Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze. Marshall Berman, Przygody z marksizmem
„Ósmy marca to święto polityczne” – pod takim hasłem przeszła ulicami Kijowa pierwsza ukraińska manifestacja feministyczna. Agnieszka Grzybek i niżej podpisana uczestniczyły w niej z wielkim wzruszeniem, bo bojowe nastroje i niska liczebność (ok. 200 osób) przypominały nam nasze własne manifowe przeżycia sprzed ponad dekady. Ósmy marca to na Ukrainie dzień wolny od pracy – co widać, słychać i czuć w opustoszałym mieście – ale mimo wciąż żywego skojarzenia z Klarą Zetkin i Różą Luksemburg, nie jest to święto walki o prawa kobiet. Znajome nam tulipany i życzenia dla pięknych pań uzupełnia nuta nacjonalistyczna. Na mieście rzucają się w oczy gigantyczne billboardy w patriotycznych barwach (błękitne tło, żółte tulipany), na których widnieje napis: „Kobiety – to wy jesteście pięknem Ukrainy. Życzę wam szczęścia i miłości – Wiktor Janukowicz.” Feministki odpowiadają na to ostro i idealistycznie: „Odrzuć seksizm, włącz feminizm”, „Wolność równość, globalna solidarność”, „Seks tak – Seksizm nie”. Jedno z haseł wymagało osobnych wyjaśnień: „Idzie wiosna, rozbieraj się sam”. Galina Yarmanova – współorganizatorka – wyjaśniła nam, że Janukowicz zapraszał niedawno na Ukrainę turystów zagranicznych opisem tamtejszej przyrody: „Idzie wiosna. Kasztany cudnie kwitną i rozbierają się piękne dziewczyny – nie możecie tego przegapić”.
„Ofensywa” – tak swoją demonstrację nazywają organizatorzy, grupa o nazwie Feministyczna Ofensywa. Deklarują, że chodzi o zdecydowaną walkę z powszechnym i akceptowanym seksizmem, totalnym niemal brakiem kobiet w życiu politycznym i uważaną za normę dyskryminacją. Niepokoją też coraz wyraźniejsze zakusy Rady Cerkwi na prawa reprodukcyjne kobiet. Inicjatywa zawiązała się jesienią, a jej twórcy i twórczynie wywodzą się ze środowisk postępowej kijowskiej inteligencji skupionej wokół Centrum Badań Kultury Wizualnej Akademii Kijowsko-Mohylańskiej (przy której funkcjonuje też Klub Krytyki Politycznej) i grupy LGBT „Insight”. Organizatorki zapowiadają, że demonstracja będzie wydarzeniem dorocznym, zamierzają też ją poszerzyć, nawiązując kontakty z kobiecymi NGOsami.
Współczesny feminizm ukraiński znany jest na świecie głównie przez pryzmat Femen – grupy, która od ponad roku protestuje przeciw patriarchatowi w sposób dość malowniczy i kontrowersyjny – rozbierając się publicznie. Media je uwielbiają, policja często aresztuje ale zaraz wypuszcza. Pytałam organizatorki demonstracji co myślą o Femen i ich strategii „topless protest”. Zdania są podzielone, a dyskusja gorąca. Dla jednych Femen to żaden feminizm tylko medialne popisy i autopromocja, przy tym strategia grupy jest mocno wątpliwa z feministycznej perspektywy, bo posługiwanie się kobiecym ciałem to „promocja seksizmu”. Inne głosy zdradzają jednak fascynację tym ludycznym buntem przeciw brutalnie patriarchalnej kulturze i cieszą się, że zwraca uwagę na problemy kobiet. Uprzedmiotowienie to czy subwersja – jednoznacznego stanowiska w środowisku Ofensywy nie ma. Femen protestowały poprzedniego dnia i były wielkim nieobecnym manify. Radzę wyguglować fotki z akcji Femen (wstukajcie: femen, ukraine). Zobaczycie coś zupełnie innego niż moje manifowe foty. Sami oceńcie, czy to jest „nowy feminizm” i czy istnieje szansa, że Femen (na ostatnim zdj. tablica medialna Femen) i Ofensywa połączą kiedyś siły.
Agnieszka Graff była w Kijowie na zaproszenie Instytutu Polskiego. Podziękowania za opiekę i przenikliwe uwagi o ukraińskim feminizmie dla Anny Łazar.
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...