jest konkurencyjne, nie mówi się.
Prywatne
ma być konkurencyjne- z automatu.
- Nie jest!
O tym wiedział już A. Smith
(kapitalizm, na nieregulowanym
rynku, monopolizując się, prowadzi do zaniku
konkurencji).
Offe nie konkurują między sobą i boją się konkrecji państwowego
ZUS.
antenka_beretowa   |13.09.2010 15:16:44
Konkurencja jest dla kapitalisty nieracjonalna.Niezależny Samorządny Związek
Zawodowy Właścicieli Korporacji rozstrzyga to w rozmowach wielostronnych przy
okazji bankietów dobroczynnych.
antenka_beretowa   |13.09.2010 15:26:27
I wcale nie rozmawiają ,jak unieszkodliwiać lewaków, lecz jak niszczyć
naiwnych frajerów- kapitalistów - jak Kot - przekonanych ,że mają swój los w
swoich rękach.
Slawczan  - Coż kolego terminologia   |14.09.2010 09:42:36
Lewak to okreśłenie wymyślone przez miłośników komuny moskiewskiej na swoich
lewicowych przeciwników.Miło gdy gdy zwolennicy prawicowości polskiej przyjmują
moskiewski punkt widzenia.
Ale wracając do treści artykułu - idee liberalnego
kapitalizmu byłby słuszne gdyby:
- kadra zarządzająca kierowała(albo była
przymuszona przez prawo) sie przyzwoitością a nie chciwością. Obecnie
zarządzanie korporacjami polega na osiąganiu maks. zysków TERAZ a co za rok? Bez
znaczenia.
- gdyby państwo miało wpływ(i było niezależne) na działanie
korporacji.Problem w tym ,że wpływu nie ma a każdy polityk wie ,że istnieje
życie też po politykowaniu i kumple z biznesu wtedy są jak znalazł.
Dlatego
celem OFE nie jest pomnażanie kasy klientów (ta działalność jest traktowana
pretekstowo) ale zapewnianie dobrych wypłat kadrze zarządzającej.Efekt
ekonomiczny jest bez znaczenia bo pensja jest ujęta w kontrakcie a kasa którą
obracają nie jest ich więc gospodarują nią tak jak kadra zarządzająca w PRL
KrzysztofMazur   |14.09.2010 19:51:32
OK.
A skąd firma ZUS weźmie 2 biliony zł na emerytury?
Tyle aktualnie powinna
mieć, jak sama zapisała na tzw. indywidualnych kontach, a nic nie ma.
mergiel   |13.09.2010 16:31:21
Rzadko na tym portalu, ale jednak sądzę, że prof.Oręziak ma w pełni racje,
jeżeli chodzi o OFE. OFE same w sobie nie są ani dobre, ani złe, powinny być
dobrowolne.
Emerytura obowiązkowa powinna służyć jedynie celowi w jakim ją
stworzył Bismark, aby na starość nie żyć w nędzy i nic poza tym.
ZUS ma z punktu
widzenia obywatela jeszcze jedną przewagę nad OFE, a mianowicie jest
przynajmniej trochę wrażliwy na opinię publiczną, przynajmniej w takim stopniu w
jakim wrażliwi na to są rządzący politycy.
Pozdrowienia Mergiel
wojnier  - Kot, sympatyku   |13.09.2010 17:25:14
naczytałeś się Stiglitza a może zapomniałeś o Bastiacie, Twoje komentarze o
rynku świadczą, że trochę lektury na temat się przyda.
kot   |13.09.2010 17:30:59
Mamy tu bezrobotnych, zarabiających, gnębionych podatkami od nieistniejących
dochodów kato-konserwatywnych- liberałów masochistów.
Koledzy masochiści
powinni być zadowoleni,że maja na kogo narzekać.

@antenko masz rację,że
kluczowe jest:
W czyich rekach jest jego, mój nasz los.
Ja się akurat nie
liczę, ale pytanie pozostaje otwarte. Na które warto sobie co jakiś czas
odpowiadać.
antenka_beretowa   |14.09.2010 00:29:48
W czyich rękach?? Rzuć okiem na film "Making Money" Pratchetta.Bywa
powtarzany na Planete.
Mandarynki i pomarańcze, konkurencja i eliminacja ….
:-)
kot   |13.09.2010 17:34:14
wojnier nieuważnie mnie czytasz.
kot   |13.09.2010 18:12:08
-Może byś konkretniej się odniósł do tego co Cie zaniepokoiło. Lektur nigdy nie
za dużo ale chciałbym wiedzieć o co Ci chodzi.
Thome  - Koto-lodżik.   |13.09.2010 21:22:42
Słusznie zwraca uwagę kot na zagadnienie konkurencyjności. I fajnie, że popiera
to zjawisko. Dziwne, że nie dostrzega sprzeczności w twierdzeniu, że forma
własności nie wpływa na konkurencyjność na rynku. Kocie, to proste. Jeżeli masz
nawet takiego quasi - prywatnego potworka ze Skarbem mającym albo większość albo
chociaż złotą akcję na walnym, to przecież domyślasz się, że ryzyko naruszenia
uczciwej konkurencji jest ogromne, ponieważ taki podmiot z urzędu będzie
uprzywilejowany przez państwo (nie wspominając o spółkach jawnie państwowych).
Tym samym dochodzi do pomieszania ról sędziego i zawodnika. I z konkurencyjności
nici u samych podstaw gry.

Niepotrzebnie też personifikujesz rynek. Ty
jesteś rynek. Ja np. nie wiem, co jest dobre dla kota. Ale kot chciałby, żeby
jego koledzy na urzędach określali, co dla mnie jest dobre.

Czym zaś kończy
się regulacyjna walka o konkurencyjność - vide: polski rynek gazu na ten
przykład.
kot   |13.09.2010 21:57:38
Thome, troluniu, sformułuj o co ci chodzi.
tommek   |14.09.2010 09:42:17
Od naszych wynagrodzeń odprowadzana jest składka na ZUS. Wynosi ona 19,52
proc. naszego wynagrodzenia. Z tego 12,22 proc. zostaje w ZUS, a 7,3
proc. trafia do otwartych funduszy emerytalnych. Gdyby te pieniądze nie
trafiały do OFE, ZUS mógłby je wykorzystać na bieżące płatności
emerytur, rent i innych świadczeń.


A gdzie składka rentowa, chorobowa i wypadkowa? Niestety i to nie
wszystkich dotyczy, bo 19,52% nie naszego wynagrodzenia, ale tzw.
‘podstawy wymiaru’
Ubezpieczenie społeczne pozarolnicze w ZUS wraz z
dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym wynosi 839.06 zł. i nikt się nie pyta
ile ktoś zarobił i jaki stanowi to procent jego zarobków.
kot  - Pożytki z trolla   |14.09.2010 11:07:24
Są takie, że pozwala odsłonić najsłabsze miejsca, nie tylko, jego
poglądów.
Piszemy pod tekstem, który obnaża aracjonalność czegoś takiego jak
OFE
I teraz pytanie do Thome (na które nie odpowie, bo to taka rozmowa z
trollem) kto teraz najbardziej lobbuje za OFE ?
Chcesz decydować o swoim losie,
pieniądzach itp. Nie chcesz aby ktoś to robił za ciebie. Ten ktoś to wg, Ciebie
urzędnik.
Zastanów się, za czyją sprawą zmuszają cię do lokowania pieniędzy w
OFE.
Czy to na pewno za sprawą tego urzędnika?
Czy zdajesz sobie sprawę jak
wiele decyzji dotyczących ciebie jest podejmowanych wcale nie przez urzędników,
ale przez innych osobników jak najbardziej prywatnych , na których decyzje masz
zero wpływów. Natomiast jakiś wpływ możesz mieć na urzędnika. Im bardziej
demokratyczne państwo tym masz większy wpływ na urzędnika. Na prywatnego nie
masz żadnego.
tommek   |14.09.2010 12:17:42
To ciekawe, dlaczego uważasz, że ta sama osoba prywatna ma tak ogromny wpływ na
decydowanie o losie kogoś, ale nie może mieć wpływu na urzędnika, albo na
parlamentarzystę, albo polityka?
I pytanie za sto punktów, dlaczego prywatne
osoby mają wpływ na ‘Kowalskiego’ i za pomocą jakich mechanizmów ten wpływ się
kreuje i jak ‘demokracja’ ma ten wpływ ograniczyć?
kot   |14.09.2010 15:42:47
……,,ale nie może mieć wpływu na urzędnika, albo na
parlamentarzystę, albo
polityka,,
-Decyduje o moim i twoim losie, bo ma wpływ na: na urzędnika,
parlamentarzystę,
polityka.
A niby w jaki inny sposób miałby mieć wpływ na losy
ludzi.
Rzecz w tym aby go on nie miał, ale aby go miał każdy Kowalski. Wtedy
mamy demokracje.
Wszak mówiłem to na tle tego co dzieje się z OFE.
Slawczan  - Nazwiska,adresy!   |14.09.2010 13:19:27
Osoby prywatne? Adresy? damy je Jarkaczowi! On to załatwi!
A poważnie : to z
czym się dziś mierzymy to góra przywilejów budowana już za czasów komuny a za
III RP święcona i scementowana. To trochę jak ukrócenie spotworniałych
przywilejów szlachty w XVIIIw. Fizycznie nie możliwe.
Zło ma swoje źródło w
odpowiedniej liczebności uprzywilejowanych - jest ich na tyle dużo i są na tyle
zorganizowani ,że są w stanie ukrócić każdy zamach lub bunt na swoje przywileje.

Nie znam partii ,która by przegłosowała utworzenie jednolitego systemu
emerytalnego dla wszystkich.W końcu ci co mieliby tłumić te zamieszki(a jakże
,że by były - nikt by nie czekał na wybory) są jednymi z głównych beneficjentów
tej patologii.
A OFE - to tylko kosmetyczna ściema zgodna z neolibska modą lat
90tych.Ot kilka dobrych stanowisk dla kolegów,trochę cudzej kaski na
premie.Nihil novi
KrzysztofMazur   |14.09.2010 20:07:09
Zgadza się, ale jak to się wtedy skończyło.
Trzeba założyć partię, która się
niczego włącznie z zamieszkami nie boi.

Można zrobić straż ochrony sejmu
niezależną od policji i dać tylko tej straży przywileje i już.
KrzysztofMazur   |14.09.2010 20:09:15
Moim zdaniem uczciwe i zdecydowane postawienie sprawy skruszyłoby opór. Byłoby
dużo hałasu, ale protestujący by się stopniowo wycofali, gdyby rząd był
zdeterminowany i jasno to mówił.
ubik   |14.09.2010 15:45:25
Czy w tej sytuacji Jerzy Buzek nie powinien trafić przed Trybunał Stanu?
wojnier  - Kot,   |14.09.2010 19:03:00
z Twoich słów "Bo rynek to taki czczony bałwan, co
to wie lepiej co dla nas
dobre,
w którym ludzie są marionetkami" wynika, że nie czujesz użyteczności
rynku i warunków ograniczających tę użyteczność. Lektura, zwłaszcza wczesnych,
excuse le mot, liberałów, pozwoli Ci przynajmniej skuteczniej polemizować.
KrzysztofMazur   |14.09.2010 19:57:36
OFE mają 200 mld zł aktywów.
ZUS ma zapisane na tzw. indywidualnych kontach 2
biliony zł, a nie ma z tego nic. I to jest problem.

Trzeba stworzyć partię,
która podniesie podatki i obniży wydatki na łączną kwotę 2 bilony plus 700
miliardów oficjalnego długu plus 50 miliardów na środki przeciwpowodzowe plus 50
miliardów na tory kolejowe plus 450 miliardów na sieci energetyczne i
elektrownie i już.
KrzysztofMazur   |14.09.2010 20:03:59
OFE można zlikwidować jeśli te pieniądze trafią do pracowników przez
zmniejszenie składki. Można ich opodatkować jakoś inaczej (już nawet PIT jest
lepszy). Przesunięcie składki do ZUS na bieżące wypłaty przesuwa problem w
czasie, a dokładnie do czasu, kiedy rządzić będzie lewica. Rząd nie będzie
oszczędzał ani podnosił podatków, a potem obniży emerytury o połowę w jeden
dzień i już.
Albo likwidacja przywilejów emerytalnych albo emigracja młodych do
NRD lub praca na czarno.

OFE jeśli już są to:
1. można ułatwić tworzenie takich
instytucji poprzez ich uproszczenie.
2. należy zlikwidować konieczność
inwestowania w Polsce i w obligacje rządowe. I nie będzie problemu mielenia
obligacji, bo OFE ich nie kupią.
Osmin  - Przejadanie   |14.09.2010 21:41:24
W tych wszystkich rozważaniach pomija się chyba najważniejszy problem. Ten, że
wcale nie zbieramy na swoją przyszłą emeryturę. Z naszych składek wypłacane są
dzisiejsze emerytury. Co to oznacza? Oznacza to tylko, że składki pierwszych
składkowiczów zostały przejedzone. Zatem teraz musimy im płacić.
OFE oczywiście
są do bani, ale idea oszczędzania na własną emeryturę nie. Inaczej historia
zawsze będzie się powtarzać: od "rozpasania" do "kryzysu" - jak
będzie wyż demograficzny, to się nadwyżkę składek nad konieczne wypłaty przeje,
a jak przyjdzie niż, to się na gwałt będzie szukało sposobów, komu by tu nie
zapłacić.
Zastanawiam się, czy rozwiązaniem tego problemu nie byłoby
inwestowanie składek w złoto. Produktywność gospodarek rośnie, więc i wartość
złota też będzie rosła.
2mek99   |15.09.2010 13:16:46
Mylisz się. Przejadany jest tylko ZUS. OFE są odkładane. Pani profesor proponuje
zostawić ZUS i przejadać.
Osmin  - re:   |15.09.2010 13:42:44
Ja nie twierdziłem, że w OFE pieniądze są przejadane. Mi chodziło raczej o to,
że trudno budować system, w którym oszczędza się na własną emeryturę w sytuacji,
gdy zostały przejedzone pieniądze odkładane przez dzisiejszych emerytów; wskutek
czego trzeba z moich składek wypłacać im emerytury.

Nie sprzeciwiam się
oszczędzaniu na własną emeryturę, ale OFE wydają mi się wysoce nieskuteczną i
niepewną metodą.
mergiel   |14.09.2010 23:13:36
Istotą racjonalności systemów emerytalnych jest to czego socjaliści nie lubią
najbardziej, czyli dobrowolności uczestniczenia w nich. Każdy przymus rodzi
pokusę wykorzystania go poprzez beneficjentów systemu czyli PTE.
W celu
zadośćuczynienia zasady ubezpieczeń wzajemnych i ratowania pechowców,
niezaradnych i zwykłych głupoli od śmierci w nędzy wystarczy minimalna składka
na minimalną emeryturę jednakową dla wszystkich. Aby obecni emeryci nie umarli z
głodu konieczne byłoby wyrównanie tego deficytu z podatków. Jeśli np. górnicy
chcą iść wcześniej na emeryturę to musi to być zawarte w cenie węgla. Inaczej
nigdy nie wyjdziemy z tego kręgu niemożności.
Nie sposób obecnie przewidzieć w
co najbezpieczniej jest inwestować przez 30-40lat. Dlatego solidarność
międzypokoleniowa na najniższym poziomie finansowym, a o resztę niech każdy się
martwi sam.
Poza tym OFE są typowym przykładem działalności państwa
opiekuńczego, praktycznie w każdej dziedzinie życia są podobne kwiatki tylko
może mniej kosztowne.
Pozdrowienia Mergiel
2mek99   |15.09.2010 13:15:30
Pani profesor chyba nie do końca rozumie temat. Demografia jest problemem
niezależnie od systemu. Propozycję aby nie odkładać w OFE nazwałbym "po nas
choćby potop". Przecież problemy demograficzne będą narastać. Cały ten
program jest po to żeby chociaż trochę odłożyć na emerytury bo za 30 lat jeden
zatrudniony będzie przypadał na 2 emerytów i obecny ZUS padnie. Odkładanie na
indywidualne konta i do funduszy jest po to aby Państwo nie przejadało
wszystkiego podnosząc obecne świadczenia kosztem kolejnych pokoleń. Tych
pieniędzy nie można wydać na becikowe, na podwyżki dla biurokracji itd.
Emerytura będzie skromna ale będzie.
mergiel  - do 2mek99   |15.09.2010 14:16:01
"Propozycję aby nie odkładać w OFE nazwałbym "po nas
choćby
potop"".
Skąd wiesz, że OFE będą wypłacalne skoro zakładasz, że państwo
przestanie nim być, a przecież OFE w znacznym stopniu inwestują w obligacje
tegoż państwa?
Rynki kapitałowe w tym zagraniczne również obarczone są pewnym
ryzykiem.
To jest nic innego tylko swoista loteria, wygram jeżeli będę żył długo
i OFE (czy też ZUS) nie zbankrutuje wcześniej, ale dwukrotnie więcej jest
możliwości kiedy przegram. Są dziesiątki innych sposobów aby zabezpieczyć się na
starość.
Nie widzę powodu aby przymusowo wciągać w to ludzi.

"Tych
pieniędzy nie można wydać na becikowe, na podwyżki dla biurokracji
itd."
Bzdura, historia ostatnich 20lat uczy, że nie ma dla władzy takiej
bariery, pieniędzy nie ma, a i tak wydają(patrz deficyt).
Pozdrowienia Mergiel
2mek99   |16.09.2010 12:02:01
Zgadza się. Jednak jeżeli Państwo upadnie to również ZUS zniknie.

Co do
drugiej kwestii - trzymanie pieniędzy w OFE powoduje jednak problem z zabraniem
ich na bieżące potrzeby. To co jest w budżecie można zabrać bez żadnych
ceregieli.
poll74  - Tylko w jednym się nie zgodzę   |20.09.2010 07:08:49
Pod tekstem mogę podpisać się oburącz, z wyjątkiem jednego stwierdzenia.
Nic absolutnie nic nie wskazuje by twórcy reformy (Balcerowicz,
Wiktorow, Buzek) mieli choćby przez chwile dobre intencje i stali po
stronie przyszłych emerytów. Tak zwana reforma była niczym innym, jak
wielomiliardowym przekrętem, dokonanym do spółki przez
korporacje ubezpieczeniowe, skorumpowany rząd AWS-UW, oraz sprzedajne
media, które zarobiły kokosy na kłamliwych reklamach z emerytami na
Majorce.
Tak samo dzisiaj nie ma żadnej dyskusji w temacie OFE, jest
walka lobbystów z resztą, o to żeby mogli nas dalej okradać, a najlepiej,
żeby jeszcze podnieść wiek emerytalny czyli odsunąć w czasie moment,
gdy do świadomości opinii publicznej dojdzie czarno na białym co
przyniosła tzw. reforma, przy okazji GW szczuje ludzi przeciwko sobie, non
stop bredząc o przywilejach rolników, górników, mundurowych itd…

Wystarczy zlikwidować przymus OFE, a OFE same padną w ciągu miesiąca.
Natomiast twórców reformy trzeba rozliczyć w więzieniach i
to długoletnich.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.09.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.58242 Seconds