|
Sylwia Goławska, Krytyka Polityczna: 10 września rusza w Łodzi projekt artystyczny Plac Wolności. Co to takiego?
Małgorzata Łukomska: To sztuka w przestrzeni publicznej. Po raz kolejny Klub Krytyki Politycznej w Łodzi wchodzi w miasto ze swoją działalnością społeczną i kulturalną. Latem zeszłego i tego roku założyliśmy w tym miejscu plenerową czytelnię. Zapraszaliśmy mieszkańców miasta, żeby na chwilę usiedli na placu, wzięli do ręki książkę i poczytali. Wystawą Plac Wolności znów chcemy ożywić ten plac. Po czytaniu przyszedł czas na oglądanie i słuchanie. Poprosiliśmy ośmiu łódzkich artystów o opisanie tej przestrzeni językiem sztuki.
Dlaczego wybraliście akurat Plac Wolności?
To niezwykle interesujące miejsce ze względu na kontrast między jego historyczną przeszłością a sytuacją obecną. Dawniej Plac Wolności był centralnym punktem Łodzi, głównym rynkiem rozwijającego się miasta. Stracił jednak tę pozycję. To miejsce jak soczewka skupia absurdy i kontrasty tak silnie widoczne w całej Łodzi. Chcemy przypomnieć łodzianom kulturowe bogactwa tej przestrzeni.
A co się dzieje dziś z tym placem?
Jest wielkim przystankiem, na który wpada się na na chwilę i zaraz rusza w dalszą drogę. To jeden z głównych węzłów komunikacyjnych w Łodzi. I niewiele więcej. Przy Placu znajduje się dawny ratusz (obecnie Archiwum Państwowe), Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne, kilka kawiarni, ale nie jest to miejsce interesujące dla mieszkańców. Plac przestał być miejscem spotkań, jest zaniedbany.
Chcecie to zmienić rękami artystów.
Naszym celem nie jest przywrócenie dawnej świetności temu miejscu. Nasz projekt to operacja na żywym organizmie tkanki miejskiej – kulturalna „reanimacja” Placu Wolności, nowe odczytanie jego znaczeń w warstwie symbolicznej i wizualnej.
Artyści na swój sposób wypowiedzieli się na temat różnych aspektów tego miejsca. Ania Orlikowska przygotowała alternatywny przewodnik po łódzkich podwórkach położonych wokół Placu Wolności. Dzięki temu pokaże kontrast między częścią reprezentacyjną, a tą ukrytą za fasadami budynków. O społecznej funkcji Placu Wolności przypomni Agnieszka Chojnacka. Potraktuje to miejsce jako agorę, swoisty hyde park, miejsce wolnej wymiany myśli. Inni artyści postanowili przypomnieć, że był to kiedyś centralny punkt miasta. Paweł Hajncel za pomocą neonowej instalacji, w prosty i dowcipny sposób sprawi, że na Placu ponownie zabije serce miasta.
Sztuka w przestrzeni miejskiej, a nie zamknięta w muzeum czy galerii, staje się egalitarna. Czy to był dla was ważny motyw? Myśleliście też o tym, żeby zapewnić mieszkańcom Łodzi większy dostęp do kultury?
Projekt towarzyszy tegorocznemu łódzkiemu Biennale. Nie jest jednak kierowany do krytyków sztuki, ale przede wszystkim do bywalców Placu Wolności. Wychodzimy naprzeciw mieszkańcom miasta, którzy na co dzień nie uczestniczą w kulturze - zbyt elitarnej. Artystyczne komunikaty w przestrzeni miejskiej może odbierać każdy i nie trzeba mieć do tego merytorycznego przygotowania.
Drobne artystyczne interwencje w przestrzeń miejską mają wzbudzić ciekawość, a zarazem skłonić ludzi do większej dbałości o wspólną przestrzeń. Może uda się też zachęcić widzów do włączenia się w zmianę otoczenia? Praca Alicji Antoszczyk Leżanka jest swego rodzaju refleksją nad brakiem zieleni w przestrzeni miejskiej. Ten problem zauważyli sami mieszkańcy pobliskich podwórek i postanowili zainterweniować, sadząc kwiatki. Spostrzeżenia mieszkańców i artystów przeplatają się, Mam nadzieję, że wystawa Plac Wolności stanie się głosem w debacie o udziale mieszkańców we współtworzeniu miasta.
Małgorzata Łukomska* - koordynatorka projektu Plac Wolności, członkini Klubu Krytyki Politycznej w Łodzi
Między 10 a 20 września Klub Krytyki Politycznej w Łodzi zaprasza na „Plac Wolności, czyli projekt artystyczny w przestrzeni publicznej”.
Czytaj też:
Tekst Waldka Marca Historie niesamowite z Placu Wolności. Odczytania chaotyczne i subiektywne
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...