|
Kolejne bariery dla otwartego Internetu |
|
|
szcz
|
|
13.05.2010 |
|
Irlandzki rząd zakończył właśnie rozmowy w sprawie wprowadzenia mechanizmów filtracji sieci – podaje Karlin Lillington, powołując się na materiały udostępnione przez Freedom of Information (FOI). Chodzi o stosowanie przez niektórych dostawców usług internetowych (ISP) i operatorów sieci komórkowych narzędzi blokowania dostępu do dziecięcej pornografii. W coraz większym stopniu rządy i państwowe organy ścigania zaczynają naciskać na szersze zastosowanie takich mechanizmów od blokowania witryn począwszy, a skończywszy na tych, rzekomo przyczyniającychsię do rozwiązania kwestii terroryzmu i cyberprzestępczości.
Krytycy obalają argumenty o słuszności takich metod. Filtracja treści w rzeczywistości ma jedynie niewielki wpływ na obniżenie wskaźników przestępstw w Internecie. Użytkownicy i przedsiębiorstwa skarżą się na skutki uboczne blokowania domen. Zakazy tego typu mogą doprowadzić do zamykania stron osobistych i biznesowych, jak również związanych z nimi kont poczty e-mail.
Zwolennicy twierdzą zaś, że blokowanie wydatnie przyczynia się do usuwania obraźliwych i nielegalnych materiałów z obiegu w Internecie i utrudnia dostęp do dziecięcej pornografii. Według prostej zasady, że zaostrzanie przepisów prawa przyczynia się do obniżania przestępczości. Jednak prawo, za którym nie stoją rozbudowane, kosztowne instytucje wdrażające w życie jego postanowienia, pozostaje martwą literą. Krytycy nie mają wąptliwości – mechanizmy filtracji sieci są „tępym” narzędziem, a doświadczenia innych krajów pokazują, nieznacznie wpływają na zwalczanie internetowej pornografii. Mogą za to powodować kosztowne utrudnienia w świadczeniu usług dla firm i pojedynczych osób (jeśli będzie się powszechnie odcinać dostęp do stron).
Dostawcy usług internetowych na całym świecie twierdzą, że znajdują się pod rosnąca presją posiadaczy praw autorskich i organów rządowych. „Bardzo trudno jest ocenić co jest niezgodne z prawem, więc blokowanie tego typu byłoby problematyczne w realizacji” – mówi Paul Durrant z irlandzkiego Stowarzyszenia Dostawców Usług Internetowych. „Rząd naprawdę musi jasno i przejrzyście określić zasady, jeśli faktycznie chce prowadzić narzędzia ograniczające dostęp do sieci”.
Durrant dodaje, że blokowanie w każdej formie jest złamaniem zasady swobodnego obiegu informacji i „dławi wolny i otwarty Internet” – a to stanowi zagrożenie m.in. dla krajowych i międzynarodowych małych firm i przedsiębiorstw oraz może mieć wpływ na inwestycje.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 13.05.2010 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...