|
Kazimiera Szczuka, feministka, publicystka, prowadziła razem z Mikołajem Lizutem wiec Kolorowa Niepodległa:
Obraz wiecu Kolorowa Niepodległa nie przedostał się do żadnej telewizyjnej relacji. Tak jakby nas tam w ogóle nie było. Telewizje były zainteresowane wyłącznie zadymą, niczym innym. Kolorową Niepodległą widać dopiero na fotografiach i na filmach w Internecie – i tam można zobaczyć, co się rzeczywiście działo. Dlatego zwracamy się z prośbą do mediów, żeby nie szukały tylko zadymy i rozlewu krwi, ale także rzeczywistego obrazu faktów, jakie miały miejsce. […]
Przez cały dzień [12 listopada] funkcjonowało coś takiego, co się nazywa kaczką dziennikarską: że „anarchiści biją się z kibolami”. To nieprawda! Zatrzymano prewencyjnie działaczy antyfaszystowskich z Niemiec, ale jeszcze przed rozpoczęciem demonstracji, i od godziny 13.00 oni byli na Wilczej w areszcie. Nie było żadnych antyfaszystowskich działaczy, anarchistów, którzy by się bili na ulicach z kibolami. A ta właśnie informacja przez cały dzień krążyła i docierała do polityków, którzy komentowali nieprawdziwe fakty. Fakt, że wytworzył się tak fałszywy obraz całej sytuacji, jest dla nas, jako organizatorów tego wiecu, naprawdę niepojęty.
Jacek Żakowski, publicysta „Polityki”:
Po pierwsze, wydaje mi się niezwykle ważne, że została przerwana zmowa milczenia wokół skali zjawisk faszystowskich czy parafaszystowskich w Polsce. Udało się legalnie, w zgodzie z prawem i spokojnie uniemożliwić przemarsz kolejnego marszu z pochodniami pod faszystowskimi i rasistowskimi hasłami, jak to miało miejsce dwa lata temu – i to jest moim zdaniem duży sukces polskiej demokracji. […]
Problemem jest jakość informacji uzyskiwanych przez polityków najwyższej rangi. Nawet dziś słyszałem prezydenckiego ministra w radiu, który wyciągał trafne wnioski z całkowicie fałszywego opisu sytuacji. To znaczy, że władza nie dysponuje systemem informacyjnym, który powinien powinien zapewnić politykom wysokiej rangi wiedzę, na przykład na ten temat, że nie było starć między Kolorową Niepodległą i anarchistami a kibolami i faszystami w Warszawie. Że były walki między kibolami i faszystami a policją i nieliczne, na szczęście niegroźne, incydenty na skraju naszej demonstracji, w której brało udział wiele spokojnych osób.
Piotr Pacewicz, publicysta „Gazetej Wyborczej”:
Byłem zdecydowanym zwolennikiem organizowania tej blokady, która przybrała postać radosnego wiecu i święta wolności, niepodległej, kolorowej rzeczywistości – święta tej ojczyzny, która jest mi bliska. Uważam, że dobrze się dzieje w kulturze, kiedy uwyraźniają się różnice, kiedy dochodzi do konfrontacji różnych postaw i dwóch podstawowych obecnie w Polsce form patriotyzmu: jednego, którego symbolem jest Dmowski, i drugiego, którego symbolem jest Dmowski przemalowamy na Marię Curie-Skłodowską, jak to zrobili na happeningu młodzi ludzie kilka dni przed świętej niepodległości. […]
Do mediów przebiły się przede wszystkim obrazy przemocy – bo, jak wiadomo, widok troglodytów, którzy szarpią i próbują przewrócić samochód, jest nieskończenie bardziej telewizyjnie atrakcyjny niż widok różnych osób w wieku od 4 do 60 lat, które grają sobie w piłkę plażową, śpiewają fajne pieśni i cieszą się z tego, że odwołują się do tolerancyjnej tradycji polskiego patriotyzmu.
To medialne zniekształcenie obrazu jest momentami dla mnie dość przerażające i świadczy […] albo o złej woli, albo o głupocie mediów. Zestawia się ze sobą różne obrazy i, jak „Rzeczpospolita”, tytułuje na pierwszej stronie: „antifa i kibole biją policję”. Czysty absurd!
Konferencja Krytyki Politycznej, z udziałem Kazimiery Szczuki, Jacka Żakowskiego, Piotra Pacewicza, Agnieszki Wiśniewskiej i Michała Sutowskiego odbyła się 13 listopada w CK Nowy Wspaniały Świat.
Wszystkie skróty pochodzą od redakcji.
Zobacz cały zapis konferencji i relację w TVN 24.

Na podobny temat
|
Wydźwięk tekstu nie do końca mi się p...
Jest nauka w sensie pracowitego latam...