Erbel: Rodzinki nie-tradycyjne. Rozmowa z Małgorzatą Markiewicz

,
+A -A

Małgorzata Markiewicz przez swój projekt chce zwrócić uwagę na to, że wciąż za mało się mówi o rodzinie nie-tradycyjnej jako jednym z modeli, mimo że jest obecnie ona częstą formą życia rodzinnego. Joanna Erbel pisze o pracy Małgorzaty Markiewicz rodzinki nie-tradycyjne i przeprowadza rozmowę z artystką.

Trzeci tydzień grudnia jak co roku jest okresem, kiedy aktywność większości osób, zwłaszcza tych mieszkających w większych miastach, skupia się głównie na celebrowaniu nadchodzącej Wigilii. W tym okresie miasto jako przestrzeń wymiany doświadczeń, miejsce spotkań i bezinteresownego spędzania czasu bardziej niż każdego innego tygodnia roku staje się przestrzenią konsumpcji i zintensyfikowanych towarzyskich spotkań. Poruszamy się od jednego sklepu do drugiego, od jednego spotkania wigilijnego do kolejnego. Wszystko po to, żeby przed Wigilią zdążyć kupić wszystkie prezenty i zobaczyć się ze wszystkimi bliskimi i ważnymi dla nas osobami, których nie będzie przy wigilijnym stole, bo nie są naszą rodziną. Biologiczna rodzina, która słabnie przez resztę roku, odżywa w Wigilię. 

 

Wigilijne spotkanie w wieczór 24 grudnia jest momentem, w którym potwierdza się priorytet tradycyjnej rodziny, złożonej z heteroseksualnych rodziców, dzieci i ich dziadków, promowanej przez większość książek dla dzieci, podręczników czy zabawek. Mimo iż powoli na rynku pojawiają się publikacje, które przekraczają klasyczne role genderowe, to wciąż bardzo trudno jest kupić zabawki dla dzieci, które mówiłyby o rodzinie inaczej, niż potwierdzając klasyczny model. Odpowiedzią na ten brak jest najnowszy projekt Małgorzaty Markiewicz, która w ramach Małego Klubu Bunkra Sztuki przygotowała zestawy lalek pokazujących alternatywne modele rodzinne, ale również propaguje ekologiczne zabawki odbiegające formą od błyszczących niemowląt czy gładkich lalek Barbie. Małgorzata Markiewicz przez swój projekt chce również zwrócić uwagę na to, że wciąż za mało się mówi o rodzinie nie-tradycyjnej jako jednym z modeli, mimo że obecnie jest ona częstą formą życia rodzinnego. 

 

Małgorzata Markiewicz, „rodzinki nie-tradycyjne”, fot. archiwum artystki
Małgorzata Markiewicz, „rodzinki nie-tradycyjne”, fot. archiwum artystki

 

Joanna Erbel: Niedługo w Bunkrze Sztuki będzie można kupić domek z rodzinami lalek. Jednak nie są to typowe heteroseksualne rodziny, w modelu 2+1 lub 2+2, ale rodziny patchworkowe. Czym są te rodziny patchworkowe?

 

Małgorzata Markiewicz*: Rodziny patchworkowe to pojęcie wzięte z psychologii, definiuje one rodzinne układy, w których co najmniej jedno z rodziców wniosło do nowego związku dziecko z poprzedniego. Ja rozszerzyłam to określenie do nazwania wszelkich nietypowych układów oraz powiązań, polegających między innymi na włączeniu w obręb komórki rodziny osób niepowiązanych z nami biologicznie. 

 

Skąd wziął się pomysł na ten projekt?

 

Sam projekt wymyśliłam już rok temu, teraz będzie on realizowany w ramach małego Klubu Bunkra Sztuki w Krakowie. Wziął się on z obserwacji otaczającej nas rzeczywistości. Często zdarza się, że na skutek nieszczęśliwych wypadków rodzina zostaje zredukowana, zdarza się również, że bywa wzbogacana przez osoby spoza biologicznej rodziny.  Ten projekt jest również związany z moim osobistym życiem, przez co jest mi łatwiej poruszać się tym temacie. Taka inna konfiguracja rodziny wydaje mi się również pełna. Ojciec mojego syna Bruna nie mieszka z nami, ale ma z nim częsty kontakt, i czasem mi się nawet wydaje, że ten kontakt jest większy, kiedy jest taki właśnie podział na dwa domy. Że wtedy ludzie zajmują się w stu procentach dziećmi, kiedy je mają. A kiedy są razem, to nieraz jedno ucieka i drugie ucieka, i chce, żeby to ta druga osoba w danej chwili zajęła się dzieckiem. Poza tym dzięki temu mam też więcej czasu dla siebie. Chociaż jest czasami trudniej, jak jestem z nimi sama w domu i potrzebuję gdzieś wyjść, a nie ma tej drugiej osoby dorosłej. Ale ogólnie myślę, że jest to OK. 

 

Dużo osób w Twoim otoczeniu żyje w takich konfiguracjach?

 

Tak, bardzo dużo moich koleżanek ma doświadczenia niepełnej rodziny. Takie obserwacje miałam już, będąc w podstawówce, i to bardzo często ojciec był nieobecny. Wtedy jeszcze rozwody i inne układy rodzinne nie były tak jawne, ale teraz jest większa dowolność w nazywaniu rodziny. Czasami pojawia się w tych rodzinach nowy partner lub partnerka jednego z rodziców, a nie tylko babcia, ciocia czy mama. I myślę, że to jest krzywdzące, kiedy na przykład w podręczniku jest tylko klasyczna rodzina i utwierdza się ten stereotyp, że nie ma innej formy rodziny. A też powinna być. Załóżmy, że wszystkie dzieci robią laurkę dla mamy, a ktoś nie ma mamy? To co? Myślę, że ten temat powinien być poruszany, również w szkole, żeby te dzieci nie czuły się wtedy łyso.

 

Czy Ty sama miałaś takie sytuacje, że Bruno przychodził i Ci coś mówił o tej klasycznej rodzinie?

 

Nie, na szczęście nie. Ale bardzo często jak opowiadam o swojej rodzinie, gdzie jest dwoje dzieci i ja oraz każde z nich ma osobnego tatę, a na dodatek ja nie jestem związana z żadnym z ojców, to wszystko wydaje się skomplikowane, ale takie nie jest. Moja sytuacja nie jest wyjątkowa, rodzin nie-tradycyjnych jest bardzo dużo, tylko się o tym nie mówi. I mój projekt rodzinki nie-tradycyjne jest takim ukłonem w kierunku wszystkich tych, którzy maja „specyficzne” układy rodzinne. Chciałam przez niego powiedzieć dzieciom i rodzicom, że to jest OK, że to nie jest ani dziwne, ani wstydliwe. Tylko jest to normalne. Tak jak każdy człowiek jest trochę inny od drugiego, tak rodziny mogą się różnić między sobą. Ważne jest tylko, jakie panują w tej rodzinie układy, czy jest w niej miłość, szacunek, zaufanie.

 

Zaraz jest Wigilia, czyli często właśnie ta sytuacja, w której nawet bardzo złożone układy rodzinne rozpadają na układy tradycyjne. Jak wy spędzacie Wigilię? 

 

Moja rodzina będzie miała taką patchworkową Wigilię. Najpierw wybieramy się z Brunem na Wigilię do Julii i do Romana, a potem idziemy do moich rodziców. I sądzę, że to dobrze robi Brunowi. Chociaż pewnie nie wszyscy mają taki stosunek do swoich byłych partnerów, że chcą razem spędzać święta i w ten sposób funkcjonować. Ja akurat nie mam z tym żadnego problemu.

 

Małgorzata Markiewicz, „rodzinki nie-tradycyjne”, fot. archiwum artystki
Małgorzata Markiewicz, „rodzinki nie-tradycyjne”, fot. archiwum artystki

 

Czy wśród zestawów lalek, które przygotowałaś, są również rodziny tradycyjne?

 

Tak, ale rodzina tradycyjna jest jedną z wielu. Na pewno nie jedyną. Zestawów jest 17. I jest wśród nich taki, gdzie jest mama, tata, babcia i dziadek, więc każdy może dobrać sobie taką, jaką ma i chce. Poza tym nie trzeba koniecznie dobierać sobie takiej rodziny, jaką się ma. Nawet jak jest się w klasycznym układzie, można kupić sobie rodzinę, gdzie jest dziecko i dwóch gejów z psem. Poza tym  psychologowie badający stosunek dzieci do rodziny zauważyli, że często one same komponują, kto w niej jest. Nieraz nawet jak jeden z członków występuje, to znaczy mieszka, to jest usuwany z konfiguracji. Dziecko uznaje, że do rodziny wchodzi, na przykład, mama i babcia, i wyrzuca ojca i dziadka. Albo na odwrót. 

 

Czasami członkinią najbliższej rodziny może być również ciocia, niania czy sąsiadka.

 

Tak, na przykład moja mama zajmuje się teraz małym chłopcem. I budują mu dom. I on mówi do mojej mamy: „Wiesz... w tym domu to będę mieszkać ja, moja mama, babcia, ty, dziadek Jerzy”. Dziadek Jerzy, czyli mój ojciec, ktoś zupełnie spoza ich rodziny, kto zostaje automatycznie włączony przez tego chłopca jako ktoś, kto się nim opiekuje. Więc rysując swój dom, włączył też moich rodziców, którzy są takimi dodatkowymi trzecimi dziadkami. 

 

Lub do rodziny wchodzi pies albo kot.

 

Tak, zwierzęta też są ważne. I są w tych zestawach, które proponuję.

 

Czy sama szyjesz te laleczki?

 

Nie, nie. Mam krawcową. Sama zrobiłam rysunki, potem prototypy lalek, wybrałam materiały. Ma powstać 100 zestawów, a w każdym z nich kilka lalek, więc nie zdążyłabym tego sama teraz uszyć. W pierwszej turze będzie uszytych 30 zestawów.

 

Rodziny są bardzo złożone, ale dobór wzoru materiałów jest dość klasyczny. Panowie są w paski, a panie w kwiatki. 

 

Tak, racja. Ale kilka postaci, na przykład chłopak taty i dziewczyna taty są uszyci z takiego fioletowo-różowego materiału w kratkę. Więc oni są kolorystycznie wyróżnieni. Dziadkowie są z kolei szarzy. Ale oczywiście to można zmodyfikować, jeśli będą głosy, że tatusiowie powinni być w kwiatki. Dlaczego nie. Musiałam kupić już materiał, ale może jeszcze pani krawcowa będzie dobierać coś ze swoich tkanin. Wtedy każda rodzina będzie miała swój indywidualny charakter.

 

Jak będzie wyglądać domek? 

 

Będzie to takie pudełko z tektury z rączką, pokryte moimi rysunkami lalek. Na każdym z nich obok rysunku postaci będą kwadraciki w których zaznaczone będzie krzyżykiem, kto w danym domku mieszka. Bo jednak uznałam, że to ważne, żeby rodzinka miała domek, a nie mieszkała na przykład w worku.

 

Małgorzata Markiewicz, „rodzinki nie-tradycyjne”, fot. archiwum artystki
Małgorzata Markiewicz, „rodzinki nie-tradycyjne”, fot. archiwum artystki

 

Chciałabyś, żeby takie lalki weszły do szerszego obiegu? Poza krąg

ludzi związanych ze światem sztuki?

 

Tak, bardzo bym chciała. Pewnie cieszyłyby się dużym zainteresowaniem. Tylko niestety one są dość drogie. Na szczęście mamy dopłaty z ministerstwa.

 

Ale gdyby weszły do masowej produkcji, mogłyby być tańsze.

 

Tak, tylko nie szyjmy tego w Chinach!

 

Czy szyjesz zabawki dla swoich dzieci?


Tak. Ostatnio Bruno mnie poprosił, żebym mu uszyła pingwinka. Ma też takiego śmiesznego ślimaka. Bruno bardzo je lubi, traktuje je jako takie ożywione postaci i przez to, że one są trochę krzywe i biedne, trzeba je bardziej lubić. Zresztą też już ma taki odruch, że patrzy, gdzie zabawki były robione i czy aby nie w Chinach.

 

Taka rodzinka to dobry prezent gwiazdkowy.

 

Tak, tak. Różne rzeczy ludzie kupują na Święta i to mogłaby być jedna z nich. Rodzinki nie-tradycyjne miały być gotowe na Święta, ale jeszcze czekamy na domki dla nich, więc będą gotowe dopiero na początku Nowego Roku.

 

*Małgorzata Markiewicz – artystka, absolwentka wydziału rzeźby krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

"Rodzinki nie-tradycyjne" będą dostępne w Galeri Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie na początku roku 2011. Są one częścią unikatowej edycji zabawek, które powstały w ramach projektu Mały Klub Bunkra Sztuki. Mały Klub Bunkra Sztuki to cykl warsztatów sztuki współczesnej dla dzieci z udziałem artystów. Inicjatorzy projektu kierowali się przekonaniem o potrzebie edukacji artystycznej dzieci już od najmłodszych lat. Prace, których celem jest promocja sztuki współczesnej wśród dzieci i rodziców, oprócz wartości artystycznych posiadają także walory edukacyjne. Na zaproszenie Bunkra Sztuki zabawki zaprojektowali: Justyna Koeke, Joanna Pawlik, Agata Biskup, Bartosz Mucha i Przemek Czepurko. Prace są sygnowane logo Małego Klubu Bunkra Sztuki i nazwiskiem autora. Aktualnie edycja dostępna jest m.in. w księgarni korporacji Ha!art w Bunkrze Sztuki.

Polub Dziennik Opinii na FB   

...

Gdzie będzie można kupić lalki?

Multimedia

TVKP

Joanna Scheuring-Wielgus o NGO-sach

–NGO-sy od 27 lat wykonują gigantyczną i bardzo ważną pracę. Trzeba ich bronić być może nawet bardziej niż Trybunału – mówiła Joanna Scheuring-Wielgus w programie #Sterniczki Roberta Kowalskiego.

WYDAWNICTWO

"Fanfik" Powieść nie tylko dla nastolatków!

W poznańskim liceum trwają przygotowania do Dnia Niepodległości. Czyja koncepcja zwycięży? Kółko historyczne domaga się patriotycznej akademii. Zespół kabaretowy woli skecze o rogalach świętomarcińskich. Tymczasem szesnastoletnia Tosia ma na głowie poważniejszy problem....

TVKP

Kaszulanis: Powiedzmy wspólnie "Stop reformie edukacji"

– Polska edukacja jest doceniona i chwalona na całym świecie. Do Polski przyjeżdżają kolejne ekipy z całego świata, które kręcą filmy dokumentalne pod hasłem „Polacy, jak wy to robicie, że osiągacie tak świetne wyniki?”. A my ten system teraz burzymy.

TVKP

Krasuska: Trump wygrał wybory, ponieważ przekonał nieprzekonanych

Gościnią "Sterniczek w KP" jest dr Karolina Krasuska. – Trump wygrał wybory, ponieważ przekonał nieprzekonanych, porzuconych przez establishment białych mężczyzn, ale również białe kobiety – mówi dr Karolina Krasuska w programie Roberta Kowalskiego Sterniczki w Krytyce Politycznej.