Chwedoruk: Dąbrowszczacy - obrońcy Republiki i demokracji

,
+A -A

Czytaj także

Z Dorotą Gardias rozmawia Michał Sutowski
Z Inke Arns* i Thibaut de Ruyter** rozmawia Joanna Erbel
Z Marcinem Jagodzińskim* rozmawia Jaś Kapela

„Rezolucję hiszpańską” z poparciem dla Republiki przyjął w 1937 roku nawet prosanacyjny Związek Związków Zawodowych.

Michał Syska: Rządząca dziś w naszym kraju prawica jest niezwykle aktywna na polu polityki historycznej. Jednym z jej celów jest całkowite wyparcie z przestrzeni publicznej tradycji polskiego ruchu robotniczego. Przykładem tego może być projekt ustawy, na mocy której weteranom wojny w obronie hiszpańskiej Republiki mają zostać odebrane uprawnienia kombatanckie. Kim byli polscy ochotnicy w Hiszpanii?

dr Rafał Chwedoruk: Wojna w Hiszpanii wywołała wielkie emocje także i w polskiej polityce. Cała lewica – od PPS, lewicy sanacyjnej po komunistów i anarchistów, a nawet część ludowców – jednoznacznie stanęła po stronie demokratycznej Republiki. Bunt generałów uznawano za ciąg dalszy ekspansji faszyzmu, znaczony m.in. doświadczeniem Włoch roku 1922, Niemiec roku 1933 czy Austrii roku 1934.
Największego wsparcia udzielali Hiszpanii ochotnicy. Zgłaszali się do walki zbrojnej albo w inny sposób służyli Republice (oprócz żołnierzy szczególnie liczni byli polscy lekarze). Przez Brygady Międzynarodowe i inne formacje przewinęło się łącznie ponad 50 tysięcy ochotników z 54 państw. Polscy ochotnicy byli mniej liczni tylko od Francuzów: było ich grubo ponad 5 tysięcy, w tym bardzo wielu polskich emigrantów z Francji i Belgii. W polskich jednostkach walczyli też m.in. Ukraińcy i Żydzi z polskim paszportem.
Określenie „dąbrowszczacy”, które przylgnęło do wszystkich Polaków walczących w Hiszpanii, stało się popularne, ale nie jest precyzyjne. Wielu Polaków nie miało nic wspólnego z oddziałami noszącymi imię bohatera Komuny Paryskiej, walczyli w różnych oddziałach międzynarodowych. Za to w polskich oddziałach i pododdziałach często walczyli także Hiszpanie.
Właściwi „dąbrowszczacy” to przede wszystkim utworzona w lipcu 1937 brygada im. Jarosława Dąbrowskiego. Dostała ona potem najwyższe z hiszpańskich odznaczeń za męstwo.
Polskie oddziały należały do najwyżej ocenianych. Uczestniczyły w dziesiątkach bitew i starć. Zapłacono za to bardzo wysoką cenę. Zginęło 3,2 tysiąca Polaków.
Główną rolę w wysyłaniu na front odegrał międzynarodowy ruch komunistyczny. Dysponował on odpowiednimi, zwartymi i często utajnionymi strukturami w skali całej Europy.
Wśród Polaków przeważali bezpartyjni oraz właśnie sympatycy i aktywiści komunistyczni.
Paradoksalnie ten wielki wysiłek logistyczny i niewątpliwy sukces propagandowy także w kraju, zbiegł się z początkiem końca polskich komunistów, czyli rozprawą Stalina z KPP.
W Hiszpanii znalazła się też nieliczna grupa polskich anarchistów i  anarchosyndykalistów. Katalonia, Lewant i Aragonia były w tym okresie centrum światowego anarchosyndykalizmu. Notabene jedna z głównych pieśni anarchistycznych w Hiszpanii śpiewana była na melodię „Warszawianki 1905 roku”.

Jak wydarzenia w Hiszpanii wpłynęły na sytuację polityczną w Polsce? Jaki był stosunek polskich stronnictw wobec konfliktu na Półwyspie Iberyjskim?


Ideę demokratycznej Hiszpanii wspierały aktywnie ugrupowania lewicowe w kraju. PPS, tak jak cały europejski ruch socjalistyczny na czele z Labour Party włączyła się w pomoc dla Hiszpanii. „Robotnik” i  nne czasopisma lewicy niemal codziennie relacjonowały walki i sytuację polityczną w tym kraju. Odbywały się liczne wiece poparcia dla Republiki. Szczególnie aktywne były klasowe związki zawodowe. Urządzano zbiórki pieniędzy.
W 1937 roku prosanacyjny Związek Związków Zawodowych przyjął  „rezolucję hiszpańską” z poparciem dla Republiki, co symbolizowało jego ewolucję od oryginalnie polskiej mieszanki syndykalizmu, nacjonalizmu i piłsudczyzny ku bardziej tradycyjnej lewicowości.
Nie tylko obecni w tej centrali związkowej anarchiści, ale też bardzo dalecy od ideałów Bakunina apologeci Piłsudskiego ulegali fascynacji katalońskim eksperymentem CNT, czyli radykalnym reformom społecznym realizowanym przez ten anarchistyczny związek zawodowy na terenach opanowanych przez jego milicje.
Prorepublikańskie stanowisko zajęły też oczywiście partie lewicowe mniejszości narodowych.
W obronie republiki występowali ludzie kultury i nauki. Nestor PPS i Legionów Andrzej Strug, autor reportaży z Hiszpanii Ksawery Pruszyński, filozof Tadeusz Kotarbiński czy Antoni Słonimski znaleźli się zatem w jednym gronie z Georgem Orwellem, Tristanem Tzarą, czy Ernestem Hemingwayem.
Państwo polskie formalnie zajęło postawę neutralną wobec wojny. W latach 1936-1938 w miarę konsekwentnie przy niej trwało, choć w lipcu 1937 Polakom walczącym w obronie Hiszpanii odebrano polskie obywatelstwo. Chwały to ówczesnej Polsce nie przynosi, ale da się zrozumieć: powodem było przede wszystkim tradycyjne zwalczanie wszelkimi sposobami ruchu komunistycznego, postrzeganego jako ekspozytura ZSRR.

Jak potoczyły się losy polskich ochotników po klęsce sił republikańskich?

Były bardzo powikłane. Brygada im. Dąbrowskiego opuściła Hiszpanię jako jeden z ostatnich zwartych oddziałów. Ci, którzy wytrwali do 1939 roku, zostali w większości internowani we Francji. Mniej liczni trafili do ZSRR i bodaj najkonsekwentniej wspierającego Hiszpanię Meksyku.
W czasie II wojny światowej ci z obywatelstwem francuskim zgłosili się do armii tego kraju, bądź do armii Sikorskiego i kontynuowali walkę. Dąbrowszczacy walczyli m.in. pod Narwikiem. Potem znaczna część odegrała znaczącą rolę w komunistycznym ruchu oporu we Francji, niektórzy uczestniczyli w wyzwalaniu Paryża w 1944 roku.
Niesamowite losy zawiodły grupę lekarzy-weteranów do chińskiej partyzantki.
Niektórzy trafili do rodzimej komunistycznej partyzantki. Około 800 dąbrowszczaków w różny sposób doczekało czasów PRL.

Jak ocenia Pan dzisiejsze działania polskiej prawicy, która m.in. przy pomocy IPN oraz zmian w prawie usiłuje zdyskredytować dorobek Dąbrowszczaków?

Próby dyskredytacji polskich obrońców hiszpańskiej demokracji dowodzą po pierwsze problemów z akceptacją demokracji przez niektóre środowiska prawicy, po drugie zaś chaosu ideowego na prawicy.
Oto bowiem okazało się, że w szeregach antykomunistycznej opozycji w naszym kraju byli nie tylko zwolennicy demokracji i obrońcy praw człowieka, ale też apologeci innych niż komunizm radziecki autorytaryzmów i totalitaryzmów.
Szczególną zajadłość w postponowaniu hiszpańskiego doświadczenia wykazuje prawica postendecka i klerykalna. Już na początku transformacji Dąbrowszczaków atakowali posłowie ZChN.
Pamięci weteranów lat 1936-1939 bronił m.in. nestor polskiej opozycji Jan Józef Lipski.
Można zrozumieć, że aksjologia skrajnej prawicy nie pozwala jej zaakceptować argumentów o legalnym i demokratycznym charakterze rządów Frontu Ludowego w 1936 roku (w którym notabene nie zasiadał ani jeden komunista, zaś sama partia komunistyczna nie dorównywała wpływom partii demokratyczno-centrowych i socjalistów), ale trudno zrozumieć, dlaczego akceptowany jest reżim frankistowski.
Praktyką frankistów w czasie wojny były masowe egzekucje przeciwników politycznych, a nawet osób tylko podejrzewanych o sympatie dla Republiki. Już po zwycięstwie, w ciągu kilku lat frankiści rozstrzelali ok. 200 tysięcy osób i zamordowali w obozach kolejne 35 tysięcy.
Po stronie Republiki też zdarzały się karygodne zbrodnie, ale nie prowadziła ona planowej polityki eksterminacyjnej jak np. zbrodnicze bombardowanie baskijskiego miasta Guernika.
Zaskakuje też kompletny brak wrażliwości polskiej prawicy, z reguły antyniemieckiej, na kontekst hitlerowski. Tak jakby nie zauważyła, że  przetrwanie i sukces rebelii nie byłyby możliwe bez wsparcia militarnego III Rzeszy. Lotnicy bombardujący Republikę wkrótce potem pojawili się nad Warszawą. Jeden z polskich korespondentów opisywał Niemców w mundurach na ulicach Sevilli śpiewających Horst Wessel Lied. Nieprzypadkowo w szeregach profrankistowskich znalazła się z Polski tylko nieliczna grupa lotników, wywodzących się głównie z kresowej szlachty.
Wreszcie bliscy nacjonalizmowi polscy przedstawiciele prawicy nie zauważają hiszpańskiego paradoksu – oto bowiem podstawą (przez długi czas także i liczebną) rzekomej „armii narodowej” generałów Franco i Moli było 200 tysięcy Włochów, kilkadziesiąt tysięcy Niemców, 20 tys. Portugalczyków, a także i Marokańczycy. To była na wstępie, jak zauważał ówczesny ambasador USA, wojna armii z narodem. W Kraju Basków także lokalny Kościół pozostał przy Republice. Dodajmy, że w czasie reżimu Franco obowiązywały surowe ograniczenia w posługiwaniu się językiem narodowym w Kraju Basków i Katalonii.
Różnica między zwolennikami Republiki a jej przeciwnikami polegała na tym, iż wśród tych pierwszych byli reprezentowani zarówno (będący w mniejszości) przeciwnicy demokracji w postaci proradzieckich komunistów, ambiwalentni w tej materii anarchiści (odrzucający jednakże wszelkie formy dyktatury), jak też jej zwolennicy. I tych drugich była dominująca większość. Przeciwnicy Republiki en bloc byli przeciwnikami demokracji.
Polska prawica jest swoistym wehikułem czasu, przenoszącym wyborców w przeszłość. O ile główny nurt PiS proponuje obywatelom podróż do czasów PRL, by się z nimi rozliczyć, to formacja narodowo-katolicka ucieka jeszcze dalej, w tym do lat 30. Problemem jest to, iż w dobie konwergencji ideowej prawicy, jej ton zaczynają nadawać rehabilitujący de facto faszyzm „ultrasi”, nie zaś nieokreśleni w tej materii bracia Kaczyńscy, którzy np. nigdy nie gloryfikowali Pinocheta czy Dmowskiego.
Paradoksalne jest, że w Hiszpanii to lewica proponuje rozliczenia z przeszłością. Wciąż odkrywane są masowe groby ofiar reżimu z lat 40. (zabójstwa opozycjonistów zdarzały się nawet w pierwszych tygodniach po śmierci Franco). Natomiast hiszpańska prawica broni tamtejszego wariantu „grubej kreski”.
Sytuacja w dzisiejszej Hiszpanii może być swoistym memento dla polskiej prawicy, chyba dostrzega to Jarosław Kaczyński, ale nie Roman Giertych czy Marek Jurek. Oto w ultrakatolickiej Hiszpanii, ok. 20 lat od śmierci generalissimusa gwarantującego przywileje Kościoła i na wskroś tradycjonalistycznego katolicyzmu, praktykujący katolicy stali się społeczną niszą, zaś całe państwo należy do najbardziej liberalnych obyczajowo w Europie. Rządzi nim ugrupowanie o nazwie Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza.
Można dziś dyskutować o błędach czy zaletach Republiki lat wojny, ale nie o ponurym reżimie skorumpowanych generałów, próbującym cofnąć zegar historii do czasów średniowiecza. Polska prawica jako całość albo odrobi, śladem gaullistów, lekcję demokracji, albo, wobec dynamiki zmian społecznej świadomości, przeistoczy się w jeden wielki skansen zachowawczo-monarchistyczny, lądując na marginesie życia społecznego.

--
dr Rafał Chwedoruk – politolog, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizuje się w historii ruchu socjalistycznego, autor książki Socjaliści z Solidarności w latach 1989-1993 (Warszawa 2004).
Polub Dziennik Opinii na FB   

CCCP de Polonia

Proponuję przyjrzeć się sztandarowi Dąbrowszczaków, który można zobaczyć tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Bandera_de_las_brigadas.jpg Widnieje tam wielki napis \"CCCP de Polonia\". Rozszyfrowanie jego znaczenia i intencji pozostawiam waszej inteligencji.

Miłość Hiszpanii do KK

Przytoczony wywiad jest przykładem agitki według najlepszych wskazań Żdanowa. Rozmówca z tytułem naukowym powinien chcieć wiedzieć a nie perswadować. Zachowuje się zwierciadlanie do Giertycha. Wygląda na to że nawet Homage to Catalonia nie przeczytał do końca, skoro z takim przekonaniem rozprawia o demokracji i wolności pod rządami republikanów, chociaż przypuszczam że przeczytał, tylko powycinał niewygodne fragmenty. Ale żeby go skompromitować ostatecznie uderzę z najbardziej zaskakującego kierunku - od Ultrakatolickiej Hiszpanii. W latach 20 Hiszpania była najbardziej laickim krajem Europy. We mszy uczestniczyło mniej niż 20% społeczeństwa [Beevor]. Autentyczna nienawiść do KK była powszechna co było widać w potraktowaniu księży podczas rewolucji 1931 roku i już w Republice. Księża nie pozostali dłużni i przeważnie jakiś zasiadał w komisji wyznaczającej prowodyrów komunistycznych do rozstrzelania, na terenach świeżo zajętych przez faszystów. Tylko proszę pamiętać że obie strony uważały, że nowo zajętym pueblo należy prowodyrów rozstrzelać, bo tak bez rozstrzelania kogoś to głupio jakoś jest. Hiszpania robiła wrażenie katolickiej pod rządami Franco, bo abstynencja religijna przynosiła represję polityczną.

...

Trudno poważnie traktować kogoś kto o Wojsku Polskim mówi \"armia Sikorskiego\". No i to prostackie widzenie średniowiecza. Cóż, politolog.

Polak-komunista?

Niech p.Chwedoruk nie mówi że byli tam Polacy,bo wielu z nas czuje się urażonych. Tam byli komuniści którzy urodzili się na terenie Polski

...

Chwedoruk: \"w lipcu 1937 Polakom walczącym w obronie Hiszpanii odebrano polskie obywatelstwo.\" Wikipedia: \"Według ustawy o obywatelstwie z 1920 r. która zabraniała obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej służby w obcej armii bez odpowiedniego zezwolenia władz polskich, ochotnicy automatycznie utracili obywatelstwo polskie z chwilą zaciągu do Brygady.\" Mam dziwne wrażenie, że ktoś tu nie ma pojęcia o czym pisze...

obrońcy demokracji....

Ja rozumiem, że bronili demokracji, ale niech mi ktoś wyjaśni - jak to jest, że prawica dostała w Hiszpanii w wyborach o ponad 1 milion głosów więcej niż socjaliści, a miała dużo mniej mandatów? Demokracja polegała tam na tym, że jak wygrywali w okręgu ci - co nie mieli wygrać to głosowanie unieważniano. Chciałbym również dowiedzieć się, co wspólnego z obroną demokracji ma ludobójstwo urządzone przez Polaków w Sierra Morena? Mówimy o mordowaniu ludności cywilnej... Czy to chodzi o tą osławioną demokrację, z którą zawsze się trzeba zgadzać - bo inaczej kula w potylicę?

Multimedia

#CEE2014

Polityczne wyzwania Europy

Podsumowanie dwóch dni warsztatów, w których uczestniczyli aktywiści, dziennikarze, animatorki kultury i działaczki z 13 krajów Europy

Narkopolityka

Zażyj dawkę wiedzy

Statystyki używania substancji wśród młodzieży utrzymują się na tym samym wysokim poziomie od wielu lat

Świetlica KP w Kijowie

Europa po 1914: integracje i dezintagracje

Wykład wygłoszony przez Timothy'ego Snydera podczas otwarcia Świetlicy Krytyki Politycznej w Kijowie

Piotr Pawlenski

Oddzielenie/Oddział

W proteście przeciwko stosowaniu psychiatrii w celach politycznych Piotr Pawlenski odciął sobie fragment ucha siedząc na murze Insytutu Serbskiego