Nowość w sklepie kp
Komentarze
CYTAT DNIA
Żeby było weselej, napiszę, jak Cię pamiętam. Pochylnia z Sali Śniadeckich, ty lecisz na czele grupy robotników i studentów goniąc bojówkę endecką, która chciała rozbić wieczór poezji różnych narodów. Masz taką minę wilkołaka, jaką umiałeś robić, zęby na wierzchu, oczy wytrzeszczone, w ręku trzymasz szczątki krzesła. I wyjesz.
list M. do Czesława Miłosza, Rok myśliwego
|
|
Ostolski: Pod czarną banderą |
|
|
Adam Ostolski
|
|
08.01.2010 |
Czym jest ruch piracki? Co oznacza dla
nas jego pojawienie się i pierwsze sukcesy? Czy tematy, które
podnosi, dotyczą wszystkich ludzi, czy reprezentują tylko
partykularne interesy związane z pewnym niszowym stylem życia? Czy
są znakiem jakiejś głębszej zmiany społecznej? Czy niosą ze
sobą obietnicę sprawiedliwszego społeczeństwa? Czy przeciwnie – sytuując się „poza lewicą i prawicą” i skupiając uwagę na
niszowych tematach, odwracają ją zarazem od głównego frontu walki
o kształt świata?
Ruch
piracki łączy ze sobą trzy postulaty: głęboką reformę prawa
autorskiego, zniesienie patentów i ochronę prawa obywateli do
prywatności.
Trzy hasła, wokół których piraci
budują swój program, tylko pozornie dotyczą wąskich i
wyizolowanych problemów. W gruncie rzeczy są to propozycje reform o
głębokim transformacyjnym potencjale. Pomysł, by prawa autorskie
faktycznie służyły autorom, brzmi może skromnie, ale tak naprawdę
jest rewolucyjny. Dziś bowiem najczęściej są one narzędziem
wyzysku pracy twórców przez wielkie wytwórnie płytowe i filmowe
oraz zawłaszczania wspólnego dobra kulturowego przez wąską grupę
inwestorów czerpiących rentę z obiegu idei. „Własność
intelektualna” raczej nie służy tym, którzy tworzą nowe
wartości. Co gorsza, na jej straży stoi coraz potężniejszy aparat
państwa. Dziś walka z „piractwem”, podobnie jak widmo
terroryzmu, daje rządom pretekst do gromadzenia danych o
użytkownikach i użytkowniczkach internetu, śledzenia ich
aktywności w sieci, inwigilowania korespondencji elektronicznej itp.
itd. Ten aparat nie ma na celu ochrony dobra wspólnego. Służy
raczej prywatnym interesom, które na tym dobru pasożytują.
Podobnie z kwestią patentów. Piraci
chcą je w ogóle zlikwidować, na pierwszy ogień rzucając patenty
farmaceutyczne. Podobnie jak prawa autorskie, również patenty tylko
pozornie są tematem niszowym. Patenty na oprogramowanie oznaczają
finansową kontrolę garstki rentierów nad obiegiem idei. Patenty na
organizmy żywe i lokalne technologie rolnicze – zgłaszane często
przez firmy z globalnej Północy – oznaczają wywłaszczanie
mieszkańców Południa z praw do wiedzy, którą przez wieki
tworzyli. Patenty na leki są z kolei fundamentem systemu, który
jest wyjątkowo nieefektywny i społecznie niesprawiedliwy. Istnieją
dziś co najmniej cztery alternatywne projekty finansowania badan
farmaceutycznych. Każdy z nich byłby tańszy, promowałby bardziej
innowacyjne (a nie duplikacyjne) badania i zachęcałby do
produkowania raczej leków potrzebnych biednym niż marketingowych
produktów farmaceutycznych dla bogatych.
Ale znaczenia ruchu pirackiego nie
sposób w pełni zrozumieć tylko w oparciu o jego program. Trzeba
jeszcze przyjrzeć się jego historii. Szwedzka Piratpartiet powstała
w styczniu 2006, a wkrótce zaczęły powstawać podobne partie w
innych krajach. Nie był to początek ruchu, lecz moment jego
upolitycznienia, decyzji, że swoją wizję świata będzie
realizował m.in. próbując przekonać do niej wyborców i
zabiegając o wprowadzenie do parlamentów własnych przedstawicieli.
Partie pirackie nawiązują do już istniejących ruchów
społecznych, pojawiających się wraz z powstaniem i
upowszechnieniem internetu: hackerów, ruchu otwartego
oprogramowania, Creative Commons, czy ruchu przeciw patentom na
oprogramowanie, który w latach 2004-2005 skutecznie zablokował
przyjęcie przez Unię Europejską dyrektywy patentowej itp. itd. To
na podstawie tych walk i działań, jako ich kontynuacja, pojawiły
się partie pirackie.
Pierwsze sukcesy? Na razie przede
wszystkim w Szwecji. W kwietniu 2009 Piratpertiet stała się jedną
z największych pod względem liczby członków partii w kraju. W
czerwcu wprowadziła do Parlamentu Europejskiego własnego posła, a
po wejściu w życie Traktatu lizbońskiego – dwoje posłów.
Jednak znaczenie polityczne ruchu pirackiego jest większe niż
doraźne sukcesy. Partie pirackie (czy szerzej: ruchy społeczne
ogniskujące się wokół problemów „własności intelektualnej”
i polityki internetu) samym swym istnieniem powodują realną zmianę.
I to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze są dziś najbardziej
dynamicznie rozwijającym się ruchem społecznym w krajach
rozwiniętych. Na tle ogólnego kryzysu ruchów społecznych, który
dotknął zarówno związki zawodowe, jak i wrzucone w gorset
NGO-izacji nowe ruchy społeczne, ruch piracki imponuje zdolnością
mobilizowania młodych ludzi i wyciągania ich z prywatności. Ruchy
pracownicze, ekologiczne czy feministyczne rozwijają się dziś na
globalnym Południu – to tam powstają najciekawsze intelektualnie
i politycznie idee zmiany świata. Piraci są zaś być może
najważniejszym ruchem społecznym globalnej Północy.
Po
drugie powstanie ruchu pirackiego oznacza pożegnanie z sielankową
wizją społeczeństwa informacyjnego. Jeszcze w latach 90. wiele
osób wierzyło, że nowa technologia, zwłaszcza rozwój internetu,
sama z siebie poszerzy zakres ludzkiej wolności i równości. Dziś
wiemy już, że społeczeństwo informacyjne nie jest jakąś
spełnioną utopią, lecz tylko – i aż – kolejnym poziomem
walki, nowym polem zmagań o kształt wspólnego świata. Rozwój
technologii nie spowodował po prostu poszerzenia wolności i
równości. Przyniósł nowe formy władzy, nowe formy prawa
własności i akumulacji kapitału, ale także nowe ruchy protestu i nową konfigurację
społecznych walk o wolność.
Krytyka Polityczna od początku bierze
udział w tej walce, od dawna również interesujemy się tematyką
piracką. Uczestniczyliśmy w europejskiej
kampanii na rzecz odrzucenia dyrektywy patentowej, na naszej
witrynie pojawiają się teksty Jarosława Lipszyca dotyczące wolnej
kultury, a w ramach Uniwersytetu Krytycznego na Nowym Wspaniałym
Świecie regularnie odbywają się spotkania Seminarium
Panoptykon. Dziś uruchamiamy osobny serwis poświęcony tym
problemom, mając nadzieję, że lepsza informacja o ważnych
wydarzeniach i pogłębiona debata nad kierunkiem pirackiej polityki
przyczyni się do walki o świat, w którym wolność,
równość i braterstwo-siostrzeństwo nie będą tylko odległym
marzeniem.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 15.01.2010 )
|
|
|
|
No fajny ten artykuł, bo jest jakiś r...
Greckie pojęcie symbol oznacza akt z...
"Są gry komputerowe, które mogą&n...