|
Teoretyczny model stosunków państwo – Kościół zbudować jest łatwo. Instytucja Kościoła powinna być wyraźnie oddzielona od instytucji państwa, które nie może być w żadnym stopniu wyznaniowe. Wszyscy obywatele powinni być równi wobec prawa bez względu na wyznanie czy bezwyznaniowość. Nie wynika z tego, że nie ma miejsca dla Kościoła w życiu publicznym. Kościół jest w nim obecny ze swej istoty, jest bowiem instytucją publiczną. Problem w tym, jak stosuje się ten teoretyczny model.
Chrześcijańska większość
Możemy sobie wyobrazić, że wspólnota parafialna w trosce o swe dobro wprowadza własnych kandydatów do samorządu i przez nich wywiera na niego wpływ. Członkowie wspólnoty mają do tego prawo jako obywatele. Demokracja jako rządy większości jest w ten sposób realizowana.
Trzeba jednak pamiętać, że w państwie demokratycznym większość z reguły nie ma problemów, natomiast miewa je mniejszość. I to jej trzeba pomóc, żeby była równa wobec prawa. Gdyby chrześcijanie zawsze kierowali się etyką chrześcijańską, nie byłoby oczywiście niebezpieczeństwa, że wspólnota zagrozi prawom mniejszości. Dobrze wiemy jednak, że ludzie często nie kierują się w życiu zasadami, które wyznają. I dlatego różnice między tym, co jest świeckie, państwowe, a tym, co jest kościelne, mogą się zacierać. Od kultury demokratycznej i od poziomu moralnego społeczeństwa zależy, czy te konflikty będą rozstrzygane w duchu demokracji.
Chrześcijańskie podatki?
Nie podzielam obaw o klerykalizację życia. Obawiam się czegoś innego, że na skutek, delikatnie mówiąc, nieroztropnego działania różnych polityków autorytet Kościoła może się znacznie obniżyć.
Każda ważna dla obywateli sprawa staje się w systemie demokratycznym sprawą publiczną i przedmiotem gry wyborczej.
Wiele ugrupowań w Polsce chce mieć Pana Boga na sztandarze. Głoszą, że są chrześcijańskie albo przynajmniej, że kierują się społeczną nauką Kościoła. Odwoływanie się w działalności politycznej do systemu wartości, który nie przekłada się wprost na programy polityczne, jest nadużyciem. To przecież nieprawda, że jest jakaś szczególnie chrześcijańska polityka, np. w sprawach rolnych czy podatkowych.
Kościół pełnił niesłychanie doniosłą rolę w oporze społecznym przeciw komunizmowi. Teraz warunki się zmieniły. Kościół jako wspólnota wiernych powinien się przystosować do tej nowej sytuacji. Tymczasem mam wrażenie, że wewnątrz tej wspólnoty, wśród jej intelektualistów i przywódców, za mało jest refleksji na ten temat. Proces laicyzacji zachodnich społeczeństw następuje niesłychanie szybko. Trzeba mieć świadomość, że ta tendencja pojawi się także w Polsce. I na te nowe czasy trzeba być gotowym.
Choć jestem człowiekiem spoza Kościoła, byłbym bardzo zmartwiony, gdyby obniżył się jego autorytet. Na wartościach moralnych chrześcijaństwa zbudowana jest nasza kultura. I bez nich, jako społeczeństwo, nie moglibyśmy istnieć.
[…]
Fragmenty tekstu Wiara i grzech, „Gazeta Wyborcza”, 1991.
Tekst zamieszczony w trzecim tomie pism politycznych Jacka Kuronia Nadzieja i rozczarowanie .
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...