NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Konarzewska: 11 książek roku 2011 Drukuj
Marta Konarzewska   
07.01.2012

1. José Saramago, Ewangelia według Jezusa Chrystusa, Dom Wydawniczy REBIS

Powieść, apokryf. Józef wychodzi przed dom załatwić potrzebę fizjologiczną pod pustym niebem. Niebo gorączkuje. Józef wraca. Maria podciąga koszulę, rozchyla uda. Pokalane poczęcie. Ewangelia ateistyczna. Arcydzieło. Maria Magdalena: „Nie wiem nic o Bogu, poza tym, że tak samo muszą przerażające być Jego upodobania i booksshutterhacks.jpgJego antypatie”; Saramago: „Nie przyszedłem, by przynosić pokój, ale miecz”. Tak się stało – w 1991 roku uznano jego dzieło za bluźniercze, potępił je Kościół. W Polsce zostało wydane po raz pierwszy w 1992 roku przez Kantor Wydawniczy SAWW. Niekomentowane i niewznawiane. Horrendalne ceny na Allegro, pilnowałam swojej kserówki niczym oka. Wreszcie wznowione, dzięki… śmierci pisarza. Skandal (że dopiero teraz). Tłumaczenie poprawione. W kilku miejscach – niepotrzebnie. Okładka – fatalna. Mimo wszystko numer jeden tego roku – bo nareszcie.

2. Roland Barthes, Roland Barthes, słowo/obraz terytoria

Autobiografia ponowoczesna. W/pisana w metaramę: „Wszystko to należy uznać za wypowiedziane przez postać z powieści […] albo znaczące bez znaczonego”. W pierwszej części porządek wyobrażeniowy, w drugiej symboliczny. „Na początek kilka obrazów”: dom, młodzieńcze Bayonne, dziadek „pozbawiony dyskursu”, Matka, Lustro; Roland Barthes patrzy w obiektyw, można spojrzeć mu w oczy. Potem „alfabet euforyczny”: od „akcja/reakcja [actif/réactif]” do „potwora totalności” [le monstre de la totalité]. Euforia fragmentów: „Pisać fragmentami. Są one wtedy kamieniami na obwodzie koła: rozkładam się koliście: cały mój mały wszechświat w kawałkach […] Mam złudzenie, że kawałkując swoją wypowiedź, przestaję tworzyć wyobrażenie samego siebie […] Kontemplacja fragmentów (…) Kontemplacja odchodów (narcyzm)”. Bogate wydanie, tłumaczenie Tomasza Swobody, bardzo dobre. Rytm barthesowski i wierność jego metaforom. Oryginał powstał w 1975 roku. Znów więc – nareszcie.

3. Lena Magnone, Maria Konopnicka. Lustra i symptomy, słowo/obraz terytoria

Monografia. Kolejna praca doktorska napisana detektywistycznie (po dotyczącej Marii Komornickiej autorstwa Izabeli Filipiak). Wspaniała. Doktorat jak powieść. Dojrzały realizm traumatyczny. „Chciałabym przenieść na grunt badań historycznoliterackich metody badania historii wywodzące się od Clifforda Geertza i Carlo Ginzburga, w których historyk porównywany jest do Sherlocka Holmesa, detektywa-tropiciela skupiającego się na zagadnieniach przez tradycyjną historiografię okrywanych milczeniem lub umieszczanych w przypisach” – napisała autorka we wstępie. Zamiar się udał. Rozpięty gorset poprawnej pozytywistki. Odbrązowione. Doskonale napisane. Lektura na jedną noc – na pewno nieprzespaną. Odświeżenie zmurszałej polonistycznej legendy i akademickiego języka zmurszałych polonistów.

4. Manuela Gretkowska, Trans, Świat Książki

Autofikcja. Mocna. Zaczepna. Autoświadoma. „Ja – bezdomna Nikt”: pamięt-nikt. Choć niektórzy mówią: zemsta. Żuławskiego portret wulgarny. Powrót Szamanki – Gretkowskiej z lat dziewięćdziesiątych. Tej od dwóch łechtaczek, od tantry i strupów menstruacyjnych. Bezwstydna. Transgraficzna. Taka, za jaką tęskniłam. Jej pisarska wulgarność, agresja. Jej dziwny polski, nieokrzesany. Jej Paryż Żu/Laski: „posłuszna niby płaszcz leżałam na hotelowym łóżku / podniecony pachniał kupą”. Kobiece écriture kontra Nocnik.

5. Katarzyna Bratkowska, Kazimiera Szczuka, Duża książka o aborcji, Czarna Owca

Poradnik anegdotyczny. Niebywałe: książka dla młodzieży, dla dziewcząt o aborcji, antykoncepcji, ciąży i życiu. Poradnik bez kłamstw. „Im wcześniej dowiesz się, że jesteś w ciąży, tym lepiej. Z tą wiedzą można coś dalej zrobić. Jeśli nie masz miesiączki w terminie – kup test i na niego nasikaj”. Bez ściemy. Tonem przyjaciółki, koleżanki z ławki. Językiem fachowym, godnym zaufania, niezabarwionym ideologią. O pigułkach – tych przed i tych po, o edukacji seksualnej, o prawach człowieka. Narracja empatyczna, uczciwa i rzetelna. Uwzględnia szeroki kontekst kulturowy (stanowiska działaczy społecznych, polityków, pisarek, ale też przedstawicieli Kościoła – nie tylko katolickiego) i sporą bibliografię. „[W sprawie aborcji] przegrałyśmy walkę o język”, napisała Agnieszka Graff kilka lat temu. To prawda. Ale ta książka zdaje się odzyskiwać język – dla nastolatek.

6. Felice Newman, Radość seksu lesbijskiego, Czarna Owca

Poradnik erotyczny. Erotyka afirmatywna. Tylko dla lesbijek? Wsobne? Być może, i co z tego? Jak coś jest heteroseksualne, nikt nie komentuje, że wsobne. Dużo lesbijek, dużo seksu. Z pozycji les. Właściwie… z wielu pozycji: techniki przyjemności, kamera wideo kontra lesbian bed death, testosteron kontra depresja. Bezpruderyjnie, ale bez porno. Lesbijski seks, po prostu. Wreszcie po polsku. Ponad 500 stron: fachowo, wyczerpująco, życiowo i psychologicznie.

7. Helena Boguszewska, Jerzy Kornacki, Powieść pod różą, W.A.B.


Powieść. Helenę Boguszewską znam z kobiecości. „Powieść kobieca, której Całe życie Sabiny jest modelowym przykładem”, notowała Ewa Kraskowska. I z jej opisów robotniczej Warszawy, kobiet z Kercelaka. Z Kornackim napisała Ludzi wśród ludzi, Poloneza, Jadą wozy z cegłą, Wisłę i Zielone lato 1934. Tyle przez długi czas było wiadomo. Powieść pod różą utknęła w latach 60. w wydawnictwie „Czytelnik”. Zatrzymana „z powodów politycznych”. „Towarzysz Maks” i jego towarzysze. Przedwojenna polska lewica. Warszawa lewicowa? Ta z międzywojnia? – A jednak.

8. John Leake, Pisarz, który nienawidził kobiet, Znak


Literatura faktu. Lub faktografia literacka. Ciekawa, bo ujawniająca fikcyjną naturę prawdy. Każdą opowieść można udatnie podrobić. Jack Unterweger: seryjny morderca i pisarz; podrabia lewicową narrację o konstruowaniu przestępcy i liberalną o resocjalizacji. Tworzy z tego narrację o sobie. John Leake rekonstruuje kłamstwo. Jack Unterweger: mężczyzna, który oszukał Jelinek.

9. Marilyn Monroe, Fragmenty. Wiersze, zapiski intymne, listy, Wydawnictwo Literackie


Sylwa. Wspomnienia, szczątki myśli z samego dna pustki. Jeżeli kobieta jest Brakiem, Lack, to żadna nie jest nim bardziej niż Marilyn Monroe. Marilyn: kształt na fantazję. Czysty poster i symulakrum kobiecości. Kilka plam Andy’ego Warhola. Lalka. Monroe: „Najlepszy z najlepszych chirurgów – Strasberg ma mnie otworzyć (…) żeby przywrócić mnie do życia i wyleczyć z tej strasznej choroby, wszystko jedno, jak się nazywa (…) otwierają mnie (…) absolutnie nic – żadnego śladu ludzkiego życia i uczuć – jedyne, co znaleźli, to drobno pocięte trociny – jakby wyleciały ze starej wypchanej lalki – trociny rozsypują się po podłodze i po stole (…)”.

10. Jarosław Iwaszkiewicz, Dzienniki 1964 – 1980, Czytelnik

Dziennik. Tom ostatni. Ostatnia dekada życia. Starość: żal, poczucie krzywdy, osamotnienie, nieufność. Podróże. Wędrówki coraz bliższe, spacery coraz krótsze. Andrzej Gronczewski we wstępie: „Ławki w ogrodzie Stawiska coraz bliżej rozstawione”. Irytacja Krzywicką i „gałganem Wojaczkiem”. „Rozziew między światem pomyślanym a światem żytym”. Lęki, pogrzeby, siusianie krwią i „coraz trudniej mi jest wykrzesać z siebie jakąś nutę zapału”. „Pokusa nieistnienia”, „nicości jak bryłki śluzu na plaży bez granic”. A jednocześnie – pragnienie: „być”. „Pewnie umrę prędko, bo zbudziłem się dzisiaj z głębokim poczuciem wartości życia (…) wszedłem z łazienki do sypialnego i wydał mi się taki przepiękny ten pokój”. Książki i kwiaty. I zawsze, zawsze – chłopcy: „Dziś siedziałem nad Wisłą cały ranek. Było tak cudownie, Wisła pełna i ruch na niej taki jak zawsze. Niebo było bez chmurki i bardzo gorąco. Jechała duża łódź z dziesięciu chłopakami. Czterech wiosłowało. A potem wszyscy wyskakiwali z łodzi i płynęli. Wyglądało to tak pięknie”.

11. Agnieszka Taborska, Senny żywot Leonory de la Cruz, kolaże: Selena Kimball, słowo/obraz terytoria

Kolaż. Słowa/obrazy, portrety, potem glosy – kolejny estetycznie i intelektualnie porywający projekt z serii „Rzeczy artystyczne”. Leonora de la Cruz: opiekunka tonących, środków nasennych, lunatykowania, letargu oraz śmierci we śnie. Ofeliczna wizjonerka. Muza surrealistów. Krwawiąca mniszka Lewisa. Mistyczny sobowtór portugalskiej zakonnicy, Marianny. Śniące ego księżnej de Lamballe. „Jasnowidząca” Oscára Domíngueza. Bruno Schulz w Martwym sezonie: „Ale ona z letargicznym uśmiechem na rozchylonych ustach wędrowała drętwa i kataleptyczna na swoich dalekich drogach o mile oddalona i nieosiągalna”. Leonora Taborskiej/Kimball: oniryczna, poetycka, nieśmiertelna.

*Z powodów oczywistych nie uwzględniam książek wydanych przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej

  

Komentarze
Dodaj nowy
Batistuta   |08.01.2012 09:24:03
Może przeczytam Iwaszkiewicza, reszta to paier toalety
kOt   |08.01.2012 10:49:03
-Znakomite!
Jakby napisane przez moje damskie,
lepsze ja.
Batistuta  - re:   |08.01.2012 22:17:04
kOt napisa?:
-Znakomite!
Jakby napisane przez moje damskie, 
lepsze ja.


Taaa…kawał dobrego pisarstwa….a jeśli chodzi o sztuki plastyczne to
żaden Rafael czy Michał Anioł: biały but posypany proszkiem albo jaja
na krzyżu to jest to!
(Przeciągły rechot, którego echo trwa jeszcze przez
kilkadziesiąt sekund po jego zaniknięciu)
viking   |09.01.2012 02:02:05
@ Batistuta

Jeśli chodzi o te "jaja na krzyżu", które Cię tu
podniecają już chyba po raz trzeci, to nie przypominam sobie, żeby było
szczególnie wiele osób, które twierdziłyby, że jest to dzieło sztuki. A już z
pewnością nikt nie twierdził, że lepsze niż dzieła Michała Anioła.

Problem
dotyczył tego, czy można stawiać artystkę przed sądem za jej twórczość.
Niezależnie od tego czy ta twórczość jest wielka czy beznadziejna.
To jak z
wolnością słowa. To, że się jej broni, nie oznacza, że się broni każdego,
wypowiedzianego w jej imieniu, zdania.
Ja akurat, uważam pracę Nieznalskiej za
sztampę, ale zastanawiam się, co Ciebie tak bardzo w niej boli?
Jeśli to, co
mnie, to spoko. Ale jest też dużo sztampowych prac, których bohaterami są ręka
lub noga. A więc czemu czepiasz się "jaj" a nie sztampy?
Dlatego, że
były na krzyżu? To chyba wracamy do ręki i nogi. Co gdyby to one się tam
znalazły? Pewnie nic. Czyli jednak chodzi o "jaja"… .
Ale Michał
Anioł też je pokazywał. Fakt, że nie w powiększeniu. Tylko nie powiesz nam
chyba, że w XXI wieku zgłaszasz swoje pretensje do sztuki na podstawie
zastosowanego w niej zoomu?
Nie zapominaj zresztą, że porównania do mistrzów
przeszłości zawsze są śliskie.
Sanktuarium w Licheniu to w końcu nie Bazylika
św. Piotra a Chrystus ze Świebodzina też mi się wydaje bardziej odpustowy niż
ten z Rio. A jednak byłbym przeciwny stawianiu przed sądem ich twórców.
Przy
czym (sorry jeśli się mylę!), ale podejrzewam, że miałbyś problem z porównaniem
Nieznalskiej do czegoś lepszego, ale współczesnego. Tak to już bywa z obrońcami
tradycyjnej sztuki, że mają o niej dość małe pojęcie i rzucają wciąż tym samym
Michałem Aniołem i Rafaelem. Bo oni, tak naprawdę, nie bronią Michała Anioła
przed "jajami" Nieznalskiej (on zresztą tego nie potrzebuje), tylko nim
w te "jaja" walą, żeby w ten sposób wyrazić swoje instynktowne,
drobnomieszczańskie oburzenie. Dokładnie to, którym wszyscy Ci wielcy artyści
pogardzali sto razy bardziej, niż jakaś tam Nieznalska wraz z jej tanimi
prowokacjami. Choć skutecznymi, jak widać po tym, że ich "echo trwa
jeszcze" kilkanaście lat po "zaniknięciu" jej sprawy.
Batistuta  - re:   |09.01.2012 15:49:59
viking napisa?:
@ Batistuta

Jeśli chodzi o te "jaja na krzyżu", które Cię tu
podniecają już chyba po raz trzeci, to nie przypominam sobie, żeby
było szczególnie wiele osób, które twierdziłyby, że jest to dzieło
sztuki. A już z pewnością nikt nie twierdził, że lepsze niż dzieła
Michała Anioła.

Problem dotyczył tego, czy można stawiać artystkę
przed sądem za jej twórczość. Niezależnie od tego czy ta twórczość jest
wielka czy beznadziejna.
To jak z wolnością słowa. To, że się jej
broni, nie oznacza, że się broni każdego, wypowiedzianego w jej
imieniu, zdania.
Ja akurat, uważam pracę Nieznalskiej za sztampę, ale
zastanawiam się, co Ciebie tak bardzo w niej boli?
Jeśli to, co mnie, to
spoko. Ale jest też dużo sztampowych prac, których bohaterami są ręka
lub noga. A więc czemu czepiasz się "jaj" a nie sztampy?
Dlatego,
że były na krzyżu? To chyba wracamy do ręki i nogi. Co gdyby to one
się tam znalazły? Pewnie nic. Czyli jednak chodzi o "jaja"… .

Ale Michał Anioł też je pokazywał. Fakt, że nie w
powiększeniu. Tylko nie powiesz nam chyba, że w XXI wieku zgłaszasz
swoje pretensje do sztuki na podstawie zastosowanego w niej zoomu?
Nie
zapominaj zresztą, że porównania do mistrzów przeszłości zawsze są
śliskie.
Sanktuarium w Licheniu to w końcu nie Bazylika św. Piotra a
Chrystus ze Świebodzina też mi się wydaje bardziej odpustowy niż ten z
Rio. A jednak byłbym przeciwny stawianiu przed sądem ich twórców.
Przy
czym (sorry jeśli się mylę!), ale podejrzewam, że miałbyś problem
z porównaniem Nieznalskiej do czegoś lepszego, ale współczesnego. Tak
to już bywa z obrońcami tradycyjnej sztuki, że mają o niej dość
małe pojęcie i rzucają wciąż tym samym Michałem Aniołem i Rafaelem.
Bo oni, tak naprawdę, nie bronią Michała Anioła przed "jajami"
Nieznalskiej (on zresztą tego nie potrzebuje), tylko nim w
te "jaja" walą, żeby w ten sposób wyrazić swoje instynktowne,
drobnomieszczańskie oburzenie. Dokładnie to, którym wszyscy Ci wielcy
artyści pogardzali sto razy bardziej, niż jakaś tam Nieznalska wraz z
jej tanimi prowokacjami. Choć skutecznymi, jak widać po tym, że ich
"echo trwa jeszcze" kilkanaście lat po "zaniknięciu"
jej sprawy.



Hahah….ale ta "sztuka współczesna" mnie nie oburza, tylko
śmieszy…Więc nie możesz mówić o moim drobnomieszczańskim oburzeniu, a
co najwyżej o drobnomieszczańskim filistertwie, które nie pozwala mi
doceniać obrazów "instalacji artystycznych" albo obrazów, które
równie dobrze mobłaby nalamować małpa.
kk   |10.01.2012 22:09:36
Tylko Iwaszkiewicz i Saramago - w takiej właśnie kolejności, plus Taborska,
której, niestety, jeszcze nie czytałam. Reszta to nudy (Barthes, Magnone), albo
bełkot, bełkot, bełkot!
kot   |11.01.2012 16:55:53
A może jakieś własne propozycje.
Paulina Wilk - odkrycie Indii -2
( z mylącym ukrywającym zawartość tytułem "lalki w
ogniu") 
"Odkrycie Indii" -1 napisał sam Jawaharlal
Nehru.
- Także odkrycie Pauliny Wilk:literata, reportera. Talent
pierwszej wody.
Pierwszej, która potrafiła pokazać Indie
jakie są, a
są niezwykłe i całkiem inne niż te, które znamy z opowiadań, reportaży
i powieści.
Każdy kto dotrze do tej książki będzie mi wdzięczny.
kot   |11.01.2012 18:01:36
..I jeszcze jedno. Paulina Wilk to rocznik 1980.
..I jeszcze, po drugie.Życzę
sobie i ciekawym, aby Paulina Wilk wzięła na warsztat Chiny, abym po jej
kolejnej książce wiedział tyle o Chinach, ile dowiedziałem się po tamtej o
Indiach.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.01.2012 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.93379 Seconds