Nowość w sklepie KP!

brzozowski_okladka_150px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym,
urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
Art. 2 Konstytucji RP, 20 lutego to Światowy Dzień Sprawiedliwości Społecznej

>>>1% na Teremiski!

1proc-male-1proc.png

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Reklama W Drukuj
Tomasz Piątek   
29.07.2011

Hania zwróciła moją uwagę na wiadomość z warszawskiej edycji „Gazety Wyborczej” pt. Wielki Herkules przeleci nad miastem. Zrzuci ulotki. „100 tys. ulotek przypominających o uczczeniu minutą ciszy godziny, w której wybuchło Powstanie Warszawskie, zostanie 1 sierpnia o godz. 17 zrzuconych nad stolicą z pokładu amerykańskiego transportowca C-130 Herkules. Warto będzie zadrzeć głowę do góry, bo to największy samolot w polskiej armii. Kwadrans przed Godziną W przeleci nad dachami domów z Okęcia, nad pl. Konstytucji, do pl. Krasińskich. Zaś kilka minut po godz. 17 siedem samolotów TS-11 Iskra z zespołu akrobacyjnego Biało-Czerwone Iskry wykona lot trasą pl. Zbawiciela - Marszałkowska - pl. Krasińskich z włączonymi smugaczami w barwach narodowych. Projekt „Godzina W - lot pamięci” organizują wspólnie Muzeum Powstania Warszawskiego i Siły Powietrzne RP. - Chcemy oddać hołd powstańcom i przypomnieć warszawiakom, by o godz. 17, kiedy zawyją syreny, zatrzymali się i minutą ciszy uczcili tych, którzy 67 lat temu walczyli o wolną stolicę. To lot pilotów wolnej Polski w hołdzie tym, którzy o nią walczyli - podkreśla Jan Ołdakowski, dyrektor muzeum. Na ulotkach, które rozrzuci Herkules, będzie też mowa o roli sił powietrznych w Powstaniu Warszawskim“.

No więc kolejna celebracja absurdalnej masakry, świętowanie jeszcze jednej narodowej rzeźni, w której Polacy dali się wymordować. No więc kolejne wymuszanie, szantażowanie moralne warszawiaków, żeby wzięli udział w tej makabrycznej uroczystości. Ale przede wszystkim – kolejne reklamowe zaśmiecanie miasta, kolejne ulotkowe marnotrawstwo papieru. A może w tym roku, dla odmiany, zamiast znowu użalać się nad Warszawą, pożałujemy Amazonii?

OK, załóżmy że jestem konserwatywnym polskim patriotą i czczę pamięć Powstania Warszawskiego. Czy jednak w takim razie nie powinienem czuć się urażony, że ktoś reklamuje Powstanie w ten sam sposób, co agencje towarzyskie? Ulotki: „Pamiętajcie o Powstaniu“, „Uczcijcie bohaterów minutą ciszy“ będą leżeć na bruku obok ulotek: „Amanda daje“ i „Wyuzdane panienki“.

Idąc dalej tym tropem, czy nie należałoby wysłać na ulice hostess w minispódniczkach (ale z biało-czerwoną opaską na ramieniu) rozdających bezpłatne próbki Powstania. Na przykład: szczypta pyłu ze zwęglonych zwłok powstańca. Albo, żeby być bardziej w klimacie agencji towarzyskich: porcja spermy własowca gwałcącego polskie łączniczki. Własowiec w ogóle byłby dobry, bo pogarda dla Iwana to stara polska tradycja i dobrze jest o niej przypominać przy każdej okazji.

Jest też nowa tradycja, jaką jest upiększanie polskich miast przy pomocy balonowatych reklam-dmuchańców, wydętych powietrzem albo helem ogromnych pałub. Dlatego 1 sierpnia nad Starówką powinien unosić się Wielki Mały Powstaniec, gigantyczny balon w kształcie chłopczyka z hełmem na głowie. Najlepiej strzelający ognistymi iskrami do turystów na staromiejskim Rynku.

W artykule z „Wyborczej“ najbardziej jednak poraziła mnie wiadomość, że pierwszego sierpnia w godzinę W odbędzie się parada kajaków. To rzeczywiście wspaniały sposób, żeby uczcić Powstanie Warszawskie, które jak wiadomo, miało niezwykle wiele wspólnego z kajakarstwem. Powstańcy nic innego nie robili, jak tylko kajakowali przez Wisłę do Armii Czerwonej i z powrotem. Tylko jak te kajaki mają paradować, jeśli o godzinie W mają się zatrzymać i stać w milczeniu? Nie dość, że już sama parada kajaków jest pomysłem karkołomnym (no bo gdzie ta parada? Na Wiśle? Na jakiejś ulicy? Kajaki będą płynąć po betonie? Czy może kajakarze będą maszerować z kajakami na głowach?) – to jeszcze dodatkowo ma to być parada stojąco-milcząca. Czy mam przez to rozumieć, że gdzieś na mieście pojawi się tłum cichych, nieruchomych ludzi z kajakami na głowach?

Biedni powstańcy.

 www.tomaszpiatek.pl

  

Komentarze
Dodaj nowy
PL   |29.07.2011 22:26:22
A znacie tą akcje? Jest wyjątkowo świetna! Mały Powstaniec na dzień dziecka
:)
http://malypowstaniec.blogspot.com/
chatte botte   |30.07.2011 06:54:33
‘Absurdalna masakra’?
Co Pan o tym może wiedzieć? Co dziś można o tym wiedzieć?
Po co to tak wartościować? Na co to komu?

Tego nie potrafię zrozumieć.

Indianie czczą swoich, którzy zginęli w walce z najeźdźcą, do dziś - widziałam
- w Meksyku odbywają się parady, pochody i święta, by uczcić poległych (mimo że
z punktu widzenia wolności dziś i lekkości czasów, zapewne była to śmierć
niepotrzebna, ‘absurdalna’, miliony Indian powinny się zaczaić bowiem wówczas w
krzakach i przepuścić Corteza przez ich ziemie, żeby sobie nakradł złota i
wywiózł milion niewolników, a później normalnie siać żyto z powrotem), tak samo
czczą swoich poległych w Afryce, tam szczególnie, sama widziałam, jak powołując
się na miliony niewolników, którzy zginęli dziś tworzy się nowa tożsamość
narodowa i kulturowa, i tak samo Arabowie, Żydzi, etc. - jak świat światem to
czczenie zmarłych to jedna z największych fet ludzkości na każdym skrawku
świata.
A tutaj proszę - zaczyna się coroczna śpiewka i to jeszcze z przytupem,
żeby koniecznie pokazać sprawę w krzywym lustrze.
Panie Tomaszu, dobrze
wiadomo, że każdy z was, gdyby się coś takiego jak sierpień ‘44 zdarzyło, wiałby
co sił w nogach, ale to raczej z tchórzostwa, niźli z innego powodu. Oczywiście
ideologię byście do tego dorobili - w tym jesteście mocni, no bo przecież Pan
nie powie: ‘tak, jestem tchórzem, i nie walczyłbym ze strachu’. Jak można w ten
sposób traktować pamięć o ludziach, którzy nie mogą Panu odpowiedzieć. Pamięć o
bohaterach niech Pan jednak zostawi w spokoju, bo to się nazywa pierwiastek
duchowy, że czci się zmarłych. Bo przecież można by o nich zapomnieć i nie
czcić, tak jak Państwo tutaj uważacie, prawda?
I proszę wierzyć, że naród -
wiele o nim tutaj się mówi - to także wspólnota, która czci wspólnych zmarłych,
bo to oni wyznaczają jakoś tożsamość, tę narodową i społeczną, a i z zewnątrz
patrzy się na taki naród z szacunkiem. Co by ktokolwiek nie rzekł.

Proponuję
więc, miast gdybania co by było gdyby i co powinno być a nie było, zająć się
ideologią jak wyjść z kryzysu, a jak ktoś z Was coś wymyśli, to i liczba osób na
fb się zwiększy, i poparcie podskoczy społeczne, i może ktoś z Państwa ministrem
zostanie. Wtedy będziecie decydować co się powinno w rocznicę powstania. Między
sierpniem a styczniem jest trochę czasu, by coś wymyślić (no bo oczywiście
powstanie styczniowe, jak co roku, też obśmiejecie).
gość sobotni   |30.07.2011 14:50:21
@czatte botte…
czy ty nie rozumiesz, że Autor krytykuje jedynie absurdalny
sposób czczenia pamięci ofiar owej masakry?… swojemu dziadkowi możesz nawet
rytualnie nasikać na grób… to twoja prywatna sprawa i twój prywatny sposób
czczenia… sam stanę w twojej obronie, gdy ktoś obcy to skrytykuje…
ale tu
mamy do czynienia z czymś publicznym… trochę osób dla mnie ważnych akurat
zginęło w Powstaniu… czy mieli taką mołojecką fantazję, czy dali się
zmanipulować, to już sprawa wewnętrzna, do omówienia w moim gronie rodzinnym…
ale szlag mnie trafia, gdy reżim robi sobie z tego szopkę, za moje, jako
podatnika pieniądze…
lulek   |30.07.2011 18:34:34
pierwszy sierpnia powinien byc ogloszony dniem onanizmu. raz do roku wszystkim
staje i odstawiaja swoje moralne oburzenia.
ubik   |31.07.2011 18:17:44
@chatte należy do piewców "bohaterszczyzny". Tak @chatte w marcu
będzie się obśmiewać rocznicę idiotycznej klęski w 1794 r., czyli powstania
kościuszkowskiego i tak dalej, wszystkich po kolei przegranych powstań -
listopadowego 1830 i styczniowego 1863. To się nazywa wyciąganie nauki z
historii, a nie bałwańskie czczenie klęsk i powtarzanie przez kolejne pokolenia
tych samych błędów.
veine   |30.07.2011 19:08:16
Też mi się nie podoba czczenie tego przykładu polskiej głupoty na całą Polskę.
Chce ktoś sobie to czcić to niech to robi na cmentarzu albo w domu, ale nie
przez tydzień w całej Polsce. I jeszcze choćby raz ,ktoś powiedział publicznie
jak to powstanie wyglądało ,ale nie są tylko te nacjonalistyczne brednie jak to
powstanie zmieniło losy świata.
O powstaniu wielkopolskim nikt nie mowi nigdy
i nie świętuje się go ,a było to jedyne udane i co najważniejsze sensowe
powstanie w historii. Tyle ,że nie odbyło się w stolicy.
Anonimowy   |30.07.2011 19:24:10
Jak wiadomo naród bez tożsamości, jest jak obornik wszystko może na nim
wyrosnąć.
eurypides77   |30.07.2011 19:35:44
@PL: Słodkie. Warszawa to pewnie jedno z niewielu miast europejskich gdzie
zbrodnia wojenna (wykorzystywanie dzieci w walkach zbrojnych) ma swój pomnik.
ubik   |30.07.2011 21:07:59
@Anonimowy: lepiej byłoby tożsamość narodową oprzeć na pracy organicznej, na
Marcinkowskim, Prusie, Wielopolskim, itp. A jeżeli miałby to być czyn zbrojny,
to może nie szaleńcze porywanie się z motyką na słońce, ale przemyślana walka w
oparciu o sojusze - jak w epoce napoleońskiej, kiedy mieliśmy chociaż Księstwo
Warszawskie i były szanse (wojna 1812) na odzyskanie pełnej niepodległości.
Wiem, wiem, że i do tego można mieć potężne zastrzeżenia i że Napoleon tyran.
Wszystko wiem.
chatte botte   |31.07.2011 06:22:41
@gość sobotni:

Autor nie krytykuje jedynie… ależ krytykuje, krytykuje
całokształt, proponuję zrulować trochę wstecz i poczytać co było w tym samym
czasie rok temu. Skup się choćby tylko na jeremiadach C. Michalskiego i T.
Piątka.
Jak ktoś dyskutuje w stylu ‘możesz nasikać na grób’ to zwyczajnie z nim
nie dyskutuję, bo w takich przypadkach raczej nie ma dyskusji, a raczej jest
przepychanka, która dopuszcza każdy rodzaj manewru, zaczepki czy przykładu
znikąd. A to nie jest dyskusja, jaka mnie interesuje, tzn. w konkretnych
warunkach dyskutować o tym, w czym się znajdujemy i co jest nam dane jako pewna
rzeczywistość.
Oczywiście tutaj nie ma innego manewru, jak poprzeć T. Piątka.
Tyle że: gdyby nie rozrzucano ulotek a na przykład główną trasą przeszło stado
słoni, a za nim stado koni, zaprzężonych w czarnych niewolników, a każdy nie
wiem, jak się wytężał… to byłoby wiele na temat ochrony praw słoni, koni i
niewolnictwa. Zawsze byłoby. Bo to nie chodzi o ulotki ale o coś innego. Pan
Piątek dobrze wie, o czym mówię, ja dobrze wiem, o czym on pisze, komentujący
wyrażą swoje opinie, nazajutrz wstanie jutrzenka.
Właściwie trudno tutaj to
powiedzieć wprost, co się myśli, bo wypowiadam się na stronie KP, jednakże
niemal za każdym razem gdy pytam w świecie, wśród znajomych, z ciekawości tu i
tam, dla siebie i nie dla siebie, o KP, o oddźwięk, odpowiadają mi, jeśli nie
kręceniem głową (jest coś takiego, ale nie bardzo…) to, po którymś argumencie,
słowami w stylu: no i co z tego, że fajnie piszą, skoro pisanie tych ludzie tak
bardzo jest oderwane od rzeczywistości jak oni sami…
I to mi niejako
wystarcza: najprostszy sposób uprawiania polityki, to pisanie o wszystkim, ze
‘swadą i polotem’ - czyli, nie szukanie dojścia do sedna, ale… pisanie o
wszystkim i niczym. Żeby pisać, żeby się powybebeszać, żeby zarobić.
Gdyby na
przykład w Warszawie pokazać filmy nt powstania, też by się to nie podobało.
Gdyby przeszły dzieci w mundurkach harcerskich, też byłoby źle (casus
Eurypidesa). Gdyby pokazać cokolwiek, też nie. Ulotki przeszkadzają, no dobra,
jak p. Piątek zostanie politykiem, zarządzi zbiorową amnezję, zobaczymy, co
wówczas powie tak zwany ‘lud’, którym p. Piątek będzie zarządzał. To będzie
najzabawniejsze.
Nie czcić w ogóle powstania? Ale dlaczego? Bo ofiary? Bo
głupota?
No proszę…
Tyle dywagacji na temat tolerowania praw człowieka,
poszanowania kobiet, gejów, zielonych, wegetarian, i nagle takie zanegowanie
praw ludzi, którzy onegdaj dokonali wyboru… Gdybając można by zapytać, czy p.
Piątek nie byłby dziś Niemcem (zaraz ktoś zapyta: a czemu nie - Niemców też
trzeba szanować…), bo jednak naród który ‘walczy’ o swoje prawa, pokazuje, że
istnieje i że jest, że chce być, te prawa dostaje. I tak dalej.
‘Mołojecka
fantazja’ - o Mateczko Przenajświętsza, a to co ma być? A Ty masz jaką fantazję?
No i co z tego jaką masz fantazję? Toleruj każdy rodzaj fantazji. I wiedz, że
jeśli ci się wydaje, że ich się dało - jak piszesz - ‘zmanipulować’, to tobą się
też daje, tyle że o nich wiesz, a o sobie nie. I na tym polega różnica: że tobie
wciąż się wydaje, że jesteś wolny i że dokonujesz wyboru. No i już.


@lulek:

To do panów tylko? Przywal obojgu płciom, niech będzie
równość.

@ubik:

Nie raz już pokazałeś, w jaki sposób wyciągasz wnioski…
Daj sobie chłopie spokój. Zajmij się pracą organiczną.

@veine:

Ale
przecież to nie chodzi o problem: to była głupota - to nie była głupota. Wierzy
- nie wierzy. Jest bi - jest homo. Chodzi o to, że ginęli ludzie, tacy i siacy,
którzy dokonali wyboru, takiego czy siakiego, walczyli o wolność i
niepodległość, choć zaraz ktoś pewnie powie, że te pojęcia się zdewaluowały. A
we Francji co? Też lud Paryża walczył o wolność, równość i braterstwo,
zgilotynowała się 1/3 narodu, a jednak chodzi o to, czego się podjęli, i hasła
wśród Francuzów nadal się czci. Śmieszne? Dla niektórych zapewne tak. Ale
tożsamość Francuska jakoś nie cierpi z tego powodu. I to jak uczcili i czczą
sprawę co rok! A przecież zginęli wszyscy, na koniec i Robespierre. Głupota,
manipulacja, bezmyślność… Żaden Francuz nie powie tego w taki sposób. Była
opresja (burżuazji/nazistów) pewni ludzie stawili jej czoło. Koniec kropka. Tego
nie rozumiem właśnie - tego cienkiego myślenia, braku pogodzenia ze status quo,
który kiedyś, w ‘44 zaistniał, i wyciągnięcia z tego wniosków. A co by było
gdyby… - i tak w kółko.

@Anonimowy:

A żebyś wiedział, że w narodzie coś
takiego jak ‘tożsamość’ jest ważna. Taką a nie inną mają Niemcy, Japończycy,
Amerykanie, i cokolwiek by nie wymyślić, to daje poczucie pewnego
bezpieczeństwa, przynależności, etc. No chyba, że chcesz każdego po kolei
poddawać nauce tego, co tak naprawdę jest właściwe i co się powinno. Życzę
powodzenia, to byłaby piękna paideia. Zacznij już dziś, ubik dołoży się z pracą
organiczną, ten wózek w końcu ruszy z kopyta. Ale pokażcie! Tyle, że na koniec
ubik wszystko wie, i znów jesteśmy w punkcie wyjścia. No tak ubik? Mnie nazwałeś
tak a nie inaczej, dołożyłeś parę nazwisk, i jesteś jak ten pijak polski u
Krasickiego. Nawet on cię przewidział. Bo rozumiem że to chciałeś powiedzieć
swym ‘wiem, wszystko wiem’?

P. S. Jedna kobieta na polu bitwy. Czuję się w
odwodzie. Panowie, proszę, ulitujcie się, dajcie słabszej płci porządnego
konia, bo mnie rozłożycie na łopatki zanim będę w siodle.
mmin  - :P   |31.07.2011 12:43:06
tomasz, po bandzie pojechałeś :)

ale ok.

co zauważyłem: urząd m. st. wawawy
wzywa do czczenia powstania za pomocą reklamówki telewizyjnej. pokazani są m.in.
chłopcy na deskorolkach hulający dookoła pomnika w. witosa na pl. 3 krzyży.
zatrzymują się w godzinę w., czczą…

tyle, że jazda na deskorolce wokół
pomnika witosa na pl. 3 krzyży jest SUROWO ZABRONIONA. dawno temu pacholęciem
będąc sam byłem przepędzany stamtąd przez straż miejską, pouczano mnie, że dla
deskorolek powstaje tor jutrzenka w pobliskim parku, etc.

czy powstanie
rozgrzesza czynność do tej pory surowo zabronioną???

(btw teraz jako stary
piernik zgadzam się z zakazem deskorolek na panu witosie, to jednak pomnik ale
nie to jest najważniejsze - choć jest ze spiżu zrozumiałem, że deskorolki go po
prostu niszczą)
zioloski   |31.07.2011 13:37:08
Jak zwykle synteza dominuje nad analizą. Można się zastanowić na błędami energii
jednak.
ubik   |31.07.2011 19:52:20
Problem powstania warszawskiego w pamięci historycznej Polaków, to tylko wycinek
szerszego problemu pamięci historycznej. W mediach o przeszłości mówi się prawie
wyłącznie przy okazji rocznic wydarzeń politycznych, głównie XX-wiecznych.
Rocznica 1956, 1968, 1976, 1980, 1989, 1939, 1945, także 1944. Co działo się we
wcześniejszych epokach się ignoruje, albo ogranicza do wydarzeń politycznych
typu powstania narodowe, czy bitwy. Tymczasem wpływ Grunwaldu na nasze życie
jest bardzo ograniczony, używając eufemizmu. Powinno być inaczej. Nasze życie
powinno otrzymać background historyczny. Jeżeli znaczną część życia spędzamy w
szkole, to może warto byłoby wiedzieć, jak ta szkoła się zmieniła - dawna szkoła
to prawie wyłącznie szkoła kościelna - parafialna na wsi, jezuicka w mieście, na
uniwersytecie króluje teologia, tu nastąpił ogromny postęp… Jak zmienił się
seks, rodzina, religia, to ostatnie bardzo ważne, bo w dawnym świecie religia
dominowała nad życiem zwykłych ludzi, jak zmieniła się polityka - bo polityka w
świecie, w którym nie było kultury masowej wyglądała zupełnie inaczej, to m.in.
są treści dla pamięci historycznej, a nie czczenie bezsensownej rzezi
warszawskiej 1944 r. Tu nie chodzi tylko o ulotki, ale o tworzenie całej
celebry, łącznie z artykułami w prasie wokół tego wydarzenia, gdy jest tyle
innych ważnych o których się nie pisze. Np. historia emancypacji kobiet.
chatte botte   |31.07.2011 20:58:27
@ubik:

Piszesz człowieku jak ksiądz.
Po co to komu i na co, miliony dat,
nazwisk i analizy historyczne, poprawki z Kościuszki, co powinien był a czego
nie zrobił i w koło kijem wodę w wiadrze. Człowieku - stuknij się w ten głupi
łeb i skoroś taki cwaniak - zacznij pracę organiczną, bo Twoja pamięć sprowadza
się do jednego postu, bo o wcześniejszym, w którym coś tam sobie a muzom
pisałeś, już zapomniałeś.

A jak masz słabą pamięć co do postanowień, proponuję
sentencję z Hegla: jak nie umiesz stworzyć lepszego porządku, podporządkuj się
temu, który jest. Bo lepszy taki porządek, od anarchii wiejskich filozofów która
ani nic nie da, wszystko zdefrauduje i sprawi, że będzie jeden wielki chaos.
ubik   |31.07.2011 21:39:31
@chatte botte, siadaj dziewczyno, jedynka. Nie wiem co ci w księżach
przeszkadza, nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, że chciałbym ludzi jakiś dat
uczyć, skoro ja mówię wyraźnie o "znaczeniach", a więc o czymś
przeciwnym. A zmieniać trzeba i ten porządek pamięci historycznej się w świecie
cywilizowanym zmienia, gdzie mamy coraz więcej codzienności i historii
społecznej, a coraz mnie bitew i wojen. Bo historia nie służy już jak niegdyś do
przygotowywania chłopców do służby wojskowej i ginięcia za ojczyznę. Bo dzisiaj
do szkoły chodzą również kobiety (a kiedyś nie). U nas to się rzecz jasna dzieje
z opóźnieniem. Więc te zmiany rozgrywają się na naszych oczach, ale można by je
przyśpieszyć.
ubik   |31.07.2011 22:29:10
I jeszcze jedno @chatte, a propos Twojego abnegackiego stosunku do historii.
Współczesność jest tylko drobnym fragmentem historii. Bez historii nie
zrozumiesz współczesności, swego życia i swoich czasów. Gdybyś miała chociaż
blade pojęcie o historii, to rozumiałabyś, że "zmiana" jest naturalną
częścią historii. Kiedyś nikt by Ci na takim forum nie pozwolił się
wypowiedzieć, bo jesteś kobietą, ale na szczęście to się zmieniło, prawda?
Kontycypacy  - @ ubik   |31.07.2011 23:35:34
Historia emancypacji kobiet bardzo dobry pomysł. Szczególnie zamiast powstania
44 roku - Leni Riefenstahl, Hanna Reitsch, aż do Henryki Bochniarz same wybitne
indywidualności.
Hildek   |01.08.2011 08:08:30
A wspominania absurdalnego powstania w żydowskim getcie to nikt nie
krytykuje…
W artykule nie chodzi o sposób upamiętnienia ale o sam fakt, że coś
takiego się upamiętnia.
Można uważać, że powstanie nie miało sensu. Że decyzja
była pochopnie podjęta, że nie mogło się opierać na tym, iż "Rosjanie może
okażą się ludźmi". Niestety, nie okazali się ludźmi.
Ale tu nie czci się
tego, że to miało sens. Tu czci się tych ludzi co walczyli, nie dowódców którzy
to zorganizowali. Powstaniec nie wiedział jaka jest sytuacja polityczna w
Londynie. Wiedział, że jest szansa,to wlaczył. I walczył przy tym heroicznie. To
się upamiętnia.
Trzeba pamiętać, że jedną bitwę się wygrywa, drugiej już nie.
Nie można szanować tylko tych żołnierzy którzy brali udział w zwycięskich
bitwach. Powstanie 44 tak Polacy czczą, dlatego, że zginęły ich tysiące i nie
wygrali, bo zostali oszukani: przez własne dowódtwo,przez ZSRR, przez Anlie. I
trzeba to wspominać, bo inaczej to by znaczyło, że zginęli naprawdę na marne.
A
co do samego powstania, to nie było ono czymś nie racjonalnym. Było o no w
teorii tak racjonalne jak powstanie w Paryżu.
chatte botte   |01.08.2011 16:01:25
@ubik:

Historię sufrażystek choćby znam na tyle mój panie, żeby wiedzieć,
kto prawa kobiet ‘sobie’ wywalczył (biorę w cudzysłów, żebyś złapał o co chodzi
i nie silił się na daty), i kto o nie walczył. A ty należysz do grona właśnie
tych tzw. mędrców, którzy historię traktują jak papier (niektórzy dodają
toaletowy, ale delikatniś z ciebie, więc tego nie powiem) i wykorzystują
wszędzie gdzie się da, ale jesteś ostatnim, właśnie Ty, który by o takie prawa -
jak prawa kobiet - zawalczył. Ty mówisz, ja z Tobą dyskutuję, a powiem szczerze,
że raczej już nie powinnam, i to nie ze względów, o jakich napisałeś.
Nie ubik,
siedziałbyś tutaj i mówił o prawach kobiet, że to niepotrzebne, i to wszystko,
co wypisujesz tutaj, tylko że na temat powstania. Tyle, że masz pewien
problem…
Kobietom się powiodło. Właśnie tak: były heroiczne, przegrane, w
mniejszości, etc., etc. Ale im się udało, choć staram się patrzeć dość rzeczowo
na sprawy, i dodam, że udało im się z różnych względów, także politycznych a i
ekonomicznych w dużej mierze, o innych nie wspominając (a więc w tych, w których
z kolei nie powiodło się powstańcom, bo walczyli tak samo heroicznie i wiedząc,
jaka jest stawka).
Ale: jako że im się powiodło, a więc - jak to mawiali nie
raz pewni realnie myślący bohaterzy historii: ‘będziemy mieli rację tylko, jeśli
wygramy’ - a więc właśnie Ty, tu i teraz traktujesz to jako ten papier, i tym
papierem ‘podeprzesz’ wszystko, co się da… Powstańcom nie do końca (choć nie
do końca jedynie w twoim przekonaniu, bo któż to wie - prawda?) się udało, więc
będziesz pisał sobie a muzom, co Ci ślina naniesie.

Patrzę na Krytykę
Polityczną nie tylko jak na ‘gazetę’ w wydaniu URz czy innych, z którymi nie raz
odbywa się tutaj polemika, bo przez pryzmat zaangażowania, a więc i praktycznie.
I dochodzę do przykrego wniosku, że KP nie sprawdza się w szerszym wymiarze
inaczej jak w teorii, ergo: intelektualnie właśnie. Dużo słów, co jest
potrzebne, ale nijak do Realu. Choć od razu dodam tutaj, że może kiedyś, czemu
nie.

Oczywiście to pisanie intelektualistów. Od tego są, żeby mówić o sprawach
niewygodnych, żeby dążyć do prawdy, poznawać fakty. Ja to rozumiem, i w taki
sposób rozumiem i T. Piątka i - zaraz obok (choć liczyłam na jego gest i ambicje
polityczne, że nie napisze, jednak się pomyliłam) - C. Michalskiego. No dobrze,
napisali, faktycznie, mają rację…
Pod felietonem Michalskiego się nie
wypowiem, zresztą jest tam kilka wypowiedzi, pod którymi sama bym się podpisała,
bo są i politycznie rozsądne, i - w moim przekonaniu - etyczne, i zrównoważone,
ja bym powiedziała: do rzeczy (vide: Pytajnik, Gra_ce, Kontycypacy, tutaj
Hildek). Co do decydowania za innych ‘umarłych’ proszę bardzo. Możecie sobie
decydować i tak każdy stanie jako własny sędzia i stwierdzi sam sobie, co było
gadaniem tylko a co heroizmem, podpartym słowami.
Kiedyś zapytali Mao Tse Tunga
o konsekwencje Rewolucji Francuskiej. Odpowiedział, że upłynęło 150 lat, a to
jednak jeszcze za mało, żeby to osądzać… Więc Polacy czczą po swojemu,
Francuzi po swojemu, a ja na koniec - bo kończę temat ubik - posłużę się zdaniem
z Madame de Sevigne, gdy powiedziała, że: "Tak i on, jak większość
intelektualistów, był głupi".
MLB   |01.08.2011 19:24:41
Jak co roku, myślę ciepło o moim stryjku, który zginął w powstaniu, i zimno o
gnojach, którzy go na tę śmierć posłali.
ducze   |01.08.2011 23:07:31
powstanie to tragednia w której objawił się duch, taka sama jak Smoleńsk. Równie
dobrze można by nabijać się z rytualnego samobójstwa japończyków. To było
rytualne samobójstwo, po to jest minuta ciszy, rozumem nie ogarniesz, można
tylko wierzyć. To też święto tego, że Polacy mogą jak chcą (?)
backspace1   |02.08.2011 21:02:41
@chatte botte
Zarzucasz Krytyce Politycznej oderwanie od rzeczywistości i
twierdzisz, że w tym właśnie leży ich główna słabość, ale broniąc powstania
warszawskiego opowiadasz się właśnie za tym samym co krytykujesz, czyli
oderwanie od rzeczywistości? To jest właśnie zasadnicza sprzeczność, która
uderza mnie w twoim wywodach. Decyzja dowódców o rozpoczęciu powstania, a
następnie przez nieco ponad 60 dni zwlekanie z jego zakończeniem nie wynikała z
niczego innego jak z oderwania od rzeczywistości tychże dowódców.
Jak to mówił
Okulicki przed powstaniem:
selassje   |03.08.2011 02:03:32
@Hildek
"A wspominania absurdalnego powstania w żydowskim getcie to
nikt nie
krytykuje
chatte botte   |03.08.2011 17:57:05
@backspace

Myślałam, że 1sierpnia za nami, ale dobrze. Niech będzie.
Pokaż
proszę, gdzie ‘bronię’ PW.
Wskaż, w którym momencie go ‘bronię’.
I co, w
efekcie, znaczy ‘bronić’ PW.

Czy wobec tego wszyscy Ci ludzie na ulicach Wawy,
którzy wyszli uczcić PW, bronią PW?

Ja go nie muszę bronić, rozumiesz?

Jeśli
pokażesz, że gdzieś - jak to mówisz - broniłam PW, wycofam, co powiedziałam.
(Dla świętego spokoju nawet ubika mogę przeprosić, choć postawił mi do indeksu
1kę, więc raczej jej nie skreśli…).
Bo rozumiem, że bronić znaczy mówić na
przykład, że popieram byłe decyzje dowódców? Że PW było czymś wyłącznie
‘dobrym’? Że zamazuję historię, albo mówię, by ukrywać fakty? Że mówię, że
prosto do nieba czwórkami szli i było heroicznie i pięknie?

Bronić: ideowo,
historycznie, przez wzgląd na ilość ofiar i konsekwencje tych ofiar? Mówić, że
to nic, że Warszawa legła w gruzach?
chatte botte   |03.08.2011 18:44:50
P.S. Mówiąc o ‘oderwaniu’ od rzeczywistości KP mówiłam w kontekście ambicji KP
do decydowania o wielu sprawach trochę na innym poziomie niż mój i z nieco inną
siłą. Na jakim poziomie stoi dziś polska polityka każdy wie, tyle że gdzie ta
alternatywa przyszłych rządzących? Lewica z KP jako nową falą na czele? Zaraz by
się pobili, skłócili i tyle by było.
Pisanie tutaj o PW niczego nie daje, za
wyjątkiem wymiany myśli, żarliwej (bo wierzę, ze Piątek i Michalski wierzą w to,
co piszą), ale i ideowej wymiany. Więc nie pisz proszę, że ‘moje’ pisanie i
‘ich’ pisanie, jest pisaniem na tym samym poziomie.
k110   |04.08.2011 19:32:13
chatte - nie wiem, czemu udajesz kobietę, przecież to oczywiste żeś facetem!! i
to bufonem w dodatku.. ;p

http://wyborcza.pl/56,75248,10046201,Spor_o_Po
wstanie_Warszawskie__Boje_sie_wymowic_slowo.html

tu krytyczne głosy z tamtych
czasów!
backspace1   |07.08.2011 01:48:30
@chatte botte
1 sierpnia coraz bardziej za nami, felieton powyższy już
pokrywa się kurzem, a tutaj wymiany zdań nt. PW ciąg dalszy (dogorywający co
prawda)

Wiedziałem, że przyczepisz się słowa "bronisz". Czułem to od
razu po wysłaniu wiadomości. Nie jest ono precyzyjne, to prawda i sugeruje, że
pochwalasz PW w całości, z góry na dół. Nie o to mi chodziło. Ale o to, że
bronisz tezy, że PW miało jakiś sens, że nie chcesz się zgodzić z autorami
Krytyki Politycznej, którzy uważają, że Powstanie nie miało żadnego sensu, że co
więcej było zbrodnią, w dodatku popełnioną z powodu zupełnego oderwania od
realiów. Nie zgadasz sie na określenie "absurdalna masakra" itp.
jednoznacznie negatywne oceny PW. A więc w pewnym sensie bronisz sensu
powstania.
I jeśli mówimy o oderwaniu od rzeczywistości, to nie rozszepiajmy
tego określenia na pięć pioziomów: oderwanie dowódców powstania, autorów
Krytyki, twoje, moje itd. Oczywiście jedni aspirują do decydowania o losach
kraju, inni decydują o życiu innych, inni ani nie aspirują, ani nie decydują,
ale to nie znaczy, że nie można między nimi znaleźć wspólnego mianownika. Można
i trzeba znaleźć. Ale kończę już "ze swojej strony" ten dogorywający
wątek.
chatte botte   |07.08.2011 04:09:21
No proszę…
Proszę Pani, nawet zatem na KP ‘facet’ ma przewagę? Ja to i tak
wiem od początku, ale sądziłam, że KP ma mocniejsze argumenty na to, że nie.
Właśnie Pani to ładnie oznajmiła, choć zupełnie nieświadomie. Nazwać kogoś
‘facetem’ tutaj - proszę, to prawdziwe zwycięstwo.
No to lubię, przynajmniej od
kuchni prawda wychodzi na jaw.

Wie Pani - podrzuciłabym Pani, ironicznie, może
nawet złośliwie, Butler, i w kilku cytatach dorżnęła Panią jej poglądami na to,
kim jest ‘kobieta’, kim ‘mężczyzna’ a kim ‘gej’, etc., ale nie będę się już
znęcać, bo i tak wiem, z kim mam do czynienia i co KP znaczy tak czy siak. Poza
tym doceniam jednak wasze starania, walkę, wysiłek, i trzymam kciuki za każdy
ruch KP na zewnątrz.

Za krytyczne głosy z tamtych czasów dziękuję - wolę moje
czasy i to, co sama myślę o tym i owym.

A co do tego ‘bufona’…
Hm, z Pani
ust to niemalże jak komplement. Radzę baczne przyjrzenie się odbiciu i
przeczytanie raz jeszcze Metamorfoz.

P. S. Proszę się nie martwić, za chwilę
kończę wakacje i pożegnam się z Państwem.
chatte botte   |08.08.2011 07:18:21
Dobrze, Drogi backspace…

Mogłabym machnąć ręką, w zasadzie wiadomo, że to
nikogo nie zbawi, ale…
Po raz pierwszy ktoś w ogóle zapytał, o co chodzi i
napisał jakikolwiek konkret, więc Ci odpowiem, żebyśmy może dookreślili ten
‘wspólny’ mianownik (z KP także, bo się biedni użerają i jakoś nic im z tego nie
wychodzi).

Jesteś fundamentalistą w mocnym tego słowa znaczeniu, podobnie jak
T. Piątek, ale napisać, że pochwalam PW od początku do końca to już i
fundamentalizm i głupota.
Powiem to szczerze i najprościej jak potrafię, w
odpowiedzi na Twoje słowa:
* nie bronię żadnej tezy, zresztą tu nie ma tezy gdy
się przyjrzysz, zważ, jest jakaś opowieść a przeciw niej jest inna
opowieść;
Dalej:
* uważam, że powstanie sensu nie miało, myśląc w kategoriach
0-1 (miało-nie) - niech będzie, że tak łatwo się da;
* uważam, że było zbrodnią,
do pewnego stopnia, bo kontekst całej wojny może sprawić, że powinno się być
może myśleć o tym trochę inaczej (i w tej przestrzeni najczęściej trwają
spory);
* zgadzam się na określenie, że to była masakra;

Pomogło?
Dało to
cośkolwiek?
Jeśli dało, to dobrze.
Mnie to nic nie dało.

Mnie ulży, gdy za
rok, Ty, T. Piątek i ta cała grupa bojowników zwana w skrócie KP, weźmie
sztandary, napisze hasła, i wyjdzie na ulice stolicy pikietować wobec ludzi,
twarzą w twarz, PW. Ja powiedziałam Tobie - to teraz Ty udowodnij, albo w Twoim
stylu: Ty, i grupa KP, którą tak bronisz. A, i jeszcze herr Michalski, na czele.
Mnie wówczas ulży i przyznam Wam rację, a sobie nie.

Cwaniaczkować to umie
każdy, Mój Drogi, do gadania o wszystkim homo sapiens się urodził, a jak się za
to płaci to już w ogóle bajka, ale do zrobienia czegokolwiek to już nie -
prawda? Raczej porządzić by chciał, poustawiać innych, pogadać. Wyjść przed
szereg się boi jeden z drugim, a to bo w mordę można wziąć, a to bo spędzić 24h
na komendzie.
Proszę bardzo - sztandary, i na ulice, udowadniać społeczeństwu,
że jest w wielkim błędzie, że nie ma racji itd.
Już nie filozofia ‘krytyczna’,
ale własnie ‘praktyczna’ - uczyć społeczeństwo, że bogów nie ma, że jest
równość, wolność myślenie, itd.
Z wielką lubością zobaczę, jak dostaniecie
baty, ale… może wnioski wyciągniecie. Tylko praktyka uczy naprawdę i szczerze
- to moje mocne życiowe credo.
Oczywiście zaraz powiesz - jeśli odpowiesz - że
‘to nie o to chodzi’, że KP ‘nie od tego’, że to albo tamto, ale dla mnie ten
wymiar się liczy, i tylko ten, tzn. praktyczny. Co mi po tym całym gadaniu? Dało
to co? Może da - za 20-50 lat, ale to napisałam wcześniej.

Więc jak już tak
odpowiesz, to ja zapytam na odwyrtkę, w kontekście Leppera, bo to jest bardzo
dobry przykład właśnie, po co te wszystkie wypowiedzi post mortem na temat
‘powinniśmy’, ‘nie zagospodarowaliśmy go’, ‘umarł człowiek bliski nam’… po co
to i na co?: a żeby sobie pogadać.

Mój Drogi backspace: jestem stara (wyga
też) i z niejednym cwaniakiem miałam do czynienia - w efekcie w polityce to się
do tego sprowadza: do cwaniactwa, czasem żarliwego (neofitów nie brak, także
takich, którzy potrzebują w coś wierzyć), ale cwaniactwa.
Jeśli jeszcze przez
chwilę zabieram głos na KP to już tylko po to, żeby się przekonać, że ani tu
wielkich wodzów, ani geniuszy, a po prostu historia zatacza kółko.
Lewica wiele
zmieniła w świecie i bez niej bylibyśmy z 500 lat do tyłu, fakt, ale dokonali
tego ludzie w stylu pewnego Andrzeja L. właśnie i pewnej Henryki K., z tą
różnicą, że tamci mówili np: ‘jesteśmy robotnikami i jesteśmy lewica’, a Andrzej
L. był do wykorzystania dopiero, fakt, a na razie mówił: jestem prosty
rolnik…

Dziś na KP pojawiają się głosy, jak to lewica winna była go
wykorzystać, ergo: wyciągnąć do niego rękę, wyjść z jakimś konkretem,
praktycznym działaniem. Źle rozumuję, backspace?
Ale nie wyszła…
Andrzej
umarł, lewica gada jak gadała, komentarze się piszą, za rok Warszawa uczci PW
ulotkami a T. Piątek i C. Michalski napiszą to, co dwa lata wstecz i w tym roku.
backspace1   |08.08.2011 20:37:35
@chatte botte - wcale nie napisałem, że uznajesz PW za zjawisko w całości
pozytywne. Źle odczytałaś moje słowa.

W pierwszym swoim poście oburzałaś się
na określenie "bezsensowna maskarka". I potem mówiłaś o kulcie zmarłych.
Następnie zasugeorwałaś, że Piątek i inni krytycy powstania to tchorze. I że
pierwsi byliby do ucieszki. Zgodziłaś się z jakimś innym postem, w którym mowa
było o czczeniu takich rocznic jako ważnym elemenencie budowania tożsamości
narodu itd. itd.
Teraz wycofujesz się ze wszystkich tych zdań i mówisz, że nie
stawiasz żadnej tezy. Twierdzisz, że nic nie twierdzisz. A nawet więcej,
twierdzisz, że powstanie to masakra i bezsensowna, że było zbrodnią itd. Czy mam
to rozumieć, że zmieniłaś stanowisko? Ok. W takim razie koniec wymiany zdań, bo
ja uważam tak samo - z grubsza biorąc.
Co do polityki i KP. Wybacz nie chcę w
to już wchodzić. Na polityce znam się słabo, mam też po ostatnim wydarzeniu
("samobójstwie" ew. samobójstwie Leppera) do niej przypływ obrzydzenia.
Zgadzam się z tobą, że te próżne, spóźnione żale za Lepperem to pusta gadanina.
I fałszywa w dodatku. Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.07.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.94959 Seconds