Najnowszy numer KP
30 tom w serii idee
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Ostolski: Jak polityka klimatyczna zmienia społeczeństwo |
|
|
Adam Ostolski
|
|
11.01.2010 |
O dziurze w moście powiada się niekiedy, że nie jest ani prawicowa, ani lewicowa, tylko trzeba ją załatać. Od pewnego czasu mówi się tak też o zmianach klimatycznych. Przeciwdziałanie zmianom klimatu, które początkowo było wyłączną domeną Zielonych i ruchów społecznych i do którego tradycyjna lewica musiała się dopiero przekonywać, dziś wydaje się przedmiotem ponadpartyjnego konsensusu. Globalne ocieplenie łączy już nie tylko ekologów i alterglobalistki, lecz także szefów rządów i innych polityków z pierwszych stron gazet – Ala Gore‘a i Angelę Merkel, Baracka Obamę i Nicolasa Sarkozy‘ego, Daniela Cohn-Bendita i Lulę da Silvę. Lewica nie ma już monopolu na ekologię! – obwieszcza z ulgą część prawicowych komentatorów. Jednak także ekolodzy powinni mieć powody, by witać tę zmianę z zadowoleniem. Jeśli kryzys klimatyczny jest sprawą nadzwyczaj pilną (a jest), to polityka klimatyczna wymaga stworzenia możliwie szerokich sojuszy. A już na pewno jej losy nie powinny zależeć od rutynowych w parlamentarnych demokracjach zmian ekipy rządzącej. W obliczu grożącej nam wszystkim katastrofy sensowne wydaje się odsunięcie na dalszy plan innych, dzielących kwestii. Można by sądzić, że im mniej się o tę sprawę sprzeczamy, tym lepiej. Czyż to nie gorszące spory między przywódcami różnych państw, którzy kierują się krótkowzrocznie „narodowym” interesem, utrudniają zawarcie sensownego porozumienia? Tak, postpolityka rzeczywiście podmywa nasze demokracje, powoduje erozję sfery publicznej i spadek obywatelskiego zaangażowania. Ale może chociaż dla klimatu jest dobra?
Nic bardziej błędnego. Nawet dziura w moście zawsze się w końcu okazuje uwikłana w politykę, lewicową bądź prawicową – w zależności od tego, komu most służy, kto go utrzymuje i kto sfinansuje naprawę. Tym bardziej zmiany klimatyczne. Klimat jest dziś nie mniej, lecz bardziej polityczny niż dwadzieścia lat temu. Dawniej stawką w walce ruchów ekologicznych było przekonanie świata polityki i opinii publicznej, że problem w ogóle istnieje. Dziś pojęcie „polityki klimatycznej” odsyła do całego splotu problemów, wśród których kwestia, czy warto się tym zajmować, ma już znaczenie marginalne. Pojawiło się za to wiele nowych pytań: które rozwiązania – technologiczne i instytucjonalne – pozwalają najszybciej i najefektywniej przeciwdziałać globalnemu ociepleniu? Jak sprawiedliwie (lub chociaż skutecznie) podzielić koszty walki z kryzysem klimatycznym? Czy właściwą odpowiedzią na zmiany klimatyczne jest „zielona modernizacja”, czyli tworzenie zielonych rynków i technologii? A może potrzeba także „zielonej transformacji” – zmiany wzorów produkcji i konsumpcji w zamożnych społeczeństwach? I wreszcie: jaki model społeczeństwa ma się ukształtować w trakcie przestawiania naszych gospodarek na nowe źródła energii? Pytania te nie zawsze stawia się wprost, ale każda propozycja w dziedzinie polityki klimatycznej zakłada już jakieś mniej lub bardziej sprecyzowane odpowiedzi.
Mimo że nauka odgrywa olbrzymią rolę w polityce klimatycznej, walka z kryzysem klimatycznym nie polega po prostu na wdrażaniu jej odkryć i zaleceń. Ponad dwie dekady intensywnych badań pozwoliły wypracować porozumienie w sprawie samego faktu zmian klimatycznych i tego, że są one spowodowane działalnością człowieka. Pozwoliły też zrozumieć, że globalne ocieplenie powoduje nie tylko takie zjawiska, jak topnienie lodowców, lecz przejawia się również na przykład w postaci powodzi czy huraganów, a także zwiększonej migracji ludzi. Inne kwestie wciąż są przedmiotem badań i debaty. Jakie będą skutki dalszego ogrzewania się atmosfery? Jaki wzrost temperatury jest jeszcze w miarę bezpieczny? Które technologie, istniejące i projektowane, dają największe szanse na zatrzymanie niebezpiecznych zmian? Badania klimatologów pomagają nam lepiej zrozumieć niepewność, w której żyjemy, ale nie są w stanie nas od niej uwolnić. Nie dają też żadnych oczywistych recept. Te musimy dopiero wypracować, mozolnie, w globalnej debacie publicznej.
Wraz z poszerzaniem się debaty o kryzysie klimatycznym nasz słownik rozbudowuje się o nowe wyrażenia. Negawaty i podatek węglowy, handel emisjami i dług ekologiczny, domy
pasywne i gospodarka niskowęglowa – to tylko kilka nowych pojęć, bez których nie sposób dziś poważnie dyskutować o nadchodzącej zmianie społecznej i stojących przed nami wyzwaniach. Wyzwania te dotyczą co najmniej czterech spornych kwestii: optymalnych źródeł energii, kosztów przejścia do gospodarki niskowęglowej, skuteczności rynku w walce z kryzysem klimatycznym, wreszcie – głębokości koniecznej dla rozwiązania kryzysu zmiany społecznej. Politykę klimatyczną można zrozumieć najlepiej, wnikając właśnie w te spory, przyglądając się, jakie racje, interesy i marzenia w nich się konfrontują.
Po pierwsze, mamy spór o źródła energii. Ekolodzy postulują „miękką ścieżkę”, to znaczy zastępowanie paliw kopalnych przez połączenie negawatów i energii ze źródeł odnawialnych (słońca, wiatru, pływów morskich, geotermii, biomasy itp.). Negawaty to energia zaoszczędzona, która z gospodarczego punktu widzenia ma taką samą wartość jak energia wyprodukowana. Uzyskuje się ją dzięki zwiększeniu efektywności energetycznej – energooszczędnym technologiom, termoizolacji budynków, praktykom wspólnego używania samochodów itp. Udział negawatów w bilansie energetycznym rośnie od lat 70. szybciej niż wszystkich pozostałych źródeł energii, poza ropą naftową. Różne lobby przemysłowe i niektóre rządy preferują natomiast „twarde technologie”, takie jak energia atomowa czy sekwestracja węgla. Wybór między tymi ścieżkami nie jest czysto akademicki – każda wymaga porządnych inwestycji w badania nad nowymi technologiami, a następnie w ich wdrażanie. Mamy więc do czynienia z realnym dylematem, w co zainwestować pieniądze na walkę z kryzysem klimatycznym.
Decyzja, na jakich źródłach energii oprzeć w przyszłości gospodarkę, wiąże się jednak nie tylko z wartościami o ekonomicznym charakterze. Jest to wybór najgłębiej polityczny, dotyczący kształtu władzy i relacji społecznych. Energia atomowa wymaga silnej władzy centralnej i rozbudowanej kontroli państwa, zobowiązanego do szacowania ryzyka i zagwarantowania bezpieczeństwa. Oznacza to, że obywatele muszą zaufać państwu i przemysłowi, tymczasem, jak pisze Ulrich Beck, „podmioty, które mają zapewnić bezpieczeństwo i racjonalność (państwo, nauka, przemysł), odgrywają wysoce ambiwalentną rolę. Nie są już powiernikami, lecz podejrzanymi; nie zarządzają już ryzykiem, lecz stanowią również jego źródło”. Do pewnego stopnia dotyczy to również trudnego do oceny ryzyka związanego z sekwestracją węgla. Po przeciwnej stronie mamy tych, którzy marzą o „decentralizacji energetycznej”: o miastach zbudowanych z domów, które byłyby samowystarczalne energetycznie, a dzięki połączeniu w lokalne sieci pełniły, w zależności od potrzeby, zarówno rolę producentów, jak i konsumentów energii.
Oczywiście, rodzaj energii nie determinuje ściśle formy społeczeństwa (odnawialne źródła energii to zarówno gigantyczna tama, jak i przydomowy wiatrak czy panel słoneczny na dachu), wyznacza jednak jej warunki brzegowe. W tym kontekście aktualności nabiera stara formuła Marksa: „Żarna dają nam społeczeństwo, któremu przewodzi pan feudalny, młyn parowy – społeczeństwo, w którym wysuwa się na czoło przemysłowy kapitalista”. Tyle że tym razem nie ma mowy o jakimś technologicznym determinizmie. To my sami – uznając za priorytetową tę lub inną technolgię – wybieramy także kształt naszego społeczeństwa.
Drugie wyzwanie dotyczy podziału kosztów walki ze zmianami klimatycznymi…
Fragment wstępu do książki Ekologia. Przewodnik Krytyki Politycznej.
Książka już dostępna w sklepie internetowym KP i w księgarni w Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat.
Czytaj: spis rzeczy
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 14.01.2010 )
|
|
Prosto z Kopenhagi
-
Kopenhaga, dzień 12.
-
Kopenhaga, dzień 11.
-
Kopenhaga, dzień 10.
-
Kopenhaga, dzień 9.
-
Kopenhaga, dzień 8., cd
-
Kopenhaga, dzień 8
-
Kopenhaga, dzień 6
-
Kopenhaga, dzień 5., cd.
-
Kopenhaga - dzień 5.
-
Kopenhaga, dzień 4.
-
Kopenhaga, dzień 3
-
Kopenhaga, dzień 2.
-
Kopenhaga, dzień 1.
|
|
Gdy Chrystus umierał na krzyżu raze...
Zupełnie jakbym słyszał pana Gadomski...