Rejestr stron niezgodny z Konstytucją

,
+A -A

Czytaj także

Małgorzata Major, Samuel Nowak
Dr Adam Bodnar w rozmowie z Agatą Szczerbiak

Rozmowa z Adam Bodnarem z HFPCz.

Agata Szczerbiak, Krytyka Polityczna: Jakie zmiany wprowadza przyjęta przez rząd nowelizacja ustawy hazardowej i czy są to zmiany zgodne z Konstytucją RP?

Dr Adam Bodnar, Helskińska Fundacja Praw Człowieka: Nowelizacja ustawy hazardowej wprowadza rejestr stron i usług niedozwolonych. Głównym celem tego rejestru jest wprowadzenie kategorii stron, które będą blokowane przez dostawców Internetu na podstawie decyzji sądu (choć wcześniej był pomysł, aby decyzja podejmowana była przez prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej). Projekt ten ulegał istotnym zmianom na przestrzeni ostatnich tygodni, jednak sama koncepcja się nie zmieniła – strony internetowe, które zawierają treści dotyczące pornografii dziecięcej oraz strony umożliwiające hazard przez Internet będą blokowane.


Jest szereg argumentów przemawiających przeciwko istnieniu takiego rejestru, zarówno praktycznych jak i konstytucyjnych. Po pierwsze powstaje pytanie, czy jest to rozwiązanie, które może być w ogóle skuteczne. Od ekspertów ds. technologii informatycznych wiem, że nie. Istnieje mnóstwo sposobów na ominięcie blokowania stron internetowych. W każdym momencie można także przenieść zablokowaną stronę na inny serwer i wtedy cała procedura musiałaby się rozpoczynać od początku.

Po drugie oznacza to nałożenie dużych, trudnych do oszacowania, kosztów na operatorów.

Po trzecie i w sumie najważniejsze, w ten sposób państwo tworzy infrastrukturę, która pozwala na kontrolowanie treści, które polski użytkownik może przeczytać. Taka infrastruktura może zostać wykorzystana w dowolnym celu. Nawet jeżeli teraz rząd argumentuje, że rejestr tworzony jest w celu blokowania stron dotyczących pedofilii, pornografii dziecięcej czy hazardu, to łatwo można wyobrazić sobie wprowadzenie kontroli sięgającej kwestii ideologicznych choćby pod pozorem ochrony małoletnich. Wystarczy tylko zgoda parlamentu przyjęta np. pod hasłem „Odzyskamy Internet”. Dobrym porównaniem mogą być interwencje Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ze zdziwieniem niedawno odkryłem, że KRRiT interweniowała w sprawie teledysku Pudelsów („Nigdy więcej”), na którym widać pocałunek dwóch kobiet. To jest właśnie przykład, jak daleko może sięgać władza, przy korzystaniu z instrumentów pozwalających na kontrolę treści.


Po czwarte już samo słowo „rejestr” kojarzy się z indeksem ksiąg zakazanych. Jest wręcz słowem utożsamianym z cenzurą. A przecież Konstytucja zakazuje cenzury prewencyjnej.


Z tych powodów uważam proponowane rozwiązania za niezgodne z Konstytucją. Moim zdaniem możliwe jest jedynie promowanie postaw i dobrych praktyk związanych z używaniem Internetu, a więc wspieranie organizacji pozarządowych zajmujących się promocją tzw. bezpiecznego Internetu czy też zachowań woluntarystycznych, np. dobrowolnego instalowania filtrów (np. aby dzieci nie mogły korzystać z określonych stron).


Czy według Pana proces legislacyjny przebiegał prawidłowo?

Proces legislacyjny absolutnie nie przebiegał prawidłowo. Nie towarzyszyła mu szeroka debata. Konsultacje społeczne trwały dosłownie kilka dni i zostały do nich zaproszone jedynie wybrane podmioty. Powstawało wrażenie, że szybkie uchwalenie ustawy jest podporządkowane celom politycznym, że nie chodzi o meritum, ale o powiedzenie – uchwaliliśmy ustawę i w ten sposób reagujemy na problem hazardu. Dla mnie było to o tyle przykre, że nastąpiło po ogłoszeniu raportu „Polska 2030” i zapowiedziach ministra Michała Boniego o większym zaufaniu do organizacji pozarządowych.

Sam pomysł rejestru, jak również tryb prac nad ustawą, odbija się teraz rządowi czkawką. Protesty organizacji branżowych, organizacji pozarządowych i 80 tys. internautów robią wrażenie. Niestety dyskusja nad problemem jak zwykle zamienia się w przepychankę polityczną. Tak właśnie odczytuję nagłe zajęcie się problemem przez prezydenta.


Jakie są szanse na wejście nowelizacji w życie? Czy istnieje prawdopodobieństwo, że prezydent zawetuje ustawę?

Moim zdaniem nie ma szans na to, aby rząd kontynuował pracę nad projektem ustawy zawirającym rejestr stron. Protest jest zbyt silny i rząd zdaje sobie z tego sprawę. Nie chce narażać się na klęskę w wyborach z przez protest internautów. Rząd ma jedno wyjście: musi podjąć rzetelną i rzeczową debatę na temat wolności słowa i prawa do prywatności w kontekście rozwoju Internetu oraz nowych technologii. To są bowiem naczynia połączone.

Tutaj jednak dostrzegam jeden problem. Jeżeli rząd chce faktycznie być skuteczny, musi przezwyciężyć politykę resortową i podjąć działania na szczeblu kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Przecież obecnie różnymi projektami ustaw czy rozwiązań, które mają wpływ na Internet i ograniczenie naszego prawa do prywatności zajmuje się cały wachlarz ministerstw. Warto wspomnieć choćby o MSWiA (działalność wszelkich służb, dowody osobiste, paszporty itd.), ministerstwie kultury (prawo prasowe i rejestracja stron internetowych), Ministerstwie Sprawiedliwości (cyberprzestępczość), MEN (edukacja o Internecie), Ministerstwie Infrastruktury (infrastruktura telefokomunikacyjna i internetowa) czy Urzędzie Komunikacji Elektronicznej (regulacja działalności telekomunikacyjnej). Dopóki jak Premier nie skoordynuje tych wszystkich działań, dopóty nieprzemyślane działania któregoś z ministerstw będą ograniczać naszą wolność i prywatność.

Rezygnacja z pomysłu rejestru stron nie rozwiąże wszystkich problemów, takich jak przechowywanie danych telekomunikacyjnych, gromadzenie danych biometrycznych czy stosowanie kamer przemysłowych. Moim zdaniem dobrym pomysłem byłoby powołanie pełnomocnika rządu ds. zagrożeń nowych technologii dla praw i wolności jednostki, który kontrolowałby prace poszczególnych ministerstw pod tym kątem, a także z mocnym umocowaniem premiera prowadziłby poważny i rzetelny dialog z wszystkimi uczestnikami społeczeństwa informacyjnego na temat nowych
rozwiązań.


Dr Adam Bodnar - sekretarz zarządu i szef działu prawnego Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, adiunkt w Zakładzie Praw Człowieka WPiA UW.

Polub Dziennik Opinii na FB   

przeciw fanatyzmowi

\"Niestety dyskusja nad problemem jak zwykle zamienia się w przepychankę polityczną. Tak właśnie odczytuję nagłe zajęcie się problemem przez prezydenta.\" Przykro, gdy zajmowanie się przez prezydenta - czy go lubimy czy nie - problemami dotyczącymi praw obywatelskich zostaje lekceważone jako \"przepychanka\". Wypowiedź tę odczytuję jako wyraz fanatyzmu autora, dla którego wrogość wobec Kaczyńskich jest ważniejsza niż skuteczna obrona praw człowieka. A przecież jasne jest, żNiestety dyskusja nad problemem jak zwykle zamienia się w przepychankę polityczną. Tak właśnie odczytuję nagłe zajęcie się problemem przez prezydenta, że gdyby prezydent się tym nie zajął, tobyśmy mieli ten nieszczęsny Rejestr gwarantowany.

przeciw fanatyzmowi

\"Niestety dyskusja nad problemem jak zwykle zamienia się w przepychankę polityczną. Tak właśnie odczytuję nagłe zajęcie się problemem przez prezydenta.\" Przykro, gdy zajmowanie się przez prezydenta - czy go lubimy czy nie - problemami dotyczącymi praw obywatelskich zostaje lekceważone jako \"przepychanka\". Wypowiedź tę odczytuję jako wyraz fanatyzmu autora, dla którego wrogość wobec Kaczyńskich jest ważniejsza niż skuteczna obrona praw człowieka. A przecież jasne jest, że gdyby prezydent się tym nie zajął, tobyśmy mieli ten nieszczęsny Rejestr gwarantowany.

Multimedia

Świetlica KP „Na Granicy”

Przenosimy "Granicę" - WESPRZYJ NAS!

Świetlica Krytyki Politycznej „Na Granicy” wraz z przyjaciółmi zajmującymi się kulturą, edukacją i rzemiosłem rozpocznie już niedługo działalność w nowym miejscu. Aby to zrobić potrzebujemy Waszej pomocy finansowej!

TVKP

Dziewczyna filmowiec musi się starać dwa razy bardziej

– W Polsce przemysł filmowy funkcjonuje na męskich zasadach. Faceci są traktowani jako coś oczywistego. Kobieta-filmowiec musi być dwa razy lepsza, żeby wejść na ten sam poziom co mężczyzna – mówiła dr Karolina Kosińska w programie Roberta Kowalskiego "Sterniczki w Krytyce Politycznej".

TVKP

Eksmitowano 40 tysięcy, ale na reprywatyzacji ucierpią wszyscy warszawiacy

Zdaniem współzałożycielki stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, odpowiedzialność za proces warszawskiej reprywatyzacji ponosi Platforma Obywatelska.

TVKP

Janicka: PiS chce autocenzury i penalizacji badań nad Zagładą

– [Nowe prawo] może powodować całkowitą autocenzurę. A w drugiej kolejności – penalizację badań naukowych – mówi dr Elżbieta Janicka w programie Roberta Kowalskiego "Sterniczki w Krytyce Politycznej".