Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Sen o atomowej potędze Drukuj
Jakub Bożek   
08.02.2010

Podobno Bełchatowianie marzą o elektrowni atomowej. Bełchatów zgłosił swoją ofertę do Ministerstwa Gospodarki, dołączając do 27 innych miejscowości ubiegających się o budowę elektrowni. Zalety inwestycji wspólnie wychwalają Jacek Kaczorowski (prezes PGE Kopalni i Elektrowni Bełchatów), Marek Chrzanowski (prezydent miasta) i jego mieszkańcy. Atomówka ma być bezpieczna dla środowiska i dla zdrowia Bełchatowian, a przede wszystkim ma zapewnić miejsca pracy. Bo gdy skończy się węgiel brunatny, w Bełchatowie może zabraknąć nawet kilkunastu tysięcy stanowisk. Dla nieco ponad 60-tysięcznego miasta to jak wyrok śmierci. Jednak, szukanie ratunku w elektrowni atomowej nie wydaje się najlepszym rozwiązaniem. I to z kilku powodów.

Po pierwsze trudno jest uwierzyć w deklarowany przez rząd termin oddania elektrowni. Miałoby się to stać już w 2020. O tym, jak bardzo mało jest to prawdopodobne, mówi wiceprezes Tauron Polskiej Energii, Stanisław Tokarski w wywiadzie dla czasopisma „Teberia”. Wystarczy zwrócić uwagę na przykład Finlandii, gdzie w Olkiluoto powstaje czwarty już reaktor jądrowy. I choć istnieją tam niezbędne regulacje prawne, a inwestor posiada pozwolenie środowiskowe na budowę elektrowni, to prace nie zakończą się przed 2020. Tymczasem w Polsce budowa wymagałaby nie tylko czasochłonnego procesu wydawania pozwolenia środowiskowego, ale i zmian w prawie. To wszystko każe zrewidować optymistyczne stanowisko strony rządowej. Realistyczny termin oddania pierwszej elektrowni atomowej to raczej 2025-2030.

A i ten może ulec przesunięciu. Wszystko to z powodu pieniędzy, bo tych atomówki potrzebują tak samo jak paliwa. Profesor Politechniki Łódzkiej Władysław Mielczarski obliczył, że na każdy megawat zainstalowanej mocy potrzeba aż 4,5 miliona euro. Agencja ratingowa Moodys ten sam koszt szacuje na 5,4 miliona euro/MW. Ponieważ Polska Grupa Energetyczna (PGE) ma zamiar wybudować dwie elektrownie atomowe o łącznej mocy około 6000 MW, będzie trzeba wysupłać jakieś 27 miliardów euro. To wszystko sprawia, że energia jądrowa jest droższa nawet niż energia odnawialna. Koszt  produkcji energii z węgla kamiennego to jakieś 220 złotych za megawatogodzinę (MWh), ze źródeł odnawialnych 400 zł/MWh, a z elektrowni atomowej blisko 500 zł/MWh.

Do kosztów i czasu budowy, dochodzą problemy ze składowaniem odpadów. Czy Bełchatowianie równie łatwo pogodzą się z koniecznością przechowywania substancji radioaktywnych na swoim terytorium? Jeżeli nie, to czy można oczekiwać, że zgodzą się na to mieszkańcy innych miast? Oczywiście utylizację odpadów można zlecić np. Rosjanom, którzy oferują full-service: od wydobycia uranu do przechowywania odpadów. Tyle że to podwyższyłoby i tak już wysokie koszty.

Warto też pamiętać, że złoża uranu - podstawowego składnika paliwa jądrowego - mogą ulec wyczerpaniu. Według Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych 440 działających na świecie reaktorów jądrowych potrzebuje rocznie około 80 milionów kilogramów uranu. Amerykański ekspert w sprawach energii Michael T. Klare uważa, że w takim tempie dostępne zasoby paliwa skończą się za 40 lat. Co prawda, według danych OECD, zasoby uranu w Polsce wystarczą, by zaspokoić lokalne potrzeby przez 60 lat. Jednak, to że takie złoża istnieją, nie oznacza jeszcze, że na pewno rozpocznie się ich wydobycie. Z początku Polska będzie z pewnością zmuszona do zakupu uranu na światowych rynkach. A ograniczona podaż i zwiększony popyt to pewny sposób na zwiększenie kosztów funkcjonowania elektrowni.

Wreszcie, elektrownie jądrowe nadal stanowią zagrożenie dla zdrowia. Niemieckie badania pokazały, że dzieci żyjące w ich pobliżu chorują na białaczkę dwukrotnie częściej niż ich rówieśnicy mieszkający z dala od atomówek.

Chęć zachowania miejsc pracy jest całkowicie zrozumiała. Jednak mieszkańcy Bełchatowa i innych miast ubiegających się o budowę elektrowni jądrowej muszą zrozumieć, że nie rozwiążą one ich problemów. Nie rozwiążą też energetycznych problemów Polski. Czas porzucić atomowe sny o potędze.

Komentarze
Dodaj nowy
metafizyk  - No ale co w takim razie…   |06.03.2010 08:46:23
…wiatraki i pustynne bateria słoneczne, która sa zupełnie niefektywne???
Najlepiej wrócić na drzewo;>
sfajros   |14.03.2011 10:42:50
Metafizyku. Jest to fałszywy sposób rozumowania. Albo elektrownia atomowa albo
powrót do epoki kamienia łupanego.

A jest to oczywista bzdura. Możliwe jest
pozyskanie energii z innych, rozsądniejszych źródeł. Wystarczy naprawdę odrobina
cierpliwości, by o tym przeczytać.

Nie, nie chodzi mi o wiatraki i baterie
słoneczne. Chociaż one niewątpliwie też mają przyszłość.
oświęcimer   |04.01.2012 01:20:25
Nie ma elektrowni atomowych. Są elektrownie jądrowe.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.02.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.84085 Seconds