NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Erbel: Jak promować miasta? Drukuj
Joanna Erbel   
06.01.2011
Ostatniwarszawiak120.jpgmi laty władze coraz więcej uwagi poświęcają strategiom promocyjnym polskich miast. Te wysiłki, które na ostatniej prostej zostały spotęgowane przez walkę o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, doprowadziły do powstania serii haseł, które mają jednocześnie ująć specyfikę danego miejsca oraz zachęcić turystów, żeby zamiast do Berlina-Lizbony-Paryża-Madrytu-Londynu przyjechali do Warszawy-Wrocławia-Lublina-Poznania-Krakowa-Katowic. Miasta reklamują się jako miejsca spotkań („Wrocław - miasto spotkań”), obiecują wyjątkowe doznania („Zakochaj się w Warszawie”, „Magiczny Kraków”), mają być atrakcyjnymi przestrzeniami tworzenia nowej wiedzy („Lublin - miasto inspiracji”, „Poznań - miasto know-how”) albo atrakcyjnymi przestrzeniami rekreacji („Szczecin. Floating Gardens”, „Katowice - Miasto Ogrodów”). Niezależnie od tego, którą ze strategii miasta przyjmują, można odnieść wrażenie, że budują swoją nową tożsamość całkowicie pomijając lokalną specyfikę danego miejsca.

Hasła, które mają być atrakcyjne dla turystów i budować pozytywny wizerunek miasta zwykle rozmijają się odczuciami, jakie mają wobec niego lokalne mieszkańcy i mieszkanki. Oficjalne strategie są ślepe na to, co wyjątkowe w danym mieście i odróżniające je od innych miast w Polsce albo w Europie. Można by dowolnie podmienić miastom reklamujące je slogany bez szkody dla przekazu. Wrocław mógłby być miastem know-how, Katowice - miastem inspiracji, Poznań - miastem spotkań, zakochać można się w każdym miejscu, więc nie tylko w Warszawie. Strategie promocji miast wyglądają na wybierane całkowicie losowo. Co nie miałoby większego znaczenia, gdyby nie to, że zwykle za strategią idą pieniądze, które mają posłużyć wzmacnianiu nowej przypadkowej wizji miasta, która przypomina fantazję na temat europejskiej metropolii przyjaznej turystom i biznesowi, gdzie jest miło czysto i przyjemnie, a tradycja w odpowiednich proporcjach łączy się z nowoczesnością. O ile takie podejście może nie razić, jeśli chodzi o Poznań, Wrocław i Kraków, to zupełnie nie sprawdza się w Warszawie, która - oceniana z perspektywy tego, co się dzieje na Starówce - jest miejscem niewartym odwiedzenia. Utrudnia również docenienie miast, gdzie - jak w Łodzi - dominują przestrzeni industrialne.

Lokalność, polifoniczność narracji o mieście, która całkowicie umyka oficjalnym strategiom promocji odżywa w coraz większej liczbie lokalnych działań, które nakierowane są na przywracanie zapomnianej historii oraz pokazywanie specyfiki miejsc uznawanych wcześniej za nie warte uwagi. Pojawiają się nowe edycje „Zrób to w…”. I o ile wcześniej można było robić „to” tylko w Warszawie, to teraz można również w Poznaniu. „To” znaczy bywać w popularnych miejscach pozostających poza głównymi szlakami turystycznymi oraz poznawać miasto od podszewki oczami działaczy kultury. Prześledzić rozsiane po mieście obiekty sztuki współczesnej czy trafić do miejsc, które sami moglibyśmy ominąć jako nieinteresujące albo niebezpieczne. A docelowo przestać oceniać miasto porównując je do innych i traktując jako niedoskonałe wersje lepszego rozwiązania.

Najnowszym projektem, który odważnie eksploruje lokalność jest Projekt Warszawiak. Zespół muzyczny Projekt Warszawiak odnawia legendarne uliczne warszawskie melodie i teksty, które stały się punktem wyjścia do stworzenia utworów, których brzmienie określają sample, efekty, elektroniczny bit oraz żywe instrumenty. Pierwszy teledysk nakręcony do utworu „Nie ma cwaniaka na Warszawiaka” (za którego pomysł i realizację są odpowiedzialni Krzysztof Skonieczny i Marcin Starzecki) mierzy się ze stereotypem Warszawy jak nieprzyjaznego chaotycznego miasta. Jednak nie daje instrukcji obsługi, która pozwoliłaby ujarzmić znienawidzą przez wielu Polaków stolicę, pokazując, że Warszawa nie jest tak nieprzyjaznym miejscem jak wielu mówi. Wręcz przeciwnie, pokazuje pełne spektrum mieszkańców. Są wśród nich rowerzysta, prascy dresiarze odpalający race, kelner z Przekąsek Zakąsek, student w szarym swetrze jedzący obiad w barze mlecznym, taksówkarze, sprzedawca kebabów, imprezowicz, uliczny grajek, fani rekonstrukcji Powstania Warszawskiego, przebrana za warszawską syrenkę drag queen, robotnik, biznesmen, galerzysta, licealista w Złotych Tarasach, bokser, przebrany za różowego królika mężczyzna leżący wśród kobiet w bieliźnie, czy człowiek-kufel rozdający na starówce ulotki.

Ta cała plejada postaci, to nie tylko próba pokazania przekroju społecznego Warszawiaków, ale również jedna z niewielu sytuacji, gdzie miasto promują jednocześnie osoby z różnych klas społecznych. Obecna jest już nie tylko klasa średnia i wyższa, jak w oficjalnych reklamówkach, lub grupy wykluczone i artystyczna awangarda, jak w przypadku alternatywnych przewodników, ale oglądamy ich wszystkich razem. To, co w wielu projektach jest rozdzielone, tutaj składa się w obraz miasta, które nie jest nastawione na przyciąganie turystów i wygładzanie swojego wizerunku, ale jest dumne ze swojego charakteru, dopuszcza różnorodność. Projekt Warszawiak, mimo, że dotyczy tylko męskiej połowy mieszkańców stolicy, pokazuje kierunek, w którym powinny iść strategie promocji miasta. Powinny być one  reprezentatywne dla promowanej przestrzeni. Nie tuszować czy ignorować pęknięcia oraz niedoskonałości, ale zmieniać je w atuty. Nie narzekać na brak centrum przy wielu centrach lokalnych i kultywować fantazję o posiadaniu dużej Starówki, ale doceniać również budownictwo z późniejszych epok. Takie planowanie strategii promocyjnej pozwoli włączać coraz to nowe miejsca, grupy społeczne, które współtworzą miasto, a obecnie są traktowane jako psujące idealny obraz elementy.

Komentarze
Dodaj nowy
neowarszawiak   |06.01.2011 20:33:55
kilka uwag;
w galerii handlowej to zdecydowanie nie jest żaden licealista… a
sponsor panienek galerianek, zresztą z niezwykłym smakiem kostiumologicznym
oddany:]
i mam wątpliwości co do społecznego charakteru klipu,może
niesłusznie…, bo wszystkie reprezentowane grupy mieszkańców są w niezwykle
ironiczny sposób pokazane

potraktować klip chyba należy jako autokrytkę
Warszawiaków i zabawne zdystansowanie się do popularnego wizerunku mieszkańca
stolicy
redhillka   |07.01.2011 00:50:24
warszawskie cwaniaki to nie tylko chłopaki !
marg   |07.01.2011 10:30:27
Ciekawa jestem kto dostrzega autoironiczny charakter klipu i w jaki sposób ma
łamać stereotyp stolicznika.
Jest świetnie zrobiony, ale nie widzę w jaki
sposób miałby spełniać takie funkcje jako opisane w artukule.

Na moim fejsie
klip rozprzestrzeniają przyjezdni tacy jak ja, co odbieram jako dumę z bycia
warszawiakiem (mimo, że neofitą, ale może nikt nie zauważy) i chęć zdobycia
kilku lubiętów.
marta   |07.01.2011 13:10:02
Jeden z najbardziej autoironicznych klipów jaki widziałam :D Jest super!
Doskonałe jest zestawienie tekstu o Hitlerze z teledyskiem, szacunek:)
Sherlock   |07.01.2011 15:53:21
Jako "wyjezdna", uciekinierka właściwie z Warszawy nigdy nie mogłam
pojąć, co przyjezdni w niej widzą :D Może to też tępota z mojej strony, ale na
czym polega autoironia klipu? Że różne warszawskie "typy" pokazane są w
karykaturze? Że ta niepojęta dla mnie duma z zamieszkiwania w jednym z
najpaskudniejszych miast Polski (ups, czy dostanę w mordę od tego pana ;) ?)
pokazana jest w karykaturze? A tak w ogóle, to, ludzie, Wy się naprawdę
utożsamiacie z miejscem zamieszkania, czy to z Warszawą czy to z Nowym Jorkiem,
Grójcem albo Suwałkami?
Marta   |07.01.2011 17:45:27
Tak, utożsamiam się z miejscem zamieszkania. Mieszkam w Łodzi i jest dla mnie
cholernie ważna, jako miasto do którego wróciłam z Londynu. Mówią i piszą, że
moje miasto jest paskudne, a ono jest przede wszystkim zaniedbane. I załuję, ze
dotąd nie ma przewodnika Łódź w KP. Ale wiele projektów, w których brałam udział
było rozgrywanych na miasto - W-wa da sobie radę, Łódź - to jest problem…
nfrmr   |07.01.2011 22:26:22
ejno! ale na samym koncu, to z kuflem, to jest kraków!
z jakiegos powodu zreszta
tam sie znalazl :)
Anonimowy   |08.01.2011 14:37:43
@nfrmr
ejno! ale na samym koncu, to z kuflem, to jest kraków!
z jakiegos powodu
zreszta
tam sie znalazl :)


Nie. To jest barbakan w Warszawie, nie w Krakowie
kamille3040   |08.01.2011 17:16:17
jak dla mnie to fantastyczny projekt. spojrzenie na miasto i typy warszawskie z
innej strony niż to ma miejsce zazwyczaj. jestem warszawianką, która
wyprowadziła się do gdańska i często spotykam się z podejściem, że stolica to
brzydkie miasto i nie da się tu żyć. a ja tęsknię. najbardziej właśnie za
praskimi klimatami, chłodną, powiślem, na tyłach foksal czy lodowiskiem na
stegnach. myślę, że sherlock nie znalazła czasu i chęci by poczuć klimat
stolicy. żeby poznać fajną stronę miasta trzeba trochę się wysilić. (ja muszę
trochę bardziej tu na miejscu). a co do łodzi Marto, to da sobie radę.
szczególnie teraz kiedy przesądzone jest połączenie miasta z koleją szybkich
prędkości z warszawą. poprzemysłowa architektura to fantastyczne dziedzictwo
kulturowe, które przyciągać będzie ludzi z całego świata. razem z Warszawą Łódź
ma szansę zbudować metropolię na skalę światową. przecież w pół godziny jedzie
się puławską tramwajem z wyścigów do placu unii lubelskiej, i tyle samo czasu
będzie się jechać z łodzi fabrycznej do warszawy centralnej. miasto stoi przed
wielką szansą…
Ar2r   |09.01.2011 19:00:55
Czy rowerzysta, prascy dresiarze odpalający race, kelner z Przekąsek Zakąsek,
student w szarym swetrze jedzący obiad w barze mlecznym, taksówkarze,
sprzedawca kebabów, imprezowicz, uliczny grajek, fani rekonstrukcji
Powstania Warszawskiego, przebrana za warszawską syrenkę drag queen,
robotnik, biznesmen, galerzysta, licealista w Złotych Tarasach, bokser,
przebrany za różowego królika mężczyzna leżący wśród kobiet w
bieliźnie, człowiek-kufel rozdający na starówce ulotki
, stanowią lub mogą stanowić o specyfice Warszawy ? Czy w oparciu o nich
("tych warszawiaków") można, czy wręcz należy - jak sugeruje
autorka - budować wizerunek, tożsamość i markę stolicy ? Takich mężczyzn
możemy również spotkać w każdym z innych polskich miast, tak samo jak
zakochać możemy się w Krakowie (niekoniecznie w Warszawie), Lublin nazwać
miastem spotkań, a Wrocław miastem ogrodów !!!
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 31.01.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.97737 Seconds