|
Komuna likwidowała analfabetyzm. Ale jak wiadomo, wszystko co robiła komuna, było złe. Teraz jest nie komuna, tylko kapitała. Kapitała likwiduje alfabetyzm. Mam dla Państwa wesołą nowinę. Nowinę jak nowinę, bo sprzed tygodnia, więc przekazuję ją z pewnym opóźnieniem. Dużo się dzieje i trudno mi nadążyć. Tu na przykład katolicy chcą mordować kobiety za pomocą bezwzględnego zakazu aborcji, a tu proszę – platformerzy chcą pogłębić polski analfabetyzm.
Jak to pogłębić – zapytają Państwo. Przecież dwie trzecie Polaków nie bierze książki do ręki. To można jeszcze bardziej pogłębić taki analfabetyzm? Ano można. Będzie go więcej. Minie roczek albo dwa i dowiemy się, że trzy czwarte Polaków nie wie, co to książka. Albo cztery piąte.
Nie pomogły protesty bibliotekarzy, pisarzy, ludzi kultury i czytelników. Nie pomógł list podpisany przez tysiące ludzi, nie pomogły artykuły w gazetach. Najwyraźniej platformerzy w pewien sposób rzeczywiście reprezentują większość Polaków: te dwie trzecie, które nie czytają. Nie czytają książek, to listów i gazet także nie.
Platformerska maszynka do głosowania przegłosowała ustawę, która zezwala samorządom na łączenie bibliotek z innymi instytucjami kultury. Proszę Państwa, ja jeżdżę po Polsce i wiem, czym są biblioteki gminne. To bardzo często jedyne żywe ośrodki kultury w małych miejscowościach. Tam przychodzi młodzież, tam działają Dyskusyjne Kluby Książki, tam ludzie rozmawiają o książkach, nieraz z większym zaangażowaniem niż w Warszawie i Krakowie. I teraz wójt, sołtys, czy burmistrz, dla „oszczędności” będzie mógł zredukować bibliotekę do jednego wilgotnego pokoiku przy remizie strażackiej, gdzie pleśniejące książki będą wydawane raz w tygodniu przez bibliotekarza, „zatrudnionego” na ćwierć etatu. Dla uspokojenia bibliotekarzy i ludzi kultury, przyjęto do ustawy poprawkę zgłoszoną przez PSL, zgodnie z którą bibliotekę można połączyć z inną instytucją tylko wtedy, jeśli nie przyniesie to uszczerbku jej dotychczasowej działalności. Już widzę te dzielne, naprawdę dzielne bibliotekarki, jak miesiącami i latami walczą przed sądem administracyjnym, udowadniają, ukazują całą swoją dotychczasową działalność, żeby przekonać sędziego, że nie da się jej prowadzić w piwnicy. One są przyzwyczajone do walki, więc będą tak walczyć. Ale czy naprawdę potrzebujemy tej szarpaniny? Czy nie moglibyśmy im jej oszczędzić?
Prezes Polskiego Związku Bibliotek, Jan Krajewski, nadal zbiera podpisy pod listem protestacyjnym. Chce go przedłożyć prezydentowi Komorowskiemu, w momencie, gdy ustawa do niego trafi. Ja nie bardzo wierzę, że półanalfabetyczny (chcę wierzyć, za Jackiem Żakowskim, że dyslektyczny) prezydent połączy się z nami „w bulu i nadzieji”. Bulu bulu, że tak powiem.
Jak tu zakończyć ten felieton, żeby nie było smutno? Może napiszę o czymś innym, weselszym? Podobno Beata Tyszkiewicz reklamuje Burger Kinga. Mówi, że tylko prawdziwy ogień prawdziwego grilla w Burger Kingu nadaje hamburgerom wykwintny smak. Ale to też smutne.
www.tomaszpiatek.pl
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...