Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Godzina słynna: piąta pięć
Naciska budzik, dźwiga się
Do kuchni drogę zna na pamięć
Prowadzą go tam nogi same
Pod kran pakuje śpiący łeb
Przez chwilę jeszcze śpi jak w łóżku
Dopóki nie posłyszy plusku
I wtedy wreszcie budzi się
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Zbożowa kawa, smalec, chleb
Salceson czasem, kiedy jest
Do teczki drugie pcha śniadanie
I teraz szybko na przystanek
W tramwaju tłok i nie ma Boga
Jest ramię w ramię, w nogę noga
Kimanie na stojąco jest

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Przez osiem godzin praca wre
Jak z bicza strzelił minął dzień
Już w domu siedzi przed ekranem
Na stole flaszka z marcepanem
Dziś cały czas w ataku nasi

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Nich nas ukoi dobry sen
Najlepsza w końcu jest to rzecz
I co się śni? Podwyżka cen
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Edward Stachura, Piosenka dla robotnika rannej zmiany
Advertisement
Žižek: Nie ma ucieczki przed Matką Naturą Drukuj
Slavoj Žižek   
27.06.2010

Wielu ludzi odczuwa realny lęk przed lataniem. Przeraża nas świadomość, jak wiele elementów tej niezwykle skomplikowanej maszyny, jaką jest współczesny samolot, musi funkcjonować bez zarzutu, by samolot unosił się w powietrzu - jeden mały lewarek się zepsuje i pikujemy w dół… Gdy zaczniemy się zastanawiać, jak wiele rzeczy może pójść nie tak, nagle ogarnia nas panika. Czy Europa nie doświadczyła czegoś podobnego po erupcji wulkanu  Eyjafjallajökull? Fakt, że chmura z małej erupcji wulkanicznej na Islandii - drobne zakłócenie w skomplikowanym mechanizmie życia na Ziemi - może zatrzymać ruch powietrzny nad całym kontynentem, przypomina, że człowiek, z całą swoją mocą przekształcania natury, nadal jest tylko jednym z wielu gatunków żyjących na Ziemi. To, że ten niewielki wybuch miał aż tak poważne konsekwencje społeczno-ekonomiczne, jest efektem naszego rozwoju technologicznego (podróże lotnicze). Sto lat temu podobna erupcja przeszłaby bez echa. Postęp technologiczny uniezależnia nas od natury. I zarazem sprawia, że na innym poziomie jesteśmy jeszcze bardziej zależni od kaprysów natury. Minęły dziesięciolecia, od kiedy człowiek zrobił pierwszy krok na księżycu i wypowiedział słowa: „To jest mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości”. Teraz, w kontekście wybuchu wulkanu na Islandii i jego konsekwencji, możemy dodać: „To jest mały krok wstecz dla natury, ale wielki krok wstecz dla ludzkości”.  I to jest pierwsza lekcja po wybuchu wulkanu: nasza rosnąca niezależność i zdolność kontrolowania natury, a także samo nasze przetrwanie zależą od całej serii naturalnych parametrów, których stabilność uważamy za oczywistą (temperatura, skład powietrza, wystarczająca ilość wody i źródeł energii itd.). Możemy „robić, co chcemy” tylko dopóki pozostaniemy na tyle mało znaczący, by nie naruszać poważnie parametrów życia na Ziemi. Paradoskalnie, ograniczenia naszej wolności, które narzucają nam zagrożenia ekologiczne, wynikają z gwałtownego wzrostu naszej wolności i siły. Nasza coraz większa zdolność do przekształcania natury, może zdestabilizować podstawowe parametry geologiczne życia na Ziemi.   Fakt, że ludzkość staje się czynnikiem geologicznym, wskazuje na początek nowej ery - ochrzczonej przez naukowców mianem  ”antropocenu”. Po ostatnich trzęsieniach ziemi w Chinach pojęcie antropocenu nabiera nowej aktualności. Budowa gigantycznej Zapory Trzech Przełomów spowodowała powstanie nowych wielkich sztucznych jezior, co w efekcie zwiększyło ciśnienie na skorupę ziemską i przyczyniło się do trzęsień ziemi.  Jednak to, że jesteśmy gotowi przyjąć na siebie winę za powodowanie zagrożeń dla środowiska, jest zwodnicze. Lubimy czuć się winni, bo jeśli jesteśmy winni, to znaczy, że wszystko zależy od nas. To my powodujemy katastrofy, więc możemy także uchronić się przed nimi, zmieniając nasz sposób życia. Niezwykle trudno nam zaakceptować (przynajmniej na Zachodzie) to, że moglibyśmy odgrywać jedynie rolę biernego obserwatora, który siedzi i patrzy, co przynosi los. Angażujemy się więc w szaleńcze, obsesyjne czynności. Przetwarzamy stary papier, kupujemy organiczne jedzenie, zakładamy energooszczędne żarówki - cokolwiek - byle tylko mieć poczucie, że coś robimy. Wnosimy swój indywidualny wkład, tak jak fan futbolu, który kibicuje swojej drużynie w domu przed telewizorem, krzycząc i skacząc na fotelu w nadziei, że wpłynie jakoś na wynik gry.   Typowa dla ekologii formuła fetyszyzmu wyparcia brzmi tak: „Dobrze wiem, że wszyscy jesteśmy zagrożeni, ale tak naprawdę w to nie wierzę (więc nie jestem gotów zrobić nic naprawdę ważnego, np. zmienić stylu życia)”. Jest też wyparcie odwrotne: „Dobrze wiem, że  tak naprawdę nie mam wpływu na proces który może mnie zniszczyć (jak wybuch wulkanu), lecz akceptacja tego, byłaby zbyt wielką traumą, więc nie mogę oprzeć się potrzebie zrobienia czegoś, nawet jeśli wiem, że jest to całkowiecie bez znaczenia”.  Wybuch wulkanu na Islandii przypomina, że problemów ekologicznych nie można ograniczyć do tego, że jesteśmy aroganccy i zakłócamy porządek Matki Ziemi. Natura sama w sobie jest chaotyczna, skora do najdzikszych klęsk, do bezsensownych i nieprzewidywalnych katastrof. Jesteśmy bezlitośnie wystawieni na okrutne kaprysy przyrody. Żadna Matka Natura nie ma nas w swej opiece.  

 

 

Tekst ukazał się w magazynie „In These Times”.

 

Przełożyła Agata Tomaszewska

Komentarze
antenka_beretowa   |27.06.2010 21:46:28
Zizek gada jak Dziwisz.Złagodniał.Spotkał kobietę życia?
druknepf  - Koniec świata?   |27.06.2010 22:34:17
Ekologia jest jak medycyna, poprawia komfort życia, ale go nie przywraca. Miło
jest żyć w niezaśmieconym i niezasmrodzonym środowisku, ale czy naprawdę
sądzisz, że możemy cokolwiek przeciwdziałać naturze? Przecież wystarczy, że na
słońcu pojawią się te zaległe plamy z przewidzianego(?) cyklu plus te które
jakoś nie wystąpiły i mamy zagładę energetyczną (czytaj cywilizacji)
Dziwisz
może będzie w tym widział rękę boga, ale to już nie będzie miało żadnego
znaczenia.
KERone   |28.06.2010 19:19:12
Czyli, że co? Na pytanie chronić czy nie chronić odpowiedź brzmi zapalić skręta?
;)
wejder1   |30.06.2010 00:23:20
Żiżek jak zwykle mówi o tym, że nie ma żadnej ręki opatrzności nad nami
(Boga,Wolnego Rynku czy Natury), nie odnosi się do praktyki chronienia
środowiska, tylko do ewentualnej ideologii, która może być z tym związana i
tworzy parasol chroniący człowieka, przed prawdziwym działaniem. Jestem za
ochroną środowiska, ale nie ochroni nas to przed katastrofą bo sama przyroda
może nas zjeść, a radykalniej, sama jest katastrofą.

Oczywiście prawdziwe
działanie to Komunizm :D
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.06.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »