|
Proszę państwa, miałem takie miłe plany na dzisiejszy poranek. Chciałem napisać felieton o tym, że PiS domaga się, aby Centrum Nauki Kopernik było imienia Lecha Kaczyńskiego. Bardzo mnie to zadziwiło, bo do tej pory sądziłem, że Centrum Nauki Kopernik jest imienia Kopernika. Pomyślałem sobie, że to karkołomna zbitka słowno-pojęciowa: „Centrum Nauki Kopernik imienia Kaczyńskiego”, dopóki mnie nie oświeciło, że przecież Kopernik jako taki powinien być imienia Kaczyńskiego. I powinno się to rozciągnąć na inne wybitne postaci. Na przykład: Napoleon Bonaparte im. Zbigniewa Ziobry. Wymiar postaci się zgadza. No, powiedzmy, wzrost.
Ale polska ziemia, ta ziemia, po raz kolejny storpedowała moje plany. Dowiedziałem się, że malarz Krzysztof Kuszej, który namalował i wystawił cykl obrazów poświęconych walce z pedofilią księży, został zatrzymany przez policję. Grozi mu więzienie, a obrazom – spalenie. Dlaczego? Obrazy zostały uznane za… pornografię pedofilską, a sam artysta – za pedofila. Dzieła Kuszeja są brutalne: gazety podają, że na niektórych obrazach widać genitalia gwałconych dzieci i gwałcących je księży. Teraz prokuratorzy i ich biegli-przebiegli będą się zastanawiać, czy ktoś, kto zobaczyłby ten obraz, mógłby się podniecić. Ciekawe, bo ja na przykład miewam chwile podniecenia, kiedy widzę brzozę (ludzie o podobnej orientacji jak moja, BDSM, domyślą się dlaczego). Proponuję więc spalić wszystkie brzozy. Oczywiście, zaraz setki „rozsądnych ludzi“ odpowiedzą nam, że walkę z pedofilią można uprawiać w sposób mniej drastyczny niż Kuszej. Domagam się, aby tych „rozsądnych ludzi” również skazać za promowanie pedofilii: mówią nam przecież, że mamy się z pedofilami pieścić.
Nie, nie jestem zwolennikiem Tusko-Kaczyńskiej nagonki antypedofilskiej, nie jestem zwolennikiem palenia na stosie „czarnego luda”, jakim w wyobraźni masowej stał się pedofil. Stopień i wszechobecność tej histerii zrozumiałem niedawno, kiedy znajoma poprosiła mnie, żebym przypilnował przez chwilę jej córeczki na huśtawce i sama gdzieś poszła na pół godziny. A ja wtedy zacząłem się bać. Bałem się, że córeczka, która dopiero co mnie poznała, zacznie płakać, wołać „Mama!”, ludzie się zbiegną, ja nie będę mógł się do znajomej dodzwonić (notorycznie nie odbiera telefonu), ktoś zadzwoni po policję i zacznie się szaleństwo. Wiem też, jak często ataki na pedofilię są wykorzystywane do ataków na homoseksualistów (wykorzystuje się podobieństwo słów „pedofil-pederasta-pedał” i to wystarczy, bo dzięki zapaści edukacyjnej większość ludzi nie jest zdolna do bardziej pogłębionej analizy znaczenia słów). Ale Kuszej skoncentrował się – i słusznie – na księżach-pedofilach. Jak sam mówi, molestowanie dzieci w ich wykonaniu jest szczególnie ohydne, bo księża są osobami publicznego zaufania, przynajmniej dla swoich wiernych. Dodajmy, że księża-pedofile są szczególnie chronieni przez swoją wszechpotężną instytucję. I nawet ci katolicy, którzy ryczą na ulicach: „Zakaz pedałowania-pedofilowania!”, pokornie bronią swoich ukochanych duszpasterzy.
Czy przypadek Kuszeja to przypadek Nieznalskiej w nowym, szczególnie drastycznym wydaniku? Czy to kolejna odsłona przypadku Betlejewskiego? (Facet pisze na murze: „Tęsknię za Tobą, Żydzie”, zostaje oskarżony o antysemityzm, a oskarżający go o antysemityzm policjanci mówią: „Jak tęsknisz za Żydami, to wypierdalaj do Izraela”.) Logiczne: antysemitą w Polsce jest ten, kto tęskni za Żydami, walka z antysemityzmem polega na tym, że każe mu się wypierdalać do Izraela. Logiczne: pedofilem w Polsce jest ten, kto demaskuje szczególnie szkodliwych pedofili (podobno policja chwali się na swojej stronie internetowej, że zatrzymała „lubieżnego malarza”).
Ale nie ma co się tutaj bawić w gierki słowne i logiczne, choćby nawet były zabawne. Wyśmiewanie pokręconej polsko-katolickiej mentalności nic nie zmienia. Ona trwa, szyderstwami nawet się żywi, uznaje je za dowód swojego „męczeństwa”. Bo katolicy, którzy zgwałcili ten kraj, jego Konstytucję, jego obyczaje, jego wolność i jego kulturę, którzy zakazali aborcji i zniszczyli jakiekolwiek zaczątki edukacji seksualnej w szkołach – oni cały czas krzyczą, że są prześladowani. Jeżeli w jednej szkole w Krakowie dyrekcja zdejmuje ze ścian krzyże, oni wrzeszczą, że nastało getto dla katolików. Rozumiecie? Jeżeli w całym kraju jest jeden zakątek przestrzeni publicznej, który nie został opapieżowany, omatkoboskowany i okrzyżowany (czyli ukrzyżowany – Polska jest ukrzyżowana na posągach papieża i obrazach Matki Boskiej), jeżeli w całym kraju jest jeden zakątek, którego nie obsikali jako swojego – to oni nagle w całym kraju czują się jak w getcie! Czy już rozumiecie? Z kimś, kto ma takie pretensje, nie można pokojowo współżyć.
Bo o to chodzi w sprawie Kuszeja. Nie tylko o wolność sztuki. Chodzi o to, że Kuszej ośmielił się spektakularnie napiętnować zbrodnie rządzącej nami okupacyjnej korporacji. Gdyby to była wystawa o pedofilach nie-księżach, policja i prokuratura nawet by się nie zainteresowały. I nie sądzę, żeby w tej sytuacji katolikom aż tak bardzo przeszkadzała brutalność przekazu: oni przecież, w ramach swojej „walki z aborcją”, pokazują na bilbordach krwawe strzępy i rozgniecione szczątki embrionów. Antypedofilska wystawa mogłaby nawet zyskać poklask paru kato-skinów. Ale Kuszej otwarcie zaatakował rządzącą nami Czarną Łapę. Tu nie ma przebacz. Katolicy ze swoimi policjantami i prokuratorami będą wsadzać do więzienia artystę i palić dzieła sztuki. Jak hitlerowcy.
W sprawie Kuszeja niezbędna jest mobilizacja całej lewicy – a także całej wyborczo-palikotowskiej „nieprawicy”, która może wreszcie zda sobie sprawę z tego, że Inkwizycję można znokautować tylko lewym sierpowym. Palikot-Plastikot budzi moje obrzydzenie – zawsze uważałem go za niebezpieczny symptom coraz większej berluskonizacji Polski, robienia polityki za pomocą plastikowych gadżetów i plastikowych wygłupów. Ale okazuje się, że ze swoim znikomym poparciem Palikot nie jest groźny dla lewicy. Mamy raczej do czynienia z osobliwym zjawiskiem: im bardziej Palikot atakuje Kościół, tym bardziej rośnie poparcie dla Napieralskiego, który też atakuje Kościół. Bo Napieralski, mimo wszelkich zastrzeżeń, jako polityk budzi większe zaufanie niż Palikot, a po ostatnich wyborach prezydenckich ma opinię człowieka skutecznego. „No tak – myśli Polak niekatolik budząc się z dwudziestoletniego snu – ten Palikot pewnie ma rację, trzeba skończyć z tym burdelem… No to zagłosuję na Napieralskiego”.
Z Napieralskiego też się w swoim czasie nabijałem. Nie ma na lewicy polityka idealnego (no bo nigdzie go nie ma). Ale są sojusznicy. Myślę, że w sprawie Kuszeja, in vitro, krzyża pod Pałacem, w kwestii wyzwolenia Polski spod władzy Watykanu – powinien być jeden wielki lewy sierpowy, w który należy wciągnąć wszystkie możliwe „centrolewice”, „nieprawice” i prawdziwych liberałów (nie „neo”).
A jako chrześcijanin mogę katolikom powtórzyć, to, co już mówiłem: doigraliście się, panowie. Tracicie ten kraj. Nie działaliście w duchu Ewangelii i jej Autora. Kusiliście Boga waszą pazernością, waszym kłamstwem, waszą przemocą prawną, edukacyjną i mentalną, teraz kusicie Go sprawą Kuszeja. Nie dziwcie się, że my, niekatolicy, odpowiadamy wam tak mocnym atakiem. Nie daliście nam innej możliwości, każda łagodniejsza odpowiedź byłaby zafałszowywaniem rzeczywistości. A kiedy Bóg wam odpowie, może być jeszcze gorzej. To będzie wasze Ostatnie Kuszejnie Chrystusa.
Felietony Tomasza Piątka publikujemy we wtorki i w piątki.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...