NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Sny.com |
|
|
Tomasz Piątek
|
|
09.08.2011 |
|
To, że coś dziwnego się dzieje z naszymi mózgami, jest niezaprzeczalne. Jest niezaprzeczalne, że coś dziwnego się z nimi dzieje, odkąd wynaleziono internet. Nicholas Carr napisał na ten temat artykuł, a potem całą książkę: „The Shallows. What the internet is doing to our brains”. Wynika z niej, że internet przyzwyczaja nas do rozkojarzenia, oducza od zagłębiania się w otrzymywane informacje, niszczy zdolność koncentracji. Możliwość przeskakiwania z jednej strony na drugą, w każdej chwili, wśród miliarda stron, taka nieograniczona podaż informacji demoralizuje mózg.
Obawiam się jednak, że ten wpływ internetu na nasze mózgi może sięgać głębiej. Myślę tu o sobie. Od pewnego czasu zaczęły się zmieniać moje sny. Moje sny stały się surfowaniem. W każdej chwili, niezależnie od tego, co się dzieje w moim śnie, mogę kliknąć mózgiem (właśnie tak – kliknąć mózgiem) w prawy górny róg tego, co widzę. I wtedy przenoszę się w inny sen. A jak ten mi się nie spodoba, to klikam mózgiem jeszcze raz, i przenoszę się w inny sen.
Na przykład śni mi się policja, ścigająca jakiegoś bruneta w okularach, w mieście wyglądającym jak Paryż. Nie podoba mi się ta francuszczyzna kryminalna, więc przeklikuję się na inny sen i już jestem w Warszawie nad Wisłą – wielka willa z podziemnymi basenami, po których tajemnicza sekta pływa na wielkich gumowych penisach, zmuszając Marię Seweryn do okrutnych sadystycznych praktyk (przepraszam Marię Seweryn, ale naprawdę mi się to śniło). To też przestaje mi się podobać i przeklikuję się na sen PRL-owski: wśród błota i betonu razem z innymi przodownikami pracy buduję jakiś most. Oto dość wierne sprawozdanie z mojej ostatniej nocy.
Na obrazach sennych, które widzę w nocy, znajdują się ikonki, banery i pop-upy, dzięki którym mogę się przeklikiwać ze snu w sen. Przez cały czas, kiedy śnię, jestem świadomy tej możliwości, bo przez cały czas mam przed oczyma, gdzieś z boku, te ikonki i banery. Ikonki symbolizują czy też zapowiadają treść snu, na który mogę się przekliknąć (na przykład sen o tajemniczej sekcie sygnalizowała ikonka gumowego penisa). Wszystko, co widzę we śnie, jest takie, jakbym to widział na ekranie komputera. Mam po prostu obrazkowy interfejs przed oczyma.
I tu pojawia się pytanie: skoro internet tak bardzo może wpływać na formę moich snów, to czy wpływa też na ich treść? Do jakiego stopnia wpływa na moje myśli i funkcjonowanie mojego mózgu? Internet w naszym dokładnie sformatowanym świecie miał być wyjątkiem: oazą wolności od formatowania. Ale chyba jednak nie jest taką oazą wolności. Chyba jest bardzo silnym czynnikiem formatującym, skoro tak sformatował mi mózg.
I najgorsze jest to, że odkąd mam swoich snach możliwość takiego szalonego przeskakiwania od jednej historii do drugiej, nie mogę się doczekać, kiedy znowu zasnę. Coraz bardziej interesuje mnie sen, coraz mniej rzeczywistość.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
|
|
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...