Nowość w sklepie KP

kp20_przod_100px.jpg
1proc-male-1proc.png

Komentarze

Felieton gorączkujący
 -viking (50 komentarzy)
Moja siostra Henryka Bochniarz
 -Zamorano (15 komentarzy)
Ssaki Ciernistych Krzewów
 -Zamorano (18 komentarzy)
polska_OST_NEW01m.jpg

Przegląd prasy

CYTAT DNIA

gra polega na ciągłym rozwijaniu
cywilizacji

własnej

od jej początku dziejów
w epoce pierwotnych społeczeństw
do futurystycznych czasów zasiedlania kosmosu

celem gry jest podbój świata
czyli wyeliminowanie konkurentów

zgon wywołuje szereg skutków
przez co jest to szczególne zdarzenie
stwierdzane w akcie na podstawie karty

a w razie niemożliwości jej sporządzenia poprzez stwierdzenie lub uznanie

lub

wysłanie w kosmos statku i założenie kolonii
na jednej z planet w układzie słonecznym Alfa Centauri

niektóre skutki zgonu [edytuj]
obowiązek wystawienia
prawo pochowania
dziedziczenie sukcesja praw i obowiązków ustanie wygaśnięcie ochrony

kult pamięci

o zmarłym

Jarosław Lipszyc, Cywilizacja śmierci
Advertisement
Graff: Kobieta i odmieniec - zakładnicy narodu Drukuj
Agnieszka Graff
Agnieszka Graff
  
15.03.2008
Czy powinno nas zastanawiać, że kampania skrajnej prawicy zmierzająca do wprowadzenia „życia poczętego” do konstytucji RP - czyli de facto do całkowitego zakazu aborcji - zaczęła się latem 2006 r. od ślubowania w Częstochowie? Czy to istotne, że „gej” raz po raz kojarzy się komuś w Polsce z „Żydem”, artykuły o polskich gejach zaś nagminnie ilustruje się zdjęciami gejów niemieckich? Albo taki zbieg okoliczności: w miesiącu wejścia Polski do Unii Europejskiej tygodniki opinii znacznie więcej uwagi niż zwykle poświęciły problemowi „różnicy płci”, a jeden z nich ogłosił „powrót mężczyzny”. I co właściwie znaczy zdanie „Polska jest kobietą” jako hasło towarzyszące powstaniu kobiecej partii politycznej? Warto stawiać te naiwne pytania.

Ludzie uważający się w Polsce za liberałów lub lewicowców lubią mówić o „polskim zoo”, załamują ręce nad „ciemnogrodem”, dziwują się „egzotycznym” debatom, w których Matka Boska i Matka Polka zlewają się w jedną sentymentalno-patriotyczną całość. To zdziwienie często zastępuje autentyczny namysł, pozwala zdystansować się wobec zachodzącego na naszych oczach procesu.

Sądzę, że pora przestać się dziwić. Przestać mierzyć liberalną miarką to, co wyraźnie wykracza poza liberalny kontekst. Postępujące od ponad dekady ograniczanie praw kobiet i mniejszości seksualnych w Polsce nie jest efektem konserwatywnego spisku ani słabości ruchów emancypacyjnych. Nie jest to też polska egzotyka. To rozpoznany przez socjologów i historyków mechanizm, w którym napięcie społeczne, kulturowy niepokój związany ze zmianą w zbiorowej tożsamości niejako rykoszetem odbija się na kobietach i wszelkich seksualnych „odszczepieńcach”.

***

Polska prawica nie ma monopolu na zjawisko „upłciowienia narodu”. W różnych zakątkach świata nacjonalizmy i przekonania na temat natury płci nakładają się na siebie i zazębiają w podobny sposób. Wyobrażenia i fantazje o narodzie - obecne w zbiorowych rytuałach, w literaturze, w sztuce, w kulturze popularnej - nasycone są wyobrażeniami o kobiecości i męskości.

Polska specyfika polega na tym, że strażnikiem zbiorowej tożsamości i monopolistą w dziedzinie wartości narodowych stał się Kościół katolicki, a narodowa prawica posługuje się językiem kościelnym. Nie jest to jednak po prostu władza Kościoła nad narodową tożsamością - to raczej instrumentalizacja religii przez odradzający się agresywny nacjonalizm. Są katolicy - podejrzewam nawet, że stanowią oni w Polsce większość - którym to się nie podoba; istnieją też formy religijności, które się logice unarodowienia wiary wymykają. Problemem nie jest zatem konserwatywny katolicyzm społeczeństwa, lecz uległość państwa wobec promowanej przez konserwatywne skrzydło Kościoła wizji wspólnoty.

Do sprzężenia między nacjonalizmem a zamachem na wolność w sferze płci i seksualności dochodziło w rozmaitych kontekstach: w RPA i w Singapurze, w Turcji i w Irlandii. Scenariusz jest przewidywalny. Równolegle z kryzysem politycznym pojawia się w debacie publicznej niepokój nazywany przez niektórych „kryzysem męskości” lub „kryzysem rodziny”. Jego przyczyn zawsze szuka się na zewnątrz. Odrodzenie narodu okazuje się równoznaczne z powrotem do „tradycyjnych wartości” w sferze płci i seksualności. Seksualni odmieńcy, dotąd ignorowani, są przedstawiani jako wrogowie narodu, obca naleciałość, którą należy zwalczyć, zmarginalizować, aby znów nastał ład moralny.

Rumieńców nabierają kobiece symbole narodu, wywyższa się Kobietę - mit, alegorię. W zbiorowej wyobraźni dziewice bronią swej cnoty przed zakusami wroga i oddają się dzielnym bohaterom, gdy ci wracają z boju; matki poświęcają dla ojczyzny synów; żony czuwają nad domowym ogniskiem, dbając o ciągłość zagrożonej wspólnoty. Kobiety realne, zwłaszcza te, które domagają się jakichś praw, zostają wypchnięte poza margines wspólnoty.

W sytuacji zagrożenia, kryzysu lub wojny kobiety stają się zakładniczkami swoich społeczności, a ekspertami od tożsamości narodowej, szanowanymi przez wszystkich reprezentantami wspólnoty okazują się zaciekli konserwatyści. Dlatego, paradoksalnie, w interesie wszelkich fundamentalistów jest budowanie napięcia, podsycanie w swych społecznościach poczucia zagrożenia.

***

W myśli feministycznej i refleksji nad prawami człowieka od lat debatuje się nad tym, w jakim stopniu liberalne państwo (i wspólnota międzynarodowa) powinny respektować prawo grup etnicznych i narodowych do kultywowania swoich (czasem głęboko mizoginicznych) tradycji. Z perspektywy filozofii liberalizmu dylemat jest oczywisty: z jednej strony szacunek dla praw grupowych mniejszości, z drugiej - uniwersalne prawa kobiet jako jednostek. Wielokulturowy model społeczeństwa w praktyce może oznaczać zgodę na to, by jakaś społeczność etniczna albo kulturowa drastycznie ograniczała prawa „swoich” kobiet w ramach pielęgnowania tradycji.

Klasycznym przykładem takiego klinczu jest spór o muzułmańskie chusty we francuskich szkołach publicznych. Ciekawe, że wiele „odwiecznych” tradycji wcale nie sięga daleko wstecz. Francuscy muzułmanie, którzy każą córkom nosić „tradycyjne” chusty, niechętnie przyznają, że ich matki i babki często ich nie nosiły. Znaczenie ma tu jednak historia wyobrażona: rzekomo odwieczny i historycznie niezmienny strój kobiecy stał się istotnym symbolem zbiorowej tożsamości w warunkach konfliktu kulturowego.

Fiksacja na tle kobiecego stroju i przekonanie o jego długiej historii pełni istotną funkcję polityczną po obu stronach barykady - obecność chusty na głowie młodej muzułmanki jest punktem honoru dla przeciwników zakazu; dla zwolenników silne znaczenie symboliczne ma brak chusty na głowie uczennicy francuskiej szkoły. Odkryta lub przykryta głowa abstrakcyjnej uczennicy staje się terenem zmagań o kształt francuskiej wspólnoty politycznej, o to, jak obie strony postrzegają „honor” wspólnoty, o relacje między państwem a religią. Osobiste preferencje konkretnej muzułmańskiej dziewczynki są w tym wszystkim najmniej istotne.

Feminizm jest nam obcy kulturowo, nasze kobiety są inne, bardziej kobiece, a seksualni dewianci to obcy import - całkowita pewność w tej mierze łączy ideologie narodowe z najodleglejszych zakątków świata. U nas „te rzeczy” robi się inaczej niż u was. U nas jest „normalnie”. Jesienią 2007 r. przebywający w Nowym Jorku prezydent Iranu oznajmił, iż w jego kraju „kobiety cieszą się najwyższym poziomem wolności”. Ku rozbawieniu publiczności dodał: „U nas nie ma homoseksualistów, jak w waszym kraju”. Podobne rzeczy pisał niewiele później Rafał Ziemkiewicz, tyle że jemu chodziło o Polskę.

***

Co z faktu gwałtownego „upłciowienia” kategorii narodu wynika dla ruchu kobiecego, obrońców praw mniejszości seksualnych, ludzi, którym bliska jest idea tworzenia w Polsce nowoczesnej lewicy?

Sławomir Sierakowski w tekście „W Polsce, czyli wszędzie” (w książce „Ile ojczyzn? Ile patriotyzmów?”) przekonuje, że kariera prawicowego populizmu to efekt zaniku różnic między prawicą a lewicą w ramach hegemonii ideologii neoliberalnej. Polska po przełomie 1989 r. stała się nie tylko krajem kapitalistycznym, ale też krajem, w którym kapitalizm w czystej, niemal XIX-wiecznej formie nieustannie gloryfikowano. Rynkowy fundamentalizm stał się w III RP dyskursem samolegitymizującym się. Dyskurs ten utożsamiono z liberalizmem, ignorując całkowicie ewolucję myśli liberalnej w stronę liberalizmu socjalnego, ku ideałom demokracji uczestniczącej.

Rosły nierówności ekonomiczne i społeczna frustracja, a przy tak określonym „liberalnym” kontekście znaczna część społeczeństwa straciła zarówno możliwość artykulacji swoich interesów, jak i zaufanie do liberalizmu. Z tej frustracji zrodziło się poparcie dla PiS-u. Jak pisał Sierakowski, „projekt IV RP nie jest projektem alternatywnym, tylko populistyczną odpowiedzią na projekt III RP”. Podobną tezę stawia David Ost w ważnej książce „Klęska »Solidarności «”. „Prawica - pisze - wygrywa dlatego, że jest jedyną siłą organizującą gniew klasowy, który rodzi każde społeczeństwo kapitalistyczne. Dopóki liberałowie nie nauczą się tego robić, będą nadal przegrywać”.

Sierakowski, Ost, a także Andrzej Walicki widzą zatem w fali nacjonalizmu ideologię zastępczą, coś, co pozwoliło zorganizować słuszny gniew wykluczonych, przekierowując go na ateistów, komunistów, agentów, mniejszości seksualne i innych odmieńców. Realne, źródłowe problemy leżą, ich zdaniem, w sferze ekonomicznej.

Teza ta wydaje mi się w ogólnym zarysie słuszna, niepokoi mnie jednak łatwość, z jaką przechodzi się tu do porządku nad treścią prawicowej ideologii i symboliki, sprowadzając wszystko do interesów ekonomicznych. Tymczasem, niezależnie od przyczyn, ta symbolika jest nieprzypadkowa. Siła nacjonalizmu w Polsce pozostaje ogromna, a jego przekaz - zwłaszcza w sferze płci i seksualności - jest nieustannie naturalizowany dzięki sile oddziaływania języka kościelnego. Niezależnie od ekonomicznych źródeł populistycznego przełomu lewica w Polsce nie może sobie pozwolić na unieważnienie nacjonalizmu jako siły politycznej i przekazu kulturowego. Neoliberalizm nie rozwiązał problemów robotników, ale krytyka neoliberalizmu nie wystarczy, by zmierzyć się z falą ideologii narodowej.

Powiem więcej: nie należy oddawać prawa do definiowania polskości endekom, tak jak nie powinno się pojęcia „liberalizm” dawać w prezencie fundamentalistom rynkowym. Ślepym zaułkiem wydaje się też ciągłe odwoływanie się do „cywilizowanego świata” oraz „unijnych standardów”, tak jakby kobiety i członkowie mniejszości żyli we własnym kraju na prawach gości. Ograniczając się do roli oponentów nacjonalistycznej prawicy, staliśmy się zakładnikami słusznej sprawy, cieniem i namiastką nowoczesnej lewicy. Tymczasem nasze postulaty dotyczą znaczących grup obywateli; powinny być jasno wypowiedziane i stanowić równoprawny nurt polskiej debaty publicznej, a nie podejrzany import z Zachodu.

Zamiast rezygnować z patriotyzmu jako zbędnego balastu, trzeba go redefiniować; wpisywać weń otwartość, różnorodność, sprawiedliwość. W kraju, gdzie depozytariuszami wspólnotowych emocji i symboli pozostają Kościół i konserwatywna prawica, podobny projekt dużo łatwiej opisać, niż przeprowadzić, ale trzeba próbować. O ile nie zamierzamy pakować walizek i jechać na stałe do Londynu lub Amsterdamu - naszą odpowiedzią nie powinna być rezygnacja z kategorii takich jak „ojczyzna”. Nie zostawiajmy flagi narodowej ogolonym na łyso homofobom. Jeśli chcemy się upomnieć o prawa kobiet i mniejszości, to musimy je wpisać w nową formułę polskiego patriotyzmu. Jesteśmy tu u siebie.

* Agnieszka Graff wykłada w Ośrodku Studiów Amerykańskich UW, jest członkinią zespołu „Krytyki Politycznej”

*** Fragment książki Agnieszki Graff „Rykoszetem. Rzecz o płci, seksualności i narodzie”, która ukaże się w najbliższych dniach nakładem wydawnictwa WAB

Źródło: Gazeta Wyborcza, 15 marca 2008

Na podobny temat




  Komentarze (1)
 1 Dodane przez Cud1, w dniu - 18.03.2008 11:49
W zbiorowej wyobraźni dziewice bronią swej cnoty przed zakusami wroga i oddają się dzielnym bohaterom, 
 
Przynajmniej nie puszczają się z antyfaszystą roku Simonem „HIVowcem 
Molem

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować artykuły.
Zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3
Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team

Aktualizacja    ( 15.03.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »