|
Jeszcze niedawno „transformacja” była najpopularniejszym terminem
używanym do nazywania polskiej rzeczywistości. Pojęcie transformacji
służyło podkreśleniu przejściowego charakteru polskiej kondycji i miało
mobilizować do „dokończenia reform”. Te czasy jednak mijają. Dzieje się
tak między innymi dlatego, że transformacja, która miała prowadzić do
„normalności”, wytworzyła zbyt wielu „przegranych” i większości
wyborców nie można już przekonać, że jest to wynik
przejściowych trudności.
Wykorzystała to prawica zgłaszając postulat tworzenia nowego
porządku – IV RP. Nowy system ma się wyłonić dzięki rozliczeniu
układu – sieci powiązań pomiędzy nieprawowitymi beneficjentami
przemian. Mamy zatem polityczną reakcję na niedomagania transformacji,
ale opartą o bardzo naiwną wizję przemian ostatnich 17
lat – transformacja nie powiodła się, ponieważ pewna grupa ludzi
zawłaszczyła zasoby i majątek narodowy. Budowa alternatywnego porządku
w oparciu o tę wizję ograniczy się z konieczności do rytualnych gestów
i pozorowania zmian.
Wyzwaniem staje się analiza przemian po 1989 roku wykraczająca poza
dominujące schematy postrzegania okresu transformacji. Stworzenie
realnej alternatywy wymaga rozpoznania mechanizmów, które ukształtowały
obecny porządek, po to aby skutecznie go zakwestionować. Ważnym krokiem w tym kierunku jest książka Elizabeth Dunn - napisana po rocznych badaniach przeprowadzonych przez
autorkę w Polskiej firmie Alima-Gerber, gdzie badaczka pracowała
zarówno „przy taśmie”, jak i na stanowiskach „umysłowych”.
Dunn przedstawia proces kształtowania nowego porządku daleki od
schematycznych ujęć transformacji. Procesu kształtowania nowego
porządku nie można opisywać w kategoriach spontanicznej aktywności
ludzi wyzwolonych z jarzma realnego socjalizmu. Dunn świetnie pokazuje,
jak w nowym porządku aktywność ludzi była poddana regułom precyzyjnych
technik marketingu niszowego. Polega on na wytwarzaniu małych grup o
określonej charakterystyce i przekonywaniu ich członków, że określony
produkt idealnie zaspokaja ich potrzeby. Produktem niszowym
Alima-Gerber był sok Frugo skierowany do nastolatków.
Marketing niszowy nie ograniczał się jednak tylko do wytwarzania
kolejnych nisz, ale przeciwstawiał sobie dwie kategorie ludzi. Ludzi
elastycznych, skłonnych do zmian i ludzi nieelastycznych, relikty
socjalizmu. Zaznaczyło się to wyraźnie w reklamach Frugo: „(…) reklamy
Frugo przeciwstawiały sobie nie tylko świat socjalistyczny i
kapitalistyczny, ale także kapitalistyczne i socjalistyczne osoby”
(„Kultura Popularna”, 4/2005, s. 29). Tożsamość bohaterów nowego ładu
kształtowana była w opozycji do przedstawicieli starego porządku,
których przedstawiano jako „niereformowalnych”.
Dunn pokazuje, jak podział na ludzi elastycznych i nieelastycznych
zastosowany został na poziomie praktyk zarządzania firmą. Kadra
zarządzająca i reprezentanci handlowi uznani zostali za elastycznych,
podkreślano ich zdolność do przystosowania się i indywidualne cechy
osobowości. Robotnicy ujmowani byli natomiast jako relikt poprzedniej
epoki, bezmyślne narzędzia w procesie produkcji. Robotnicy podejmowali
walkę o zachowanie podmiotowej pozycji i chcieli udowodnić swoją
elastyczność. Czynili to przypominając, że w poprzednim systemie
zmuszeni byli samodzielnie dostosowywać produkcję do wymogów
gospodarki niedoboru.
W nowym systemie ich rola została jednak wyraźnie ustalona: „(…)
pracownicy zostają nie tylko przekształceni z działających podmiotów w
siłę roboczą, uogólniony towar, ale zmieniają się w różne rodzaje siły
roboczej, które są jakościowo różnymi rodzajami towaru i kapitałem na
konkretnych rynkach niszowych. Jako, że jednostkowa tożsamość i pozycja
na niszowych rynkach pracy stapiają się, nierówna wartość pracy różnych
osób zaczyna być postrzegana jako obrazy różnych typów ludzi, a nie
jako sztuczny produkt społecznie skonstruowanego podziału pracy czy
jako produkt systemu klasowego. To różnicowanie prowadzi do
zwiększonej, zarówno warunków jak i możliwości. Konstrukcja robotników
jako „nieelastycznych” wyklucza ich z obszarów, gdzie mogą zdobyć
więcej wiedzy o zachodnim biznesie oraz nawykach i wartościach ludzi
interesu z Zachodu. Skoro ten rodzaj wiedzy jest warunkiem wstępnym
mobilności społecznej w postsocjalistycznej Polsce, ludzie z klasy
robotniczej zostają z tyłu w wyścigu o dobra materialne i władzę”
(rozdz. 3) .
Dunn podważa całą konstrukcję „przegranych transformacji” przekonująco
ukazując, że przegrana nie była skutkiem socjalistycznego dziedzictwa
czy wyuczonej niesprawności, ale została przypisana całym klasom
społecznym w toku przemian, aby ustanowić podstawową różnicę pomiędzy
zwycięzcami i ofiarami transformacji. Przegrani nie przegrali dlatego,
że nie zdołali włączyć się w proces przemian. Rola ofiar została im
przypisana, po to aby uwydatnić sukces zwycięzców i mobilizować całą
resztę do wysiłku na rzecz bycia elastycznym.
Propozycje korekty transformacji przez pomoc jej ofiarom są zatem
niewystarczające, bo zakładają skonstruowaną różnicę legitymizującą
obecny podział ról. Prawdziwym wyzwaniem jest wyjście poza ten podział
zarówno na poziomie symbolicznym, jak i na poziomie organizowania
pracy. Dla każdego, kto myśli o konstruowaniu realnej alternatywy dla
obecnego porządku, ksiąka Dunn jest lekturą obowiązkową.
Elizabeth Dunn, Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji pracy, wstęp David Ost, Seria Idee, t.9, Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2008
Na podobny temat
|
Pomysł, żeby na każdą parę przypadało...
Sympatyczna opowiastka. Sympatyczna, ...