Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Kto chce filtrowania ruchu w sieci? Drukuj
Katarzyna Szymielewicz   
25.03.2010
La Quadrature du Net parę dni temu opublikowała na swojej stronie pełny tekst układu ACTA, oznaczony datą 18 stycznia 2010, a więc zapewne dość aktualny. ACTA (Anti-Counterfading Trade Agreement) to międzynarodowe porozumienie dotyczące walki z naruszeniami własności intelektualnej. Rzadko się zdarza, że samo ujawnienie treści projektu umowy międzynarodowej budzi takie emocje. Równie rzadko zdarza się jednak, że umowa dotycząca kwestii kluczowych dla funkcjonowania społeczeństwa (teraz już nie sposób pisać o nim bez przydomku „informacyjne”) jest negocjowana w sposób tajny, poza kontrolą demokratyczną.

Co jest tak fundamentalnego w treści ACTA? 

Chodzi przede wszystkim o zasady współpracy państw w obszarze ścigania „piractwa” internetowego oraz ustalenie zasad odpowiedzialności podmiotów komercyjnych, które owo piractwo umożliwiają bądź tolerują. Wyobraźnię krytyków rozgrzewały podejrzenia, że ACTA zmierza do przerzucenia na dostawców usług internetowych (ang. ISP) obowiązku blokowania dostępu do narzędzi umożliwiających wymianę plików (tj. sieci P2P), a na rządy nałoży obowiązek wprowadzenia prawnej sankcji odcinania od sieci za naruszenia praw autorskich. Stąd też i sensacyjność ACTA, i powracające próby uzyskania dostępu do treści układu.

Negocjacje - cały czas objęte klauzulą tajności - trwają od 2007 r. Umawiające się strony to: Stany Zjednoczone, Japonia,  Australia, Korea Południowa, Nowa Zelandia, Meksyk, Jordania, Maroko, Singapur, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kanada, Szwajcaria i Unia Europejska. Państwa członkowskie UE, takie jak Polska, nie mają bezpośredniego wpływu na przebieg negocjacji: nasze interesy ma reprezentować Komisja Europejska. Założenie istnienia reprezentacji jest jednak fikcją, tym dotkliwszą, że jedynie bardzo ograniczona grupa osób w rządzie ma dostęp do treści negocjowanych dokumentów. Ostatnio, w nieformalnych rozmowach a propos nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, wysoki rangą urzędnik MSWiA zapewnił nas, że także dla niego treść układu pozostaje wielką niewiadomą.

Sporo światła na ten nieprzejrzysty proces udało się rzucić dzięki „aktom obywatelskiego nieposłuszeństwa”, bo zapewne w takich kategoriach należy rozpatrywać wszystkie oddolne próby wykradnięcia tekstu ACTA. Pierwszy wyciek (choć pojawiały się i tezy o „podrzuceniu” dokumentu) dokonał się za pośrednictwem serwisu wikileaks.org już w maju 2008. Od tego czasu wiadomo też, że jednym z kluczowych wątków w negocjacjach w istocie jest „odcinanie od sieci” – temat, który następnie wypłynął m.in. w Pakiecie Telekomunikacyjnym Unii Europejskiej i niedawnej wypowiedzi ministra Rapackiego na konferencji organizowanej przez Business Center Club. Nie tylko jednak hakerzy i piraci są zainteresowani przebiegiem negocjacji i treścią postanowień ACTA. Pod presją organizacji społecznych i obywatelskich ruchów organizujących się w sieci, politycy działający na poziomie parlamentów krajowych też zaczęli domagać się większej przejrzystości ze strony rządów.

Ten ferment w Polsce był słabo odczuwalny (wielka szkoda), ale na poziomie Unii Europejskiej zaowocował swoistym przełomem politycznym. 10 marca br. Parlament Europejski druzgocącą większością 663 euro deputowanych przegłosował rezolucję w sprawie przejrzystości i aktualnego stanu negocjacji ACTA, w której wezwano Komisję i Radę do zapewnienia opinii publicznej i Parlamentowi dostępu do tekstów i podsumowań negocjacji. Co więcej, parlament zapowiada złożenie skargi do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości na działania Komisji w przypadku, gdyby wbrew rekomendacji eurodeputowanych zaakceptowano postanowienia układu naruszające podstawowe wolności obywatelskie. Chodzi, oczywiście, o karanie naruszeń prawa autorskiego odcinaniem od Internetu. Jest to sankcja, która wzbudza uzasadnione kontrowersje na wielu poziomach: nieproporcjonalności,  naruszenia zasady odpowiedzialności indywidualnej (odcina się adres IP, a nie konkretnego użytkownika), czy wprost zasad uczciwego procesu (niezwykle trudno prześledzić to kto i jak z komputera korzystał, co byłoby konieczne dla wykazania winy osób, które ostatecznie poniosą karę za naruszenie praw autorskich).

Najnowszy wyciek potwierdza wcześniejsze podejrzenia: przyjęcie ACTA w obecnym kształcie prowadziłoby do narzucenia dostawcom usług internetowych obowiązku bliskiej współpracy z właścicielami praw autorskich, co sprowadza się do filtrowania ruchu w sieci w celu przeciwdziałania takim praktykom, jak wymiana plików w sieci P2P. W przypadku nieprzyjęcia odpowiedniej polityki, dostawcy usług będą sami ponosić odpowiedzialność za naruszenia praw autorskich… Skoro już wiemy, o co można kruszyć kopie, może warto poruszyć obywatelskie szeregi? Czas ucieka, a negocjacje postępują.

 — 

Katarzyna Szymielewicz – prawniczka, prezeska Fundacji Panoptykon
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 25.03.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.35117 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273