|
Komitet Banku Szwedzkiego zaskoczył bodajże wszystkich, nagradzając Elinor Ostrom, politologa (czy politolożkę), a nie zawodowego ekonomistę. A po drugie, wyróżniono badaczkę nad wspólnotami, nad zasadami ich działania. Ale i to ma znaczenie, że nareszcie nagrodzono kobietę – jedyną w gronie ponad sześćdziesięciu dotąd odznaczonych. Nagrodę tę można także odczytać jako zachętę do zainteresowania się ekonomistów osiągnięciami innych nauk ekonomicznych. I jeszcze jedno – żadnego z obojga odznaczonych nie można byłoby zaliczyć uczonych posługujących się wyszukanymi modelami matematycznymi, co też należało w dotychczasowej praktyce nagród ekonomicznych do rzadkości.
Ostrom rozpoczęła swą drogę naukową od badań nad przedsiębiorstwem publicznym, ale bardzo specyficznym – nad zasadami funkcjonowania (unikam słowa zarządzanie, bo ciągle chodziło o coś więcej, choć ona tego terminu używa) przedsiębiorstwa kalifornijskiego systemu gromadzenia i używania wody gruntowej (ground water basin management). I od ponad czterdziestu lat prowadzi badania nad wspólnotami gospodarczymi, nad wspólną własnością lasów, wspólnym rybołówstwem itp. w tak różnych krajach, jak Szwajcaria, Japonia, Turcja, Nowa Szkocja, Sri Lanca.
Moją uwagę zwróciła w latach 80. jej ostra polemika z triumfalistycznym zanegowaniem roli własności publicznej, czy wspólnotowej. To były lata triumfu teorii wyborów publicznych i teorii praw własności. Sformułowano wówczas lub upowszechniono szereg teorematów dotyczących trudności podejmowania decyzji zbiorowych. Teoria wyboru publicznego (theory of public choice) zakwestionowała zdolność państwa do społecznie (w makroskali) racjonalnych wyborów (Arrow, Buchannan, Tullok, Mancur Olson), gdyż te znajdują się w ostrej sprzeczności z dążeniem polityków do maksymalizacji ich własnych korzyści lub dobrze zorganizowanych grup interesu. Szereg bardziej szczegółowych koncepcji zmierzało w podobnym kierunku, już nie tylko w odniesieniu do państwa, ale zbiorowości w ogóle.
Najgłośniejszą z tych koncepcji, która wywołała niegasnącą falę publikacji okazał się teoremat Garretta Hardina, znany jako „tragedia wspólnego pastwiska”. Na podstawie tej koncepcji, poczęto wieścić zagładę środowiska naturalnego, jeśli nie zostanie szybko sprywatyzowane („Jedynym sposobem zapobieżenia tragedii wspólnej własności zasobów naturalnych jest zastąpienie jej przez prywatne prawa własności” (Smith, 1980, cyt za Ostrom 1987).
Otóż Elinor Ostrom na podstawie własnych badaniach terenowo-empirycznych sformułowała szereg wniosków podważających skrajny determinizm Hardina i innych autorów tzw. pułapek społecznych. Nie negując przypadków, które mogą potwierdzać, choć może nie w tak skrajnej postaci, prognozę Hardina, odnotowuje ona wiele innych wspólnot, zwłaszcza tych mniejszych, nie przekraczających granic możliwości bezpośredniej komunikacji, które stają się własnymi mikrokonstytucjonalistami. Na drodze pragmatycznej ustalają one reguły wspólnego postępowania, dostosowując ogólne schematy do miejscowych potrzeb, zabezpieczając je w ten sposób przed samodestrukcją. Widoczny jest w nich, przynoszący sukcesy proces „uczenia się w działaniu”. Na tej podstawie Ostrom uważa, że tragiczny teoremat Hardina jest bardzo ubogim, ahistorycznym opisem rzeczywistości, a schematyczny dylemat jego samego i wielu innych badaczy – wyboru własności publicznej lub prywatnej – świadczy o ubóstwie warsztatu badawczego.
Badania szkoły Elinor Ostrom dotyczą wprawdzie tylko tych kilku specyficznych sfer działalności ekonomicznej, w których innowacje technologiczne oraz konieczność elastycznego reagowania na zmieniający się popyt konsumpcyjny odgrywają niewielką rolę. Ostrożnie więc należy odnosić jej wnioski do przedsiębiorczości poddanej silnej konkurencji. Nawet jednak przy najostrożniejszym podejściu, badania tej szkoły pokazują, iż w tych kilku (ale może i w szeregu innych) dziedzinach wspólna własność nie musi być (i nie jest) tylko i wyłącznie drogą do tragicznej autodestrukcji. Pisała sarkastycznie: „Zjawiskiem niepokojącym i niebezpiecznym jest gotowość uczonych do narzucenia zasadniczych zmian instytucjonalnych nie poprzedzonych analizą jak działają różne kombinacje instytucjonalne w praktyce. Brak rozwiniętej analizy alternatywnych kombinacji instytucjonalnych jest podstawową słabością obecnych nauk społecznych. Ograniczanie się do rekomendacji ‘rynku’ albo ‘państwa’ świadczy, że ‘gabinet medyczny’ [przedstawicieli nauk społecznych] dysponuje tylko tymi dwoma lekarstwami” (Ostrom, 1987). Dobrze to trafiało w nastroje polskiego środowiska nauk społecznych, niestety, nie tylko ekonomicznego, lat 90.
Elinor Ostrom kultywuje starą tradycję „niespiesznych” uczonych, a jednocześnie umie inspirować i organizować nowoczesne badania zespołowe. Pod jej skrzydłami wyrosło wielu uczonych. Z jej, przepraszam - z ich pomocy i gościnności, bo jej mąż Vincent, też politolog, wybitny konstytucjonalista, często jej towarzyszy - korzystali liczni polscy uczeni i młodzi stypendyści. Pójście do ich domu po konferencji czy seminarium było niemal regułą.
Oliver Williamson to też instytucjonalista. I to oboje tegorocznych Noblistów łączy. Ale chyba tylko to. Z nazwiskiem Williamsona łączy się przede wszystkim popularne dziś pojęcie „kosztów transakcyjnych”. Używane w różnoraki sposób. Nierzadko apologetyczny.
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...