|
Jaś Kapela, Krytyka Polityczna: Podobno jesteś agentem Mosadu? Bart: Przede wszystkim jestem sługusem Big Pharmy.
A co to takiego? Grupa pięciu czy sześciu największych firm farmaceutycznych, które wciskają nam lekarstwa, których nie potrzebujemy i szczepią nas przeciwko chorobom, których już dawno nie ma.
Ile ci płacą? Tego nie mogę powiedzieć, bo mi Jaszczurzy Synod zabronił. Bo z kolei Big Pharma jest tworzona przez jaszczury z konstelacji Smoka, które tylko udają ludzi.
Jaszczury? David Icke odkrył, że elita rządząca światem to nie są wcale Żydzi ani nawet ludzie, tylko jaszczury z gwiazdozbioru Smoka.
Czyli Rockefeller, Gates itd.?  Tak. To są wszystko jaszczury. Zresztą można to zobaczyć na youtubie. Na potężnie skompresowanych, niewyraźnych klipach z wiadomości TV oczy Ważnej Osoby na chwilę zyskują pionowe źrenice. My, nieuświadomieni głupcy, nazywamy to artefaktami wideo, ludzie przebudzeni dostrzegają ujawnianie się jaszczurów. Teorię jaszczurzych elit spopularyzował na przełomie wieków David Icke, który w 1990 r., będąc popularnym prezenterem sportowym w BBC, założył nagle turkusowy dresik i w telewizyjnym talk show ogłosił się Synem Bożym. To on głosi najgłośniej, że królowa brytyjska, jej rodzina oraz cała rządząca światem elita to tak naprawdę Reptilianie z gwiazdozbioru Smoka. I to właśnie oni mnie finansują.
Wow. Do tego poziomu nie doszedłem. Do tej pory byłem przekonany, że światem rządzą Żydzi albo grupa Bilderberg. Bardziej świadoma PR-owo część bojowników przeciwko Rządowi Światowemu uważa, że o jaszczurach głupio mówić, bo ludzie się śmieją. Nie jest to coś, o czym informuje się nowych członków podziemia na pierwszym spotkaniu.
Całkiem rozsądnie. Rozumiem, że część z tych bojowników gromadzi się na stronie Astromarii. Możesz powiedzieć, kim jest Astromaria? Astromaria to starsza pani z Józefowa, której lubi prowadzić blogi. Założyła tych blogów strasznie dużo i zaczęła się udzielać na różnych forach. Zaczęła od astrologii, ale szybko okazało się, że ma bardzo szerokie zainteresowania, orbitujące wokół centralnego konceptu grup nacisku z Ziemi, kosmosu i świata metafizycznego, które mówią jej, co ma robić i co myśleć. W przeciwieństwie do wielu bojowników włada poprawną polszczyzną, składa sensowne zdania. Barwna postać, bardzo szkodliwa osoba. Skupiająca się wokół niej grupa się jakoś samookreśla? Nie. To jest efemeryda. Jest wśród nich trochę polonusów-emigrantów, ale składają się na nią przeróżni ludzie. Łączy ich wiara w istnienie zakulisowego rządu światowego, Nowego Porządku Świata. Goście od Davida Icke uważają, że wszystkim kręcą jaszczury. Antysemici, że Żydzi. I wszystkie te grupy próbują się jakoś porozumieć. Są tam też osoby, które zajmują się medycyną alternatywną. Wymienianie się przez nich ideami powoduje powstawianie pięknych hybryd. Okazuje się, że jaszczury trują nas opryskami z samolotów, a chronić się przed tym możesz za pomocą homeopatii. To kolejny ważny wątek. Smugi samolotowe, czyli chemtrailsy.
Jest to teoria spiskowa, którą z dużym prawdopodobieństwem da się prześledzić aż do jej samego źródła. W 1999 roku tzw. dziennikarz obywatelski William Thomas napisał tekst o ludziach twierdzących, że smugi kondensacyjne to nie są kryształki lodu kondensujące się wokół drobinek spalin z samolotów, tylko bardzo szkodliwe chemikalia, którymi – tu wpisz nazwę swojego wroga – nas opryskują. Dziennikarza zaproszono do popularnego programu radiowego dla oszołomów i dalej już poszło. A jak się do tego ma homeopatia? Bierzmy tabletki z mili dawką smugi? Z tą homeopatią przesadziłem. Przed chemtrails najlepiej się bronić tzw. działami orgonowymi. Był taki wariatuńcio, który wymyślił tajemną energię wyzwalaną w ludziach przez orgazmy.
Wilhelm Reich. To on wymyślił orgony. Działa orgonowe można wykonać w domu za pomocą miedzianych rur, żywicy epoksydowej oraz dużej doniczki. To wszystko łączysz w rurki wycelowane w niebo, które odganiają chemtrailsy, a zostawiają dobre, pożyteczne dla środowiska chmurki. Są jeszcze jakieś inne sposoby? Uświadamianie jak największej liczby osób, bo duża, zmobilizowana grupa może więcej zdziałać. Niektórzy apelują do pilotów, żeby ci się opamiętali i przestali truć własne dzieci. Jak każda teoria spiskowa, także i ta zawiera w sobie ziarenko prawdy. Brytyjskie Ministerstwo Obrony przez dziesięciolecia prowadziło tajne eksperymenty związane z rozsiewaniem chemikaliów i broni biologicznej, również z samolotów. Zwolennicy tej teorii często biorą na warsztat dokumenty postulujące geoinżynierię pogodową. Na czym miałoby to polegać?
Inżynieria pogodowa, rozpraszanie czy tworzenie chmur, zakłada rozpylanie pewnych substancji w atmosferze. Przy czym są to tylko próby rozganiania chmur przed olimpiadą albo postulowane rozwiązania, ale dla zwolenników są to już ślady chemtrailsowego spisku. Dużym echem odbiła się inicjatywa ustawodawcza w Stanach. Kongresmen Dennis Kucinich, który startował nawet w ostatnich wyborach prezydenckich, stworzył projekt ustawy zakazującej tworzenia i używania broni kosmicznych. Do ustawy, która dotyczyła umieszczania na orbicie systemów bojowych, spiskologiczni współpracownicy kongresmena dopisali punkty o chemtrailsach, kontroli umysłow, a nawet broni pochodzącej od kosmitów. To oczywiście wypadło z ostatecznej wersji, ale w sieci krąży tamten projekt ustawy, w której – w oczach spiskologów – rząd amerykański przyznaje się do stosowania chemtrails.
A skąd się wzięła twoja fascynacja Astromarią?
Ja generalnie lubię zaglądać w Otchłań. Kręci mnie to, co ludzie potrafią wymyślać. Na tym polega Otchłań – rzucasz im jakieś wydarzenie, a oni wokół tego budują cały niesamowity zestaw wierzeń, hipotez, domysłów. Na przykład w przypadku katastrofy pod Smoleńskiem mamy wyobrażone mityczne białe postacie imitujące skrzydło, żołnierzy podjeżdżających na elektrycznych motorynkach do samolotu i odpalających bomby termobaryczne, mamy polskich patriotów, którzy ze słuchawkami na uszach analizują filmy z miejsca katastrofy i słyszą tam strzały, wyłapują czyjeś słowa „Komputer, patrz, zupełnie nowiutki”, na stopklatkach dostrzegają liny zwisające z niewidocznych helikopterów, mamy naukowców, którzy za pomocą eleganckich fizycznych wzorów udowadniają, że to niemożliwe, żeby samolot się rozbił o brzozę. To naprawdę fascynujące. Rzucasz ziarenko i wyrastają z niego takie piękne historie. Jeśli dostatecznie długo zaglądasz w Otchłań, to (poza tym, że otchłań zaczyna zaglądać w ciebie) musisz w końcu trafić na blog Astromarii, który jest dość popularny. Czym dokładnie jest Otchłań? To dość szerokie pojęcie obejmujące wszystkie społeczności internetowe, które zajmują się teoriami spiskowymi, pseudonauką, medycyną alternatywną, New Age, kreacjonizmem, fundamentalnym chrześcijaństwem itp. To wszystko nazwaliśmy Otchłanią. „My” czyli kto?
My, czyli efemeryda, która stoi po przeciwnej stronie barykady. Nieformalna społeczność osób, które uważają, że ludzie Otchłani oprócz bycia bardzo, ale to bardzo zabawnymi są też bardzo, ale to bardzo szkodliwi. Dlatego należy stworzyć dla nich jakąś przeciwwagę. Masz na myśli TTDKN?
Bardzo bym chciał, żeby TTDKN był taką przeciwwagą. A mógłbyś wyjaśnić, skąd się wziął i co oznacza? TTDKN wziął swój początek z faktu, że mój blog miał wygodny system cytowania i odpowiedzi w komentarzach pod notkami. Dzięki temu szybko zamienił się w forum, gdzie notki były tylko pretekstem do wielowątkowych dyskusji na tematy związane z Otchłanią. Wśród dyskutantów znaleźli się naukowcy, prawnicy, dziennikarze, tłumacze, inżynierowie, wielu z nich założyło własne blogi, powstała całkiem sympatyczna społeczność, której członków łączyła niechęć do pseudonauki, religii, New Age i teorii spiskowych, trzeźwe spojrzenie na świat, tolerancja i lewicowa wrażliwość. Ktoś kiedyś szorstko rzucił „W końcu jesteśmy think-tankiem, do kurwy nędzy”, ktoś to skrócił do „TTDKN”. Potem skrót wyewoluował w „Think Tank Dyskurs-Kultura-Nauka”, bo głupio było przedstawiać się oficjalnie, używając wcześniejszej nazwy. Czyli toczy się batalia pomiędzy „otchłanią” a „siłami rozumu”?
Można to tak nazwać. Jest w tym coś strasznie przygnębiającego, jeśli na dłużej zatrzymasz się przy tym problemie. Oprócz stałych bywalców Otchłani, którzy nakręcają się swoimi ideami, zaglądają tam też i tacy, którzy zwyczajnie poszukują informacji. To często ludzie chorzy, nieszczęśliwi, mający jakieś problemy. Kiedy zaglądasz do Internetu, żeby dowiedzieć się o metodach leczenia schorzenia własnego lub bliskiej osoby (czy choćby szukając banalnej porady zdrowotnej), w większości przypadków trafisz na oszołomów albo na osoby, które nie wiedzą, o czym mówią, ale lubią mówić, a na poparcie swoich wywodów mają wyłącznie dowody anegdotyczne. U mnie cała ta historia zaczęła się od momentu, kiedy zostałem ojcem. Byłem już ukształtowanym człowiekiem. Rozumiałem, że reklamy kłamią i jak kłamią. Dokładnie wiedziałem, jak świat próbuje mnie zrobić w chuja. Kiedy jednak zostałem ojcem, okazało się, że świat ma kolejnych sto sposobów na zrobienie mnie w balona. To był pierwszy taki moment, kiedy naprawdę potrzebowałem informacji z sieci, a okazało się, że mogę tam przede wszystkim znaleźć bzdury i przeczące sobie rady. To było przerażające. Jeśli zastosujesz algorytmy ewolucyjne do sprawdzenia, jak rozchodzą się informacje w sieci, okaże się, że na ich popularność nie ma wpływu fakt, czy są prawdziwe, czy fałszywe. Skuteczność terapii może się zupełnie nie przekładać się na jej popularność w sieci. W efekcie dowiadujemy się, że oddziały onkologiczne przeprowadzają nowy Holocaust, bo wielu ludzi umiera. W końcu najwięcej ludzi umiera na onkologii. To stąd się wzięli antyszczepionkowcy? To bardzo ciekawa grupa ludzi, którzy, moim zdaniem, boją się wziąć na siebie pewną odpowiedzialność. W momencie, kiedy zaszczepiasz dziecko, istnieje bardzo niewielka, lecz realna szansa skutków ubocznych. Z twojego działania, może wyniknąć jakaś szkoda. Jeśli decydujesz się nie podawać szczepionki, to oczywiście zwiększasz ryzyko zachorowania dziecka, ale skoro wszyscy dookoła są zaszczepieni, to te choroby raczej nie występują. Być może nic mu się nie stanie. Liczysz na łut szczęścia. Wybierasz zaniechanie zamiast działania, bo to wiąże się z mniejszą odpowiedzialnością za własny czyn. Czego dotyczy teoria spiskowa związana ze szczepionkami?
Tego, że są pełne szkodliwych substancji. W internecie można znaleźć listę tych związków chemicznych. Co ciekawe, szczepionki są po pierwsze mało dochodowe, a po drugie są jednymi z najlepiej przebadanych lekarstw na świecie. A według zwolenników tej teorii przemysł farmaceutyczny zarabia na nich kokosy?
Dokładnie. Ponadto antyszczepionkowcy twierdzą, że szczepionki zabezpieczają nas przed chorobami, których już dawno nie ma. Nie zauważają jednak faktu, że tych chorób już nie ma, ponieważ wszyscy się na nie zaszczepiliśmy. Swego czasu modnym tematem była rtęć w szczepionkach. Sprawa nieco przycichła, bo została dokładnie przebadana. Kolejne badania na dużych grupach nie potwierdzały żadnego związku między szczepionką a autyzmem, który miała wywoływać rtęć. Ostatnio na topie był skwalen, inna substancja obecna w szczepionkach. Fundamentaliści religijni mają jeszcze innego konika. Chodzi o to, że do produkcji szczepionek używa się linii komórkowych pochodzących z płodów poddanych aborcji. Przy czym nie są to masy pomordowanych płodów, tylko np. konkretny jeden usunięty w latach 60. w Szwecji. Małżeństwo zdecydowało się usunąć płód, bo miało trójkę dzieci i nie chciało mieć czwartego. Z tkanki płucnej tego płodu wyhodowano linię komórkową, która jest właściwie wieczna, a wykorzystuje się ją do produkcji szczepionek. Jak widać każdy ekstremista znajdzie dla siebie coś fajnego w szczepionkach. Żeby dać odpór Otchłani, założyłeś astromariana… Najpierw był oczywiście Blog de Bart, ale jako że napisanie notki zajmuje mi jakiś miesiąc, potrzebowałem nieco szybszego medium. W międzyczasie zafascynował mnie blog „Dlaczego nie napalm”, którego autor Jarek Kubicki ilustruje co zabawniejsze fragmenty smoleńskiej teorii spiskowej za pomocą screenshotów z Monty Pythona. Stwierdziłem, że to dobry sposób, aby tę całą Otchłań wyśmiać. Dlaczego chciałeś ją wyśmiać?
Nie z każdym jesteś w stanie polemizować. Z niektórymi ludźmi i ich poglądami warto dyskutować, ale są też takie, które wypada jedynie wyśmiać.
Myślisz, że ludzie, których wyśmiewasz, wiedzą o tym? Astromaria na pewno wie, bo notuje wejścia na bloga ode mnie. Ludzie, o których piszę na Blog de Bart, wiedzą, że ich wyśmiewam. Czy to do nich w jakikolwiek sposób trafia? Nie wiem. Jeśli chodzi o spory w Internecie, to wydaje mi się, że w pewnym momencie przestaje być istotne czy wygrasz, czy nie. Najważniejsze staje się to, co usłyszą ludzie śledzący tę kłótnię. Bijecie się dla przyszłych pokoleń?
Można tak powiedzieć (śmiech). Masz jakiś nawróconych? Wiem o jednym. Prowadził popularnego bloga o wyburzeniu WTC, ale w pewnym momencie go skasował. Zrozumiał, że wkręcił się w jakiś totalny bullshit. Na swoim blogu przyznajesz się, że też miałeś moment, gdy wpadłeś w otchłań.
Tak, tak. Wszyscy chcielibyśmy, żeby nasze życie miało w sobie trochę magii. To przecież strasznie kuszące. Kiedyś chyba Olga Tokarczuk powiedziała, że bardzo ceni sobie magię i całą tę nierealność w literaturze, natomiast rzeczywistość ma być dla niej jak najbardziej racjonalna. Wydaje mi się, że bardzo dobrze rozdziela te dwie sprawy. Fajniej jest myśleć, że gdzieś nad nami latają obce cywilizacje, niż skonstatować, że jesteśmy sami w zimnym wszechświecie. Kusząca jest wiara, że potęgą siły świadomości możemy zmieniać świat, nie ruszając się fotela. Dużo bardziej niż przekonanie, że jesteśmy pionkiem w ewolucji organizmów, grudką białka. Dlatego takie ukąszenie, które nazywamy dänikenowskim, jest jak najbardziej normalne. Dlaczego warto czytać bloga Astromarii?
Czytywanie tamtejszych wpisów dostarcza niesamowitych wrażeń. Obserwujesz ludzi, którzy w miarę rozwijania się jakichś wydarzeń tworzą sobie piękne, rozbudowane teorie spiskowe. Ostatni przykład – trzęsienie ziemi w Japonii. Natychmiast po jego wystąpieniu pojawiła się cała seria możliwych wyjaśnień tego zjawiska. Na przykład takie, że Iluminaci nienawidzą żółtej rasy i biją się z mafią japońską. Mafia zaczęła wygrywać, więc Iluminaci wywołali trzęsienie ziemi. Iluminaci?
To też jaszczury. Wszystko kończy się na jaszczurach. Iluminaci to jedno z wielu XVIII-wiecznych tajnych stowarzyszeń o małym zasięgu i krótkim żywocie, które akurat „zażarło” w ówczesnej popkulturze i zyskało wielką popularność, zostało posądzone o pociąganie za sznurki w rewolucji francuskiej itd. Słyszałem też teorię, że Japonia to tak naprawdę Atlantyda.
Jeśli chodzi o katastrofy naturalne, to winny jest zazwyczaj Projekt BLUE BEAM oraz HAARP. To jest jakaś niewielka stacja badawcza na Alasce, którą podejrzewa się o manipulowanie klimatem i wszelkiego rodzaju katastrofami naturalnymi. Gdy w Japonii pojawiły się problemy z elektrownią atomową, dyskusja zeszła na temat atomu. Pojawili na forum się jacyś ludzie, którzy tłumaczyli, że energia atomowa jest generalnie bezpieczna. Podawali niewielkie liczby ofiar czy procent skażenia terenu, ale byli zagłuszani przez bywalców, którzy tłumaczyli, że podawane wartości są niskie, bo jest blokada informacyjna. A tak naprawdę wielka radioaktywna chmura nadpłynęła już nad Polskę i musimy żreć kelp. Z satysfakcją odnotowałem, że jeden z forumowiczów w efekcie jego spożycia dostał potężnej sraczki. A co to jest kelp?
To wodorost, który zawiera dużo jodu. I jod zniknął z aptek. Na końcu zaczęli się modlić do wody w elektrowni Fukushima. „Droga wodo, widzimy, jak cierpisz, niech twoje zjonizowane cząsteczki odprężą się pod wpływem naszej modlitwy”. Na Facebooku powstało wydarzenie nawołujące, żeby wszyscy o godzinie 13 danego dnia pomodlili się o zdrowie wody. W blogu Astromarii fascynujące jest to, że prezentuje ona pewien rodzaj zdrowego rozsądku i pragmatyzmu. Ona faktycznie chce być takim głosem rozsądku. Prawdziwą racjonalistką. Przecież naprawdę istnieją metody manipulacji. Nie wszystko jest jawne i oczywiste, a „oni” nie mówią nam wszystkiego (kimkolwiek owi „oni” są). Wiemy, że trzeba myśleć krytycznie, a potem nagle dochodzimy do jakichś jaszczurów.
Oczywiście. Weźmy jako przykład historię świńskiej grypy. Bierze ona swój początek z realnego zagrożenia, którego skalę ciężko w pierwszej chwili ocenić. Potem pojawia się Światowa Organizacja Zdrowia ze swoimi standardami i definicją pandemii (która to definicja rozmija się z popularnym rozumieniem tego słowa). W następnej kolejności widzimy już firmy farmaceutyczne nastawione na zysk, które węszą zarobek. Dalej mamy media, które rozdmuchują całą sprawę i zaczyna się histeria świńskiej grypy. Dopiero potem dowiadujemy się, że cała ta epidemia przechodzi bokiem. Zwróć uwagę na ten łańcuszek: zaczynasz od faktów – jest zagrożenie, powinniśmy zwrócić na to uwagę, przygotować się na najgorsze; pojawiają się ludzie nastawieni na zysk; media, jak to media, lubią histerię. Cała ludzka historia, z różnymi motywacjami i emocjami. Natomiast Astromaria i jej przyjaciele przedstawiają to jako globalny spisek mający na celu zmniejszenie populacji planety. Bo, jak wiadomo, na Ziemi powinno żyć najwyżej 500 milionów ludzi i do tego dążą jaszczury. Życie jest jednak bardziej skomplikowane niż teoria spiskowa. Ale depopulacja jednak nie nastąpiła. Kto powstrzymał spisek?
Oczywiście Astromaria i jej przyjaciele, których globalna akcja sprawiła, że owieczki się nie zaszczepiły i ludzkość została ocalona. Nazywanie ludzie nieuświadomionych „owieczkami” pokazuje, że pomimo całej tej chęci ratowania świata, ludzie z Otchłani mają ogromne poczucie wyższości wobec tych nieuświadomionych – gardzą nimi. To nieco mnie wkurwia. Ale ty nie jesteś owieczką, tylko agentem Big Pharmy.
Oczywiście owieczki są wiezione na rzeź przez opłaconych sługusów. Jesteśmy mośkowymi konfidentami, dostajemy kasę za komentarze na forach. Śmieję się, że gdyby dostawał grosik za każdym razem, gdy ktoś mnie oskarża, że jestem płatnym pachołkiem, to bym nie musiał być płatnym pachołkiem, tyle miałbym pieniędzy. To jest bardzo spójny świat. Kiedy ten koleś od WTC zamknął bloga, najpierw posypały się komentarze, że go zastraszyli, a potem, że przekupili. Nie możesz nagle zmienić zdania, powiedzieć: „nie no, chłopaki, trochę odjechaliśmy”, bo stajesz się zdrajcą. Myślisz, że TTDKN kiedyś wygra?
Jak się sformalizujemy i założymy własną gazetę – czemu nie, hihi. Prawdę mówiąc, nie mam pojęcia, czy mamy jakikolwiek wpływ na stan świadomości Internetu. Przypuszczam, że to nie jest całkowicie jałowe działanie. Największą radość czerpię z tego, że linki do mojego bloga pojawiają się w dyskusjach na forach np. młodych mam. Teraz, gdy piszę notki, staram się, żeby były mini wprowadzeniami w konkretny temat. Np. jak pojawia się teoria, że wtykanie sobie ciecierzycy w specjalnie przygotwaną ranę w nodze jest najlepszym lekarstwem na raka. Jest całe forum stworzone przez ludzi, którzy są chorzy na raka (albo po prostu czują się niewyraźnie) i wsadzają sobie tę ciecierzycę. Klientami Otchłani są często ludzie, którzy czują jakiś weltschmerz, są rozbici, jak każdy z nas czasami po ciężkim tygodniu pracy. Czasami zdarzają się hipochondrycy. Ale są też ludzie, którzy są poważnie chorzy. Są rodzice dzieci z autyzmem, które to dzieci są przeganianie przez szarlatanów naprawdę skandalicznie. Mam taką głupiutką teorię, że autyzm jest dlatego tak popularny wśród szarlatanerii, bo u rodziców dzieci autystycznych najłatwiej obudzić nadzieję. A najłatwiej obudzić w nich nadzieję, bo ich dziecko nie dość, że wygląda zupełnie normalnie, to jeszcze gdzieś do drugiego roku życia zupełnie normalnie się zachowywało. Może stać się z powrotem zupełnie normalnym dzieckiem, jeśli tylko wprowadzisz mu jakiś dodatkowy suplement do diety albo wychelatujesz jakąś toksynę z organizmu.
Kiedyś na moim blogu pojawił się ojciec dziecka z autyzmem, który wymienił wszystkie terapie, jakiemu to dziecko jest poddawane. Ten facet pewnie wstaje o 5 rano i zasypia o 23, bo cały czas musi coś robić z tym dzieckiem. A prawie wszystkie terapie, które wymienił, były bredniami. Na pierwszy rzut oka te moje blogaski mogą wydawać się mało poważne, takie śmichy-chichy, ale jak pomyślisz o ludziach, którzy przez jakichś oszustów zapieprzają cały dzień, żeby pomóc swojemu choremu dziecku, a mogliby zamiast tego po prostu poświęcić trochę czasu na bycie z tym dzieckiem, to śmiech więźnie w gardle. *Bart – trzydziestoośmiolatek z Warszawy. Prowadzi blogi Astromarian i Blog de Bart, w których zajmuje się pseudonauką i teoriami spiskowymi.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...