Kwieciński: Polska szkoła nigdy nie była liberalna

,
+A -A

Czytaj także

Kazimiera Szczuka w rozmowie z Agatą Szczerbiak
Safia Lebdi* w rozmowie z Agnieszką Sosińską
Z Davidem Ostem* rozmawia Jan Smoleński
Z Jackiem Żakowskim rozmawia Magdalena Błędowska

Trzeba wesprzeć ideę politycznego upodmiotowienia młodzieży,
bez niej nie da się zmienić niczego.

Przemysław Sadura: Po samobójstwie gdańskiej gimnazjalistki Roman Giertych ogłosił program „zero tolerancji”. Media konserwatywne wsparły jego atak na „liberalne wychowanie” i „nowoczesną pedagogikę” praktykowane w polskiej szkole. Media liberalne wystąpiły w obronie tych praktyk. Od kiedy w polskiej szkole mamy do czynienia z „liberalnym wychowaniem”?

Zbigniew Kwieciński*: Polska szkoła nigdy nie była, a tym bardziej teraz nie jest liberalna. Jest staroświecka, masowa, oparta na drylu, rygorze, przymusie chodzenia, przymusie dzielenia na klasy, na obowiązkowym kanonie lektur i ich interpretacji. Jednym słowem trzyma się dzięki przemocy strukturalnej i symbolicznej. Dyscypliny w niej nie brakuje, a chaos pojawia się raczej incydentalnie. Generalnie to ta sama szkoła, co 16 lat temu i 160 lat temu, wzbogacona o niewielki margines swobody np.: w możliwości wyboru podręczników z listy i możliwości pewnego dopełniania „programu minimum” (czego nauczyciele nie lubią robić, bo to dodatkowy, przecież nie zapłacony wysiłek).
Jedną z niewielu zmian strukturalnych było umożliwienie rodzicom realizacji dążeń do zapewniania swoim dzieciom coraz wyższego wykształcenia. Masowy awans edukacyjny był po pierwsze upozorowany, a po drugie szkodliwy dla systemu oświatowego. Zbyt gwałtowne otwarcie liceów przeniosło aspiracje edukacyjne społeczeństwa na poziom studiów wyższych, ale odbiło się to kosztem drastycznego obniżenia jakości kształcenia w liceach i upadkiem szkolnictwa zawodowego. Nie mówiąc o zapaści szkolnictwa wyższego i nauki.
Władze państwowe wypuściły z rąk ważne podsystemy oświaty: powszechną opiekę przedszkolną, szkolnictwo zawodowe, system kształcenia i doskonalenia nauczycieli, system kształcenia dorosłych i ich szanse wielokrotnego powrotu do szkoły.

Jednak przyczyniło się to do wzrostu liczby studentów. Współczynnik skolaryzacji mamy już na poziomie europejskim. Wielu by powiedziało, że może powoli, ale jednak się modernizujemy...

Za boom edukacyjny częściowo odpowiadają profesorowie akademiccy niezadowoleni z dramatycznie niskich pensji na państwowych etatach. To oni stworzyli rynek płatnych studiów, który zadał cios całemu szkolnictwu wyższemu. Wzięli udział w pogoni za współczynnikiem skolaryzacji, co dodatkowo spowodował, że quasi-rynek edukacyjny stał się autarkiczny i odpowiada tylko na swoje własne potrzeby. Jest zupełnie nieskoordynowany z rynkiem pracy.
Tworzy się dziesiątki tysięcy nowych miejsc na studiach, doskonale wiedząc, że ich absolwenci nigdy nie znajdą pracy w zawodzie. To jest głęboko nieuczciwie. Zabrakło koordynacyjnej roli państwa, które powinno określać, co jest możliwe i potrzebne także gospodarce. Nie można we wszystkim zdać się na regulacje rynku. Rynek nie ma mózgu ani sumienia, Są kraje demokratyczne, jak Szwecja, gdzie państwo dostosowuje liczbę osób wykształconych w danej dyscyplinie akademickiej do liczby miejsc pracy.

Mówi Pan, że oświata jest w stanie krytycznym, a uniwersytet w ruinie. Jak powinna wyglądać reforma szkolnictwa i demokratyczna odpowiedź na program „zero tolerancji”?

Hasło „zero tolerancji” jest nawoływaniem do zbiorowego odwetu i terroru w myśl zasady: złapać, wyizolować i ukarać wszystkich potencjalnych sprawców. To projekt negatywny wymierzony w idee oświecenia i nowoczesności. Bardzo trudno odpowiedzieć na to poważnym programem pozytywnym.
W reformie polskiej szkoły na pewno warto wykorzystać to, co się sprawdza i zmienić to co jest dysfunkcjonalne. Zaskakująco dobrze działa potężne i kosztowne narzędzie w postaci egzaminów zewnętrznych. Jego potencjał jest jednak marnowany, bo egzaminy przeprowadzane na koniec szkoły podstawowej tylko wzmagają selekcję (akurat w zgodzie z intencjami twórców tego instrumentu – angielskich neokonserwatystów z epoki Thatcher). Gdyby jednak użyć ich po trzeciej klasie szkoły podstawowej, to z jednej strony motywowałoby nauczycieli do podniesienia jakości pracy, a z drugiej dawało im możliwość indywidualnej diagnozy każdego dziecka na wczesnym etapie edukacji.
Należy koniecznie zmienić kompetencje i nastawienia nauczycieli. Powinni się skupić na pomaganiu tym, którzy nie potrafią, a nie doskonaleniu tych, którzy już wiedzą, choć najczęściej zawdzięczają to pochodzeniu (kapitałowi kulturowemu społecznemu rodziny).
Jednak przede wszystkim trzeba wrócić do rozmowy o tym, jakie społeczeństwo chcemy zbudować i jaką rolę ma w nim pełnić szkoła. Wymaga to włączenia do debaty całego środowiska: dzieci, młodzieży, ich rodziców, nauczycieli. Trzeba również wesprzeć ideę politycznego upodmiotowienia młodzieży, bez niej nie da się zmienić niczego. Rewolucję robią tylko młodzi.

*Zbigniew Kwieciński – profesor pedagogiki, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego, pracownik Dolnośląskiej Szkoły Wyższej Edukacji TWP we Wrocławiu oraz Instytutu Pedagogiki UMK w Toruniu.
Polub Dziennik Opinii na FB   

Multimedia

ISZ

Susan Buck-Morss | Hegel Haiti i historia uniwersalna

W spotkaniu autorskim z prof. Susan Buck-Morss brali udżiał prof. Agata Bielik-Robson i dr hab. Adam Lipszyc.

ISZ

ISZ | prof. Ash Amin: Arts of the Political

Arabska Wiosna i ruchy Occupy wyrwały „polityczność" z objęć „polityki jaką znamy" -- odgórnej, wpisanej w ustalone reguły, zamkniętej w horyzoncie teraźniejszości.

Krytyka Polityczna

23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie

Wokół książki "23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie" dyskutowali: dr Anna Zachorowska-Mazurkiewicz, Anna Grodzka, Adam Jaśkow i dr Adam Ostolski. Prowadził: Krzysztof Juruś.

Blaszanka Studio

Demokracja 4.0 - Polska Manifa

28.02 w siedzibie KP w Warszawie odbyły się warsztaty podczas których wspólnie przygotowaliśmy się do stworzenia zespołu dziennikarek i dziennikarzy obywatelskich wspierających tegoroczną manifę.