NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kurant: W połowie puste obietnice Drukuj
Agnieszka Kurant   
25.03.2011

w_polowie_puste.jpgThe logic of a piece or series of pieces is a device that is used at times, only to be ruined.
Sol Le Witt, Sentences on Conceptual Art, 1969

Pisanie tekstu na temat pólfikcyjnej książki z półfikcyjnymi bohaterami jest o tyle skomplikowane, że może on zostać uznany - wraz z jego autorem/autorką - za kolejną fikcję stworzoną przez bohaterów/autorów recenzowanego dzieła. W tym sensie praca Gorczycy i Rondudy antycypuje i relatywizuje wszelką krytykę.

W połowie puste jest próbą stworzenia hybrydalnej pracy na pograniczu sztuki i literatury. Książka zaciera granice między dyscyplinami, będąc jednocześnie powieścią, wystawą, a nawet rodzajem pracy artystycznej. Autorzy odwołują się do faktu, że w sztuce konceptualnej i postkonceptualnej coraz bardziej wzrasta znaczenie mitologii, legendy, narracji otaczających artystów i ich dzieła. Przekazywane ustnie historie w pewien sposób rekompensują dematerializację samego dzieła sztuki. Współcześnie jego wartość kształtowana jest przez takie czynniki jak wspólne spędzanie przez artystów czasu, rozmawianie i picie w barach. To, co wcześniej postrzegane było jako bezproduktywne „obijanie się“, coraz częściej uznawane jest za, używając terminologii marksowskiej, „kapitał stały“. Nie mamy dokumentacji wielu działań artystów konceptualnych, zostały po nich tylko legendy i opowieści. W połowie puste jest zbiorem takich historii, których nie można do końca oddzielić od twórczości bohatera.

Konceptualna forma książki, która zaczyna się od 129 ponumerowanych, lecz niezadrukowanych stron, jest gestem formalnym pochodzącym z pola sztuk wizualnych. W tym sensie Gorczyca i Ronduda przekraczają rolę pisarzy/kuratorów i sami wykonują gest artystyczny, stając się - jeśli nawet nie artystami - to na pewno „autorami“ pewnej wizualnej formy. Wpisują się tym samym w tradycję konceptualnego kuratorstwa, słabo jak dotąd obecnego w Polsce, gdzie większość wystaw nadal realizowanych jest przez powieszenie na ścianie albo postawienie na podłodze prac „na zadany temat“. Możemy zatem spojrzeć na W połowie puste jako na konceptualną wystawę monograficzną Oskara Dawickiego, opisującą przenikanie się twórczości artysty z jego życiem osobistym, rzeczywistości z fikcją, plotką i mitem, dokumentów i informacji z mediów z narkotyczno-alkoholowymi powidokami zdarzeń etc. Jeśli potraktujemy tę publikację jako konceptualną wystawę właśnie, to jest to - na tle sceny artystycznej w Polsce - niezwykle ciekawa propozycja literacka i kuratorska.

Konceptualne praktyki kuratorskie, opierające się na mieszaniu fikcji z rzeczywistością oraz zastosowaniu hybrydalnych form wystawy, takich jak książka, spektakl teatralny czy opera, wynoszą tę pracę do rangi sztuki. Jednymi z prekursorów myślenia o wystawie jako formie byli członkowie EAT – Experiments in Art and Technology (John Cage, Robert Rauschenberg, Billy Klüver i inni), którzy w drugiej połowie lat 60. realizowali eksperymentalne dzieła sztuki będące mieszaniną tańca, interakcji, rzeźby czy filmu.

Najciekawsze przykłady wystaw konceptualnych ostatnich dwudziestu lat to m.in. The 6th Caribbean Biennial Jensa Hoffmanna i Maurizio Cattelana - wystawa w formie wspólnych wakacji grupy artystów, którzy przez cały czas jej trwania nie stworzyli ani jednej pracy, tylko rozmawiali i spędzali wspólnie czas na Karaibach (za pieniądze z projektu), produkując relacje i idee. Jej efektem finalnym była książka-katalog z urywkami rozmów i fotografiami wygrzewających się w słońcu artystów. Niezwykle ciekawą konceptualną wystawą była Żywa waluta Pierre’a Bal-Blanc i Any Janevski w Teatrze Dramatycznym w ubiegłym roku. Był to jeden z pierwszych w Polsce hybrydalnych projektów zacierających granice między dyscyplinami sztuki - doświadczenie tej wystawy było inne niż spektaklu teatralnego i inne niż rzeźby lub performance’u. Autorzy eksperymentowali z ciałem widza i zbiorowym ciałem publiczności, z czasem i formą odbioru, z modularnością i zmiennością poszczególnych prac oraz ich wzajemnym przenikaniem się i zmienianiem znaczeń w miarę trwania wystawy.

Zawieszenie W połowie puste między literaturą a sztukami wizualnymi przywodzi na myśl twórczość Marcela Broodthaersa, płynnie przechodzącą od poezji do form plastycznych. Pierwszą pracą wizualną Broodthaersa było zamazanie na czarno tekstu Mallarmégo Rzut kośćmi nigdy nie zniesie przypadku. Zakrycie tekstu tworzyło formę ufundowaną na jej własnej nieobecności. Podobny zabieg stosują Gorczyca i Ronduda – pozostawiając puste strony, zachęcają czytelnika do wyobrażenia sobie jej pierwszej połowy książki lub, w sensie bardziej metaforycznym, do uzupełnienia fikcji i faktów o własne fikcje i projekcje.

W połowie puste częściowo jednak rozczarowuje. Jedna z maksym Sola Le Witta brzmiała: „Irrational thoughts should be followed absolutely and logically“. Zatem krytyka W połowie puste, szanująca kompetencje i doświadczenie jej autorów, powinna również być „absolutna i logiczna“. Niejasnym dla mnie pozostaje na przykład fakt, dlaczego autorzy odnoszą się niemal wyłącznie do polskiej sztuki - tak jakby Oskar Dawicki i inne postaci żyły w absolutnej próżni. Oczywiście, Dawicki obracę sie głównie w polskich kręgach (choć nie tylko), jednak uzupełnienie stanowiących sporą część tekstu powieści przypisów o odniesienia spoza Polski poszerzyłoby kontekst twórczości tego artysty i zatarłoby mylne wrażenie wyłącznie lokalnego charakteru jego twórczości. Umieszczenie go w intelektualno-twórczym horyzoncie wyznaczanym przez Liberę-Warpechowskiego-Freislera-Partum-Uklańskiego jest naturalne, jednak ciekawsze byłoby wyjście poza te oczywiste już skojarzenia.

Skoro pojawia się już przypis i nawiązanie do „estetyki relacyjnej“ Nicolasa Bourriaud, to dziwi - biorąc pod uwagę doświadczenie i wiedzę autorów - brak odniesień do nasuwających się w oczywisty sposób innych projektów i artystów. Definiując postawę twórczą i prace Oskara Dawickiego jedynie przez pryzmat lokalnej sceny artystycznej, autorzy szufladkują go jako artystę zatopionego głównie w lokalnym dyskursie warszawskich i krakowskich barów. A przecież twórczość Oskara Dawickiego zestawić można nie tylko z lokalnymi Generałami, ale też, jeśli trzymać się hierarchii wojskowej, z Admirałami i Szefami Sztabu innych armii. Dawicki jest z pewnością jednym z najciekawszych polskich artystów młodszego pokolenia. Jeśli analizujemy W połowie puste jako konceptualną wystawę monograficzną Dawickiego, to brak odniesień do artystów i idei innych niż warszawsko-krakowsko-gdańskie ujmuje jego twórczości bardzo wiele.

Bodaj najciekawszym przykładem artysty konceptualnego, który wydaje się niezwykle bliski postawie twórczej Dawickiego, jest Bas Jan Ader. Dawicki to w pewnym sensie polska odpowiedź na Adera. Seria Upadków (Falls) Adera przedstawia moment spadania artysty z mostów, gałęzi drzewa lub dachu domu. W cyklu prac I’m Too Sad to Tell You (1970) Ader filmował wielokrotnie swoją twarz podczas płaczu. Ostatnia praca Adera, In Search of the Miraculous, wiązała się z zaginięciem (i prawdopodobnie śmiercią) artysty w czasie próby pokonania Atlantyku (na wzór zaginionego Donalda Crowhursta, który w 1969 roku postanowił opłynąć glob jednoosobowym jachtem). Owiana tajemnicą praca Adera, pomyślana jako narracja i fabulacja, jest zawieszona pomiędzy rzeczywistością i fikcją. W pewnym sensie jest to realizacja utopii awangardy o zatarciu granicy pomiędzy sztuką i życiem. Nigdy się nie dowiemy, czy In Search of the Miraculous było samobójstwem czy też perfekcyjną mistyfikacją.

Podobna w charakterze jest praca Drop Out Piece Lee Lozanno – artystka podejmuje decyzję o całkowitym wycofaniu się z życia artystycznego. Gest ten został uznany przez środowisko artystyczne i rynek za dzieło sztuki, choć sama Lozanno nie zamierzała traktować go jak kolejną pracę. Dialog Dawickiego z nieustanną porażką oraz faktyczne oswojenie porażki przywodzą na myśl także włoskiego artystę Gino de Dominicisa, który fikcjonalizował swoją twórczość poprzez swoiście „ikonoklastyczną“ postawę - zabraniał jakiejkolwiek dokumentacji i fotografowania prac. Opowiadał zamiast tego różne historie, tworzące wokół swojej postaci mitologię. De Dominicis w pewnym sensie wyreżyserował też i sfikcjonalizował swoją śmierć, wiele lat przed tym, nim nastąpiła ona na prawdę.

W pewnym momencie w W połowie puste pojawia się idea zaprzestania twórczości - a przecież to Maurizio Cattelan w swojej słynnej pracy ufundował nagrodę pieniężną dla artysty, który zobowiąże się zaprzestać tworzenia i wystawiania swojej twórczości przez cały rok. W innym miejscu opisana jest praca Oskara będąca sześcianem z banknotów. Niemal identyczną zaprezentowała w 1991 roku amerykańska artystka Laurie Parsons, układając stos z banknotów jednodolarowych na wystawie Big Nothing.

Ciekawa wydaje się również analiza postaci kobiecych w powieści. Artystki praktycznie się tam nie pojawiają, oprócz Lady Orez, będącej parodią kilku z nich, oraz wspomnianych zdawkowo partnerek i koleżanek Dawickiego. Lektura W połowie puste pozostawia wrażenie, że najciekawsze debaty intelektualne o sztuce w Polsce toczą się między mężczyznami. Szowinizm, a nawet pewien mizoginizm sztuki konceptualnej, zwłaszcza amerykańskiej, jest sam w sobie ciekawym zagadnieniem. Wspomniana Lee Lozano byla jedną z niewielu artystek konceptualnych, które weszły do historii sztuki  - a i tak z wieloletnim opóźnieniem.

W połowie puste rozczarowuje również dlatego, że opisuje niemal wyłącznie prace, które już istnieją, dyskusje, które już miały miejsce, i teksty, które już są napisane. Akcję książki wypełniają alkoholowe wycieczki bohaterów, jednak ich rozmowy wydają się o wiele mniej ciekawe niż idee i koncepty przywoływane w przypisach. Życie Dawickiego i jego spotkania z przyjaciółmi wydają sie dość banalne i przypominają wiele „środowiskowych“ powieści, jakie wydała Lampa, choćby Krzysztofa Vargi – powieści z kluczem, gdzie wiele postaci można częściowo zidentyfikować, a akcja koncentruje się na alkoholowo-egzystancjalnych zmaganiach trzydziestoparolatków. Zabrakło mi opisu tych momentów, gdy naprawdę powstają idee i pomysły prac, kiedy możemy obserwować, jak na styku wyobraźni i intelektu różnych osób rodzą się nowe dzieła.

Forma, którą stworzyli Gorczyca i Ronduda, wydaje się wręcz idealna do śledzenia takich właśnie sytuacji, ale nie zostało to wystarczająco wykorzystane. Chyba że najciekawsze dyskusje miały miejsce właśnie w nienapisanej, „pustej“ połowie książki, ale taka interpretacja byłaby pójściem na łatwiznę. Pomysł, który zdawał się przyświecać Gorczycy i Rondudzie, by dzieła sztuki i koncepty stały się bohaterami książki na równi z postaciami i ich perypetiami, nadal pozostaje więc wyzwaniem.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Anonimowy  - Lady Orez   |26.03.2011 13:57:32
Ciekawa wydaje się również analiza postaci kobiecych w powieści. Artystki
praktycznie się tam nie pojawiają, oprócz Lady Orez, będącej
parodią kilku z nich…
- chyba raczej jednej z nich?
W Połowie Puste Blog  - dyskusja na temat powiesci W polowie puste   |27.03.2011 19:54:54
http://www.wpolowiepuste.blogspot.com/
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.03.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.15132 Seconds