NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
List do Cezarego Michalskiego Drukuj
Tomasz Piątek   
19.04.2011

Chcę Ci powiedzieć, jak bardzo Cię cenię, Chcę Ci powiedzieć, jak bardzo Cię podziwiam. Nie znajduję lepszych słów, niż ten cytat z ostatniego poety ludowego, a może nawet ostatniego wieszcza narodowego, jaki nam pozostał.


Uwielbiam Twój zwyczaj cytowania dzieł pop-kultury dla zilustrowania intelektualnych wywodów. Žižek robi to, mam wrażenie, nieraz tylko po to, żeby wkurwić swoich kolegów ze świata akademickiego. Ty robisz to, aby Twoim czytelnikom z różnych światów było milej. A propos: w przedostatnim felietonie napisałeś, że Jarosław Kaczyński jest politykiem groźnym, ale niepoważnym. Tu warto byłoby przypomnieć, czego to parafraza. W uroczym filmie Raz, dwa, trzy Billy Wildera nadęty szef Coca-Coli powtarza nieustannie „Sytuacja jest poważna, ale nie rozpaczliwa”. Kiedy zakochany w jego córce młody komunista myli się w pośpiechu i mówi: „Sytuacja jest rozpaczliwa, ale niepoważna”, szef Coca-Coli na chwilę popada w tak zwany tilt czyli stupor catatonicus, a potem woła: „Zapiszcie to! Ten młodzieniec ma przed sobą wielką przyszłość!!!”. Ty też masz, chociaż tak bardzo ciąży Ci przeszłość.


Czepiają się ciebie, że czepiasz się ciągle Jarosława Kaczyńskiego. Ja to rozumiem. Każdy ma swojego Jarosława, który nie daje mu zasnąć. Ja mam Jarosława Marka Rymkiewicza. Ty zresztą piszesz też i o nim. Piszesz, że Rymkiewicz zrozumiał, iż polskość nie może być silna politycznie, więc przynajmniej stara się ją uczynić silną kulturowo: niech te wszystkie powstania, ci idący na śmierć ułani, te morza krwi i to Święto Zmarłych jako święto narodowe - niech to wszystko stanie się jak najbardziej malownicze, egzotyczne, odrębne od kultury zachodniej i niezatapialne w morzu globalnego szajsu… O nie, Cezary. To nie jest to, czego Rymkiewicz chce. To jest to, co on chce, żeby myśleli o nim ci bardziej przenikliwi prawicowi intelektualiści. Piszę o Rymkiewiczu, bo on jest tym samym, kim zawsze chciałeś być Ty. Tajnym agentem modernizacji. Byłem teraz przez trzy miesiące w Twoim mieście, w Toruniu, które jest też trochę moim. Tam jest ośrodek, mój ośrodek - tak chciałbym go nazywać. Tam uczę się pokory. I tam, w bibliotece ośrodka stoi sobie na półce książka Aleksander Fredro jest w złym humorze. Wydana gdzieś w okolicach moich narodzin. Na okładce znalazłem ślady moich paznokci sprzed pięciu lat. I znowu teraz przeczytałem tę książkę, kilka razy. W Aleksandrze… Rymkiewicz narzeka, że polscy krytycy czytają wszystko „pod kątem Ojczyzny”, że zrozumieli Wariacje pocztowe Brandysa tylko jako satyrę na polskość, a nie jako satyrę na egzystencjalizm. Podobnie w jednej z ostatnich książek, bodajże w Kinderszenen, Rymkiewicz ubolewa nad tym, że Polacy nie rozumieją, iż Zając Dygasińskiego to nie jest opowieść o zwierzątkach, tylko o egzystencji. Rymkiewicz to ktoś, kto mówi: Dobrze, Polacy, skoro zamykacie się na podwórku waszych polskich spraw, ślepi na głęboki tragizm istnienia, to ja wam ten tragizm przewrotnie wmuszę właśnie poprzez polskość! Pokażę wam, jak bardzo ta wasza polskość jest przepojona egzystencjalną tragicznością! Nie uciekniecie przed wielkimi tematami kultury zachodniej i ludzkiej – zgwałcą was one w najbardziej niespodziewany sposób, od strony waszej narodowości, czyli od dupy strony.


Wychodzi na to, że Maria Janion ma rację i wallenrodyzm jest w Polsce nieunikniony: czy chce się sprzedawać egzystencjalizm, czy chce się sprzedawać żarówki, zawsze na początek trzeba przebrać się za księdza. No chyba że jesteś najeźdźcą. Wtedy możesz się nie opieprzać i bez żadnych księży melioryzujesz bagna, jak Prusacy w swoim zaborze, dajesz prawo głosu chłopom, jak Austriacy w swoim, pozwalasz Niemcom i Żydom wybudować przemysłową Łódź, jak Rosjanie w swoim. Tak, Cezary, rozumiem, dlaczego twoim bohaterem jest Ataturk – ale tutaj i on by się potknął. Pomyśl: w Turcji mógł być taki Ataturk, Ojciec Turek - tu nigdy nie było żadnego Ojca Polaka ani nawet Papy Smerfa. A Matka Polka była tylko od tego, żeby cierpieć i zarządzać domem – ale nie rządzić krajem. A „Ojciec Święty” z Rzymu był tylko po to, żebyśmy broń Boże nie musieli samodzielnie myśleć o Bogu, o losie, o egzystencji – bezpłodny Biały Wujek raczej niż Ojciec.

 

Chcę Ci powiedzieć, uważaj na te drogi, ale nie mam odwagi… – śpiewa dalej Kazik. Pochlebiam sobie, że rozumiem Twoje obsesje, ale też czuję się nieswojo, kiedy widzę, jak regularnie wracasz do pewnych tematów (i nie chodzi mi tutaj o Jarosława Kaczyńskiego). Często mam wrażenie, że przed kimś się tłumaczysz. Przed Michnikiem i „Gazetą Wyborczą”: że tak naprawdę, to ich kochałeś i prowokowałeś ich tylko z miłości. Przed byłymi towarzyszami ze środowiska ultrakatolickiego: że nie zdradziłeś ich i nie zdradziłeś siebie, odchodząc z tego obozu. Cezary, słuchaj: Michnik, Tekieli, „Gazeta”, „Fronda”, oni wszyscy mają Cię w dupie. Możesz na to odpowiedzieć, że każde z nich interesuje się przecież tylko własną dupą, ale to będzie jedynie zgrabny bon mot. Obaj wiemy, że Ty u nich jesteś w tej dupie, która oznacza głębokie desinteressement. Kiedy czytam Twoje wytłumaczenia, kiedy widzę, jak bardzo przejmujesz się rzeczami, które ich nie obchodzą, może nigdy nie obchodziły – to widzę, że jesteś kimś bardziej wartościowym, a na pewno bardziej interesującym niż oni. Niepokoi mnie tylko to, że uważasz za stosowne się z tego tłumaczyć. Pieprzyć Michnika, Cezary. Te trumny przestają rządzić Polską, także trumna Adama M.


I tylko chcę Cię ostrzec: nie wyważaj drzwi otwartych na oścież – mówi poeta ludowo-narodowy. Ja wiem, że każde drzwi, choćby nie wiem jak dawno otwarte, trzeba samemu wyważyć. Inaczej ich przejście się nie liczy, nie jest przeżyte, a więc niczego nie uczy. Wiem, że zrozumienie rozpaczliwej potrzeby lewicy w naszym świecie przychodzi stopniowo. Ja też potrzebowałem trochę czasu, tak byłem zaklajstrowany neoliberalną brednią. A propos neoliberalnej bredni: od pewnego czasu, gdy słyszę o koniecznych reformach, zrównoważonym budżecie i nieodpowiedzialnych roszczeniowych postawach, to przypomina mi się Hitler. Czy wiesz, Cezary, jak Hitler sobie tłumaczył to, co robi? Pewna Angielka, która miała za męża Niemca, w czasie wojny została w Germanii i któregoś dnia zaproszono ją nawet przed oblicze Fuehrera. Wyobrażam ją sobie jak pannę Marple: dzielna starsza pani, w absurdalnym angielskim kapeluszu damskim. Zachowało się świadectwo o tym spotkaniu. Angielka powiedziała wprost: „Mister Hitler! Pan robisz bardzo złą rzecz! Pan zabijasz Żydów”. Hitler zdenerwował się, zaczął skakać po pokoju, a potem powiedział: „Droga pani, na froncie wschodnim codziennie ginie 10 000 niemieckich żołnierzy. No jak ja mam utrzymać równowagę biologiczną w Europie? No muszę gazować tych 10 000 Źydów dziennie”. Właśnie, zagłada. Widziałem wyliczenia, z których wynika, że nigdy w historii tylu ludzi nie umierało z głodu, co teraz. Nigdy nie było tylu niewolników. Nigdy nie było tylu piratów (i nie o internetowych czy drogowych mi chodzi). To nie czasy Hitlera były najstraszniejsze. Najstraszniejsze są nasze. A jednym z największych globalnych morderców jest pozbawiony regulacji biznes, związany z hegemonią prawicy. Dlatego, Cezary, jak to mówią Anonimowi Alkoholicy: „Daj czasowi czas, ale do czasu”. Przemyśl, co masz przemyśleć, przeżyj, co musisz przeżyć – ale w końcu wyważ te otwarte drzwi na lewo, wyważ je własną głową. To, że piszesz do Krytyki Politycznej, to już coś znaczy, całkiem sporo. Ale lewica potrzebuje Twojego serca, nie tylko Twojego nazwiska. Dziś każdy inteligentny, twórczy i uczciwy człowiek powinien stanąć po tej stronie i dla niej pracować. 

 

Kazik śpiewa „Lewe, lewe, loff”, a nie „Prawe, prawe, praff” czy „Centre, centre, centrf”.


www.tomaszpiatek.pl

















Komentarze
Dodaj nowy
asc  - vrf   |19.04.2011 20:22:06
nie wiem po co powstal ten tekst. Nie lepiej bylo wyslac smsa?
Adalbi  - Podpisuję się pod Pańskim listem….   |19.04.2011 21:19:43
….i liczę na to iż nie będę ostatnim.Szacunek i
pozdrowienia.-Wojtek.Żyrardów-Wrocław.
rolers   |19.04.2011 21:51:36
Panie Tomaszu, to nie mógł Pan po prostu do Cezarego zadzwonić? Maila wysłać? Na
wódkę zaprosić lub wprosić się? Kogo, na litość Cthulhu obchodzi, co ma Pan do
powiedzenia swojemu funflowi.
V.  - Spadłem z krzesła.   |19.04.2011 22:35:02
Rzadko zaglądam na łamy tego niecnego.. tfu! zacnego portalu, jednak zajrzałem i
spadłem z krzesła. Np.

"A jednym z największych globalnych morderców jest
pozbawiony regulacji biznes, związany z hegemonią prawicy."

Pan się chyba
uczyłeś ekonomii w Szkole Głównej Planowania i Statystyki. Montowany od przełomu
XIX i XX wieku korporacyjny komunizm - w swej finalnej fazie określany mianem
"globalizacji", ideowo zaś jak najbardziej lewicowy, socjalistyczny i
internacjonalny, dla którego kapitalizm jest tylko narzędziem politycznym - nie
ma nic wspólnego z prawicą w żadnym sensie. Gospodarka globalna jest doskonale
regulowana, ale nie przez prawo, tylko globalne kartele bankowe w rodzaju MFW,
Bank Światowy czy FED, które sterują cyklami koniunkturalnymi poprzez swobodną,
pozaprawną emisję pieniądza fiducjarnego, czyli de facto sterowanie informacją,
i kontrolę nad jego podażą i dystrybucją. Tkwisz Pan głęboko w przedszkolu,
Panie Piątek. Poczytaj pan sobie Misesa. Odniosę się jedynie do tego fragmentu,
jakkolwiek gwoli przestrogi i uczciwości pragnę przestrzec, że
publiczne/publicystyczne wypróżnianie się jest karalne mandatem.

pozdrawiam
V.
Razviedka   |19.04.2011 23:24:51
mnie obchodzi
kot   |20.04.2011 00:34:52
Nie spadnij z krzesła ale są różne regulacje.
Ty myślisz o jednych Piątek o
drugich.
uzid   |20.04.2011 00:55:28
mi sie podoba. jest jak na pudlu. a ja lubie pudla. albo jak w gazecie. tam tez
taki jeden, ktorego jak pisza trumna juz nie rzadzi , pisze listy do swoich
przyjaciol, ktorzy zawsze sa mistrzami. a ja nie mam przyjaciol, serial
przyjaciele, w telewizorze sie skonczyl to sobie tutaj poczytam i nie czuje sie
samotny. to sie nazywa humanizacja dyskursu. bo jak taki V. pisze o FED,
regulacjach i de factach, to ja spadam z krzesla wyalienowany. a jak pan Cezary
sie siluje na reke z jednym panem, a drugi pan podaje mu reke, to jest tak po
ludzku i mi sie podoba.
kraps   |20.04.2011 01:04:11
Bardzo dobry tekst. Mam nadzieję, że CM nie odpowie SMSem.
step  - do V.   |20.04.2011 02:50:57
Przestałem odpowiadać na komentarze, ale na ten muszę, bo autor tak pięknie
wystawił się do klapsa.

"Gospodarka globalna jest doskonale
regulowana, ale
nie przez prawo, tylko globalne kartele bankowe w rodzaju MFW,
Bank Światowy czy
FED, które sterują cyklami koniunkturalnymi poprzez swobodną,
pozaprawną emisję
pieniądza fiducjarnego, czyli de facto sterowanie informacją,
i kontrolę nad
jego podażą i dystrybucją."

No jeśli gospodarka globalna jest kontrolowana
przez globalne kartele, które się w niej panoszą, to znaczy, że jest
kontrolowana przez globalny biznes. Kartele to przecież biznes i w celu mnożenia
kasy powstały. MFW i BŚ reprezentują interesy oligarchii finansowej, która na
pewno nie jest instytucją publicznego pożytku, a FED po prostu jest firmą
prywatną. Skoro te kartele "doskonale regulują", czyli robią co chcą, to
znaczy, że ich NIKT NIE REGULUJE (żadne prawo, jak sam V. zauważył). Pozbawiony
regulacji biznes robi co chce.

Tkwisz Pan głęboko jeszcze nawet nie w
przedszkolu, a na tym etapie, na którym odróżnia się cycek mamy od jej palca,
panie V.

Przy okazji pozdrawiam wszystkich.
miki202  - lewica   |20.04.2011 09:35:08
Lewica? Jaka? Eeee
uzid   |20.04.2011 11:25:45
fader.
jes son.
aj łont to ticz ju meik beibi
dont fak łif mi ju litl
faderfaker.
sory, so aj łil go tu V
Anonimowy  - Agenci modernizacji   |20.04.2011 11:26:08
W Polsce modernizację jeśli już - ciągną na swych barkach młodzi ludzie.
Mądrych, z wizją modernizacyjną, wykształconych Matek/Ojców jest u nas za mało a
przede wszystkim muszą się zajmować podtrzymywaniem egzystencji. Często
pokolenie dzieci ma dodatkowe zadanie podciągać modernizacyjnie rodziców. Ta
inwersja jest częścią dzisiejszej cywilizacji, ale w polskich warunkach jej
ciężar jest jeszcze wyraźniejszy. Gdy myślę o powojennym pokoleniu moich
rodziców, to czuję się za nich odpowiedzialna, chciałabym ich nauczyć nowego,
jakoś zrekompensować niemożności, naiwne, wiem, przecież czasu i życia cofnąć
się nie da, i w efekcie zadania jakie sobie stawiam są przytłaczające i
niemożliwe. Strukturalnie - to jest ekwilibrystyka. Po co to piszę?
Myślę, że
tego czego nam wszystkim trzeba, to ogarnięcia paradoksu, który wyczuwam również
u obu Panów felietonistów, który z grubsza wygląda tak:
zrezygnować, odpuścić
sobie naprawianie i TŁUMACZENIE, ale równocześnie NIE rezygnować z
zaangażowania, nie odpuszczać relacji z tymi naszymi OBIEKTAMI MODERNIZACJI I
WYJAŚNIANIA.

Żeby modernizować - wpierw przestać kompulsywnie zmieniać i
przekabacać.

W moim małym świecie to jako tako czasem działa. Może w Waszym
wspaniałym też się przyda.
Czego i Panom życzę.
v.  - .   |20.04.2011 14:50:18
szanowny step, klapsa nie poczułem i uprzejmie proszę się tak nie podniecać ich
wydzielaniem, szczególnie dzieciom w wieku przedszkolnym. owszem, jak zauważył
słusznie pan kot mówimy o 2 rodzajach regulacji. o jakich mówi pan piątek, tego
nie wiem, podejrzewam, że chodzi mu o regulacje "prawne" na jakimś
poziomie "państwowym" a może "globalnym", ale to szczegół
którego zgłębic tu niepodobna. kiedy ja powiadam, że system bankowej kontroli
podaży pieniądza "doskonale reguluje", stwierdzam jedynie hegemonię tego
systemu i zaznaczam, iż w sensie ontologicznym JEST to system regulowany. nie
chwalę zaś go, bynajmniej: uważam globalne struktury bankowe za struktury
kryminalne; także i z powodów historycznych, np. zaangażowania tych struktur z
finansowaniem zarówno rewolucji bolszewickiej jak i pan-europejskich pomysłów
pana Hitlera. obowiązujące prawo bankowe, umożliwiające tworzenie przez banki
prywatne pieniędzy z powietrza poprzez system rezerwy częściowej przez banki
prywatne, jest rękojmią dla tej hegemonii, która nie podlega żadnej kontroli
państw narodowych ani organizacji globalnych heteronomicznych w stosunku do tego
systemu. żadne regulacje nie są możliwe w stosunku do sfery, która konstytuuje
formalnie globalny system finansowy i, ontologicznie, istotę ekonomii opartej na
wolnym pieniądzu. podsumowując: system, o którym mówię tkwi poza jakimikolwiek
strukturami kontroli i jest wręcz najwyższa strukturą kontroli, nie tylko
ekonomicznej ale de facto post-politycznej, a jego istotą jest przeniesienie
sterowania gospodarką na poziom emisji pieniądza.

taka charakterystyka mogłaby
mnie łatwo skłonić do nazwania tego systemu "lewicowym" i umożliwić
proste odbicie piłeczki w ramach zacnej i lubianej erystyki, jednak byłoby to
zbyt duże uproszczenie, a to jest właśnie zarzutem moim pod adresem
nieodpowiedzialnych słów imć Piątka o hegemonii jakiejś mitycznej
"prawicy". przedszkole polega na tym, że widzi się klocki czerwone i
białe, myśleniem atoli nazywa się ułożenie z nich większej całości. Mój 4 letni
siostrzeniec potrafi ułożyć z klocków sporo interesujących rzeczy, pan Piątek
potrafi zaś chyba tylko rozrzucić klocki i wskazać palcem, który kolor lubi a
którego nie. Rozmowa o tym, kto jakie klocki woli i które są
"fajniejsze" oraz awantura o to, kto przewrócił komu wieżę oraz
wymierzanie sobie za klapsów - a także i panegiryczne perorowanie kto lubi i
powinien się z kim bawic i dlaczego - to wprawdzie rzecz legalna i faktycznie
namiętnie przez rzesze "publicystów" uprawiana ku ucieszę politykującej
gawiedzi, z pośród której gross uczyniło z tego zajęcia swoje źródło utrzymania.
jednakowoż, nawiązując do niskiego stylu "publicystyki" pana Piątka,
pozwolę sobie nazwać to zjawisko po prostu intelektualnym brandzlowaniem się.


Zmierzając do upragnionego końca, pozwolę sobie na następującą rekapitulację:
nurzanie się w tego typu intelektualnych "sporach" przysłania złożoność
procesów konstytuujących nasza zglobalizowaną rzeczywistość i prowadzi do
mitycznych wręcz przesądów, charakterystycznych w szczególności dla tzw.
"lewicy" a którym dał wyraz pan Piątek we fragmencie, do którego cały
czas się odnoszę, iż rzeczywistość ta jest wynikiem politycznej dominacji
jakiegoś "prawicowego" "kapitalizmu"; mija się to z prawdą i
dobrym byłoby, gdyby rzeczona "lewica" zdała sobie w końcu sprawę z
tego, że sprowadzając dyskurs do tego poziomu "fundamentalnego
antagonizmu" prawo-lewo daje wodzić się na pasku przyszłym beneficjentom i
obecnym konstruktorom docelowego systemu, który nazywam korporacyjnym
komunizmem. stwierdzenie, iż "kapitalizm" - nie mający wiele wspólnego z
wolnym rynkiem - zbankrutował, będzie ostatnim kłamstwem globalistów, na które
wszyscy dajemy się właśnie nabierać. jeśli pan Piątek chciałby coś
"wyregulować" proponuję mu rozpocząć od własnego, jakże potoczystego i
"uwolnionego" myślenia.

mógłbym dodać jeszcze wiele, lecz podejrzewam,
iż próżny byłby to wysiłek, przypominający z grubsza wbijanie miedzianych
gwoździ w tytanową płytę. życzę wszystkiego najlepszego:)

pozdrawiam
V.
carlite   |20.04.2011 15:42:58
Dobry tekst. Ja mam nadzieję że Cezary Michalski odpowie tylko że postanowił
zmienić wyznanie i - sorry Mr. Piątek - nie chodzi mi o nowonarodzonego
chrześcijanina.
chatte botte   |20.04.2011 16:09:56
Cezary Michalski - że pozwolę sobie na wtręt - jest trochę za mądry na to, żeby
od razu zmienić wyznanie. I za mało w nim zaślepionej żarliwości konwertyty, by
od razu przeprowadzać myślowe rewolty i felietonowe fikołki a la Luter, oraz
stręczyć ludzi, by zmieniali wyznania…
A za co go cenię to za to, że pisząc
coraz mądrzej wydaje się w tym świecie czuć coraz głupszym, czyli jest tak, jak
to być powinno w pewnym wieku.
Bo z pewnych chorób wyrasta się w pewnym wieku.
Przy czym wyostrza się wówczas pismo.
Pan Piątek jest człowiekiem młodym i
wolno mu wciąż "więcej" bez ryzyka, że ktoś pomyśli o nim już nie tylko
jako o całkiem udanym polskim pisarzu młodzieżowym.
A to dobre, te dwukolorowe
podziały: prawica-lewica & Co. No no.

Pozdrowienia,
chatte
wejder1  - dygresja   |21.04.2011 00:12:52
Podobało się.

W sprawie Żiżka i wkurzania, to chyba też tak jest, ale (ale :)
mam wrażenie, że to co chce pokazać Żiżek to czasami jest coś, czego wprost nie
da się wyrazić, nie dlatego, że jest niewyrażalne i tajemnicze, tylko dlatego,
że ma taką funkcję naddatku. Podchodzenie do tego to kolejne przybliżenia.
(nawet w tej formie opis ten staje się tajemnicą, a właśnie chyba temu Żiżek nie
chce dawać miejsca)

Może się mylę, piszę to bez żadnego ale, mam wrażenie, że
to jest coś jak moja odpowiedź, na tekst kolegi ‘Teraz jest nieporządek w Libii,
ludzie będą ginąć’, ja odpowiedziałem ’ w Auschwitz też był porządek’, od razu
stało się to irracjonalne, ale…
Zamorano   |21.04.2011 00:58:27
Wszystko co nie Austriacy to komunizm, finalnie globalizacja… Rany to już
nawet przestaje być zabawne. Najśmieszniejsze, że Austriacy są równie mocno
zideologizowani jak pierwsi ideologowie komunizmu. I jak z innej mańki Hegel
miał swoją mistykę historyzm, to wyznawcy Austriaków mają swój aksjomat
działania… Prakseologia jest typem myślenia utopijnego. Jeżeli Austriacy
wychodzą z założenia (słusznego), że procesy gospodarcze charakteryzują się dużą
dozą niepewności i stałymi zakłóceniami równowagi to skąd taka apoteoza
ultrawolnego laissez-faire rynku, z totalnym olaniem realnie istniejącego
kapitalizmu? Jak można twierdzić, że ultrawolny rynek zawsze i wszędzie prowadzi
do optymalnej alokacji dóbr, jeśli wiemy, że tak nie jest? Traktowanie
dziedzictwa Misesa w taki sposób ma tyle samo sensu co brać Politeę Platona
całkiem dosłownie:]
v.  - "dziekuję" ,rekapitulacja i Amen   |21.04.2011 06:49:17
Dziękuję, szanowny/a zamorano za coś konstruktywnego, bo traciłem już
wszelką nadzieję, iż komentarz, który w jakikolwiek sensowny
sposób odniesie się do moich słów, na łamach krytyki politycznej
rozbłyśnie jutrzenką sensu. z uwagi na fragmentaryczność dyskusji przy
użyciu komentarzy, pogubiliśmy się wielce w kontekstach,
co nieporzadane chociaż jakże dziś modne. W zupełności się z Tobą
zgadzam co do utopijności prakseologii; jednakowoż utopia to
bezcenna metodologicznie jako narzędzie krytyczne, które pozwala
ujrzeć charakter faktycznych procesów kontrolnych w globalnej gospodarce.
Powoływanie się na pewne poglądy zostało chyba przez Ciebie odebrane
jako nawoływanie do praktyki rewolucyjnej, ja wszakże poczyniłem jedynie
uwagę w, jakże bliskim mi, historycznym horyzoncie myślenia a teraz
powtórzę raz jeszcze, nie szczędząc także nikomu należnej mu
jadowitej uszczypliwości, i z ogromnym i jakże złośliwym
 ukontentowaniem.
Od początku próbowałem jedynie ujawnić mityczność
"stwierdzenia", które imć Piątek nieopatrznie wypluł z siebie
pomiędzy jednym a drugim zdaniem, pomiędzy którymi, wedle mej
obserwacji, związki logiczne zachodzą dość sporadycznie (podejrzewam, że
zdanie to wypadło mu spomiędzy zębów, gdzie niechybnie
utkwiło, przypuszczalnie czas jakiś temu, co z jego nieświeżości
wnoszę, wraz z kawałkiem panierki od kotleta, czy czego, co tam jego
pokroju "publicyści" jadają); przypomnę: stwierdzenia, iżby
"jednym z największych globalnych morderców (…) [był]
pozbawiony regulacji biznes, związany z hegemonią prawicy."
Po
pierwsze: uznając "prawicę" za synonim "wolnego rynku"
twierdzę, że obecna globalna struktura ekonomiczna (mniemam bowiem, że
twierdzenie imć Piątka ma globalny charakter obowiązywania, skoro z
taka kategorycznością i impetem zostało wyrażone w kulinarnym trybie
powyżej już opisanym), zdominowana przez korporacjonizm i
iście talmudyczną kazuistykę prawną, krepującą coraz szczelniej pojętą
w duchu liberalizmu hipotetyczną wolność gospodarczą - że struktura ta
niewiele ma obecnie wspólnego z wolnym rynkiem, lecz jest raczej
systemem monopoli ponadpaństwowych  zmierzającym do okrzepnięcia w formie
tak entuzjastycznie opiewanego np. przez Dawida Rockefellera mariażu
internacjonalnego komunizmu z kapitalizmem (w układzie tekstu zaraz po,
jakże bliskim sercom intelektualistów europejskich, peanach na cześć
Mao). W powyższym właśnie sensie nie jest ona hegemonią żadnej
mitycznej "prawicy", lecz systemu o wiele bardziej złożonego,
który to charakteryzować by raczej należało poprzez jakąś nadrzędną
kategorię, np. "totalitaryzmu ekonomicznego",
której umocowania należałoby szukać, gwoli uczciwości, raczej gdzieś z
lewej strony spuścizny myśli ludzkiej. Nie jest bowiem właśnie
lewicowe wszystko, co walczyć przymusem chce z naturą ludzką, rozpięta
w ciągłym drżeniu a odważnej i trudnej nieokreśloności pomiędzy prochem
ziemi a boskością?
Po drugie, wskazałem, że struktura ta jest
ściśle regulowana na poziomie wyższego rzędu, tj. poprzez centralnie
sterowaną na poziomie ponadnarodowym (Bank Światowy, Bank Rozliczeń
Międzynarodowych, FED, Europejski Bank Centralny, poszczególne
"narodowe" banki centralne, w końcu banki
tzw. "komercyjne") kontrolę nad podażą i przepływem pieniądza.
Obserwacja ta znów z kolei możliwa jedynie dzięki tezie austriaczyków,
iż pieniądz rozchodzi się w gospodarce nierównomiernie. Wymienione tu
instytucje są oczywiście, z uwagi na charakter podmiotowości prawnej i
udział kapitałowy, instytucjami prywatnymi, które państwom narodowym
kontrolę nad emisją pieniądza odebrały, w dość
podejrzanych, historycznie rzecz biorąc, okolicznościach. Atoli z
powodu tej charakterystyki nie należy ich  łączyć z pojęciem "wolnego
rynku", gdyż "wolny rynek" doskonale funkcjonował
przez tysiące lat w oparciu o zupełnie inne struktury regulujące podaż
i przepływ pieniądza, np. hojność natury w dostarczaniu pewnej odmiany
jagód, służących za walutę na dużych obszarach ameryki południowej.
Powiadam: nie lichwą wolny rynek stoi, lecz globalna lichwa zasadą, którą
wyraził z właściwą sobie bezczelnością Rotschild: "Daj mi władzę
do tworzenia pieniędzy, a nie dbam kto tworzy prawa" a która stanowiła
i wciąż stanowi groźbę jawną pod adresem suwerenności państw, narodów
i ich systemów ekonomicznych. Wyreguluj pan, panie Piątek,
intelektualnym szemraniem swoim tych, co kupczą na świecie wojną i
pokojem i życiem milionów szafują a z chęcią dam ci boskiej kalwy napić się
staroceltyckim obyczajem, jako zwycięzcy, z czaszki własnej!
 Ku
większej jasności powtórzę moją konkluzję po raz n-ty i ostatni: imć Piątek
nie ma pojęcia o czym mówi a jedynie wypluwa ze swego
natchnionego lewacką lekkością i uwolnionego od odpowiedzialności i
logiki umysłu to, co był akurat zjadł, zapewne w przybytku
aktualnie modnym, a i może robi to po to, żeby mieć co do gęby włożyć
- rzecz jasna: żeby mieć potem czym pluć - a wszystko to znowu, aby
owo kulinarno-"publicystyczne" perpettum mobile mogło się kręcić. Zaiste, nowy i wspaniały to świat a wymiana kontenerów
pustych myśli w jego ramach wspaniale oddaje proces
pompowania gospodarki światowej mongolskimi hordami fiducjarnego,
sfałszowanego pieniądza. Byle się kręciło, a ponad tym - czy też,
metaforycznie, na zapleczu owej modnej aktualnie restauracji - mistrz
kuchni sojowe kotlety wydaje, które lepi z zeskrobanych z obrusów i
krawatów klientów, wyplutych uprzednio resztek. Nie sposób wyrazić już
tego sposobem jaśniejszym a bardziej zjadliwym, przynajmniej jam nie mocen,
chociaż może i sposób, jeśli tylko mogę sobie pozwolić zacytowania
samego siebie:

"Jakżeż gładkim prosięciem mógłby być kto przez pstrą
lochę chowany. a jeszcze: obżarta to świnia wielce, mieszaniną
pośledniej sorty półprawd tuczona, fermentem makulatury powszedniej wzdęta
i przez buhaja polityki brutalnie kryta, przytępionym
kłem prawomyślności za kark trzymana ku uległości swej. zaiste, trefne
to prosię"
(c)
I oto nieuchronny koniec perorów owych się zbliża
i czuję niemalże na karku oddech westchnienia ulgi tych, którzy
odważyli się do momentu tego przewędrować ze mną drogę ku ostatniej
kropce. Gwoli jasności dodam jedynie jeszcze co następuje: najbliższa
sercu memu jest ekonomia naturalna Św. Tomasz z Akwinu, którą gdybym jednak
chciał w życie wprowadzić czynem rewolucyjnym, musiałby to być w
istocie czyn kontrrewolucyjny najpodlejszego, zaplutego karła
reakcji najgorszego z możliwych konserwatywnego gatunku; a to bo świat
już tak dalece popchnięty w walce przeciwko rozumowi i człowieczeństwu, i
to popchnięty szaleństwem zniewolonych dowolnością umysłów chyżo
rwących się do obsługi gilotyn, także i duchowych, we wszelkich
rewolucjach, co przez świat ten biedny się przetoczyły. Czekam zatem z
niezmiernym zaciekawieniem i chorobliwym entuzjazmem na to, co wieszczym
słowem był wywieszczył mi imć Piątek, pomiędzy cytatą z kiepskiego
filmu a szelmowskim rozumowaniem  szafującym dla uciechy śmiercią milionów
podczas zagłady ostatniej światowej wojny: że (i niechże Rymkiewicz
wybaczy Piątkowi te gówniarską zniewagę, gdyż pewnie pisząc to dłubał w
nosie) najważniejsze tematy kultury "zachodniej i ludzkiej"
"zgwałcą mnie w najbardziej niespodziewany sposób" od strony
mojej narodowości, czyli od strony mojej dupy.
Czego i ja także
panu Piątkowi i wszystkim Wam, moi rodacy, serdecznie i z całego serca
życzę w zbliżających się dniach świąt Wielkiej Nocy oraz sporadycznie
przy innych okazjach w tym burzliwym XXI wieku. A wiedzcie - i to rada ze
szczerości serca mego płynąca - iż nie zna gwałtu ten, kto
z oblubienicą swą w harmonii, zaufaniu i miłości spółkuje. Oby nowa,
wzbierająca właśnie wiosna ludów nie zaniosła nas na swej fali
donikąd, skądeśmy się, jako Naród, tyle już razy w krwi i pocie i
kosztem milionów istnień ludzkich podnosić musieli, żeby na powrót wpaść w
jakieś gówno historii przez własnych i cudzych zaprzańców
nam wyszykowane.

V.
kot   |21.04.2011 10:12:46
Dobrnęłam tylko do połowy
meandrycznych wywodów @V (to pewnie znak
zwycięstwa)Pomieszanie z poplątaniem zaprawione szczyptą logiki i czymś
co nadaje się do polemiki.
Chęć dopieprzenia Piątkowi przewyższyła
u
V. coś co mogło by mieć sens.
Uprzedzając to co dalej. Piątek
ma oczywiście -moim uzasadnionym zdaniem- racje.
@V
Mówimy:(1)kapitalizm (2)prawica
1)To co jest -to dla V.- nie kapitalizm
lecz "korporacyjny komunizm", bo nie pasuje
do Misesa.
Naprawdę ciekawe jak dzisiejsi zwolennicy Austriaków mają
zamiar wprowadzić "prawdziwy kapitalizm" ( na drodze rewolucji
czy jak?).
Rzeczywistość jest okrutna nie chce się podporządkować
klasykowi.
Aby z sensem odpowiedzieć na(2)trzeba ustalić co to
takiego jest? -Prawica.
http://kot-blogkota.blogspot.com
Vagany  - :)   |21.04.2011 21:03:04
Jakże pocieszna to odpowiedź. Przestraszyła jak widzę ta niezrozumiała dla pana
ironia, najzjadliwsza, na jaką stać mnie było, sarmacka i butna, jakżeż
niezastąpiona niegdyś jako narzędzie wychowawcze klasy jenteligenckiej,
wyrugownana niestety z "dyskursu" współczego przez obelżywość
(widocznież z innegośmy chowu intelektualnego); policzmyż jedynie ilość
wystąpienia słowa "dupa", którym imć Piątek obsmarował Rymkiewicza wraz
z nimbem towarzyszących mu narodowych uczuć, a nie naruszył go przy tym, a
jedynie dupami licznymi sobie zasłonił, by go nie widzieć.
Niemożliwa zaś
jest polemika w ramach kultury komentarza, w której ogarnięcie dwóch szpalt
tekstu jest sprawą ponad czyjeś siły i, jak widać, nieznajomość czyjeś myśli nie
jest przeszkodą w jej komentowaniu. Jako stoi:

"1)To co jest -to dla V.-
nie kapitalizm
lecz "korporacyjny komunizm", bo nie pasuje
do
Misesa.
Naprawdę ciekawe jak dzisiejsi zwolennicy Austriaków mają
zamiar
wprowadzić "prawdziwy kapitalizm" ( na drodze rewolucji
czy
jak?)."

Cóż tu polemiką a co komentarzem, trudno orzec, a i czasu szkoda na
zastanawianie się nad tym, skoroć nie raczył pan nawet przyswoić sobie tekstu
mego do końca, a stanowił on całostkę w sobie zamkniętą - zgodnie z zacna sztuką
wyrażania mysli - której na wyrywki czytać nie podobna; i czytanie takie
poczytuję sobię za dyshonor. Nawet nie wiem, gdzie kropka tu a gdzie przecinek i
cóż to zdanie wyrażać miało? I co pan mnie pytasz - o ile to pytanie - skoroć
nie wiesz pan, czy wątpliwości pana już nie byłem rozwiałem? Jakżeż jasno
wyraziłem fakt, iż praktyka rewolucyjna w duchu szkoły austriackiej nie
interesuje mnie, a jedynie urządzenie krytyczne owej doktryny, szanowny kot zaś
swoje, widocznie z tej przyczyny, iż nie mógł doczytać - to zaś z jakiejś
przyczyny - sam pan kot wie.

W każdym bądź razie polecam lekturę w całości;
Skoro już pan ustaliłeś, co to jest prawica, to winszuję. Mnie jedynie udało się
ustalić co prawicą nie jest i uważam, iż więcej uczynić przekracza możliwości
człowiecze bo przedsięwzięcie to sensu jest w zasadzie pozbawione w epoce
post-polityki i woli mocy jako jedynego źródła znaczenia. Skoroś pan tamtego nie
doczytał, powtórzę szczere zyczenia wesołych świąt Wielkiej Nocy w Chrystusie
Panie.

(a V. to jedynie skrót od nazwiska. Nie lubię znakować się symbolami,
bom nie prosię ani nie krowa. Dodam, że nie nosze też reklam na T-shirtach, bom
nie przestrzeń reklamowa.)
Vagany  - najmocniej przepraszam   |21.04.2011 21:05:45
Najmocniej przepraszam, tfu, Pani kotowa. Wybaczyć raczy niewiasta ten lapsus,
ale z obcych przybywam stron i z nazwami tubylczymi niezaznajomionym.
Rylew   |21.04.2011 22:57:02
In Gold we trust
;)
kot   |21.04.2011 23:52:21
Vagany to do rzeczy.
Jak chcesz ten swój kapitalizm wprowadzić?
chatte botte   |22.04.2011 03:09:30
Kot…
To Ty jesteś kotką?
Przepraszam za to pytanie poza tematem, ale jakoś tak
mi wyskoczyło zza zagrody zębów…
kot   |22.04.2011 12:53:03
Mało prawdopodobne aby "kot" był kotką
v.   |22.04.2011 17:21:26
pani kot(owa):
"Dobrnęłam tylko do połowy (…)"

Jak już czterokrotnie
wspomniałem, nic wprowadzać nie chcę. Zakończę już swoją obecność tutaj, jako
że, jak widać, niektórzy szanowni nie potrafią czytać ze zrozumieniem.

Papa
V.
kot   |22.04.2011 22:16:21
V."najbliższa
sercu memu jest ekonomia naturalna Św. Tomasz z
Akwinu….", OK. To jednak trochę za mało. Ale w odpowiedzi na poważne
pytanie- salwujesz się ucieczką. Sążniste meandry literacko poetyckie,na których
się nie poznałem to 99% tej wypowiedzi. Niech będzie. Ale Ty przecież
zapowiedziałeś, że masz poważną propozycje intelektualną.
Jeśli brzydzisz się
czynem rewolucyjnym ja też go niezbyt cenię, to co proponujesz jak tę ekonomię
św. Tomasza można wprowadzać w życie.
A jeśli to wszystko jest niemożliwe, to
nic nie warte.Masz racje nic z tego nie będzie. Ale o tym ,że kapitalizm sam się
reguluje, to było interesujące.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 19.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.10691 Seconds