NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Kutz: Ludzie przestaną bać się Kościoła |
|
|
z Kazimierz Kutzem rozmawia Jan Smoleński
|
|
09.09.2010 |
Jan Smoleński, Krytyka Polityczna: W tym roku mija dwudziestolecie – jak to ujmuje episkopat – powrotu religii do szkół. Czy są jakieś pozytywne skutki tej decyzji?
Kazimierz Kutz, reżyser: Ja do szkoły średniej chodziłem już po II wojnie światowej, ale zarazem wtedy, gdy w ramach kontynuacji tradycji przedwojennej religia w szkołach wciąż była. W pierwszej klasie liceum katecheta był nawet naszym wychowawcą, ale nie miał z nami łatwego życia, robiliśmy rzeczy na tyle okropne, że nie chcę o nich wspominać. Byliśmy zbuntowanymi lewakami, wydawaliśmy bardzo prowokacyjną gazetkę ścienną – więc starano się, żebyśmy od Kościoła nie odeszli.
Ale po doświadczeniach moich dzieci – najstarsze z trzeciego małżeństwa ma 25 lat, najmłodsze jeszcze się uczy – mam o powrocie religii do szkół jak najgorsze zdanie. Moje dzieci straciły wiarę dlatego, że były poniżane przez katechetów, choć w domu negatywnie o Kościele nie mówiliśmy, bo uważaliśmy, że nasze dzieci muszą być otwarte. Mój najmłodszy syn musiał pięć razy zdawać jakiś tam egzamin, który upoważniał do przyjęcia pierwszej komunii. Bardzo to przeżywał. Moja młodsza córka, gdy zadawała pytania katechetce, to publicznie wysłuchiwała, że na pewno napuścili ją rodzice. Zawsze dostawała gorsze stopnie od reszty klasy. W pewnym momencie nawet klasa stanęła za nią murem, bo widziała, co się działo. Moim dzieciom wymawiano, że ich ojciec żyje z trzecią żona bez ślubu kościelnego. Z powodu konfliktu z katechetami przenosiłem swoje dzieci do innych szkół. Pamiętam szokującą sytuację z jednej wywiadówki. Wychowawca rozmawiał z rodzicami i w pewnym momencie powiedział, że teraz z rodzicami porozmawia katecheta. Nauczyciel religii wszedł i rozmowę z rodzicami zaczął od słów: no, to teraz się pomodlimy. Myślałem, że krew mnie zaleje. To niedopuszczalne przekroczenie pewnych granic. Byliśmy przecież w świeckiej szkole!
Wprowadzenie religii do szkół to był błąd?
Wielki błąd. O ile się nie mylę, była to inicjatywa premiera Tadeusza Mazowieckiego, który jako dobry katolik zaoferował powrót religii do szkół w charakterze nagrody dla Kościoła za jego rolę w trakcie rozmów okrągłostołowych. Nie sądzę jednak, by przypuszczał, że to przyniesie takie skutki. Myślę, że jeszcze gorszym błędem było wzięcie księży katechetów na etaty państwowe. To są ogromne pieniądze. Moim zdaniem to również wielka szkoda dla samego Kościoła. Pamiętam dobrze, że gdy za komuny religii uczono w domach parafialnych, to była bardzo atrakcyjna jako zakazany owoc.
Kolonizowanie rzekomo świeckiego państwa przez kościół nie ogranicza się tylko do religii w szkołach.
Powodów do walki jest kilka. Religia w szkołach i zetatyzowanie nauczycieli religii to jest rocznie milion złotych z budżetu państwa. Do tego dochodzą kapelani wojskowi – nie ma drugiej armii na świecie, która miałaby tylu kapelanów. Stała się rzecz jeszcze gorsza, czyli wymuszenie, żeby na świadectwie maturalnym był stopień z religii, który wchodzi do średniej. To jest najgorsze, ponieważ sankcjonuje się w ten sposób cynizm. Ci, którzy nie mają potrzeb religijnych i tak chodzą na religię, by w łatwy sposób uzyskać dobre stopnie. Poza tym na lekcjach religii nie uczy się o religii, tylko uczy się wiary w Kościół katolicki i jego obrzędowość. Kościół sam sieje przez to największe spustoszenie w młodych duszach ludzi. Wszystko to szybko sprawi, że ilość ludzi praktykujących będzie bardzo szybko spadać.
Co za różnica, czy ktoś cynicznie wykonuje pewne gesty, czy nie – skoro i tak je wykonuje?
Wykonywanie tych gestów powinno wynikać z wewnętrznej potrzeby, a nie z przymusu. Bardzo wiele osób źle na to patrzy, ale ze strachu o swoje dzieci, godzą się na to. To jest hipokryzja w straszliwym stężeniu.
I jak w tej bajce o niewidzialnych szatach króla, wszyscy będą udawać, dopóki ktoś nie powie, że król – a w tym wypadku biskup – jest nagi. Tylko czy ktoś taki się znajdzie?
Musi się znaleźć polski Luter. Tylko, że wszyscy kandydaci na Lutrów, ci wybitni księża, od Kościoła odeszli.
Dlaczego pańskim zdaniem Kościół ma w Polsce takie wpływy?
Kościołowi dawano ofiarę za jego rolę w walce z komuną. A Kościół nie umiał się przed tą hojnością obronić. Gdy po zmianie ustroju zostałem dyrektorem ośrodka telewizji w Krakowie, to po paru miesiącach powiedziano, że wreszcie powinienem się udać z wizytą do urzędującego wtedy w Krakowie kardynała Macharskiego, skądinąd poczciwego człowieka.. Gdy spytałem, z jakiej racji – wyjaśniono mi, że to dzięki jego zgodzie otrzymałem to stanowisko. Okazało się, że nominacja na te stanowiska w Polsce musiała być zaakceptowana przez miejscowego biskupa. Pan sobie wyobraża, że prezes telewizji jeździ po biskupach i pyta się, czy jego kandydat może zostać dyrektorem? Tego rodzaju relacje są u nas utrwalone, są pewną tradycją. Gdy premier Leszek Miller przyjeżdżał do Katowic, to pierwsze swe kroki kierował do pałacu biskupiego. Myślę, że to co się teraz dzieje – mówię o sytuacji pod pałacem prezydenckim – to jest właśnie efekt tego poddaństwa. I wciąż nie wiemy, ile z budżetu państwa idzie pieniędzy na utrzymanie Kościoła. Ale to z pewnością jest kilka miliardów złotych.
Mienie oddane Kościołowi decyzjami komisji majątkowej to ponad 24 miliardy złotych. W komisji tej zasiada sześciu przedstawicieli rządu i sześciu episkopatu – ale wyceny oddawanych majątków przygotowywała tylko strona kościelna.
Linia demarkacyjna między państwem a Kościołem jest tak rozmyta, że mi się wydaje, że będzie trzeba paru pokoleń, by w Polsce rzeczywistość społeczna wróciła do normy konstytucyjnej. To będzie bardzo trudne. Natomiast widzę promyk nadziei w Bronisławie Komorowskim.
Naprawdę? W tym konserwatywnym katoliku?
Aktualny prezydent jest faktycznie konserwatywnym katolikiem, więc proszę sobie wyobrazić, co musiał przeżywać podczas kampanii, gdy Kościół ostentacyjnie poparł jego rywala. Na papierze jesteśmy świeckim państwem, ale w praktyce jest ono zgalwanizowane narodowo-katolickim fanatyzmem. Być może właśnie z tego powodu Komorowski pierwszy zacznie realizować zapis konstytucyjny o państwie neutralnym światopoglądowo.
W sprawie krzyża nic nie zrobił.
Ale sprawa krzyża to nie jest sprawa pomiędzy prezydentem a Kościołem. Sprawa krzyża to jest czysta rozgrywka polityczna, na której najwięcej stracą Kościół i PiS.
A nie boi się pan, że rolę Lutra, sprzeciwu wobec władzy kościelnej – po tym, jak wszyscy kandydaci na Lutra odeszli – przejmą osoby stojące pod warszawskim krzyżem. Że zamiast Reformacji będziemy mieli katolicki wahabizm?
To niemożliwe. Można powiedzieć cynicznie, że im gorzej tym lepiej. Mam dom na Żywiecczyźnie, w regionie sprzyjającym PiS. Ale gdy proboszcz wygłosił kazanie w obronie „obrońców” krzyża, to połowa wiernych wyszła z kościoła. To znaczy, że coś do ludzi dochodzi, powoduje jakąś reakcję. Ludzie zaczynają myśleć własnymi rozumami. Myślę, że czas zrobi swoje.
Z listu episkopatu z okazji 1 września wynika, że Kościół się cieszy, że może nauczać religii w szkołach. Hierarchowie nie zauważyli, że płacą za to wysoką cenę. Episkopat nie panuje nad sytuacją pod Pałacem Prezydenckim. Obecni tam mówią, że „jakiś biskup” nie będzie ich stamtąd wyrzucał.
Kościół dopiero zacznie płacić. Czeka nas, moim zdaniem, bunt młodzieży. Protest młodych ludzi przeciwko krzyżowi pod Pałacem Prezydenckim to było naprawdę ważne wydarzenie. Teraz – tak mi się przynajmniej wydaje – będzie się walczyło o świeckie państwo w sposób jawny i zorganizowany. Ludzie przestaną bać się terroru Kościoła.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 23.09.2010 )
|
|
7. Berlin Biennale
Fotorelacja: Strajk artystów
Zaproszenia i Kluby KP
-
Poznań, 27 maja: Sprawa Operacyjnego Rozpoznania
-
Cieszyn, 28 maja: Przewodnik po Żmiijewskim. Spotkanie wokół książki
-
Łódź, 29 maja: Desperate Housewives - prawdziwa historia
-
Łódź, 28 maja: Grecja, Polska, dług publiczny
-
Łódź, 25 maja: "Z daleka widok jest piękny"
-
Kraków, 26 maja: Berman i Walzer na 10 urodzinach KP
-
Trójmiasto, 31 maja: Współczesna teoria praw zwierząt. Regan, Francione i inni
-
Trójmiasto, 29 maja: Tęczowe Kino Zaangażowane. Braterstwo
-
Trójmiasto, 28 maja: (Po)kryzysowa ekonomia. Etyczne zarządzanie budżetem
-
Trójmiasto, 26 maja: WARYŃSKI FEST
-
Trójmiasto, 25 maja: 10 urodziny KP. Afterparty: TRZASKA/ZRALEX
-
Trójmiasto, 25 maja: 10 urodziny KP. Minimum socjalne, maksimum moralne
-
29 maja, Warszawa: Polityka społeczna po 1989 roku
-
Kraków, 24 maja: Koniec publicznych szkół i stołówek?
-
Toruń, 29 maja: Berman na 10. urodzinach KP
Czytaj, co znajomi polecają
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...