NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Przekrój: Dyskusja o Homobiografiach Drukuj
Błażej Warkocki, Bartosz Żurawiecki   
15.07.2008

hmobiografie_foto.jpg Jawna Tajemnica

  

Krzysztof Tomasik zebrał w swojej książce kilkanaście szkiców na temat postaci z polskiego kanonu parających się piórem: w większości bardzo znanych. Interesował go – nie ukrywajmy – głównie (pewny, bądź tylko możliwy) homoseksualizm.
Istnieje różnica między tym, co prywatne, a tym, co intymne. Tomasik w swojej książce – jak każdy autor biografii, co wynika z samej definicji gatunku – zajmuje się życiem prywatnym swoich bohaterów. Co więcej – wykazuje dużo szacunku i zrozumienia wobec ich wyborów życiowych. A jednak czytelnik znający „Homobiografie” wyłącznie z recenzji prasowych mógłby podjąć (mylne) wrażenie, że autor zajmuje się kwestiami intymno-łóżkowymi. Tych kilka „momentów” – a są to ze dwa cytaty w których jeden znany pisarz obsmarowuje drugiego znanego pisarza – znalazło poczesne miejsce w tekstach Dariusza Nowackiego („GW”, 27 maja) i Jerzego Sosnowskiego („Przekrój”, 12 czerwca). Z perspektywy psychoanalitycznej podejrzliwości są to zachowania symptomatyczne: autorzy wybierają świadomie skandalizujący szczegół (który zapiekle krytykują), nie zauważając wymowy całości. Pamiętajmy zatem, że podniesiona przez Jerzego Sosnowskiego kwestia  wyższości rozmów o „Ziemi Ulro” nad rozmowami o seksie analnym – jest być może ciekawa, ale nie ma zupełnie nic wspólnego z książką Krzysztofa Tomasika.
„Homobiografie” obrazują pewien paradoks. Autor nie korzystał z jakichś tajnych źródeł, wykorzystał to co już dostępne (głównie opublikowane dzienniki i listy). W jakimś sensie mówi to, co wszyscy i tak wiedzą. A jednak „to” było kamuflowane. Dałoby się pewnie sporządzić słownikową broszurkę strategii eufemizujących: jak powiedzieć, żeby nie powiedzieć, albo nie powiedzieć do końca. W tym sensie książka Tomasika nazywa „jawną tajemnicę” tożsamości homoseksualnej i pokazuje, że funkcjonuje ona w samym centrum polskiej kultury. Jest jej istotną częścią.
Odpowiedzmy teraz na powracające pytanie dotyczące znaczenia wiedzy o orientacji seksualnej autora przy interpretacji ich tekstów. Bardzo często ta wiedza nie ma żadnego znaczenia. Ale czasami może mieć – szczególnie wtedy, gdy autor próbuje się do homoseksualizmu jakoś odnieść, zwłaszcza w czasach gdy jest on „niewypowiadalną tajemnicą” (czyli niemal przez cały wiek XX). Ale książka Krzysztofa Tomasika pozwala uświadomić sobie coś znacznie bardziej radykalnego. Mianowicie specyfikę zasad homoseksualnego ukrycia w polskiej kulturze, a jednocześnie jej silną heteronormatywność (która sprawia, że relacje heteroseksualne są normalne i „przezroczyste”, a homoseksualne ukryte i stabuizowane). Dopiero z tej perspektywy zaczyna się robić naprawdę ciekawie. Można bowiem zadawać pytania o sposoby odnoszenia się do heteronormy w działach literackich czy filmowych, bez względu na orientację seksualną ich autorów. Spróbujmy na przykład pomyśleć z tej perspektywy o „Seksmisji”…
Jednym słowem – książka Krzysztofa Tomasika zadaje ważne pytania dotyczące kształtu polskiej kultury. I od nas zależy jak sobie na nie odpowiemy.

  


Błażej Warkocki – krytyk literacki, autor książki „Homo niewiadomo”, „Polska proza wobec odmienności”.

  

 — 

  

Inkwizycja Polonistyczna

  

Zacznę od wspomnienia. W połowie lat 80. obejrzałem w polskiej telewizji fabularyzowany hiszpański dokument poświęcony Federico Garcii Lorce. Został  on zrobiony w konwencji edukacyjnej – młodzi uczniowie opowiadali sobie o życiu i twórczości poety. W pewnym momencie jeden z nich powiedział, że Lorca był homoseksualistą, co ilustrowała na ekranie scena przedstawiającą trzech panów w miłosnych uściskach.
Zapamiętałem ten fragment nie dlatego, że zdradził mi wstrząsającą tajemnicę z życia Lorki. Przeciwnie – nie było w tym nic wstrząsającego ani wstydliwego. Jedynie rzeczowa konstatacja ważnego faktu z życia artysty. Niestety, w Polsce rzeczowa rozmowa o życiu osobistym polskich twórców wciąż nie jest możliwa. I reakcje na „Homobiografie” to potwierdzają. Książkę zaatakowała formacja, którą ochrzciłbym mianem Inkwizycji Polonistycznej. Ponieważ nie ma ona narzędzi, by „Homobiografie” razem z Autorem spalić na stosie, zastosowała protekcjonalny sposób przeciwstawienia „duperelom”, o których pisze Tomasik, doniosłości Poetyki. Jednym słowem: cenimy Iwaszkiewicza, nie dlatego, że był homoseksualistą. A właściwie – pomimo tego, że był homoseksualistą.
Tymczasem za nawoływaniem do „dyskrecji”  w mówieniu o życiu prywatnym kryje się zarówno słabo maskowana homofobia, jak i typowo polski lęk, który paraliżuje różne autorytety, gdy trzeba wejść w sferę uczuć, erotyki, seksu… W efekcie, osławiona „dyskrecja” obejmuje jedynie „nieprawomyślne” fragmenty życia prywatnego podręcznikowych postaci. O fragmentach „prawomyślnych” (np. że Mickiewicz miał żonę Celinę, a w młodości kochał się w Wereszczakównie) uczą się nawet dzieci w szkole podstawowej i nikt w tym wypadku nie protestuje przeciwko mieszaniu porządków życia i literatury.
„Prawomyślność” to zresztą nie jedyne kryterium stosowania „dyskrecji”. Drugim jest… narodowość. Nasi inkwizytorzy jakoś nie palą się do potępiania licznych biografii np. Virginii Woolf, panikę budzą w nich wyłącznie niewygodne fakty z życia artystów rodzimych. Double standards?
A najzabawniejsze jest to, że „Homobiografie” Tomasika nie są wcale książką literaturoznawczą. To książka o polskim społeczeństwie, którego artyści są najbardziej spektakularnymi przedstawicielami. Tak, oni nie żyją i nie tworzą w abstrakcjach poetyki stosowanej, ale w jakimś „tu i teraz”, razem z resztą obywateli. Zestawiając opowieści o kolejnych bohaterach i ich  czasach, Tomasik pokazuje bolesną i ciągle, niestety, żywą obłudę polskiej kultury.
Jerzy Sosnowski postuluje w swoim tekście o „Homobiografiach”, by czytać pisarzy „poza całym tym kontekstem”. Panie Jerzy, by czytać cokolwiek poza jakimkolwiek kontekstem, trzeba najpierw „ten kontekst” poznać. Śmiem twierdzić, że po książce Tomasika wiemy trochę więcej o „tym kontekście” w „tym kraju”.


Bartosz Żurawiecki - krytyk filmowy, pisarz. Pracuje w miesięczniku „Film”, jest również recenzentem „Przekroju”  

  

 — 

Teksty ukazały się w tygodniku „Przekrój” z 7 lipca 2008.

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 21.07.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.74991 Seconds