Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ostrowska: Lustereczko powiedz przecie Drukuj
Joanna Ostrowska   
30.06.2009
Zagłada miała charakter ogólnoeuropejski.
Raul Hilberg

Niewypowiedziany strach przenikający naszą zbiorową pamięć o Zagładzie (nieprzypadkowo związany z nieodpartym pragnieniem odwracania od niej oczu) nasuwa dręczące podejrzenie, że Zagłada mogła być czymś więcej niż aberracją, czymś więcej niż zejściem z zasadniczo prostej drogi postępu, czymś więcej niż rakowatą naroślą na zasadniczo zdrowym ciele cywilizowanego społeczeństwa, że mówiąc krótko, Zagłada nie była antytezą nowoczesnej cywilizacji i wszystkiego, co (w naszym przekonaniu) mieści się pod tym pojęciem. Podejrzewamy (nawet jeśli nie chcemy się do tego przyznać), że Zagłada mogła po prostu odsłonić drugą twarz tego samego nowoczesnego społeczeństwa, którego inne, lepiej znane , oblicze tak bardzo podziwiamy. I że obie te twarze doskonale pasują do tego samego ciała. Najbardziej zaś chyba lękamy się tego, że żadna z tych twarzy nie może istnieć bez drugiej, podobnie jak awers monety nie może istnieć bez rewersu.
Zygmunt Bauman

Oba wyżej przytoczone cytaty powinny być wystarczającą odpowiedzią na burzę medialną, która przetoczyła się w Polsce po publikacji artykułu w hamburskim tygodniku „Spiegel” o „wdzięcznym” tytule: „Niemieccy zbrodniarze i ich pomocnicy. Ciemny kontynent”.

Tekst dotyczący okresu II Wojny Światowej zmienił praktycznie w przedostatnim momencie barwy kampanii wyborczej i po raz kolejny „rozbroił” bombę niemiecko-polskiej nienawiści, która nieustannie barwi polskie życie polityczne. Nazwisko Steinbach jest chyba najlepiej kojarzonym niemieckim nazwiskiem w Polsce, co z kolei pociąga za sobą gro mitycznych obrazów, które koncentrują się na jednym: the war is not over…

Holocaust odgrywa bardzo specyficzną rolę w tych politycznych przepychankach. Odnoszę wrażenie, że nieustannie „ważymy” winy i hierarchizujemy ofiary, co jest niezwykle charakterystyczne do polskiego społeczeństwa. Tym razem optyka zjawiska wykazuje pewną odmianę. Mamy do czynienia ze sprawcami, do których bezapelacyjnie nie należymy! Spośród „sprawców”, „ofiar” i „świadkowie”  dwie ostatnie kategorie odnoszą się do polskiego społeczeństwa okresu II Wojny Światowej. Słowo na „s” jest zarezerwowane dla „innych”, „obcych”

Nasz wojenny spektakl

„Po sprawie Jedwabnego wiemy już, że w czasie okupacji znaleźli się tacy Polacy, którzy mordowali Żydów. (…) Chodzi tu o wiedzę, która z gabinetów historyków i z mroku archiwów przedostała się na światło dzienne i stała się częścią świadomości zbiorowej, jest potwierdzona źródłowo, była i jest przedmiotem debaty publicznej” – napisał we współredagowanej przez siebie książce  Prowincja noc. Życie i zagłada Żydów w dystrykcie warszawskim dr Jacek Leociak.

Niestety, dr Leociak jest w błędzie, a kwestia Jedwabnego i polskich grzechów okresu Holocaustu nie stała się częścią świadomości zbiorowej. Nadal bronimy ideałów naszej ofiarności, patriotyzmu i niewinności. Bilans jest bardzo prosty: winni są tylko i wyłącznie Niemcy, no może jeszcze Bałtowie, ale to już nikogo za bardzo nie interesuje.

Zarzuty dotyczące artykuły w „Spieglu” koncentrowały się przede wszystkim na wskazaniu, iż artykuł opisuje jedynie „nieniemieckich winnych”, co jest tylko częścią prawdy. Sprawiedliwie byłoby „dosztukować” odpowiednią część tekstu dotyczącą zbrodniarzy niemieckich i podsumować to peanem na temat stricte niemieckiej winy. Ciekawe, że tego typu optyka jest charakterystyczna dla wszystkich tzw. „antypolskich zjawisk dotyczących Holocaustu”. Podobnie przecież wyglądała debata dotycząca Strachu Jana Tomasza Grossa, która w zbyt wielu przypadkach skoncentrowała się na wskazaniu, że w książce tego „obcego” pisarza nie ma słowa o Polakach „ratujących” Żydów.

Żeby była pełna jasność, w artykule „Spiegla” mimo wszystko pojawiają się dość mocne odwołania do „głównych sprawców”, czego część polemistów stara się chyba nie zauważać, np.: Jak mogło się coś takiego wydarzyć? To pytanie kieruje się od dawna nie tylko pod adresem Niemców, których centralna rola w tych okropnościach pozostaje niezaprzeczalna - ale też pod adresem sprawców ze wszystkich krajów.

Dodatkowo kwestia wynikająca z takiej optyki zjawiska narzuciła kolejne nieścisłości, które pojawiają się w artykule prof. Pawła Machcewicza „Dwa bieguny niemieckiej pamięci” („Gazeta Wyborcza”, 4-5 czerwca 2009). Autor zastanawia się nad zaistniałą sytuacją, upatrując problemu w ogólnym światowym trendzie naukowym, który polega na przesunięciu punktu ciężkości (winy, rzecz jasna) z Niemców na inne narodowości. Według historyka, tekst z „Spiegla” jest surowym przykładem skrajności takiego punktu widzenia. Ta „skrajność” miałaby chyba polegać na zestawieniu polskich chłopów i mordu w Jedwabnym z francuskimi burmistrzami i włoskimi żołnierzami. No i oczywiście na braku wzmianki o Polskim Państwie Podziemnym i wyraźnego zaznaczenia, że Polacy byli symbolem oporu, a polski rząd nigdy nie kolaborował z najeźdźcą. Tekst Machcewicza stanowi doskonały przykład tego, jak niezmienna i teatralna jest narracja o Zagładzie w Polsce.

W NASZEJ Zagładzie, w NASZEJ wojnie, każdy ma z góry wyznaczoną rolę do odegrania, a spektakl jest odgrywany rokrocznie i nigdy nie schodzi z afisza. Pamięć Holocaustu, w której w pewnym momencie znalazły miejsce także inne grupy ofiar, niż polityczni więźniowie polscy jest naszpikowana politycznością; miejscami tabuizowana i mimo wszystko bardzo klarowna, jeśli mowa o winie. W takiej sytuacji jeśli ktokolwiek naruszy ramy tego ogólnopolskiego przedstawienia staje się automatycznie wrogiem Ojczyzny, wrogiem Polski, co ostatecznie może nawet doprowadzić do przywołania sytuacji z roku 1939.

Zły Niemiec - obowiązkowo

Polska, zgodnie z tezą „Spiegla” ma jeszcze przed sobą kwestię „przepracowania czarnych kart historii naszego narodu”. Z jednej strony, jak pokazuje zatwardziałość polemistów tekstu „Niemieccy zbrodniarze…” taka diagnoza jest jak najbardziej wskazana, z drugiej jednak nie można umniejszać badań, które od wielu lat są w Polsce prowadzone i w coraz większej mierze dotyczą raczej cieni II Wojny Światowej. Wystarczy wspomnieć gro publikacji Centrum Badań nad Zagładą PAN i prace Dariusza Libionki, Jacka Leociaka, czy Barbary Engelking-Boni. Wszystkie wyżej wspomniane kontrowersje ujrzały już światło dzienne dobre kilka lat temu. Niestety promocja tych prac w kraju i za granicą jest znikoma, co powoduje, że „odbrązowienie pewnych historycznych wątków” pozostaje domeną pewnej zamkniętej grupy, zajmującej się daną tematyką. A szkoda, bo np. książka Prowincja noc koncentrująca się jedynie na dystrykcie warszawskim stanowi doskonały przykład „przepracowywania polskich narodowych traum”. Jeśli chodzi o granatową policję i „pilnowanie gett”, w artykule Dariusza Libionki „Polska konspiracja wobec eksterminacji żydów w dystrykcie warszawskim” (opublikowanym właśnie we wspomnianej przeze mnie wyżej książce) można natrafić na dość interesujący fragment:

„Informacja Bieżąca, 2.06.1943 – likwidacja getta w Węgrowie
30 kwietnia 1943 r. żandarmeria przy pomocy policji granatowej zlikwidowała resztę Żydów. Zabito 400 osób, do Treblinki wysłano 300. W akcji likwidacyjnej brały udział mety miejscowe wyszukując lub wskazując kryjówki. W nagrodę pozwolili im Niemcy rabować i obdzierać trupy z ubrań i obuwia, wybijać złote zęby itd.”

Wracając raz jeszcze do tekstu Pawła Machcewicza o „dwubiegunowości niemieckiej pamięci”, chciałabym zastanowić nad wspomnianą przez autora ignorancją w bardziej polskiej perspektywie. Machcewicz na początku tekstu wyróżnia tzw. „antysemityzm nazistowski”: „Radykalna różnica między antysemityzmem nazistowskim a tym istniejącym w wielu innych krajach jest taka, że ten pierwszy miał eliminacyjny charakter, nie ograniczał się do haseł izolowania, dyskryminowania czy usuwania Żydów z ich miejsc zamieszkania. Bez niemieckiej inspiracji, kierowniczego sprawstwa czy choćby przykładu w żadnym innym kraju antysemici nie posunęliby się do zorganizowanej, systematycznej eksterminacji swoich żydowskich współobywateli”.

Na pierwszy rzut oka w tej wypowiedzi nie odkrywamy nic nowego oprócz powtarzanego nieustannie sloganu o niemieckiej inspiracji i winie. Z drugiej strony dokonane przez Machcewicza rozliczenie opiera się na wyróżnieniu specyficznie nazistowskiej kategorii antysemityzmu, który jako jedyny odznaczał się przemocą i tendencją do mordu (sic!). Polemika w tym przypadku oznacza cofnięcie się o ponad dekadę, jeśli nie więcej w kwestii badań dotyczących Zagłady, ideologii antysemickiej itd. Bo przecież gdyby nie Nazistowskie Niemcy, które zaatakowały Polskę 1 września 1939 roku, to nasz polski antysemityzm jedynie usunąłby, wyizolował i nadal dyskryminował obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Nigdy, przenigdy nie doszłoby do mordu; eksterminacja jest wyjątkową cechą narodu niemieckiego. Groteska…

Mają za swoje?

Podobnie zresztą oddziałuje uwaga Machcewicza na temat gwałconych kobiet niemieckich w czasie pochodu „wyzwolicielskiej Armii Czerwonej”: Bohaterka innego słynnego filmu - Kobieta w Berlinie - ma świadomość, a wraz nią i widzowie, że los niemieckich kobiet jest konsekwencją i w jakimś sensie karą - jakkolwiek brutalnie by to brzmiało - za niewyobrażalne zbrodnie popełnione wcześniej przez III Rzeszę.

Nie wiem, czy ktoś z widzów tego filmu miał świadomość, o której wspomina autor. Wiem, że w przypadku masowych gwałtów działa element zemsty, ale także ciało kobiety jest traktowane jako „pole walki”. W tym zjawisku nie ma jednak miejsca na „winę” i „karę”, którą byłby gwałt. Takie postawienie sprawy jest co najmniej kontrowersyjne, szczególnie w polskiej perspektywie, kiedy Polskie kobiety, zgwałcone podczas II Wojny Światowej nie mają prawa mówić o swojej traumie.

Ogólna teza tekstu Machcewicza ogranicza się do stwierdzenia konieczności uświadamiania Niemców o ich udziale w wojnie i wagi ich winy w historii. Szkoda, że mimo wielu zmian, debat dotyczących stosunków polsko-żydowskich, społeczeństwo polskie nadal broni się przed pewną częścią przeszłości. Jeśli pamięć niemiecka ma dwa bieguny, to polska jest w posiadaniu tylko jednego – bohaterskiego, patriotycznego, niewinnego.

Tekst „Spiegla” pojawił się jako tekst towarzyszący sprawie Iwana Demianiuka, którego proces będzie prawdopodobnie ostatnim wielkim procesem nazistowskiego oprawcy. Historia Demianiuka jest symbolem braku rozliczeń, przemilczanej pamięci, porażki denazyfikacji. Z drugiej strony jego postać i cały proces będzie stanowił ostatni moment, w którym świat przypomni sobie o największej tragedii XX wieku. Każdy naród osobno, każde społeczeństwo na swój sposób. Pytanie tylko , czy wszędzie będzie to możliwe?

Lustereczko powiedz przecie, kto jest bez winy na tym świecie… Polacy!
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Powered By PageCache
Generated in 0.46880 Seconds

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273

Warning: fsockopen() [function.fsockopen]: unable to connect to :80 (php_network_getaddresses: getaddrinfo failed: Name or service not known) in /media/data/www/krytykapolityczna.pl/public_html/components/com_pagecache/pagecache.class.php on line 273