Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Dunin, Mosiewicz: Zamiast sięgać po nóż Drukuj
Kinga Dunin, Magdalena Mosiewicz   
10.03.2008
Bunt

Dlaczego Polki się nie buntują? Z braku pieniędzy.

A dlaczego Polki się buntują? Z braku pieniędzy.

To prawda, że żony trwają przy mężach alkoholikach, latami bite i poniewierane. To prawda, że pracownice znoszą molestowanie szefów. Ale to nieprawda, że dzieje się tak po prostu dlatego, że w Polsce panuje wszechogarniający kult rodziny i Matki Boskiej, a „prawdziwe kobiety” odżegnują się od feministek.

Dokąd ma odejść żona z dziećmi, jeśli mieszkanie należy do męża? Zapewne powinna kupić nowe/albo wynająć/może wziąć kredyt - generalnie wziąć sprawy w swoje ręce. Dokąd ma pójść molestowana kobieta, jeśli w promieniu 50 km nie ma innych miejsc pracy? Zapewne powinna się przeprowadzić/albo otworzyć firmę/a może pójść na studia. Brzmi to jak okrutny żart, a jednak takie hasła strumieniami płyną z ust „ekspertów”. Nigdy nie pada przy tym odpowiedź na drobne pytanie: za co?

O sytuacji kobiet w Polsce - jak w większości krajów świata - decyduje ich zależność ekonomiczna. Mniej zarabiają, mają długoletnie przerwy w pracy na wychowywanie dzieci, mniej czasu przeznaczają na pracę zarobkową, za to bardzo dużo na bezpłatną pracę w domu. To nie są warunki do buntu, w każdym razie nie do buntu jednostek. Jednak kiedy kobiety już się zjednoczą, to właśnie motywacja finansowa jest źródłem największych i najgłośniejszych protestów.

Owszem, powszechna jest konserwatywna hierarchia wartości. Owszem, kobiety wychowywane są bardziej do posłuszeństwa, niż do walki. Ale nawet te tradycyjne, skromne i pokorne ruszyły do boju, kiedy zlikwidowano fundusz alimentacyjny i kobietom zabrakło pieniędzy na zaspokojenie elementarnych potrzeb swoich rodzin.

Najbardziej spektakularny protest kobiet - Białe Miasteczko - zorganizowały pielęgniarki, czyli grupa zawodowa systemowo szkolona w duchu poświęcenia i służby. Pomimo takiego bagażu kulturowego pielęgniarki od lat mobilizują się do radykalnych akcji - a raczej mobilizują je ich niskie pensje. Żaden toksyczny mit Matki Polki nie powstrzymał ich od zorganizowania regularnego oblężenia Kancelarii Premiera. Kiedy Jarosław Kaczyński nie raczył spotkać się z delegacją związku pielęgniarek i położnych, bez wahania położyły się wprost na jezdni, zablokowały ulicę, a zepchnięte na chodnik rozbiły tam namioty.

Solidarność

Bunt Polek nie różni się niczym od wszystkich innych buntów. Nie wznieca go klasa średnia. Protestują albo osoby postawione pod ścianą, albo tzw. inteligencja z poczuciem misji, a czasem obie grupy razem - jeśli, zanim okaże się, że już jest po sprawie, zdążą przełamać wzajemną nieufność.

Organizatorki Białego Miasteczka od początku miały świadomość, że są infiltrowane. Oferty pomocy traktowały podejrzliwie. Woda - tak, śpiwory - tak, oferta wykąpania się w prywatnym mieszkaniu - tak, ale dopiero po paru dniach, kiedy sytuacja się ustabilizowała. Bardziej wyrafinowane propozycje współpracy były odrzucane.

Tę nieufność przełamał nie kto inny, jak najbardziej znana polska feministka - Kazimiera Szczuka. Na tyle znana za swoich poglądów, że nie było wątpliwości, po której stoi stronie. W Miasteczku ruszył Biały Uniwersytet, koncerty, codzienna gazeta. Zorganizował się sztab prawników, tłumaczy, ludzi mediów.

Czy to była solidarność kobiet? Myślimy, że była to solidarność ludzi o podobnej koncepcji demokracji i sprawiedliwości. Natomiast nie było szans ani powodu, by stanąć w jednym szeregu z posłanką Szczypińską, niegdyś pielęgniarką.

Zmiana tradycyjnej hierarchii ważności problemów politycznych, respektowanie oddolnych inicjatyw, zerwanie z kultem siły, wyrównanie szans kobiet i innych słabszych grup - to wszystko jest częścią większego kompleksu światopoglądowego. Nie zawsze jest możliwy wspólny front kobiet ponad podziałami, możliwy jest za to wspólny front tych, którzy mają podobne poglądy i styl działania. Myślimy, że to zdrowsze.

Samotność

Problem Polek nie polega na tym, że nie mogą zjednoczyć się wszystkie w jednym obozie, lecz na tym, że zastraszająca większość nie jest w żadnym obozie. Nie należą do związków zawodowych, partii, stowarzyszeń, grup nieformalnych, przyjacielskich grup wsparcia. Kiedy wypadną z kręgu rodziny, zostają same. Nie mają dostępu do instytucji, które mogą im pomóc lub mają, ale nie wiedzą - co na jedno wychodzi.

Wyobraźmy sobie Alicję Tysiąc w starciu z aparatem państwa bez pomocy Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Wyobraźmy sobie Bożenę Łybacką pozywającą Biedronkę bez prawników z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. A przecież takich Alicji i Bożen, samotnych, bez pieniędzy są setki, jeśli nie tysiące. Dokąd pójdzie po wsparcie kolejna Aneta Krawczyk z małego miasteczka? Do kościoła?

Imponująca siła Związku Pielęgniarek i Położnych nie wzięła się z przynależności do elit, z prestiżu zawodu, z zasobności portfela - te kobiety po prostu stworzyły organizację. Teraz wraz z innymi związkami zawodowymi, organizacjami kobiecymi, ekspertkami i publicystkami toczą rozmowy o powołaniu wspólnej platformy. Nie znajdą się tam wszystkie kobiety z Polski. Może do części postulatów przekonają się kobiety z PO lub Radia Maryja, może nie. I dobrze. Nie przeszkadza nam pluralizm. Przeszkadza nam to, że w Polsce kobiety są pozbawione wsparcia i osaczone do tego stopnia, że sięgają po kuchenny nóż, bo to ich jedyna obrona.

Stwórzmy dwa, pięć i dziesięć obozów. Ale stwórzmy je. Nie palmy komitetów, zakładajmy własne.

Tekst ukazał się w „Gazecie Feministycznej”, dodatku do „Gazety Wyborczej” z 8-9 marca 2008.
Zespół redakcyjny „Gazety Feministycznej”: Bożena Chołuj, Katarzyna Bratkowska, Kinga Dunin Agnieszka Grzybek, Agnieszka Graff, Magdalena Mosiewicz, Wanda Nowicka, Joanna Piotrowska, Kazimiera Szczuka, Hanna Samson, Magdalena Środa, Bożena Uminska- Keff.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 11.03.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.76715 Seconds