NOWOŚĆ W SKLEPIE KP

Partycypacja_okladka_150px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ostolski: Czego 1 Maja może się nauczyć od Manify? Drukuj
Adam Ostolski   
18.05.2011

W artykule Porzućmy anachroniczne metody Bojan Stanisławski wzywa do zmiany sposobu obchodzenia Święta Pracy, ponieważ tradycyjne sposoby działania powodują głównie frustrację i poczucie klęski. Tegoroczne obchody w Warszawie wydają się to potwierdzać. Około 150 osób zgromadził wiec pod siedzibą OPZZ. Mniej więcej tyle samo osób wzięło udział w zorganizowanym przez lewicę radykalną Marszu Pustych Garnków. Na wieczornym koncercie zespołu R.U.T.A., który grał w Nowym Wspaniałym Świecie „pieśni buntu i niedoli”, było 400 osób. Niby to niewiele więcej, ale nastrój panował inny. Sala była wypełniona po brzegi.

manifa2011joannaerbel.jpgPora przemyśleć formułę świętowania 1 Maja. Problemem nie jest ani pochód, ani nawet niska liczba uczestników. Pierwsza Manifa, która odbyła się w 2000 roku, też nie była liczna. Uczestniczyło w niej ok. 200 osób. Ale nie było poczucia zniechęcenia, wręcz przeciwnie. Manifa pachniała wiosną. W powietrzu unosiła się ekscytacja, mobilizacja do walki i poczucie, że oto zaczyna się coś nowego.

Te same emocje mogą towarzyszyć Świętu Pracy. Wystarczy, że zainspirujemy się Manifą i wprowadzimy w sposobie świętowania 1 Maja drobne zmiany.

Po pierwsze, łączenie tradycji z nowością. Manifa nie była nigdy tylko marszem. W pierwszych latach towarzyszyły jej happeningi i występy feministycznych grup artystycznych – Radykalnych Czirliderek i zespołu hiphopowego Duldung. Później program Manify zaczął obejmować zbieranie funduszy za pomocą koncertów benefitowych, internetowych aukcji dzieł sztuki czy pomanifowych afterparty. Zaczęto organizować debaty związane z tematem przewodnim Manify, pojawił się manifowe gazetki. Manifa stała się dorocznym rytuałem, stworzyła własną tradycję, ale co roku zaskakuje czymś nowym. Manifa nie jest przewidywalna.

Po drugie, aktualne i mobilizujące postulaty. Każda Manifa ma swoje hasło przewodnie, które wyraża aktualne wyzwania. Za rządów Jerzego Buzka na pierwszy plan wysuwało się prawo do aborcji i parytety. W epoce PiS-owskiej „rewolucji moralnej” – świeckość państwa i prawa lesbijek. Pod rządami PO – zdrowie kobiet, prawa pracownicze i kwestia umów śmieciowych. Celem Manify nie jest tylko przejście ulicami Warszawy. Chodzi o zwiększenie widoczności określonych problemów, wysunięcie konkretnych żądań. Postulaty są formułowane w ten sposób, że mobilizują nie tylko osoby popierające prawa kobiet w ogólności, lecz także konkretne grupy: pielęgniarki, pracownice supermarketów, lesbijki. Manifa łączy nie tylko tradycję z nowością, lecz również żądania uniwersalne z partykularnymi.

Po trzecie, pierwszeństwo ruchu społecznego przed polityką. Manifa nie jest partyjnym wiecem, jest organizowana przez nieformalne Porozumienie Kobiet 8 Marca. Partie polityczne mogą uczestniczyć na warunkach, które co roku są ustalane na nowo. Polityczni zawodowcy mają tu słuchać, a nie brylować. Początkowo partie polityczne w ogóle nie mogły brać udziału w Manifie z własnymi flagami. Innym razem mogły przyjść z własnymi flagami, ale szły w osobnym, wydzielonym bloku. Ostatnio zabronione były flagi, ale dozwolone koszulki i chusty z partyjnym logo. Dopuszczono też umieszczenie partyjnego logo na transparencie, pod warunkiem, że transparent będzie dotyczył praw kobiet, zaś logo nie zajmie więcej niż 10% powierzchni. Istotny jest tu nie tyle konkretny kształt tych reguł – w tej kwestii toczą się wciąż dyskusje, wiele osób uważa te zasady za zbyt restrykcyjne. Ale naprawdę ważny i godny naśladowania jest sam fakt, że ruch społeczny pilnuje swojej autonomii wobec profesjonalnej polityki.

Co ważne, liczba uczestników Manify nigdy nie była jedynym, ani nawet głównym kryterium jej sukcesu. Oczywiście organizatorki brały pod uwagę i ten aspekt. Pierwsze Manify odbywały się dokładnie 8 marca, bez względu na dzień tygodnia. Później zaczęto wyznaczać datę Manify na dzień wolny od pracy, tak aby mogło w niej wziąć udział więcej osób. W przypadku 1 Maja w trudności ze zmobilizowaniem ludzi wynikają z tego, że Święto Pracy stanowi część długiego weekendu, często przypadając w jego środku. Trudno dziś wyobrazić sobie, że 1 Maja mógłby podobnie jak 8 Marca stać się świętem ruchomym. Warto jednak zbudować program obchodów tak, by osoby wyjeżdżające na długi weekend mogły zasilać imprezy towarzyszące, ci zaś, którzy przychodzą na pochód, mieli poczucie uczestniczenia w czymś ważnym, bez względu na to, czy będzie ich akurat więcej czy mniej.

Oczywiście nie wszystko można skopiować, ale wiele pomysłów może okazać się inspirujących. Obudowanie pochodu koncertami, debatami, gazetkami i innymi wydarzeniami pozwoliłoby przełamać rutynę i przyciągnąć nowych ludzi. Za wszelką cenę musimy uniknąć sytuacji, w której sukces 1 Maja mierzony będzie tylko liczbą uczestników pochodu. W marszu powinno chodzić przede wszystkim o uwidocznienie konkretnych, aktualnych żądań i problemów. Wtedy więcej osób będzie miało powód, by się na nim pojawić. Najważniejsze jednak – i najtrudniejsze – jest przedefiniowanie stosunków między ruchami społecznymi a profesjonalną polityką. Święto Pracy może na tym tylko zyskać. Powinno być organizowane przez szerokie porozumienie organizacji społecznych, związków zawodowych, ruchów lokatorskich i studenckich, kooperatyw, środowisk alternatywnych itd. itp. Dzięki temu mogliby się spotkać – na partnerskich warunkach – przedstawiciele dużych central związkowych i działacze lewicy radykalnej.

Czy uda przełamać impas, w jakim się znaleźliśmy? Czy możliwe jest powołanie jakiegoś Porozumienia 1 Maja, które zajęłoby się organizacją obchodów? To wymagałoby dobrej woli, otwartości, gotowości do kompromisów i pomysłowości ze strony wielu osób i organizacji. Mam nadzieję, że tak się stanie. Że damy Świętu Pracy szansę.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Roger  - Adamie, daj Świętu Pracy szansę w przyszłym roku!   |20.05.2011 00:35:27
W tekście Czego 1 Maja może się nauczyć od Manify? Adam Ostolski wzywa do zmiany
sposobu obchodzenia Święta Pracy, ponieważ tradycyjne sposoby działania powodują
głównie frustrację i poczucie klęski. Ja tę sprawę widzę inaczej. Lecąca
gwałtownie w dół liczebność uczestników manifestacji OPZZ ma dwa główne
czynniki:
- wieloletnia kapitulancka postawa OPZZ i SLD przed kapitałem. Nic
nie pomogą hasła wygłaszane 1 maja jeśli przemawiającemu brak wiarygodności.
Ludzie pamiętają postawę posłów SLD, działania OPZZ sprzed dwu laty czy bierność
aparatu związkowego w zakładach pracy.
- Kapitulancka postawa OPZZ przed
kościołem wyrażająca się rezygnacją z tradycyjnego przemarszu w tym roku z
powodu zbieżności Święta Pracy z dniem beatyfikacji Jana Pawła II.
Inaczej
przedstawia się atmosfera wśród uczestników Marszu Pustych Garnków. Rozmyślając
o nieco wyższej liczebności uczestników marszu w porównaniu do wiecu OPZZ a
także porównując aktualną liczebność uczestników marszu w porównaniu do roku
ubiegłego byliśmy jak najdalsi od frustracji i poczucia klęski. Zapał radykałów
i zdeterminowanych lokatorów udzielił się wszystkim uczestnikom marszu, wśród
których nie było Adama Ostolskiego.

Dalej autor pisze, że zainspirujemy się
Manifą i wprowadzimy w sposobie świętowania 1 Maja drobne zmiany. Kto my? My,
członkowie partii Zieloni 2004 czy my, redaktorzy Krytyki Politycznej? Doskonale
pamiętam udział kilku członków partii Zieloni 2004 w pochodzie 1 majowym przed
kilku laty. Jednak był to udział jednorazowy. Natomiast redakcja Krytyki
Politycznej
Roger  - dzięki   |20.05.2011 00:37:02
Tegoroczne obchody 1 majowe ujawniły istotę realnej demokracji parlamentarnej. O
pochodzie i wiecu w Warszawie nie podał żadnej informacji PAP, żadna telewizja w
paśmie między 19.00 a 20.00, żaden portal rangi wp. Po prostu cisza. Z tą ciszą
współgrały komentarze w portalach typu Polska The Times
rebelle  - marsz pustych gestów   |20.05.2011 01:25:57
Samozadowolenie lewicy radykalnej jest równie przewidywalne i - dla osób
zainteresowanych realną zmianą - równie frustrujące, jak drętwota
postkomunistycznego aparatu. Byłam na marszu pustych garnków (widziałam tam też
zresztą Ostolskiego) i prawdę mówiąc smutne to było bardzo. Może i nastrój
uczestników był dobry, ale zdolność przyciągnięcia kogoś spoza stałego grona
wyznawców minimalna. Standardowe kiszenie się we własnym sosie i niewiele
więcej.
czerwony łunio  - tralalala   |20.05.2011 01:29:59
Kompletnie nie zgadzam się z tezami artykułu. Owszem, trzeba jakoś ożywić to
święto, bo pochód istotnie zdychał, mówcy byli w większości żenujący itd. Ale
porównanie z koncertem jest kiepskie. To był koncert w klubie, gdzie ceny
drinków grubo przekraczają możliwości klientów Kancelarii Sprawiedliwości
Społecznej Ikonowicza, którzy stanowili najliczniejszą grupę na tegorocznym
pochodzie. Darmowy wstęp to tylko iluzja, bo wejście do miejsca, gdzie czuje się
obcym, gorszym i biedniejszym przecież nikogo nie zachęci. 1 maja to święto
ludzi jednoczące, dające poczucie bycia razem, coś egalitarnego. Jeżeli
"Krytyka" ma pomysł na organizację święta, to nie powinna tego
potraktować jak dochodowego eventu tylko raczej filantropijnej imprezy. Takie
unowocześnienie 1 maja może zwiększy liczbę uczestników, ale nieznacznie, a
wykluczy z niego tych, którzy realnie szukają socjalistycznej wspólnoty, bądź
już ją tworzą. Nieliczną, ale jednak. Jeżeli postąpić tak, jak tu jest
proponowane, to zamienimy 1 maja w imprezę dla Ray Banów i posiadaczy komputerów
Apple, którzy się niespecjalnie przepracowują, ale po prostu chcieliby legalnie
zapalić trawkę i brzydzi ich homofobia. 1 maja to historycznie święto ludzi
wykluczonych społecznie, uboższych, ale liczniejszych mas. Nie tych, którzy są
modni.

Poza tym to nie był sam pochód. Zamknęła go impreza w klubie
Powiększenie. To tak samo modna i nowoczesna knajpa jak Nowy Wspaniały Świat,
leży niedaleko, wielkość sal podobna. A jednak nie działa. Czyli podsumowując:
nie tędy droga, którędy autor ją sugeruje.

Pragnę też podkreślić, że na Marszu
Pustych Garnków było nie tak mało osób. Pochód nie był aż tak żenująco
nieliczny, wyglądał w miarę przyzwoicie. W dodatku lał tego dnia deszcz, więc ci
co przysli, byli zdeterminowani. Na pewno natomiast nie byli dziennikarzami
"Krytyki Politycznej". Ja widziałem tylko Jakuba Majmurka i nikogo
więcej. Mądry chyba po szkodzie…
Spokojny   |20.05.2011 09:31:09
Póki co pierwszy maja jest stracony. Ustawienie papy w kalendarzu w tym dniu
jest marketingowym mistrzostwem świata. Zresztą chrześcijanie od zawsze umieli
podkradać miejsca, symbole i daty żerując na cudzej energii i przekierowując ją
w swój kierat, a następnie zakłamując to tak, żeby już nikt prócz garstki
hobbystów nie wiedział jak było naprawdę. Tu będzie podobnie. Nikt nie będzie
równolegle transmitował pierwszomajowych demonstracji i kościelnych
uroczystości, żeby nie zostać posądzonym o stawianie kościoła w konfliktowym
położeniu. Jedno czym się można tu ratować przynajmniej w Polsce, to próbować
połączyć pierwszomajowe obchody z tym, czym w istocie długi wekend majowy dla
ludzi tu jest, czyli z imprezą o charakterze wypoczynkowym. Takie połączenie
pozwoli przyciągnąć ludzi i uwagę, a inaczej jedno i drugie na skutek manewru
chrześcijan naturalnie odpłynie.
Bratek  - PUBLICZNA DEBATA   |20.05.2011 13:21:04
Zastanówmy się, w czyim imieniu propozycje modyfikacji obchodów 1 Maja wysunął
Bojan Stanisławski na łamach internetowego Salonu 24.
Zapewne nie tylko swoim
własnym.
Z racji pełnionych funkcji (redaktor naczelny
"Związkowca.OPZZ" i info) wydawałoby się, że w imieniu OPZZ.

Niewątpliwie inicjatywa ta ma charakter nie tylko rozpoznawczy. Skierowana jest
bowiem do całkiem konkretnych środowisk.
Chodzi o to kto zechce w przyszłym roku
związać się "1 Maja" z OPZZ.
Czy Bojan Stanisławski bierze pod uwagę
rozluźnienie, bądź rozkład koalicji OPZZ - SLD nie wiadomo.
Najwyraźniej zakłada
jednak, że obecne podziały na lewicy nie powinny przeszkadzać w organizacji
"publicznej debaty z udziałem wszystkich naszych
przeciwników".
Wymienienie przez Bojana Stanisławskiego takich podmiotów,
jak młodzież, Parada Równości i "Manifa", przy deklarowanej jednocześnie
niechęci konkurowania z tymi inicjatywami i środowiskami logicznie dopełnia jego
propozycję.

Nic zatem dziwnego, że w imieniu tych środowisk odzywa się Adam
Ostolski z "Krytyki Politycznej".
W jego wydaniu propozycja ta przybiera
już całkiem realne i konkretne formy: "Porozumienia 1 Maja" -
"szerokiego porozumienia organizacji społecznych, związków zawodowych,
ruchów lokatorskich i studenckich, kooperatyw, środowisk alternatywnych itd.
itp." na wzór Porozumienia Kobiet 8 Marca.
Sprzeciw Rogera w imieniu
środowisk organizujących tegoroczny pierwszomajowy "Marsz pustych
garnków" i "Arabską Fiestę" wiele raczej nie zmieni, skoro zarówno
Bojan Stanisławski, jak i Adam Ostolski zgadzają się, że należy ZERWAĆ Z
ANACHRONIZMEM: "Pochody, wiece i wszelkiego typu ‘masówki’ to przeszłość.
Szkoda na to czasu, pieniędzy i starań; zresztą jedynym ich efektem jest ogólna
frustracja i zniechęcenie."
Wydawałoby się, że w tej sytuacji różnice
polityczne są pomijalne.
Tu łatwo się pomylić.
rebelle  - Roger, Bratek   |21.05.2011 00:00:46
Niewątpliwie z pewnego punktu widzenia Marsz Pustych Garnków osiągnął wysoki
poziom "masowości" i "żywiołowości". W każdym razie dostatecznie
wysoki, żeby niektórych wręcz przerazić:
http://pl.indymedia.org/pl/2011/05/53761.shtml Przyznaję, że atmosfera na Marszu
była przyjemna. Kiedy Ikonowicz zaczął zapewniać, że w tym roku przechodzimy do
ofensywy, prawie poczułam się uspokojona. Ale po powrocie do domu pomyślałam, że
jednak nie obalimy kapitalizmu w ten sposób…
Roger  - c.d.   |21.05.2011 09:18:52
Po pierwsze, autor proponuje nam uatrakcyjnienie marszu: happeningi i występy
grup Czirliderek i hiphopowych, dodatkowe koncerty benefitowe i aukcje dzieł
sztuki. Uprzedziwszy propozycję, tegoroczny marsz wzbogaciliśmy o bicie
drewnianymi łyżkami w puste garnki. Nie tylko moim zdaniem udało się nam wyjść
poza tradycyjne pochody.
Po drugie, autor proponuje nam przyjęcie aktualnych i
mobilizujących postulatów. Tak było. Po wielodniowej dyskusji w grupie
organizatorów przyjęliśmy w tym roku hasło sprzeciwu wobec bierności rządu przy
podwyżkach cen i rosnącej polaryzacji majątkowej społeczeństwa. Marsze 1 majowe
radykalnej lewicy zawsze łączą żądania uniwersalne z partykularnymi.
Po
trzecie, autor proponuje pierwszeństwo ruchu społecznego przed zorganizowanymi
ruchami politycznymi. Powyższe pojęcia nie wykluczają się. W pochodach 1
majowych uczestniczą zarówno niezorganizowani członkowie lewicy jak i należący
do partii politycznych. W tym roku zarejestrowałem więcej partii niż w roku
ubiegłym. Wynika to z radykalizacji programów i postawy członków partii, którzy
sięgają po sposoby działania charakterystyczne dla ruchów społecznych. W zamian
za to partie polityczne i inne organizacje mogą uczestniczyć na przewidywalnych
warunkach, które dają partii możliwość publicznej artykulacji swoich programów i
symboli.
My, uczestnicy pochodu 1 majowego mamy poczucie uczestniczenia w
czymś ważnym, bez względu na liczebność pochodu. Ta powaga wynika z ponad 100
letniej tradycji, z reprezentowania humanistycznych treści i autentycznych
potrzeb pokrzywdzonych. Natomiast przyjęte formy manifestowania mają podkreślać
dramatyzm zderzenia idei i rzeczywistości realnego kapitalizmu.

Adam Ostolski
apeluje o szerokie porozumienie organizacji społecznych, związków zawodowych,
ruchów lokatorskich i studenckich, kooperatyw, środowisk alternatywnych itd.
itp. Dzięki temu mogliby się spotkać
Bratek  - rebelle   |21.05.2011 18:54:29
Nie rozumiem skąd te przerażenie? Czyżby chodziło ci o przerażającą wizję
wzmacniania tożsamości klasy robotniczej budowanej w przeciwstawieniu do sił,
które wydają się dziś tak "postępowe", tak "demokratyczne", z
którymi utożsamia się zarówno Bojan Stanisławski, jak i Adam Ostolski.
Jeśli
tak, to nie przenoś swoich lęków na autorów wskazanej przez ciebie
polemiki.
Rzecz dotyczy przecież tzw. arabskiej rewolucji.
Ostatecznie można to
odnieść to "rewolucji Solidarności", ale rozdmuchiwać sprawy nie warto
(robotnicy i tak wiedzą, że zostali oszwabieni), a to jeszcze odżyją konflikty
klasowe. A wtedy inicjatywa powołania Porozumienia 1 Maja znajdzie się po
przeciwnej stronie barykady ukazanej przez E.B. i W.B.
ost.   |22.05.2011 14:29:34
Dziękuję za wszystkie komentarze. Byłem w tym roku zarówno na wiecu OPZZ, jak i
na Marszu Pustych Garnków. Po raz pierwszy, odkąd pamiętam, marsz lewicy
radykalnej był równie liczny jak obchody organizowane przez dużą centralę
związkową. Pochód OPZZ się z roku na rok kurczy, a marsz lewicy radykalnej
niestety nie rośnie i nie poszerza zasięgu swego oddziaływania. Jest nas dziś
mało i powinniśmy połączyć siły - to główna, choć może nie dość mocno
podkreślona rzecz, o którą mi chodzi. Mam nadzieję, że w przyszłym roku to się
uda.
Bratek  - O TO WALCZYĆ WARTO   |23.05.2011 13:12:10
Rozumiem, Adamie, o co ci chodzi, ale, jak wiesz piekło dobrymi chęciami
caluśkie jest już wybrukowane.
Spójrzmy przez pryzmat moskiewski na twoją
propozycję.
Jakby to PIĘKNIE wyglądało gdyby skupić w jedno pierwszomajowy
przemarsz związków zawodowych i "Jedinoj Rassii" (25-30 tys.) oraz 3
tysięczną demonstrację "Sprawiedliwoj Rassii". Okrasić to imprezami
towarzyszącymi i połączyć z 5 tysięczną manifestacją KPRF i radykalnej lewicy
wszystkich odcieni (w tym 500 anarchistów) oraz dodać do tego 700 osobowy wiec
partii Żirinowskiego i pomniejsze imprezy pierwszomajowe liberalnych-demokratów
(300) i antysystemowych nacjonalistów (70)?

Przecież nie chodzi ci o zacieranie
różnic, a te dopiero się krystalizują.

Nie warto zatem specjalnie się
przejmować, że dziś w Polsce z pierwszomajowych pochodów zostały tylko
"puste garnki" i dęte imprezy OPZZ z orkiestrą młodzieżową i
czirliderkami.
Gdy przyjdzie czas ku temu - a przyjdzie - międzynarodowe
robotnicze święto wypełni się właściwą sobie treścią.
Zapewne wątpisz, że
zdołamy w tym dniu na ulicę wyprowadzić załogi "Bogdanki", KGHM, JSW,
"Cegielskiego" czy Huty Warszawa.
Wątpić możesz, ale pamiętaj to jednak
ich święto i w ostatecznym rachunku tylko to się liczy. Kiedy wróci im pamięć
upomną się o swoje.
O TO WALCZYĆ WARTO.
Do takiego pochodu R.U.T.Ę. i Ciebie
zapraszamy.
Nie zadowolimy się namiastką.
Bratek  - ZGODA?   |24.05.2011 11:58:11
A teraz spróbujmy wrócić do tytułowego pytania: "Czego 1 Maja może się
nauczyć od Manify?".
Proponowana przez Was impreza powinna być tak jak
"Manifa" (lub "Marsz pustych garnków") ruchoma.
W ten sposób
zdołacie ominąć długi weekend i nie będzie sobie głowy zawracać jałowymi
dysputami o PIERWSZYM MAJA.
Zgoda?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 18.05.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.95345 Seconds