NOWOŚĆ W SKLEPIE KP
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Pisuk: „Magik” żył w nędzy, mimo że był gwiazdą |
|
|
Maciej Pisuk w rozmowie z Marcinem Babko
|
|
21.12.2008 |
Marcin Babko: Przez siedem lat próbowałeś
zrobić film o Paktofonice. Teraz Twój scenariusz ukazał się w wersji
książkowej. Czy jesteś zawiedziony, że to „tylko” książka?
Maciej Pisuk, scenarzysta, pisarz i fotograf: Oczywiście.
Walczyłem o realizację tego filmu. Przez lata nie mogłem się skupić na
niczym innym. Kilka lat wyjętych z życia, wielka praca. Ale przede
wszystkim odpowiedzialność wobec „Rahima” i „Fokusa”, kolegów „Magika”
z zespołu, i jego rodziny. Oni przecież nie od razu się zgodzili,
najpierw byli bardzo sceptyczni. Rozmowy ze mną, odgrzebywanie tego
wszystkiego, to była dla nich trauma. Namówiłem ich, żeby odsłonili się
całkowicie, gwarantując kontrolę efektu finalnego. Ale nie dało się
zrobić tego filmu na naszych zasadach. Nie mieliśmy żadnych wielkich
żądań. Chcieliśmy tylko, żeby nie fałszować prawdy. Film miał zrobić
wielki koncern medialny, ale potem wycofał się z produkcji. Byliśmy
związani umową, sytuacja była patowa. W końcu wynająłem prawnika i dwa
lata temu odzyskałem prawa do scenariusza. Miałem nadzieję, że wreszcie
znajdę producenta, reżysera, ale sytuacja zaczęła się powtarzać. Nie
dało się zrobić filmu, więc postanowiłem wydać to jako książkę.
To ryzykowny zabieg. Raczej nie wydaje się scenariuszy filmów, które nie zostały zrealizowane.
- Wydawnictwo Krytyki Politycznej zapewniło mnie, że podejmuje się
tego, nie dlatego że temat jest chwytliwy, tylko że historia jest
fajna, dobrze podana. Obawiam się, jaki będzie odbiór. Ale ludzie
mówią, że dobrze się to czyta. Cały czas mam jednak wielką nadzieję, że
to etap pośredni. Że książka wywoła ferment. Że może teraz ktoś będzie
chciał zrobić z tego film. A że tekst jest powszechnie znany, to nie
będzie próbował przy nim kombinować. Jestem otwarty na sugestie i
zmiany, ale takie, które nie przekłamią historii. Ze względu na
bliskich „Magika” granice kompromisu określiłem bardzo ściśle.
Sam dość swobodnie podchodzisz jednak do konkretnych wydarzeń. Zmieniasz chronologię, naginasz fakty…
- Uważałem, że mam prawo odchodzić nieco od rzeczywistości, ale tylko
wtedy, jeśli to służy oddaniu pewnej wyższej, istotnej prawdy o
protoplastach moich bohaterów. Dobrze pokazuje to przykład „Rahima”. On
był ogromnym fanem „Magika”. Na pokazanie takiej relacji ma jedną, dwie
sceny. Paradygmat scenariusza narzuca ograniczenia. Napisałem więc coś,
co naprawdę się nie wydarzyło: „Rahim” kradnie sprzed domu kultury
plakat Magika i wiesza go sobie w pokoju… „Rahim” ubolewał też, że
jego rodzina w scenariuszu mówi po śląsku, co przecież nie jest prawdą.
Ale ja chciałem pokazać zakorzenienie tych chłopaków, ich związek z
regionem. Zawsze zazdrościłem ludziom, którzy żyją z przekonaniem, że
mają swoje miejsce na ziemi. Dziś częściej ludzie przestrzeń, z którą
się utożsamiają, mają w internecie… W końcu „Rahim” zaakceptował te
zmiany.
Historia „Magika” ma wymiar symboliczny. Sam nazwałeś go „Mateuszem Birkutem naszych czasów”.
- To także film o przemianach, o rozwodnienu rzeczywistości przez świat
wirtualny. Jedna dziewczyna zapytana, jakie wrażenie zrobił na niej
„Magik” przy pierwszym spotkaniu, powiedziała, że zaskoczyło ją, że był
„inny niż na klipie”. To dało mi do myślenia. Ludzie obcują dziś nie z
drugą osoba, ale z jej wyobrażeniem. „Magik” z tego powodu cierpiał.
Nagle przestał być kolegą z osiedla, stał się postacią medialną. To
jest jedna z przyczyn jego kłopotów psychicznych i tragedii, która się
stała. Jego życie i sytuacja materialna nijak się miały do jego
medialnego wizerunku. „Magik” żył w nędzy, mimo że był gwiazdą. Ludzie
zastanawiali się, gdzie jest jego samochód, a on nie miał pieniędzy na
świąteczny prezent dla syna… Chciałem odczarować wiele absurdalnych
mitów, które narosły wokół tej historii. Oddać „Magikowi” cześć i
opowiedzieć prawdę.
Rozmowa ukazała się w „Gazecie Wyborczej Katowice” z 20 grudnia 2008.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 22.12.2008 )
|
|
|
|
Wydźwięk tekstu nie do końca mi się p...
Jest nauka w sensie pracowitego latam...