Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze. Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Sześć nowych plakatów twojego autorstwa pojawiło się na ulicach Warszawy. Co to za projekt?
O wykonanie plakatów poprosiła mnie Pracownia Badań i Innowacji Społecznych Stocznia. Organizacja ta otrzymała z Urzędu Miasta środki na inicjatywę propagującą aktywizm i zaangażowanie mieszkańców w rozwój miasta. Tak powstało Miasto Społeczne Warszawa. Celem jest przełamanie wizerunku stolicy opartego na tragicznych wydarzeniach i pokazanie, że warszawiak to nie tylko powstaniec albo „cwaniak”. Na plakatach znalazły się wizerunki i cytaty z pięciu znamienitych postaci przedwojennej Warszawy: Kazimierza Lisieckiego, Ludwika Krzywickiego, Janusza Korczaka, Heleny Radlińskiej i ks. Władysława Korniłowicza.
Dlaczego właśnie te nazwiska?
Projektowi patronuje dwadzieścia sześć nazwisk. Spośród nich wybrano pięć z których cytaty najcelniej oddawały charakter przedsięwzięcia. W treść plakatów wpisane są również ich twarze.
Plakat kojarzy się dzisiaj głównie z reklamą. Dlaczego wybraliście akurat taką formę?
Plakat ma siłę. Nie mówimy tylko o afiszach, ale też grafikach w internecie i gazetach. Niedługo pojawią się też wlepki z Miastem Społecznym. Polska tradycja prawdziwego, autorskiego plakatu cieszy się wielkim uznaniem na świecie, ale do dzisiaj przetrwała głównie w kolekcjach i na akademiach sztuk pięknych. Na ulicy dominują billboardy, które ze sztuką ilustracji nie mają nic wspólnego.
Mimo to plakat autorski żyje.
Duch pozostał. Ja sam zrealizowałem w tym roku cztery projekty społeczne – „Weź się do kupy”, „Wiosnę Ludów”, plakat solidarności z Hiszpanią i właśnie Miasto Społeczne. Na powstanie i pojawienie się plakatu na ulicy składa się wiele czynników. Czasem jest to kwestia przypadku. Plakat „Weź się do kupy” powstał na zajęciach w gościnnej pracowni plakatu ulicznego Piotra Młodożeńca. Sam rozwiesiłem na mieście ręcznie wykonane kopie. Zauważyli je przechodnie, „Gazeta Wyborcza”, portale ekologiczne i Krytyka Polityczna a także kolekcjoner Piotr Dąbrowski, który zajął się szerszą dystrybucją. To był plakat interwencyjny. „Wiosna Ludów” i zamówiona przez Krytykę Polityczną „Solidarność z Hiszpanią” są komentarzami politycznymi.
*Jan Bajtlik – plastyk, student IV roku grafiki na warszawskiej ASP. Wielokrotnie nagradzany na międzynarodowych konkursach plakatu. Współpracuje z licznymi wydawnictwami i realizuje autorskie projekty w przestrzeni miejskiej.
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...