|

Wakacje to dobry czas na zweryfikowanie nierówności, które w ciągu roku szkolnego reprodukuje szkoła. Warto w tym czasie przyjrzeć się wyraźniej obszarom, które nie interesują placówek edukacyjnych, ale cieszą się ogromnym zainteresowaniem dzieci.
Po pierwsze – najbliższa przestrzeń. Dzieci czerpią z niej wiedzę na temat swojego miejsca w społeczeństwie. Miejsce zamieszkania wpływa na poczucie własnej wartości, które w przypadku dzieci z rodzin zagrożonych wykluczeniem jest często niskie.
W śródmieściu w Cieszynie są dwa wejście do otoczonej najgorszą sławą kamienicy. Pierwsze – przez rynek, drugie – przez zapuszczone podwórko. Na podwórku dzieci opanowują coraz to bardziej skomplikowane ewolucje sztuki parkour, aby przetestować je na rynku. Skaczą po wystawach sklepowych, koszach i samochodach. Wzbudzają oburzenie przechodniów, o których co jakiś czas się obijają. Przejście jest więc symboliczne. Dla chłopców jest trampoliną służącą do wybicie się z jednej rzeczywistości w drugą.
W ciągu roku szkolnego niewiele jest czasu na sprzątanie własnego podwórka. Wybita szyba jest tylko ilustracją zaniedbanego otoczenia. Dzieci więc piszą i rysują po chodniku, dając sygnał, że na takie otoczenie się nie zgadzają. Chcą ubarwić swój świat. Bagatelizowane, a może niedostrzegane przez dorosłych rysunki są szalenie istotne. Wskazują nam potrzeby najmłodszych mieszkańców miasta.
Czasem wystarczy po prostu przykleić kartki do ścian, postawić kubek z wodą i farby, i zaproponować dzieciakom zaprojektowanie nowej przestrzeni. Nic więcej nie trzeba mówić, żeby się przekonać, jak fantastyczne mają pomysły na lepszą rzeczywistość. Posiadanie marzeń oraz wyobrażeń i poczucie ich sensowności to pierwszy krok do zmiany. Zresztą nawet prowizoryczne ulepszenie sprawia, że przestrzeń staje się bliższa. Z drugiej strony przyciąga też do siebie dwa różniące się światy: witryn sklepowych niedostępnych dla dzieci i podwórka, które jest rezerwatem ich pomysłów i marzeń.
Kolejna rzecz, która w czasie wakacji staje się możliwa do naprawienia, to próba nauczenia dzieci krytycznego podejścia wobec słuszności ocen i niezawisłych sądów w szkole. Praca dziecka, w szczególności ta przygotowana na zajęcia z przedmiotów humanistycznych oraz artystycznych, jest oceniania przez pedagoga, który kieruje się swoimi pedagogicznymi kryteriami. Pedagog jest osobą, która powinna posiadać przygotowanie do uczenia dzieci. Ta umiejętność nie ma jednak żadnego związku z, przykładowo, wiedzą z zakresu krytyki sztuki.
Przykład? Dzieciaki na zajęciach z graffiti zamalowały ścianę budynku naszej świetlicy. Chodziło o ekspresję, radość tworzenia, przeżycie twórcze. Przede wszystkim jednak o to, by kolejny raz mogły zostawić swój ślad na ogromnej przestrzeni, stać się jej widoczną częścią. Już drugiego dnia po zakończeniu warsztatów dorośli zarzucili nam, że dzieciaki zdewastowały elewację. Co więcej, że zajęcia powinny uczyć poczucia piękna i estetyki. Ściana dzieciaków wygląda tak, jak gdyby krzyczała: „Hurra! Jesteśmy tutaj!”. Fakt artystyczny stał się faktem społecznym. Oczywiście bez zgody większości, która wybrała estetykę zamiast etyki. Jest to wybór jednoznaczny z przyzwoleniem na budowanie przestrzeni nie przystającej do potrzeb drugiego człowieka. Przejawia się to już w pierwszych etapach edukacji. Na zajęciach z plastyki nauczyciele każą dzieciom zamalować całą kartkę, bo dopiero wtedy kompozycja będzie poprawna. To jeden z pierwszych momentów zawłaszczania przestrzeni dziecka.
Dzieci potrzebują zaangażowania, ale muszą zaczerpnąć go ze swojego otoczenia. Podwórka powinny rozmawiać z przestrzenią, która poza ich umowne granice wykracza. W otoczeniu dzieciaki widzą ogromne pole manewru do przeróżnych zmian. Ta umiejętność postrzegania pociąga za sobą aktywności, które są dla dzieci impulsem, do to tego by wpływać na los swój oraz innych. Przy tworzeniu vlepek, którymi dzieci znakowały miejsca, gdzie powinny powstać udogodnienia dla niepełnosprawnych, ich zaangażowanie nie było mniejsze, niż przy rozwiązywaniu problemów własnych.
Zabawa w zniszczonym podwórku to nie wyjazd na wakacje, ale nie musi być zupełnie bezcelowa, ani kwitowana westchnieniem nad losem biednych dzieci. Sztampowy już przykład „brudnych dzieci i śląska” może być zastąpiony przez bardziej pozytywny wzorzec. Współczucie dorosłych przeważnie służy jedynie usprawiedliwieniu traktowania problemów dzieci na bezpieczny dystans. Wrażliwość negatywna prowadzi z kolei do marazmu i niczego nie zmienia w ich sytuacji.
Jeżeli będziemy odpowiednio pobudzać wyobraźnię dzieci i motywować je do pracy, damy im poczucie, że świat dzieje się tu i teraz. Poza tym na podwórku dzieci są sobie równe. To, co w szkole dyskryminuje i dzieli dzieci na lepsze i gorsze, tutaj nie ma znaczenia.
Anna Cieplak* – członiki Klubu Krytyki Politycznej w Cieszynie

— -
Od listopada 2009, od początku istnienia Świetlicy Krytyki Politycznej w Cieszynie odbywają się tu codzienne bezpłatne zajęcia edukacyjne i artystyczne. Głównym zamierzeniem (O!)Świetlicy jest praca z dziećmi z rodzin wykluczonych oraz zagrożonych wykluczeniem społecznym, pomoc w budowaniu kapitału kulturowego. W wakacje dzieci uczestniczyły w warsztatach w przestrzeni publicznej przeprowadzonych przez grupę artystyczną PGR art. oraz przez Joannę Rajkowską. Artystka przed stworzeniem z dziećmi projektów pomników poznawała z nimi miasto z zawiązanymi na oczach opaskami. W wakacje Świetlicę odwiedzą jeszcze Marek Glinkowski oraz Katarzyna Majak.
Zobacz: fotorelację z warsztatów
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...