Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Kopenhaga, dzień 2. |
|
|
Jakub Bożek
|
|
08.12.2009 |
Drugi dzień konferencji klimatycznej, pierwszy wielki skandal. „Guardian” dotarł do wstępnego projektu nowego porozumienia klimatycznego, ochrzczonego mianem „tekstu duńskiego”. Tekst powstawał w absolutnej tajemnicy, autorstwo jest niejasne, na dodatek został przedstawiony nielicznym dyplomatom klimatycznym z krajów rozwiniętych. Nic w tym dziwnego, ponieważ jego treść jest absolutnie skandaliczna i słusznie rozwścieczyła przedstawicieli krajów rozwijających się.
„Tekst duński” zakłada znaczące osłabienie roli ONZ-u w polityce klimatycznej, a przyjęcie go oznaczałoby całkowitą rezygnację z moralnych zasad, na których zbudowane jest Porozumienie z Kioto. Przypomnijmy, że oparte jest ono na „wspólnych, ale zróżnicowanych” zobowiązaniach. Oznacza to, że bogatsi sygnatariusze porozumienia są prawnie zobowiązani do ograniczenia emitowanych gazów cieplarnianych, a ci biedniejsi nie. Tymczasem ujawniony tekst zakłada obowiązujące prawnie cele redukcyjne dla wszystkich, bez wyjątku.
Najgorsze jest to, że podstawowym kryterium przy nowo ustalanych limitach jest liczba ludności. Ponieważ kraje rozwijające się cieszą się o wiele większym przyrostem naturalnym niż kraje bogate, to one będą zobowiązane do największych cięć. „Tekst duński” zakłada, że w 2050 mieszkańcy peryferii będą mogli emitować około 1,44 tony węgla na głowę, dla mieszkańców światowego centrum zaś ta liczba to 2,67.
To jeszcze nie koniec, bo autorzy draftu proponują osłabienie roli ONZ-u w dostarczaniu funduszy na adaptację. To kolejny cios dla krajów rozwijających się. Do tej pory ich rola w podziale pieniędzy przeznaczonych na dostosowanie się do zmian klimatu była bowiem bardzo znacząca. Przede wszystkim, miały przewagę jednego głosu nad krajami rozwiniętymi w Adaptation Fund Board – instytucji zarządzającej funduszami. Dodatkowo, jeżeli jakiś kraj mógł pochwalić się sukcesami na polu adaptacji, uzyskiwał bezpośredni dostęp do kasy. To ważne, bo w innych przypadkach musiał zdawać się na Bank Światowy i Global Environment Facility – wysoko zbiurokratyzowane instytucje, z długą historią nietrafionych inwestycji.
Tekst odkryty przez dziennikarzy „Guardiana” zakłada przekazanie władzy nad funduszami właśnie Bankowi Światowemu. Prawdopodobnie wyjęcie ich spod kurateli ONZ-u, ma służyć przyciągnięciu Stanów Zjednoczonych. USA nie wyłoży pieniędzy na nic, co ma coś wspólnego z Protokołem z Kioto. A skoro największy truciciel nie dokłada się do wspólnej kasy, to i inne kraje nie poczuwają się do łożenia na bardziej potrzebujących. Problem w tym, że przekazanie funduszy klimatycznych w ręce Banku Światowego nie poprawi sytuacji krajów rozwijających się. Z pewnością nie będą się one cieszyć taką władzą i autonomią jak dotychczas.
Tekst jest naprawdę skandaliczny, jeżeli ktoś ma wystarczająco dużo czasu i nerwów może się zapoznać z całością.
A skoro już piszemy o tym, jak może wyglądać złe porozumienie, to warto przeczytać najnowsze opracowanie Heinrich Böll Stiftung „Substance or Greenwash Show” (PDF). Aby Kopenhaga nie zakończyła się kolejną „zieloną ściemą”, ważne jest by:
- - określić ambitne cele redukcji w krótkim terminie (Unii Europejskiej bez większych kłopotów powinno się udać ograniczyć emisje o 40%)
- - nie dopuścić do tworzenia się luk prawnych dzięki którym będzie można obejść zobowiązania (jedną z takich luk w Protokole z Kioto było ustalenie zbyt wysokich limitów dla krajów byłego ZSRR)
- - zapewnić, by zobowiązania były wiążące prawnie, a nie politycznie. Jak wiemy polityczne zobowiązania, są warte tyle co zeszłoroczny śnieg
- - utrzymać architekturę traktatu międzynarodowego, dzięki przedłużeniu działania Protokołu z Kioto (akurat z tym ostatnim punktem, nie można zgodzić się do końca. Celnie pisze o tym znany analityk polityki klimatycznej David Victor. Obiecuję, że i ta kwestia pojawi się na łamach serwisu klimatycznego)
Warto zapoznać się z dokumentem z Bölla. A na rozluźnienie, polecam obejrzenie wideo Johna Vidala z „Guardiana”. John jest doskonałym dziennikarzem, a jak widać po tym nagraniu nie brak mu też talentów komicznych. Szkoda, że rzeczy, o których opowiada, nie są już tak zabawne.
PS Właśnie pojawiło się sprostowanie Ivo de Boera w sprawie „tekstu duńskiego” . Oto i ono:
„This was an informal paper ahead of the conference given to a number of
people for the purposes of consultations. The only formal texts in the UN
process are the ones tabled by the Chairs of this Copenhagen conference at
the behest of the Parties.”
Pożyjemy, zobaczymy.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 09.12.2009 )
|
|
Prosto z Kopenhagi
-
Kopenhaga, dzień 12.
-
Kopenhaga, dzień 11.
-
Kopenhaga, dzień 10.
-
Kopenhaga, dzień 9.
-
Kopenhaga, dzień 8., cd
-
Kopenhaga, dzień 8
-
Kopenhaga, dzień 6
-
Kopenhaga, dzień 5., cd.
-
Kopenhaga - dzień 5.
-
Kopenhaga, dzień 4.
-
Kopenhaga, dzień 3
-
Kopenhaga, dzień 2.
-
Kopenhaga, dzień 1.
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...