Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Katalog Książek KP

30 tom w serii idee

buden_okladka_150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wiśniewska: Dokument ma wkurzać Drukuj
Agnieszka Wiśniewska   
09.05.2010

Film dokumentalny powinien uwierać – jak za ciasne buty. Albo wkurzać –  jak sąsiad dający dziecku klapsa. Dobrze by było, gdyby doprowadzał  do szału – jak kupa na chodniku, albo choć odrobinę  irytował; gdyby nie dawał spokoju, wywoływał wątpliwości, zadawał trudne pytania. Był jak znienawidzona nauczycielka, która stawia na środku sali i zadaje kompromitująco proste pytanie, a ty nie wiesz, jak na nie odpowiedzieć. Oglądanie filmów dokumentalnych powinno powodować krztuszenie się popcornem. Nie ze śmiechu, a ze złości. Na co? Na wspaniały świat przez kino dokumentalne sportretowany.


Czasem dokument pokazuje co prawda miłych i sympatycznych ludzi albo fajne, ciekawe miejsca. Takie laurki kołyszą widza do snu. Też są potrzebne, ale nie powinny usypiać czujności. Niech będą przerywnikiem podczas festiwalu wkurzenia i irytacji.


Chadzam na przeglądy filmów dokumentalnych, na festiwale, czasem niedzielne pokazy na mieście (i oczywiście poniedziałkowe w NWS) i zazwyczaj wychodzę z nich poirytowana. Oglądam na ekranie nienajlepszy ze światów, w którym panuje wyzysk, bywa biednie, ludzie są wykluczani ze społeczeństwa ze względu na orientację, płeć, wysokość dochodów, pochodzenia, kolor skóry, przeszłość, marzenia, poglądy. Patrzę na to wszystko i wyobrażam sobie twórcę filmowego, który chwycił za kamerę, żeby mi ten świat pokazać i żeby zmusić mnie do ruszenia z miejsca, do pochylenia się nad klawiaturą i pisania, do działania, krzyczenia, wytykania palcem błędów tego systemu.

A potem patrzę na dziewczynę, która siedziała obok mnie na seansie. Uśmiechnięta, trzyma w ręku katalog festiwalowy. Pewno tak jak ja od kilku dni biega z seansu na seans. Zaczynamy rozmawiać o tym, co widziałyśmy. I odkrywam, że ona nie jest wkurzona. A jeśli jest to na obsługę, która źle posprzątała salę i dziewczyna wdepnęła pantoflem w popcorn. Dowiaduję się, że kino dokumentalne, to po prostu kino, że podział na gatunki jest passe, że kino dzieli się na dobre i złe. Rozglądam się dookoła i widzę tłum widzów, którzy kupili bilet na film o zanieczyszczeniu środowiska, nieuczciwym podziale kapitału, wyzysku taniej siły roboczej w krajach dalekiego wschodu. Obejrzeli film i idą na kawę do modnej sieciowej kawiarni, idą po ciuch szyty przez bohaterki filmu, który obejrzeli. Czy ich kino dokumentalne wkurza? Czy zadaje im trudne pytania? Czy sprawia, że między jednym festiwalem a drugim uwiera ich coś więcej niż ciasny but? Jeśli kino dzieli się na dobre i złe, to po co o nim pisać, rozmawiać? Nie rozmawiają więc. Nie odpowiadają na pytania. Sąsiadowi rozdającemu klapsy nic nie mówią, kupę w którą wejdą wytrą o krawężnik i dalej maszerują na kolejny seans. Nic się nie zmienia. Popcorn, cola i film dokumentalny. O czym tym razem? O gwałtach wojennych, podobno niezły. 
 — 
Wkrótce ankieta wśród dokumentalistów i krytyków filmowych: Czym jest film dokumentalny? A czym chciałbym, żeby był? Odpowiadają m.in.: Jacek Bławut, Marcin Koszałka, Artur Żmijewski.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 10.05.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 15.94422 Seconds