 Henryka Krzywonos, tramwajarka, która w Sierpniu 1980 zatrzymała tramwaj na pętli przy budynku Opery Bałtyckiej i powiedziała: „ten tramwaj dalej nie jedzie”, czym rozpoczęła strajk gdańskiej komunikacji, po czym udała się do stoczni i tam zatrzymywała Wałęsę i innych, żeby ci nie wychodzili po tym, jak przyznano im podwyżki, tylko strajkowali dalej, za innych, bo inni, słabsi, nie dadzą bez stoczni rady, i Wałęsa i inni nie wyszli, czym przyczyniła się walnie do sensu nazwy Solidarność; Henryka Krzywonos, która w stanie wojennym robiła, co mogła, aż doczekała się rewizji, o której opowiadała w telewizji ARTE (Solidarność Henryki) tak jak opowiadała, że tak: że kazali jej wtedy otworzyć tapczan, i otworzyła, a tam był wałek, wiadomo jaki, ramka, matryca, bo tak się drukowało, i zapytali, co to jest, to ona, że wałek do ciasta, zdziwili się, metalowy?! Do ciasta?! No do ciasta, powtórzyła, to kazali jej zamknąć tapczan, wyszli, a ona w tym czasie pozbyła się wałka z mieszkania, wrócili, bo poszli po rozum do głowy i kazali jej jeszcze raz otworzyć tapczan, otworzyła, wałka nie ma, zapytali, gdzie ten wałek?! Ona, jaki wałek? Oni, że ten do ciasta! Więc ona poszła do kuchni i przyniosła im wałek, do ciasta, zapytali, co to jest?! Powiedziała, że wałek do ciasta, normalny, drewniany do ciasta, i wtedy rozwścieczeni zbili ją, skopali tak, że straciła ciążę, w której właśnie była, ta Henryka Krzywonos właśnie, która w wyniku pobicia tego własnego dziecka mieć już nie mogła, za to dzisiaj ma dużo cudzych, bo matką przybraną się stała i adaptowała ich w ilości 14 (słownie: czternaście), ona więc, ta krewka baba z nieba rodem, okrągła jak rocznica (porozumień sierpniowych), jako pół kobieta, pół symbol, to ona właśnie jest warszawską syrenką, w lewej ręce trzymająca tramwaj z wystraszonymi pasażerami, a w prawej, uniesionej, wałek (do ciasta).
*Janusz Rudnicki - pisarz, autor m.in. książek Męka kartoflana, Mój Wehrmacht, Chodźcie, idziemy, Śmierć czeskiego psa.
Na podobny temat
|
Jest nauka w sensie pracowitego latam...
Olek Radynski pisał tu chyba jakiś cz...