Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Polska panów |
|
|
Roman Kurkiewicz
|
|
27.04.2010 |
Czyli już można. Już można chodzić. Już można oglądać. Już można myśleć. Już można pytać. Już można wątpić. Już można kwestionować. Już można tańczyć. Już można jechać autobusem starą trasą. Już można czytać sondaże. Już można oglądać reklamy. Już można nie oglądać łez. Już można usłyszeć Lennona na pogrzebie. Już można się zastanawiać, co powie dziś Jarosław, Bronisław, Waldemar, Andrzej. Już można nie słuchać salw. Już można odpocząć od czarnych wstążek. Już można się śmiać. Już można zobaczyć policję gdzie indziej niż na skrzyżowaniach, kiedy kierują ruchem limuzyn. Już można zobaczyć kolor. Już można nie słuchać o majestacie. Już można się przyznać, że się nie widziało w nim męża stanu, męża opatrznościowego, odnowiciela, Lecha Wielkiego.
Już można się przyznać, że nasze żarty, gdyby je wziął na poważnie, mogły go ocalić. Już wolno zapytać kto decydował. Już teraz trzeba zapytać, kto wymyślił Wawel. Już teraz trzeba rozglądać się dookoła.
Już trzeba budować alternatywę.
Już wolno, należy, już dobrze jest patrzeć przed siebie. Już dobrze jest myśleć do przodu. Już dobrze jest zaplanować. Już dobrze jest oderwać się. Już dobrze jest pobyć w ciszy. Już dobrze jest przekłuć balony, rozmrozić grad, podgrzać wodę.
Już czas na podsumowanie. Już czas na inaczej. Już czas na inne. Już czas na otwarcie oczu, zamknięcie krypt. Już czas pożegnania z zaklęciami, już nie czas na zadumę, dumę. Już czas na zmianę. Ale zmiany nie będzie. Bo krawaty, armaty, bukiety. Bo lawety, korwety, sztylety. Bo Polska mężna się poprężyła, bo Polska mężna nie przyznała się do słabości, bezradności, omyłkowości. Bo Polska jeszcze nie zginie, gdy Polki i Polacy giną. Ta podsmoleńska tragedia mogła być impulsem natychmiastowym, Ale nie będzie, bo trzeba już, natychmiast, zaraz, niezwłocznie, bezwzględnie. Bo nie ma czasu na namysł, bo był już czas na modlitwę. Wymódlmy sobie nową Polskę. Bo przecież jej nie wymyślimy, nie wypracujemy, nie wydziałamy.
Wybierzmy nowego Pana Prezydenta, bo nie ma czasu na Panią Prezydent. Bo kto? W kolejce sami panowie. Eleganccy. Sprawdzeni. Doświadczeni. Kompetentni. Obeznani. Zasmuceni. Zatroskani. Odpowiedzialni. Silni. Męscy. Pewni. Wyprostowani. Nawykli. Odważni. Oh, jakże odważni. Nie tchórze. Poprowadzą nas. Nasi pasterze. Nasi dowódcy. Nasze chłopaki.
A dalibyście spokój, Panowie. Odpoczęlibyście przed trudami kampanii, przed trudami rządzenia, przed trudami mówienia. Może czas, żeby powiedzieć, nie sprostamy, może ktoś inne lepiej, może nie dam rady, może trochę zwątpić we własną moc, może się odsunąć? Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie w tej chwili. Teraz ojczyzna woła. Swoich dzielnych Panów. Nie ma czasu, żeby wołać kogoś innego. Polska nie może sobie na to pozwolić. Polski na to nie stać. Polsce się to nie opłaci.
Czyżby?
Na podobny temat
|
|
Felietony Romana Kurkiewicza
|
|
..się tak w szpitalach traktuje. Choć...
Ależ, co się będą lekarze pacjentami ...