NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Szołucha: Nowe Otwarcie Uniwersytetu, czyli co zrobić z wygraną? Drukuj
Anna Szołucha*   
06.04.2011

start_s.jpgW ostatnim czasie wiele się mówiło o studenckich protestach w Mediolanie, Bolonii, Londynie, Belgradzie, Paryżu, Montrealu, Kairze i wielu innych miejscach, dlatego szczególnie cieszy uwaga poświęcona rodzimej propozycji, jaką jest Nowe Otwarcie Uniwersytetu. W swoim tekście Paweł Pieniążek i Krystian Szadkowski odnoszą się do NOU jako dobrze rokującej i perspektywicznej inicjatywy. Świetnie, że zaleźliśmy się w polu zainteresowania autorów, ponieważ, jak zdaje się mówić ich cały tekst, jest jeszcze wiele do zrobienia. A najpilniejsze pytanie brzmi: co zrobić, jeśli wygramy?

Zaczynamy od NOU!

Nowe Otwarcie Uniwersytetu było spotkaniem dyskusyjnym, które zorganizowała grupa doktorantów ze Szkoły Nauk Społecznych PAN we współpracy ze studentami z UW działającymi w Demokratycznym Zrzeszeniu Studenckim. W debacie 19 marca wzięli udział studenci, doktoranci, pracownicy naukowi i wszyscy zainteresowani losem polskiego szkolnictwa wyższego i nauki. Cele spotkania były jednoznaczne: zależało nam na tym, aby rzeczywiście stworzyć „listę postulatów polskiej nauki”. Z listą tą (a właściwie dwiema listami z dwóch grup warsztatowych) oraz dokładniejszą relacją ze spotkania można się zapoznać na blogu NOU.

Dlaczego warto zacząć od NOU? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw określić, czym NOU właściwie jest. To przede wszystkim miejsce, w którym wiedza nie jest niczyją własnością. Każdy ją „ma”, ale „ma do przekazania innym”, więc nie jest ona na pewno indywidualna. Nie jest też wyłącznie własnością ”intelektualną”, bo posłużyć ma konkretnym działaniom. W swoim zamierzeniu NOU nie miało być wizytówką tej czy innej grupy ludzi jakkolwiek zaangażowanych i oddanych sprawie gruntownej poprawy sytuacji szkolnictwa wyższego i nauki. Nowe Otwarcie widzę raczej jako oddolną inicjatywę, dzięki której odrodzić się ma idea wspólnej pracy bez zawłaszczania jej owoców przez mniejszość. I jako sposób rozmowy – otwarty, dynamiczny. NOU ma tworzyć możliwości tam, gdzie na razie ich nie widać. Ma wypracować nowy sposób mówienia o szkolnictwie i nauce jako o dobru wspólnym, za które odpowiedzialność biorą wszyscy. To dlatego tak trudno pisać w imieniu NOU – bo NOU nikt nie reprezentuje i nikt do niego nie „należy”. Każdy może przyjść i włączyć się w nasze prace.

Inicjatywa NOU na pewno nie ma być substytutem innych działań i akcji studenckich. Nie jest też chyba jej ambicją, aby wcielać się w rolę mentora i pod przykrywką „oddolności” przemycać idee ekspertów zajmujących się „przerobem” dyskursu. Żeby było jasne – wypowiadam się tutaj w swoim imieniu, ale jako osoba od początku silnie związana z NOU i pomysłami na jego kontynuację. Dlatego nawiązując do dyskusji, która wywiązała się po opublikowaniu tekstu Pawła Pieniążka i Krystiana Szadkowskiego, chcę powiedzieć, że nowe otwarcie polskiej nauki i szkolnictwa wymaga zarówno oddolnej aktywizacji, jak i głębokiej analizy obecnych problemów oraz konkretnych propozycji i wizji na przyszłość. Banalne – prawda?

Co zrobić, jeśli wygramy?

Może wyglądać na to, że buńczucznie uważam już NOU za wygraną i coś, czym można zacząć się chełpić. Tymczasem pomysł NOU narodził się spontanicznie z poczucia, że nie zadaliśmy jeszcze najtrudniejszych pytań. Możemy oczywiście zajmować się dogłębną krytyką reformy – przyznaję, że znajomość ustaw i poprawek do nich daje poczucie konkretu i pozwala chwycić się czegoś w rzeczywistości, w której rządzi więcej abstrakcji, niż nam się wydaje (dobitnym tego przykładem jest gwarantowane przez prawo bezpłatne studiowanie na publicznych uczelniach). Jednak bez konstruktywnych pomysłów, postulatów i nowych wizji taka krytyka i wszelkie akcje na niej budowane mogą zostać niezrozumiane i stać się po prostu obroną status quo.

Co to oznacza w obecnej sytuacji polskiego szkolnictwa i nauki? Po pierwsze, musimy być w końcu gotowi na sprzeczności wewnątrz studenckiego ruchu protestu oraz spory o aktywizację. Po wtóre, nie warto skupiać się tylko na reformie, bo tę sprawę już przegraliśmy, i to sromotnie. Należy więc skończyć z marzeniami. A większość studentów, doktorantów i pracowników naukowych wciąż chyba wierzy, że „jakoś im się uda”. Nowe fantazje – w postaci „grantologii” na przykład – rozmieniają na drobne niepokoje, złość i frustrację, bo dają mgliste nadzieje na to, że robienie nauki jest dzisiaj jeszcze możliwe. Przykro mi, że muszę być posłańcem złych wieści: to nieprawda. Podobnie jak niemożliwe jest dzisiaj de facto studiowanie. Wspomniane fantazje skutecznie uciszają ewentualne głosy krytyki i oburzenia oraz gesty nieposłuszeństwa studentów, doktorantów i pracowników. Sprowadzają ich doświadczenia do indywidualnych niepowodzeń, będących wyrazem jednostkowej niekompetencji lub niezaradności.

I teraz muszę zapytać, jak to zrobiłam na spotkaniu NOU – co dalej? Może warto mówić ze studentami, a nie do nich? Skupić się na organizacji akcji, a nie organizacji organizacji? Czy rzeczywiście bez organizacji nie jesteśmy w stanie wyjść na ulicę czy zająć salę wykładową? Bo wśród studentów panuje apatia? Nawet jeżeli to prawda, to czy ktoś próbował ich z niej wyciągnąć za pomocą środków innych niż „przynależność? Z zaskoczeniem słucham, kiedy mówi się o studentach jako zdemobilizowanych i przez to niezdolnych do jakiegokolwiek krytycznego myślenia. To donikąd nie prowadzi.

Trzeba tworzyć szerokie koalicje, aby ruchowi oporu przeciw hierarchicznemu, odpłatnemu, oddalonemu od potrzeb i celów społecznych uniwersytetowi nadać odpowiedni wymiar. Po pierwsze, koniecznie trzeba zanegować zasadność kosmetycznych zmian w polu dyskursywnym, w którym obecnie ustalane są hierarchie i postulaty. Ruch musi zacząć kwestionować całą symboliczną przestrzeń, w której odbywa się nasza dyskusja o szkolnictwie i w której zasady gry ustalają ci, którzy zawsze wygrywają. Po drugie, należy się przygotować na to, co zostanie, kiedy już na jednym oddechu wymienimy wszystko, wobec czego jesteśmy „przeciw”. Gdy opadnie pył, każdy pomysł, program, wizja, sprzeciw, bunt będą świadczyć same za siebie. I od tego właśnie jest NOU – bezwstydnie przygotowuje program na wygraną. I nie mówię tu wcale o projektach-cieniach do wprowadzenia w życie, kiedy zdobędziemy (my? jacy my?) władzę.

Nowe Otwarcie Uniwersytetu ma nam przede wszystkim pokazywać, że można – tak w końcu zaczynają się i kończą wszystkie emancypacyjne akcje. Wygrana jest już na samym początku każdej inicjatywy. Nie w postaci pychy, że oto rozpoczęliśmy oddolny projekt, albo ślepej wiary w to, że się uda. Wygrana jest wiedzą o tym, że już nam się udało. Wtedy zostaje już tylko pokazać, że ta przyszłość nadeszła.

*Anna Szołucha - doktorantka SNS PAN

 —  —  — 
Czytaj też:
Paweł Pieniążek, Krystian Szadkowski, Jak odbić się od dna?
Wojciech Kobyliński, Maciej Łapski, Ruch się buduje, a nie wymyśla

  

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 06.04.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.97033 Seconds