|
Raport Millera, reż. Michael Bay
Ekspozycja (45 minut). Materiały archiwalne naniesione na animowane mapy przedstawiają skrótowo przebieg tragicznego lotu prezydenckiego Tupolewa. Wspomagany dudniącą, metaliczną muzyką Steve’a Jablonsky’ego (z powracającym tu i ówdzie samplem polskiego hymnu) lektor (Morgan Freeman) opowiada historię zaniechań i uchybień, które doprowadziły do katastrofy. Narrację z offu uzupełniają sceny z konferencji prasowej, podczas której Jerzy Miller (Oliver Platt) wyjaśnia, do jakich wniosków doszła jego komisja: „Samolot był sprawny. Do katastrofy przyczyniły się nadmierna prędkość opadania samolotu, zejście maszyny poniżej minimum wysokości, spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg, warunki atmosferyczne oraz błędne komendy rosyjskich kontrolerów. Zamach jest wykluczony”. Z sali wychodzi oburzony Antoni Macierewicz (Richard Jenkins), wykonuje telefon i wypowiada tajemnicze słowa: „Rozpocząć!”.
KABOOOOM! ŁUBU-DU! BRRRRRRRRRRMMMMMM! (bohaterowie, których ze względu na tempo montażu nie sposób zidentyfikować, krzyczą: „teraz musimy zniszczyć…”, ale nie kończą zdania, bo mamy cięcie do następnej sceny) TUUUDUUUUM! KRRRRAAAACH! BUM-BUM-BUM-BUM-BUBUBUBUM! (wysokiej rangi skorumpowani politycy – poznajemy to po garniturach i po tym, że grają ich mówiący z rosyjskim akcentem James Cromwell i Christopher Plummer – zawiązują spisek, w wyniku którego nasi bohaterowie muszą zmienić sposób działania: „szybko do…”) GRRRRRRRUCHHHHH! ŚWIIIIIIIIIISTTTTT! DŹWIĘK LECĄCEGO SAMOCHODU! TRRRRACHHHHH! (orgia destrukcji kończy się równie niespodziewanie, jak się rozpoczęła).
Finał. Ocalała Maria Kaczyńska (Rosie Huntington-Whiteley) klęczy nad nieprzytomnym Lechem Kaczyńskim (Ryan Reynolds). Jej włosy rozwiewają się majestatycznie, a powyżej w zwolnionym tempie łopocze biało-czerwona flaga, poruszana wiatrem wytworzonym przez wirnik przelatującego nieopodal helikoptera. Lech Kaczyński otwiera oczy i mówi: „Tu jest Polska”.
Błażej Hrapkowicz
Raport Millera, reż. Jean-Luc Godard
Pierwsza scena przenosi nas na plan filmu o katastrofie smoleńskiej, w którym reżyser Godard obsadził Boba Hoskinsa w roli Lecha Kaczyńskiego. Tok akcji przerywają co chwilę odczytywane przez Annę Karinę do muzyki zespołu Alphaville nazwiska wszystkich ofiar katastrofy. Przebieg lotu Tu-154 zrekonstruowany na podstawie raportu Millera zostaje zestawiony ze scenami dokumentującymi strajki „Solidarności” i fragmentami najważniejszych filmów w historii polskiego kina. Systematycznie, co 10 minut na ekranie pojawiają się kolejne człony napisu, który ostatecznie składa się w słowa: „Przyczyną wypadku polskiego tupolewa było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią”.
Piotr Czerkawski
Raport Millera, reż. Peter Greenaway
Raport Millera jest tu podstawą dla intermedialnego projektu na temat katastrof lotniczych z, lotnictwa i bliźniactwa. Na projekt składa się licząca ponad 5 tysięcy stron książka, wydana w nakładzie 5 egzemplarzy, wymieniająca wszystkie znane katastrofy lotnicze. Książka eksponowana jest w galeriach na pięciu kontynentach (w Wenecji, Buenos Aires), Kapsztadzie, Tokio i Nowym Jorku). Książce towarzyszą dwie instalacje wideo. Pierwsza, będąca poniekąd kontynuacją filmu Okna, przedstawia obrazy współczesnych lotnisk, lektor odczytuje nazwiska i okoliczności śmierci polityków, którzy zginęli w katastrofach lotniczych. Drugie wideo jest zbiorem wywiadów z bliźniakami, którzy stracili swoich braci bliźniaków w katastrofach lotniczych, w których samolot uderzył w brzozę. Ekran wideo podzielony jest na pół, po prawej części widzimy mówiącego, żywego bliźniaka, po lewej (odwrócone do góry nogami) martwe ciało lub szkielet, czy też zainscenizowane resztki ciała, drugiego, martwego bliźniaka.
Sam film otwiera napisany przez Nymana motyw będący plagiatem marsza żałobnego napisanego przez Purcella na pogrzeb królowej Marii. Bohaterem jest malarz, który na zlecenie wdowy po ofierze pewnej katastrofy lotniczej, w której ginie elita polityczna pewnego kraju ze wschodniej Europy, ma namalować obraz będący hołdem dla jej męża. Malarz przyjeżdża do stolicy kraju, która staje się dla reżyserem pretekstem do wyprodukowania serii obrazów miasta (symetryczne budynki z epoki klasycyzmu i współczesne biurowce) ilustrowanych muzyką Wima Mertensa. Bohater maluje elitę nieznanego mu kraju. Jego płótno, oparte na dostarczonych przez wdowę zdjęciach, przedstawia jej męża (wysoko, a nawet najwyżej postawionego urzędnika państwowego) w ostatniej chwili przed feralnym odlotem wraz ze świtą. Obraz zostaje zakupiony do muzeum narodowego tego państwa, wernisaż wywołuje jednak skandal. Wszyscy nagle odwracają się od malarza, jakby był trędowaty. Zostaje złapany przez wyglądających na przedstawicieli tajnych służb mężczyzn oślepiony i zabity. Okazuje się jednak, że zginął podający się za niego fałszerz, obraz w muzeum jest falsyfikatem, a obraz być może ujawniający prawdę o przyczynie katastrofy pozostaje gdzieś ciągle ukryty.
Jakub Majmurek
Jesień Jerzego, reż. Eric Rohmer
Przy stole w salonie przestronnej willi nad morzem siedzi kobieta. Czyta książkę. Bawi się włosami swoimi długimi blond włosami, nawijając kolejne kosmyki na palec wskazujący. Po dłużej chwili odkłada książkę, podchodzi do okna. Pogoda jest piękna, a niebo bezchmurne. Kobieta wychodzi z pokoju. Kamera robi zbliżenie na książkę. Na skórzanej oprawie widzimy wybity złotymi literami tytuł: „Raport Millera”.
W ogrodzie przystojny mężczyzna klęczy w swetrze założonym na gołe ciało i naprawia ogrodzenie. W pewnej chwili kaleczy sobie palec. Gdy ogląda ranę, po przeciwnej stronie ogrodzenia pojawia się kobieta. „Ustalano tam własne standardy” – mówi do mężczyzny uśmiechając się zalotnie. „Podejmowano świadomie decyzję o łamaniu norm odpoczynku” – odpowiada on wstając z kolan, ale nie patrząc jej w oczy. „Analiza wyszkolenia załogi samolotu…” – dodaje dziewczyna i nagle przerywa. „Nie wiesz, co się stało z Antolem? Dziś rano pobiegał gdzieś i ciągle nie wrócił”. Mężczyzna zaprzecza. Jego smagłą twarz o niepokornym wyrazie zdobi delikatny uśmiech. „Wiesz, jaki mam z tym największy problem?” zaczyna. „Z Anatolem? Nie przejmuj się. Na pewno wróci. Tak tylko się zastanawiałam”. „Ze Smoleńskiem. To nie chodzi o to, że nie wiemy, co się stało. Może i nie wiemy, ale to naprawdę nie ma takiego znaczenia. Nigdy nie można niczego wiedzieć do końca. Najbardziej mnie martwi, że nie wiem, kim jestem w tej sytuacji”. Dziewczyna nie wydaje się zaniepokojona jego słowami. „A co z tym ogrodzeniem? Nie naprawisz go?”. „Sam już nie wiem. Jeszcze wczoraj wydawało mi się to drobnostką, ale dziś myślę, że to coś innego”. „Ogrodzenie już nie jest ogrodzeniem?” „To jest to samo ogrodzenie, ale moje spojrzenie się zmieniło. Nie umiem już myśleć jak o zwykłym ogrodzeniu. Teraz jest to ogrodzenie, które uporczywie nie daje mi się naprawić”. Kobieta uśmiecha się i odchodzi polną drogą. Kamera podąża za nią. Po chwili zaczyna nucić jakąś piosenkę, w tle grają skrzypce.
Na plaży spotyka psa, bawi się z nim, rzucając mu patyk.
Po nabrzeżu przejeżdża rowerzysta, daje znaki dziewczynie, żeby podeszła. Ma kręcone ciemne włosy i marynarską koszulę w niebieskie paski. Widać, że jest z okolicy.
– A więc wróciłaś? – pyta.
– Czy on jest z tobą?
– Widziałam wszystko na zdjęciach satelitarnych.
– Co?
– Sama nie wiem, ale nie potrafię przestać o tym myśleć.
– Czyli jest tutaj?
– To głupie pytanie, wolałabym, żebyś mnie zapytał, jakie możemy wyciągnąć z tego wnioski?
Rowerzysta odjeżdża, krzycząc z pewnej już odległości: „Nie orzekam winy ani odpowiedzialności.”
Jaś Kapela
Raport Millera, reż. Krzysztof Zanussi
– Ależ panie docencie – powiedział doktor Tomasz, młody, przystojny mężczyzna, lat 33 – o czym to świadczy! – Panie doktorze, o niczym nie świadczy, poza tym, że jest nieporządek. Widział pan wszystkie dane, po prostu tu zawiedli ludzie, tam sprzęt, to się zdarza, nikt nie jest przecież nieomylny – odpowiada wyraźnie zirytowany docent Piotr, mężczyzna starszy, mimo bijącego od niego cynizmu twarz (inteligencka wybitnie) zdradza rysy szlachetności, mimo siwizny i zmarszczek wciąż jest bardzo przystojna.
(Obaj mężczyźni w białych kitlach w przy stole w laboratorium).
– Ale Panie docencie, tam upadł… upadło nasze państwo, cała nasza wspólnota…
– Panie doktorze, o ile wiem, nie upadło państwo, tylko spadł samolot, to się zdarza prawie codziennie. Jak pan widzi, nie ma żadnej tajemnicy, niech pan już da spokój, podpisze ten raport, ja naprawdę nie mam przyjemności w zajmowaniu się tymi głupotami, niech ta komisja sejmowa dostanie od nas to, co oczekuje, ja naprawdę mam lepsze rzeczy do roboty!
– Ale czy myśli pan, że wykluczyliśmy wszystkie możliwości? Czy wiemy na pewno? Przecież społeczeństwo płaci nam za to…
– Marnie płaci, sam, jak tylko pana żona urodzi, pan się przekona, też pan zacznie tłuc fuchy w prywatnych szkółkach w Płocku. Jedna część społeczeństwa i tak wie, że to Ruscy, druga ma to gdzieś i chce, żeby ktoś z budzącym ciągle uznanie w tym kraju tytułem naukowym powiedział im, że wszystko w porządku.
– Ale panie docencie, co prawdą? Czy dziś, w czasach postmodernizmu, właśnie my, ludzie nauki, nie jesteśmy tymi, którzy mają jej obowiązek szukać? Muszę pomyśleć, nie mogę tak tego teraz zostawić.
– Jak pan chce, panie Tomaszu, ale niech pan pamięta, że pana kontrakt kończy się za trzy miesiące i to nie „prawda” będzie decydowała, czy Instytut go panu przedłuży.
Doktor Piotr wychodzi z instytutu. Przechodzi koło budynku kościoła, waha się, czy wejść, ale idzie dalej. Wsiada tramwaj wysiada pod bramą cmentarza. Idzie do grobu profesora Terleckiego, swojego mentora. Zapala znicz.
– Ty nie miałeś wątpliwości. Wiedziałeś, gdzie jest prawda. Liczby i bóg. Zawsze mówiłeś, że się dopełniają, że przez liczby musimy dojść do boga. Ja ciągle jestem daleko. Wiem, mówiłeś mi wielokrotnie, że moje pokolenie boi się wolności, którą wy nam wywalczyliście. Może boję się właśnie dlatego, że nie mam wiary. Gdybyś dał mi jakiś znak.
Zrywa się gwałtowny wiatr. Znicz gaśnie. Doktor Piotr śmieje się. Odchodzi od grobu ku bramie cmentarza. W tle Kyrie z Missa Pro Pace Kilara. Napisy.
Jakub Majmurek
Na podobny temat
|
@Spokojny "Overall proponuje...
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...