Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Stokfiszewski: Teatr życia, teatr śmierci Drukuj
Igor Stokfiszewski   
12.04.2010
Troska o to, by poważnie potraktować pamięć po zmarłych w katastrofie czołowych reprezentantach państwa, jest zrozumiała. Zrozumiała jest też intuicja podpowiadająca, że wobec tragedii rodzin ofiar warto powstrzymać się od zabawy i rozrywki. Nie jest jednak dla mnie zrozumiałe, dlaczego w ocenie podejmujących decyzję o odwołaniu Warszawskich Spotkań Teatralnych należy zrezygnować również ze spektakli, z debat wokół książek i zagadnień teatralnej edukacji, wokół widowisk i kwestii miejsca kultury teatralnej w przestrzeni wspólnego życia. Nie jest dla mnie zrozumiałe, w jaki sposób powadze żałoby miałby zagrozić Ludwik Flaszen - gość specjalny jednego z festiwalowych dni. Jak mieliby zakłócić żałobę uczestnicy konferencji poświęconej teatrowi dla dzieci czy partycypanci warsztatów popularyzowania kultury teatralnej w małych ośrodkach miejskich i na wsi, wreszcie - Joanna Bator i Olga Tokarczuk - pisarki, które miały opowiedzieć o swoich dolnośląskich fascynacjach? Czym miałyby urągać powadze sytuacji spektakle czołowych twórców teatralnych minionych lat? Od Andrzeja Wajdy począwszy, poprzez cenionych artystów średniego pokolenia, z Krzysztofem Warlikowskim na czele, po najciekawszych nowych reprezentantów rodzimej sceny takich jak: Maja Kleczewska, Monika Strzępka, Natalia Korczakowska, Agnieszka Olsten, Barbara Wysocka, Bartosz Frąckowiak, Krzysztof Garbaczewski czy Jan Klata, by wymienić najbardziej znane nazwiska.

Teatr został masowo zaszeregowany jako dziedzina rozrywki – niestosowna w czasie zadumy nad umarłymi. Czyżby twórcy teatralni okazali się niegodni tego, by ich wysiłek, praca i wyobraźnia towarzyszyły tejże zadumie? Czy istotnie dodaje powagi umarłym odebranie godności żywym?

Czy ci, którzy podjęli decyzję o odwołaniu Warszawskich Spotkań Teatralnych, mieli świadomość, jak bardzo obniżają rangę teatru? Teatru mającego w swej historii zasługi na polu opracowywania indywidualnej i zbiorowej traumy, która towarzyszyć może umieraniu. Owszem - trudno o bardziej okrutny teatr śmierci, niż ten, którego aktorami stali się dostojnicy państwa, lecz obłaskawiać go można wyłącznie poprzez teatr życia - zbiorowe działanie, dla którego adekwatną przestrzenią jest scena, rampa i widownia. Również dziś, zagadnienie śmierci sytuuje się w centrum zainteresowań teatru, mimo że krok odwołujących warszawski festiwal sugerować może, jakoby teatr utracił dostęp do sfery umierania. Pod koniec stycznia bieżącego roku, w nowohuckiej Łaźni Nowej odbył się pięciodniowy „Deathroom” - cykl wydarzeń, które poprzez medium teatralne, filmowe i muzyczne, starały się badać indywidualny i ponadindywidualny wymiar śmierci, dyskutując jej intymne i społeczne wizerunki oraz dostępne w kulturze sposoby jej dyskursywizacji. Wśród  uczestników tego przedsięwzięcia nie zabrakło twórców, których spektakle uświetnić miały także Warszawskie Spotkania - Natalii Korczakowskiej czy Krzysztofa Garbaczewskiego. Gdy teatr sprowadzony zostaje do rozrywki, nieakuratnej w chwilach zadumy nad umarłymi, nie tylko obniża się jego rangę jako dziedziny kultury, ale również pozbawia się wspólnotę jednego z najbardziej adekwatnych narzędzi rozmowy o śmierci i o życiu.

Impuls, który kazał odwołać wszystkie wydarzenia Spotkań, był złym doradcą. Nadgorliwość tego gestu prowokuje wiele wątpliwości związanych nie tylko z rangą kultury i miejscem teatru jako dziedziny wspólnego życia, ale również z zagadnieniami troski o byt twórców teatralnych - myślę przede wszystkim o aktorkach i aktorach. W obecnym systemie organizacji pracy w teatrach aktorzy wynagradzani są w pierwszej kolejności za ilość granych przedstawień. Czy zatroszczono się, by aktorzy mieli możliwość zrekompensowania sobie strat, które w istocie (przy niewysokich zarobkach) oznaczają niemożność przetrwania najbliższego miesiąca? Najbardziej niepokojąca jest sytuacja Teatru Dramatycznego z Wałbrzycha. Twórcy z nim związani mieli być gośćmi specjalnymi tegorocznych Warszawskich Spotkań. Placówka zawiesiła działalność na najbliższe tygodnie ze względu na przeniesienie spektakli do stolicy i nieobecność zespołu aktorskiego. Odwołanie warszawskiego festiwalu sprawia, że aktorzy mogą utracić cały miesięczny zarobek. Chodzi tu nie tylko o kwestie socjalne (choć te są najbardziej dokuczliwe), ale również o poczucie braku szacunku dla ich wysiłku i pracy, jaką wkładają w teatr.

Teatr nie jest rozrywką, stanowi poważny instrument dyskutowania zagadnień wspólnotowych - w tym związanych ze splotem życia i śmierci. Powaga teatru zawiera się nie w scenicznym patosie, odwołaniach do katartycznych ambicji i metafizyki, lecz w możliwościach, jakie daje międzyludzki wymiar tej dziedziny, w kształtowaniu więzi wspólnotowych podczas przedstawienia. Teatr, działający na żywej tkance wzajemnych emocji, idei oraz cielesności, predysponowany jest do badania wspólnego pola, dyskutowania zagadnień dotyczących i dotykających nas wszystkich. Nie utraci on swojego potencjału przez odwołanie kilkudziesięciu spektakli, ale rezygnacja z tegorocznej edycji Spotkań utrwala społeczny wizerunek teatru jako dziedziny rozrywki i wizerunek aktorstwa jako kuglarstwa. Jest to w mojej ocenie daleko posunięty brak odpowiedzialności za teraźniejszość i przyszłość rodzimej sceny.

Być może trafniejszą reakcją na tragedię, jaka spotkała rodziny ofiar katastrofy oraz wszystkich, którzy te śmierci odczuwają jako niepowetowaną stratę, byłaby rezygnacja z wydarzeń o charakterze rozrywkowym. Natomiast wydarzenia, które takiego charakteru nie mają, należałoby odbyć z powagą towarzyszącą żałobnym okolicznościom i poprzedzić minutą ciszy w celu uczczenia pamięci zmarłych. Wówczas ich śmierci spotkałyby się z należną czcią, zaś żywym nie odebrano by szacunku do samych siebie i dziedziny, która wyznacza trajektorie ich żyć.
Komentarze
Dodaj nowy
tribute  - Ma Pan rację!   |12.04.2010 02:47:17
Przeczytałem przed chwilą Pana tekst. Najkrótszy komentarz, jaki przychodzi mi
do głowy:
"Ma Pan rację… i co z tego?"
Oczywiście, nie chodzi mi
tylko o to, że ktoś (kto?) odebrał mi przyjemność spotkania z teatrem w tym i
następnych tygodniach. To byłoby egoistyczne.
Zmartwiło mnie to, że ktoś (kto?)
podjął autorytarną decyzję, bez konsultacji z kimkolwiek. Ba! mam wrażenie, że
ta decyzja jest przedstawiana jako "oczywista oczywistość". Jedyna
słuszna.
Czy na pewno? Czy na tym polega demokracja? A może znowu milcząca
mniejszość fanów teatru jest z punktu widzenia decydentów nic nie znaczącą
mniejszością?

Odwołanie WST to decyzja tak samo pochopna i bezrefleksyjna jak
decyzja pilota samolotu Tupolev o lądowaniu we mgle w Smoleńsku.
katisz  - nie do końca   |12.04.2010 16:09:42
Wyimki ze statutu Instytutu Teatralnego - organizatora WST:

§
4.

Organizatorem Instytutu jest Minister
Kultury.

§ 5.

Instytut posługuje się pieczęcią okrągłą z godłem
państwowym pośrodku i napisem Instytut Teatralny im. Zbigniewa
Raszewskiego w otoku.

§ 10.
1. Instytutem zarządza i reprezentuje
go na zewnątrz dyrektor.
2. Dyrektora powołuje i odwołuje
Minister Kultury.
3. Dyrektor podejmuje decyzje samodzielnie i ponosi
za nie odpowiedzialność.

§ 15.

1. Instytut prowadzi gospodarkę
finansową na zasadach przewidzianych dla instytucji kultury w rozumieniu
ustawy.
2. Instytut otrzymuje dotacje z budżetu Ministra Kultury na
pokrycie kosztów działalności oraz inwestycji (…)

Odwołanie WST to
decyzja polityczna, gest, który nie ma alternatywy. Istota teatru nie
ma tu nic do rzeczy. Odwołane zostały zajęcia i warsztaty dla dzieci i
wiele
innych, vide http://wyborcza.pl/1,75475,7760778,Kultura_w_zalob i
e.html
Cytat:

O istocie tych sztuk i wydarzeń długo można dyskutować, ale dość szybko
udaje się dojść do wniosku, że nie udział w nich nie musi
wykluczać przeżywania żałoby czy żalu. Tu jednak nie o to chodzi.
Odwołanie WST to polityczny gest solidarności instytucji uzależnionej
od państwowego finansowania i zarządzania. Nie mógł być inny. Choć
kiedy usłyszałam o tym, także nie chciało mi się wierzyć. Ponad rok pracy
włożony w zorganizowanie przedsięwzięcia, umówione spektakle, terminy,
sprzedane bilety… Jednak jakoś trudno mi współczuć aktorom z
Wałbrzycha, którzy jednak poza wynagrodzeniem za spektakle otrzymują
pensje za "etat". Czego by nie myśleć o ludziach, którzy zginęli -
wydarzyła się tragedia, dla mnie przede wszystkim przez wzgląd na
liczbę ludzi, którzy tam w jednej chwili zginęli. Także uważam, że w
teatrze, tak jak w kinie czy na koncercie można doskonale uczcić
ich pamięć. Ale to by nie było zgodne z jakimiś tam zasadami
dyplomacji czy politycznej współpracy. Argument, że poszkodowani są aktorzy
z Wałbrzycha jest nieco surrealistyczny. To oczywiste, że takich
poszkodowanych jest więcej - co mają powiedzieć właściciele małych klubów,
dla których dwa weekendy imprez są gwarancją miesięcznego utrzymania
lokalu, właściciele małych kin na prowincji? Katastrofa samolotu z 90
Polaków na pokładzie (i z prezydentem wśród nich) to wyjątkowy i
nieprzewidziany wypadek, sytuacja kryzysowa. Jestem pewna, że wałbrzyski
teatr, ma jednak jakieś możliwości adaptacyjne i spróbuje sobie w
sytuacji odwołania wyjazdu do wawy poradzić. Zespół także. Aktor, który
dostaje wynagrodzenie za spektakl, zawsze musi się liczyć z tym, że
jego partner sceniczny złamie nogę i spektakl odwołają. Dziwne by dla mnie
było, gdyby obwiniał swojego kolegę za to, że przez jego wypadek mniej
zarobi. To jest pewna specyfika tego zawodu. Wpisuje się w nią także pewna
doza egocentryzmu, która objawia się także w tym tekście. Rozumiem, że
za moderowanie dyskusji także otrzymuje się wynagrodzenie…


Na szczęście, decyzja o odwołaniu (a raczej przełożeniu na
następny rok) WST nie będzie miała tak drastycznych konsekwencji, jak
decyzja pilota samolotu Tupolev o lądowaniu we mgle w Smoleńsku.
katisz  - ps   |12.04.2010 16:15:29
ps. na wst wzięłam urlop, z którego teraz nie mogę się już wycofać, ale nie
przyszło mi do głowy, żeby kogoś za to winić.
Paweł Palcat   |12.04.2010 16:20:52
Wszystko jest niesłychanie subiektywne… Teatr, cóż, rozrywką bywa (może nawet
zbyt często). Początkowo działaliśmy instynktownie, a teraz? Minęły 3 dni i sam
widzę, jak zmienia się mój stosunek do tego wszystkiego. Żałoba Narodowa trwa do
16. kwietnia. Potem róbta co chceta. Ale czy rzeczywiście? Poprosiłem o
odwołanie wszystkich spektakli z moim udziałem w tym tygodniu ( w nadchodzący
weekend dokładnie), bo jak po tygodniu przepełnionym historycznym, może
patetycznym, ale ważnym i autentycznym duchem wyjść na scenę z piórami w tyłku i
bawić ludzi jak podrzędny bufetowy komediant?! No jak?!
Zastanowił mnie apel
Szczepkowskiej na e-teatrze. Nie zgadzam się z jej uzasadnieniem, bo teatr
"od zawsze" służył.. rozrywce, a dopiero później zaczął uderzać w
poważniejsze tony. Jednak jesteśmy instytucją kultury i może warto zorganizować
spotkanie z widzami: dla refleksji, dla wspólnego bycia razem jako ludzie z krwi
i kości- bez odgrywania ról i nakładania masek. Nie wiem, czy ktokolwiek z
naszej publiczności tego oczekuje, ale w takich chwilach jest to naszym
obowiązkiem. Tak jak wycinanie reklam z tv, czy puszczanie muzyki klasycznej w
radio. Niby nikt tego nie słucha, ale każdy czerpie z tego jakąś przyjemność w
tej chwili. I o to chodzi. Żeby sobie trochę ulżyć- z klasą, i odpowiednio do
powagi sytuacji.
Może taka jest rola teatru w tym momencie?
Nie wiem.
Marcin Szymański   |12.04.2010 17:18:12
Znamienne jest to, że kina nie zrezygnowały z wyświetlania filmów, nawet durnych
amerykańskich komedii.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 12.04.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.96687 Seconds