Biografia Krzywonos

krzywonos_okladka_145.jpg

KP22: prze-moc

okladka_kp22_145.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Krytyczna misja pomnika i monumentu jest stłumiona przez kontynuację
niewolnictwa z przeszłości i przez nadmierną i bezkrytyczną pamięć
uroczystych obowiązków i funkcji. Pomimo wszystkich bolesnych wydarzeń
i doświadczeń, których byliśmy uczestnikami (pomniki także), pomimo
wielu ofiar i istnienia "przetrwańców", władze nie pozwalają na
swobodne dawanie świadectwa, protestowanie i krytykę w przestrzeni
publicznej. Pomniki i monumenty są nieczynne, zmuszone do trwania w
milczeniu, w rzeczywistym i symbolicznym odcięciu od współczesnych
realiów i doświadczeń.

Krzysztof Wodiczko, Miasto, demokracja i sztuka
Advertisement
Szymielewicz: Kontrowersyjne odciski Drukuj
Katarzyna Szymielewicz   
30.01.2010
Duże poruszenie w mediach i na forach internetowych wywołało doniesienie o niekonwencjonalnym sposobie na monitorowanie tego, jak kandydaci do bierzmowania wywiązują się z „obowiązków religijnych”. Gimnazjaliści w Gryfowie mogą (chociaż nie muszą) odciskiem swoich linii papilarnych potwierdzać obecność na  mszy. Kuriozum czy poważne nadużycie? Reakcja Rzecznika Praw Obywatelskich wskazuje raczej na to drugie. „Pobranie linii papilarnych to bardzo głęboka ingerencja w prawo do prywatności” – tak według „Gazety” skomentował sprawę Mirosław Wróblewski z zespołu prawa konstytucyjnego.

Rzecznik podobno wystosował już list do dyrektorki gimnazjum wzywający do zaprzestania nielegalnej praktyki. Nielegalnej, bo zgodnie z konstytucją nie można pobierać i przetwarzać danych osobowych bez podstawy prawnej. A takiej w wypadku pobierania odcisków linii papilarnych przez nauczycieli religii nie ma. Dla RPO dobrze się złożyło, że pomysłodawcą był ksiądz-nauczyciel religii, bo tylko w relacjach nauczyciel – uczeń można podpierać się konstytucją. W relacji duchowny – wierny taka interwencja niewiele by zapewne pomogła, bo na mocy umowy konkordatowej Kościół prawu świeckiemu z zasady nie podlega.

Kto jest bardziej podejrzany: ci, którzy chronią swoje odciski palców, czy  władza, która ich żąda? Może jednak tym razem to obrońcy praw człowieka cokolwiek przesadzają? Według pomysłodawców chodziło jedynie o „bardziej nowoczesny sposób sprawdzania obecności”. Dlaczego ktokolwiek miałby protestować przeciwko ulepszeniu metody identyfikowania go, zamianie zawodnego podpisu na liście na zdecydowanie mniej zawodny (choć i tak możliwy do podrobienia) odcisk palca? Czy taki protest nie jest z gruntu podejrzany? Przecież, logicznie rzecz biorąc, tylko ktoś, kto planuje oszustwo, ma interes w unikaniu „bardziej niezawodnej” identyfikacji?

Sprawa Gryfowa ma szerszy kontekst – biometria, rozumiana jako metoda identyfikacji, dość regularnie pojawia się w debacie publicznej. I zazwyczaj budzi kontrowersje. Wciąż podejrzewa się władzę, która próbuje wprowadzać biometryczne metody kontrolowania populacji, o ukryte intencje. W społecznym odczuciu przeważa skojarzenie pomiarów biometrycznych z nieproporcjonalną ingerencją w sferę prywatności. Pomysł rządu na wprowadzenie odcisków linii papilarnych jako standardowej cechy identyfikującej w nowych dowodach osobistych został (na razie) zarzucony pod wpływem fali krytyki.  System rejestrowania czasu pracy lekarzy oparty na czytnikach biometrycznych wywołał  gwałtowne protesty nie tylko w samym środowisku – GIODO jednoznacznie stwierdził, że to nieproporcjonalna ingerencja w prywatność.  Agamben odmówił przyjęcia amerykańskiej wizy właśnie ze względu na wymóg „oddania” odcisków linii papilarnych…

Najwyraźniej utrzymuje się w nas przekonanie, że „takie metody” identyfikacji powinny być stosowane tylko w przypadkach wyjątkowych, np. wobec osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa. Że wobec „normalnych” obywateli władza powinna zachowywać pewną dozę zaufania. Że w warunkach pokojowego współistnienia wystarczy zwykły dokument. Ale to się może zmienić. Polityka UE w zakresie sprawiedliwości i spraw wewnętrznych wyraźnie idzie w kierunku wprowadzenia biometrii jako standardowej metody identyfikacji, pod hasłem usprawniania narzędzi służących do monitorowania przepływu ludzi. Odciski palców są już wymagane we wszystkich dokumentach wizowych, paszportach i pozwoleniach na pobyt. To przypomina stan wyjątkowy, w którym każdego człowieka na ulicy spisuje się, „na wypadek gdyby” coś się stało. Służby specjalne też chcą zbierać odciski palców „na wszelki wypadek”. Jednak zdaniem urzędników wymóg pomiarów biometrycznych jest ideowo neutralny – nie szkodzi nikomu, a wiele może załatwić.

Kto ma rację? My z intuicją, że pobranie odcisku palca to jednak coś więcej niż okazanie dowodu osobistego albo wpisanie się na listę obecności, czy technokraci argumentujący, że biometria to po prostu ulepszona  metoda identyfikacji, a nie zamach na ludzką wolność czy godność?
Agamben swój sprzeciw wobec oddawania Amerykanom odcisków palców wyjaśnił w tekście Nie dla biopolitycznego tatuowania.  Wracamy zatem do tematu biopolitycznej władzy nad jednostką, a raczej nad osobą zredukowaną do cechy fizycznej jej ciała. Biometria, czyli „technika dokonywania identyfikacji istot żywych za pomocą ich cech fizycznych”, tym właśnie różni się od innych metod, że zasadza się na cechach wrodzonych – takich jak skóra – a nie przypisanych w ramach społecznych konwencji, jak nazwisko czy numer PESEL. Prawda, to wciąż tylko metoda, ale za to metoda niezwykle specyficzna. Utożsamiana z kontrolą totalną, ze zredukowaniem kontrolowanego człowieka do numeru na skórze czy kształtu linii papilarnych. Nie ma miejsca na pełną społeczną tożsamość, nie ma relacji opartej na partnerstwie i dialogu. Jest tylko bezwzględne dążenie do usprawniania i „uszczelniania” kontroli.

Tak przynajmniej było dotychczas. Czy nasz stosunek do biometrii się właśnie radykalnie zmienia? Po emocjach, jakie wzbudził kazus Gryfowa, można sądzić, że nie – tylko do Fundacji Panoptykon kilkanaście osób niezależnie od siebie przysłało tego „newsa” na znak obywatelskiego oburzenia. Z drugiej strony na różnych frontach nie ustają starania o zalegalizowanie biometrii jako standardowego narzędzia kontroli. Oswaja nas z nią Unia Europejska, dążąca do totalnej kontroli nad przepływem „ciał” przez jej terytorium. Coraz to nowe pomysły, i to na masową skalę, mają pracodawcy dążący do totalnej kontroli efektywności i czasu pracy. Siatkówka oka, odcisk palca, owal twarzy odrywają się od nas i zaczynają służyć innym celom niż te pierwotne, biologiczne. Stają się narzędziami biopolityki uprawianej przez państwa, instytucje ponadnarodowe i korporacje. Czy wciąż będzie nas stać na opór, kiedy „oddanie” cechy biometrycznej stanie się standardową ceną za polityczne i ekonomiczne funkcjonowanie w społeczeństwie? Może zatem warto sprzeciwić się wcześniej.
Komentarze
rebelle  - brawo   |30.01.2010 16:48:06
Cieszę się, że Krytyka Polityczna podejmuje ten temat. W polskiej prasie trudno
znaleźć publicystykę na poziomie dotyczącą nowych narzędzi kontroli i co one
oznaczają. Zaglądając tu, nie tylko można się dowiedzieć czegoś nowego, ale też
przekonać, że jest ktoś, kto czuwa i myśli nad tym, co się dzieje z naszą
wolnością.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze!

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 30.01.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache