|
Agnieszka Sosińska, Feminoteka: Dlaczego zostałaś feministką?
Safia Lebdi: Nie miałam wyboru, dorastałam na francuskich przedmieściach, gdzie koncentrują się wszelkiego rodzaju problemy. Bezrobocie wśród młodzieży między 18 a 25 rokiem życia sięga 40%. To terytorium opuszczone przez republikę, gdzie panuje gettoizacja, dyskryminacja, seksizm, homofobia, totalna kontrola wspólnoty nad wszystkimi aspektami życia. Wszystkie te problemy sprawiają, że kobieta, która dorasta w tym środowisku musi walczyć podwójnie, żeby się stamtąd wyrwać.
Przynajmniej 2 miliony kobiet we Francji padają ofiarą przemocy ze strony partnera, 400 rocznie z tego powodu umiera, to więcej niż jedna kobieta dziennie. Ale kobiety z francuskich przedmieść żyją w innej rzeczywistości, jeszcze bardziej nierównej i opresyjnej: padają ofiarami wymuszanych małżeństw, mimo że tego procederu zakazuje francuskie prawo. Raport Wyższej Rady do spraw Integracji szacunkowo podaje, że może to dotyczyć nawet 70 000 młodych dziewcząt. To liczba, która przeraża, ale bez wątpienia oddaje rzeczywistość. Świadczy o tym, że problem domaga się natychmiastowych rozwiązań.
Szacujemy, że obecnie żyje we Francji przynajmniej 30 000 obrzezanych kobiet i dziewczynek. Z obawy przed sankcjami wiele rodzin poddaje córeczki obrzezaniu podczas wakacji letnich, w krajach pochodzenia, w większości są to kraje afrykańskie. Francja jest jedynym krajem w Europie, gdzie obrzezanie było przyczyną wszczęcia ponad 20 procesów. Pozostawienie tej sprawy do rozwiązania wspólnocie nie pomoże, ponieważ panujący tam fundamentalizm religijny narzuca muzułmańskim kobietom i dziewczynom zdjęcie chusty jako jedyny dozwolony model emancypacji. Poglądy i praktyka wykluczają nawet dyskusję o aborcji, antykoncepcji, wolności seksualnej, wyborze partnera… te kobiety stały się symbolem honoru dla swoich rodzin są zmuszone do przykładnego zachowania zgodnego z kryteriami wspólnoty, w której żyją.
Żeby osiągnąć zdobycze wolności, które większość Francuzek przyjmuje dziś za coś oczywistego, zostałam laicką feministką.
Jakie były początki organizacji „Ni Putes ni Soumises” (“Ani dziwki ani niewolnice”)?
Chęć ukazania światu i zmiany tego, czego doświadczałyśmy w codziennym życiu, nierównego traktowania dziewcząt i chłopców na przedmieściach. Przestrzenie publiczne były zarezerwowane dla mężczyzn, maczystowskich zachowań, przemoc bagatelizowano, dziewczyny żyjące jak wolne kobiety traktowano jak dziwki. Ani jedno słowo o tych nadużyciach i przemocy wobec kobiet nie padło ze strony mediów, polityków, intelektualistów, o przedmieściach mówiono wyłącznie w rodzaju męskim, jakbyśmy nie istniały.
A francuskie feministki walczyły o parytet nie przejmując się zupełnie nowymi problemami.
Ruch powstał spontanicznie z inicjatywy mojej i Fadeli Amary, no i tych, które maszerowały… Zorganizowałyśmy marsz w 23 miastach we Francji marsz wolności słowa, którego skutki zupełnie nas zaskoczyły. 8 marca 2003 roku 30 000 ludzi maszerowało na hasło dane przez „Ni Putes ni Soumises” i zostałyśmy przyjęte przez premiera w Matignon.
W jakiej organizacji działasz obecnie? Jakie są jej główne cele?
Po dołączeniu Fadeli Amary, przewodniczącej “Ni Putes ni Soumises” do rządu Nicolasa Sarkozy’ego pod kontrolą minister znanej ze stanowiska przeciwko aborcji i z homofobii i obecnie podlegającej dawnemu ministrowi do spraw imigrantów i tożsamości narodowej, połowa działaczek organizacji zrezygnowała.
Należę do feministek przekonanych, że laickość państwa nie powinna być względna i że pozostawianie przez państwo rozwiązywania codziennych problemów imigrantów w gestii fundamentalistycznych i niezasymilowanych wspólnot jest prawdziwą przyczyną przemocy na przedmieściach.
Podniosłyśmy ideały równości, różnorodności, laickości i szacunku w całej Francji, ale zwracamy się przede wszystkim do mieszkańców, zwłaszcza kobiet, z naszych dzielnic. Nie będziemy bezczynnie patrzeć jak biedne dzielnice stają się strefą bezprawia, gdzie działa prawo silniejszego, omerta (zmowa milczenia), dyktatura większości, skrajny fundamentalizm.
Nie będziemy też bezczynnie patrzeć jak ten dyskurs wykorzystywany jest jako narzędzie „bezpiecznej” polityki, która woli robić z imigranta kozła ofiarnego zamiast zwalczać od korzeni seksizm i fundamentalizm, dlatego stworzyłyśmy ”Les Insoumises” („Te, które się nie poddają”).
Co dzisiaj oznacza dla Ciebie “być feministką”?
Ujawniać i walczyć ze wszystkimi formami przemocy i nadużyć wobec kobiet, poszłabym nawet dalej. Być feministką to być uniwersalistką głoszącą prawo do równości niezależnie od genderu (rodzaju, płci kulturowej).
Co sądzisz o współpracy między kobietami ponad granicami?
Jest niezbędna i oczywista, feministyczna walka nie ma żadnych granic i musi być otwarta na szczeblu europejskim i światowym.
Kryzys, przez który przechodzimy wzmocni nadużycia i przemoc wszelkiego rodzaju i niestety to kobiety pierwsze padną jego ofiarami. Powrót do ładu moralnego będzie wymagał ponownego prześledzenia taktyki z bitew wygranych przez dawne wielkie feministki. Polska na przykład jest krajem, który cierpi rózgi pod dominacją Watykanu. To każe pamiętać, że wstecznictwo również nie zna granic.
—
*Safia Lebdi: ur. 6.02.1974 w Clermont-Ferrand we Francji, córka algierskich imigrantów. Mówi o sobie, że feminizm był dla niej sprawą życia i śmierci. Jedna z założycielek ruchu „Ni Putes ni Soumises” („Ani dziwki ani niewolnice”). Koordynowała wiele projektów organizacji, m.in. doprowadziła do założenia telewizji internetowej NPNS i zajmowała się Przewodnikiem wychowania w szacunku sprzedanym w ponad 250 000 egzemplarzy we Francji i za granicą. Stworzyła sieć 60 lokalnych komitetów NPNS. Po nominacji Fadeli Amary, przewodniczącej NPNS do rządu i podziale wewnątrz ruchu w 2007 roku założyła organizację „Les Insoumis-es” („Te, które się nie poddają”).
Wywiad ukazał sie na portalu Feminoteka.pl.
Czytaj też: Relacja z seminarium Change Utopia - wystąpienia Agnieszki Graff, Iriny Novikony i Safii Lebdi - przedstawia witryna Feminoteka.pl.
Zobacz: fotorelacja Joanny Erbel.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...