Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Zabawa w chowanego Drukuj
Tomasz Piątek   
19.04.2010
Już nie mogę. Teraz będą ich wszystkich grzebać, po kolei. Codziennie nowy pogrzeb i nowa zabawa w chowanego, jak to nazywa moja mama.

Specjalnie zacząłem tak cynicznie, bo czytam w necie jakieś komentarze o tym, jaki to ja jestem cyniczny, że nie rozumiem, że to wspólnota polska nasza narodowo-społeczna tak ładnie się jednoczy, a że wokół grobów, to nic dziwnego, bo zasadniczo nie ma wokół czego się jednoczyć. No kurwa żeż mać, a choćby wokół walki o godziwe zarobki! Wokół tego mogłaby się zjednoczyć.

Wkurzyłem się, bo przez weekend miałem względny spokój. Siedziałem w Łodzi, a Łódź, jak to Łódź – w głuchej ciszy klepie swoją biedę, sceptycznie podchodząc do wszelkich narodowych ekscytacji. Żałoba docierała więc do mnie w złagodzonej formie: tylko zamknięte sklepy i muzyka pogrzebowa z telewizorów. Jeszcze można wytrzymać, jeśli ma się w domu zapasy kaszy. Przyjechałem do Warszawy – a tu całe metro, jak to się fachowo mówi, obrandowane. Obrandowane naszym nowym narodowym kolorem markowym. Każdy może mieć Polaka w dowolnie wybranym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny.

Ja rozumiem, że ludzie czasem potrzebują razem się wypłakać, wyżalić, razem przeżyć jakiś ból. Tyle że na terapii odwykowej nauczono mnie, że dobrze jest się wyżalić przez 15 minut. A nie przez 15 dni. W ośrodku terapeutycznym każdy miał na to chwilę, podczas której mógł opowiedzieć wszystkim o swoich bólach. Niedzielenie się cierpieniem było podejrzane, ale chyba jeszcze bardziej podejrzane było nieustanne dzielenie się cierpieniem.

To, co widzę w mediach i na bilbordach, nie kojarzy mi się z żadnym szczerym przeżywaniem. Kojarzy mi się wyłącznie z kulturą masowego, plastikowego spektaklu. Czy to Michael Jackson umiera, czy Madonna rodzi, czy Kasia Cichopek odgryzła podeszwę od mokasyna Tomasza Jacykowa, ekscytujmy się, ekscytujmy. Bo najwyraźniej szansy na inne, bardziej autentyczne przeżycia nie mamy. Albo może boimy się przeżyć coś autentycznego. Jedyne, czym żałoba różni się od Dody jest właśnie kolor. Przywołując, co kiedyś powiedział Sandauer: zamiast szmiry na różowo mamy szmirę na czarno. A propos różowego: czy przy okazji żałoby Pudelek będzie nadawać plotki wyłącznie o zmarłych?

I to jest właśnie moment, żeby wreszcie oderwać się od zmarłych i pomyśleć o tych, co się narodzą. Bo gdy przestajemy myśleć o żałobie, a zaczynamy o spektaklu, o kolejnym mega-total-bezlitosnym spektaklu, wtedy w głowie zaczynają się rodzić bardziej ogólne pytania, ciekawe dla lewicy. Chcemy społeczeństwa socjalnego, w którym wszyscy mają więcej czasu wolnego, a więc czasu na rozrywki. Ale czy takie społeczeństwo nie będzie jeszcze bardziej uzależnione od widowiska?

Oczywiście, to neoliberalny kapitalizm doprowadził do niezwykłego rozdęcia kultury spektaklu, spektaklu jako narzędzia władzy i manipulacji. Ale wszystkie inne systemy i formacje społeczne też używały spektaklu do rządzenia. I średniowieczny feudalizm, i Neron, który wiedział, jak rozpalić publikę. Możliwe więc, że globalna socjaldemokracja, której sobie i wszystkim ostrożnie życzę, też nie będzie wolna od tej skazy. Damy ludziom narzędzia ekonomicznej i kulturowej samoobrony, damy im wsparcie struktur publicznych w tej samoobronie, ale przede wszystkim damy im wolny czas – a oni ten czas będą spędzać przed Wielkim Globalnym Teleekranem. I w końcu zagłosują na jakiegoś GloBerlusconiego.

Jasne, przeklęty dar wolności. Jak sobie zagłosują, będą mieli. Socjaldemokracja jest demokracją, więc inaczej być nie może. Czy istnieje demokratyczny środek zaradczy przeciwko nadużyciom demokracji? Każdy powie: edukacja. No tak, ale jaka? Współuczestniczenie w rządzeniu, obrona własnych i cudzych praw – to wymaga dyscypliny, do jakiej dzisiejszy zjadacz chrupków nie bardzo jest zdolny. Nie mówiąc już o przyszłym zjadaczu e-chrupków. Jaką edukację, jaką szkołę dyscypliny musielibyśmy zafundować młodemu człowiekowi, żeby mógł odpowiedzialnie współrządzić światem, przynajmniej raz na cztery lata, przy wyborach? Stworzylibyśmy społeczeństwo Amiszów do góry nogami: do osiemnastego roku życia wiktoriańska dyscyplina, a potem hulaj dusza, witamy w świecie roziskrzonych technologii audiowizualnych, cyberseksu i hiper-multi-reklamy! Moglibyśmy wyhodować niezłych czubków.

Więc może nikogo nie hodować? Może tylko ograniczyć obecność spektaklu w mediach? Ale czy to byłaby jeszcze demokracja? Na ograniczenie reklam ludzie mogą się jeszcze jakoś zgodzić, ale większość z nich innych form spektaklu po prostu chce. Jak to zmienić – i czy w ogóle można?

Odpowiedzi na te pytania chyba nie tutaj trzeba szukać. Nie dadzą nam jej abstrakcyjne rozważania o socjotechnice i edukacji społeczeństw. Odpowiedź może dać nam tylko praktyka.

Jedyne społeczeństwa, w których socjaldemokracja zaistniała i się sprawdziła, to społeczeństwa skandynawskie. A tam socjaldemokrację stworzyły związki zawodowe. Związki zawodowe – to organizacje, które edukują swoich członków. Nie tylko w tym sensie, że prowadzą dla nich kursy i szkolenia, ucząc pracowników, jakie decyzje i postawy są dla nich opłacalne. Przede wszystkim chodzi tu o jeszcze bardziej codzienną i skuteczną edukację. Co się dzieje z człowiekiem, który zapisuje się do prawidłowo funkcjonującego związku zawodowego i regularnie uczestniczy w jego walce? Taki człowiek nieustannie widzi i przypomina sobie, że:
- jest pracownikiem
- bycie pracownikiem łączy go z innymi pracownikami- w byciu pracownikiem razem z innymi pracownikami jest coś pozytywnego- bo jako pracownik razem z innymi pracownikami może wpływać na warunki swojego życia. 

Taki człowiek bardziej pamięta, że jest Janem Kowalskim, spawaczem, lekarzem, kurierem, kasjerem, kelnerem, kolegą Jurka Nowaka z tego samego zakładu pracy. Dlatego takiemu człowiekowi trudniej jest się zidentyfikować z Lady Dianą, Kapitanem Chrupakiem czy Wujem Samem. Taki człowiek widzi możliwość pozytywnego działania w swojej pracy i w swoim codziennym życiu - nie będzie więc skazany na ciągłe uciekanie od pracy i życia w świat reflektorów i pikseli. Nie będzie uciekać pod skrzydła cesarza, który daje coraz mniej chleba, ale za to coraz więcej igrzysk. I nie pomyli interesu swojego pracodawcy ze swoim interesem.
Tym optymistycznym akcentem kończąc, proponuję, żebyśmy dali już tu sobie spokój z tą żałobą. Niech się bawi w chowanego, kto chce. I w widzianego, oglądanego, wystawionego na światło reflektorów, naspektaklowanego, wyspektaklowanego i w makijażu zapeklowanego – niech też się bawi, kto chce. A my róbmy swoje.

www.tomaszpiatek.pl
Komentarze
Dodaj nowy
hannibal  -    |19.04.2010 20:16:43
No żart. Na żałobę też socjalizm? Boże możnaby pomyśleć, że kupa w socjalizmie
też mnie śmierdzi…
Ale merytorycznie. Społeczeństwo spektaklu nie zostało
stworzone przez (tudududum!!!!) neoliberalny kapitalizm lecz dokonały tego
systemy totalne XX wieku. Mniej czy więcej
totalitarne,ale to właśnie dzięki
opanowaniu mediów partie takie jak, bagatela socjalizujące NSDAP. Wiec proszę tu
nie insynuować i nie rzucać oskarżeń bez przemyślenia sprawy.

Drugą rzeczą
hest to, że kolektyw
jest łatwiej oszukać niż jednostki z osobna. Jeśli wiec
założyć takie przywiazanie do związków zawodowych, mogłoby się okazać,że bazując
na psychologii tłumu spektakl osiągnąłby jeszcze większy sukces.
kot   |20.04.2010 01:18:18
Czy to już tak będzie, że pod każdym ciekawszym tekstem, wydążeniem, będę musiał
wąchać kupę mrufcyna?
nameste  - zróbcie coś wreszcie ze swoją witryną!   |20.04.2010 02:05:30
Widać świeże zmiany, ale nie idą w dobrą stronę. W komentarzach jest śmietnik.
Dodaliście kretyńskie łapki na "tak" i "nie", ale nadal nie
sposób się przyzwoicie zalogować.

Oto typowy komunikat (konkretnie
nameste  - resztę komentarza zeżarło   |20.04.2010 02:07:44
oto ona:

na próbę przejścia do ‘Profil użytkownika’)

"Strona, którą
próbujesz obejrzeć, nie istnieje.
Proszę wybrać stronę z głównego
menu."

Może warto wydać trochę kasy na profesjonalne WWW, zamiast odstawiać
żenującą amatorszczyznę, i to w sytuacji wzmożonego zainteresowania czytelników.
Hubert I   |20.04.2010 03:45:57
Istotnie Panie Tomaszu. O ile jeszcze w sobotę 10. można było oglądać tv i ew.
przeczytać poniedziałkowe gazety, to potem już się absolutnie nie dało w tym
sztucznie wykreowanym spektaklu uczestniczyć.
Dla mnie uderzające było to, że
zasadniczo w trakcie tego tygodnia nic nie zdarzyło się na świecie (przynajmniej
wg. 99% polskich mediów).
Znaczy to, że Kopernik się mylił i znów słońce, a wraz
z nim cały Wszechświat zaczęło krążyć wokół Polski.
Nie sądzę, żeby tylko
związki zawodowe były kluczem do sukcesu, niemniej jednak prawdą jest, że trzeba
się aktywizować i patrzeć w przyszłość angażując się w różne formy działania, a
nie wiecznego stania nad otwartym grobem.
Okres farso-żałoby trwał zdecydowanie
zbyt długo. I czas najwyższy zerwać z tymi idiotycznymi tezami o jedności
narodu, bo jedyne co się wytworzyło, to scementował się PiSociemnogród. A
Polacy, to dopiero teraz się podzielili i każde wybory będą tę przepaść
pogłębiać.
step  - do hannibala   |20.04.2010 04:39:32
Widzę, że komuś tu społeczeństwo obrazkowego spektaklu tak mózg uszkodziło, że
prostego tekstu przeczytać nie umie

Ale merytorycznie:

"No żart. Na żałobę
też socjalizm? Boże możnaby pomyśleć, że kupa w socjalizmie
też mnie śmierdzi
step   |20.04.2010 04:40:01
- Proszę przeczytać jeszcze raz: w tekście nie ma akurat mowy o socjalizmie,
tylko o związkowej socjaldemokracji typu skandynawskiego. W której kupa mniej
śmierdzi o tyle, że nawet czyściciel wychodków ma szansę na godne życie i
porządną emeryturę, na przykład.

"Społeczeństwo spektaklu nie
zostało
stworzone przez (tudududum!!!!) neoliberalny kapitalizm lecz dokonały
tego
systemy totalne XX wieku."

- Proszę przeczytać tekst jeszcze raz.
Nigdzie, ale to nigdzie (tudududum!!!) nie jest napisane w nim, że społeczeństwo
spektaklu zostało stworzone przez neoliberalny kapitalizm.
Jest natomiast
napisane tak: "Oczywiście, to neoliberalny kapitalizm doprowadził do
niezwykłego rozdęcia kultury spektaklu, spektaklu jako narzędzia władzy i
manipulacji. Ale wszystkie inne systemy i formacje społeczne też używały
spektaklu do rządzenia. I średniowieczny feudalizm, i Neron, który wiedział, jak
rozpalić publikę. "

Jak widać, kolega nie wgłębił się ani w tekst ani w
historię cywilizacji. Twierdzenie, że społeczeństwo spektaklu wymyśliło
"socjalizujące NSDAP" jest cokolwiek kompromitujące, nawet bez tego
śmiesznego "socjalizujące". Proponuję, żeby kolega sobie Huizingę
poczytał na początek. I coś o społeczeństwach starożytnych jeszcze… Chociaż
może nie. Bo zaraz kolega nam napisze, że społeczeństwo spektaklu wymyślił
socjalizujący Neron. Razem z enkawudzistą towarzyszem Kaligulą (rozumiem teraz
skąd pseudonim, Hannibal: chodzi o to, że Rzym to było gniazdo komuchów, które
fenicki neoliberał kupiecki, Hannibal, postanowił zniszczyć zarzucając je
dumpingowo chrupkami Elefants).

"Wiec proszę tu
nie insynuować i nie
rzucać oskarżeń bez przemyślenia sprawy."

- No właśnie. O to bardzo bym
prosił.
Prowadzenie przedszkola dla niedouczonych neoliberałów już i tak
zabiera mi już za dużo czasu. Powinienem od takich komentatorów żądać kasy za
korepetycje, których tutaj udzielam.
step   |20.04.2010 04:40:30
Jak widać, kolega nie wgłębił się ani w tekst ani w historię cywilizacji.
Twierdzenie, że społeczeństwo spektaklu wymyśliło "socjalizujące NSDAP"
jest cokolwiek kompromitujące, nawet bez tego śmiesznego
"socjalizujące". Proponuję, żeby kolega sobie Huizingę poczytał na
początek. I coś o społeczeństwach starożytnych jeszcze… Chociaż może nie. Bo
zaraz kolega nam napisze, że społeczeństwo spektaklu wymyślił socjalizujący
Neron. Razem z enkawudzistą towarzyszem Kaligulą (rozumiem teraz skąd pseudonim,
Hannibal: chodzi o to, że Rzym to było gniazdo komuchów, które fenicki
neoliberał kupiecki, Hannibal, postanowił zniszczyć zarzucając je dumpingowo
chrupkami Elefants).

"Wiec proszę tu
nie insynuować i nie rzucać oskarżeń
bez przemyślenia sprawy."

- No właśnie. O to bardzo bym prosił.

Prowadzenie przedszkola dla niedouczonych neoliberałów już i tak zabiera mi już
za dużo czasu. Powinienem od takich komentatorów żądać kasy za korepetycje,
których tutaj udzielam.
step   |20.04.2010 04:40:55
omentatorów żądać kasy za korepetycje, których tutaj udzielam.
tralalala   |20.04.2010 09:17:58
"A my robmy swoje"

Tylko, ze "nas" jest bardzo malo…Dopoki
Kosciol bedzie funkcjonowal w Polsce jako pralnia mozgownic, a bogobojne rzesze
ochotnie beda poddawaly sie tej operacji, nie widze nadziei. Za "swoje"
wiekszosc Polakow uwaza to, co im powie ograniczony klecha z ambony.Kosciol
polski, ostoja obskurantyzmu,nie tylko zwalnia ludzi od myslenia, ale takowego
zabrania.
W Polsce nie ma prawdziwej duchowosci. Gdyby taka istniala, nie
istnialoby zalosne zjawisko masowej zaloby. Zaloba jest w swojej istocie
przezyciem intymnym, bardzo osobistym, ktore ucieka od wystawiana siebie na
widok publiczny. Naturalna zachowaniem w obliczu katastrofy w ktorej gina osoby
z pierwszych stron gazet, jest wstrzas, ktory przypomina,ze jestesmy
smiertelni,uzmyslawia nam jak nietrwale jest zycie. Potrzebne sa nam takie
przebudzenia od czasu do czasu. Ale reakcja na to, naturalna dla czlowieka
swiadomego, jest, poza wstrzasem egzystencjalym, radosc: a ja jestem, zyje,
oddycham, mam swoje klopoty, ale czymze one sa w obliczu tej tragedii.Trzeba
lapac kazdy dzien, kazda chwile, przytulic dziecko, meza, psa, przebaczyc
urazy.
To przeciez Jezus powiedzial "Zostawcie umarlym grzebanie swoich
umarlych".

Dziekuje za swietny tekst!
tralalala   |20.04.2010 09:22:20
wstrzasem egzystencjalym, radosc: a ja jestem, zyje, oddycham, mam swoje
klopoty, ale czymze one sa w obliczu tej tragedii.Trzeba lapac kazdy dzien,
kazda chwile, przytulic dziecko, meza, psa, przebaczyc urazy.
To przeciez Jezus
powiedzial: Zostawcie umarlym grzebanie swoich umarlych.

Dziekuje za swietny
tekst!
Roger  - świadomość tradeunionowa   |20.04.2010 16:32:42
Związki zawodowe mają tę wadę, że wzmacniają nastawienie konfrontacyjne z
zarządem przedsiębiorstwa.
Samrząd pracowniczy uczy (wszystkich) kreowania
rzeczywistości i brania odpowiedzialności za wyniki działań.
Samorząd
terytorialny podobnie, tyle że w większej skali.
snakeeater   |22.04.2010 07:00:53
Ostatnio kolega mojego brata, Amerykanin powiedział, że Amerykanie lamentowali
po atakach na WTC, ale takiego czegoś jak w Polsce jeszcze nie widział.
Wynika
to oczywiście z tego, że ludzie w USA nie utożsamiają się tak bardzo z państwem.
Nie są zależni od państwa, a więc tym samym od władzy. Zajmują się po prostu
własnym życiem. Czasami mam wrażenie, że Polacy mocniej przeżyli ataki na WTC
niż Amerykanie.
Kiedy zaczynamy budować coraz mocniejsza komuną to naturalne
jest, że będziemy płakać po dowódcach, tak samo jak w ZSRR płakano po Stalinie.
Co gorsza niektórzy nadal płaczą. Ja prawicowiec nie płakałem i nie lamentowałem
po ostatnim wypadku lotniczym. Po prostu poświęciłem więcej czasu sobie i
swojemu bliskiemu otoczeniu. Z tego powodu oczywiście, że nie było niczego
nowego w tv.
Oczywiście media to wszystko podgrzały do odpowiedniej temperatury,
ale zrobiły to głównie z wiadomo jakich pobudek$
snakeeater   |22.04.2010 06:55:49
W Japonii 80% ludzi (lub coś koło tego) nie wykorzystuje swoich urlopów. Czemu o
tym piszę? Bo tam związki są bardzo silne. Informację znalazłem w książce Akio
Mority - założyciela firmy Sony. Ludzie jednak utożsamiają się z państwem i
firmą. Z powodu tych urlopów chyba nawet za bardzo. Często w zakładach
wywieszane są flagi firmowe, a obok flagi Japonii. W innych książkach znalazłem
informacje, że w Japonii nie na miejscu jest wyrażanie w otwarty sposób swojego
zdania. Liczy się zbiorowość. Uważam, że własnie w takich społeczeństwach
skłonność do opłakiwania przywódców jest największa. Człowiek zajmujący się
piciem piwa w barze będzie opłakiwał kolegą/koleżankę poznanego przy stoliku,
piłkarz trenera, a związkowiec przywódcę związku. Jeżeli prezydent stoi u boku
związków to związkowcy będą płakać także za nim. Nie myślicie chyba, że panowie
związkowcy tak licznie żegnaliby prezydenta przeciwnego związkom.
snakeeater   |22.04.2010 07:01:22
Tak w ogóle to co innego żałoba w tv i na ulicach a co innego w domach.
Można
się tylko cieszyć, że w latach 50 telewizory nie występowały powszechnie w
rosyjskich domach.
Zacytuję jeszcze kogoś z wolnościowego forum:
""odpowiedź mojej teściowej była taka " Jak Mao umarł to przez 3 dni
była największa impreza jaką pamięta w jej życiu nawet większa niż własny ślub i
narodziny dzieci !!!" ""
Jako ciekawostkę podam, że w Japonii
istnieją związki prawicowe, które opowiadają się po stronie pracodawcy :)
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 19.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.87027 Seconds