Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Ostolski: Żałoba po odwołanym marszu Drukuj
Adam Ostolski   
14.04.2005
Marsz Tolerancji, który miał się odbyć w Krakowie pod koniec kwietnia, został odwołany przez organizatorów. Jako powód podano śmierć papieża: „pogrążony w żałobie Kraków nie jest teraz właściwym miejscem dla publicznej dyskusji o prawach społeczności” gejów i lesbijek. W ramach Dni „Kultura dla Tolerancji” zaplanowano oprócz marszu m.in. konferencję naukową, pokazy filmów oraz wizytę w Auschwitz. O prawach osób homoseksualnych będzie się zatem dyskutować, ale we własnym gronie.

Decyzja o odwołaniu marszu wydaje się nie tylko symptomem niepokojącej uległości wobec oczekiwań homofobów, ale – co gorsza – opiera się na kilku błędnych przesłankach.

Przede wszystkim, prawa lesbijek i gejów do obecności w sferze publicznej są prawami człowieka. Mają więc charakter bezwzględny i niezbywalny. Nie są jakimś przywilejem, który podlegałby negocjacjom. Nie można brać ich w nawias ani zawieszać w żadnych okolicznościach, nawet takich jak śmierć papieża, powódź czy olimpiada. Z jednej strony oznacza to, że państwo nie może odmawiać respektowania tych praw, ale z drugiej strony – że geje i lesbijki nie mogą z nich rezygnować wedle uznania. W przeciwnym wypadku wypadałoby przyznać, że walka nie toczy się o uniwersalne ludzkie prawa, lecz o grupowe interesy pewnej części społeczeństwa. Rezygnacja z marszu oznacza przyznanie racji tym, którzy twierdzą, że w pewnych sytuacjach dyskryminacja osób homoseksualnych jest usprawiedliwiona. Świadczy więc nie tyle o szacunku dla uczuć religijnej większości (wśród której są także geje i lesbijki), co o przyjęciu i akceptacji homofobicznych argumentów.

Nie oznacza to jednak, że marsz tolerancji powinien przybrać w tym roku postać barwnej parady. W sytuacji zbiorowej żałoby rezygnacja z barwnego i hucznego pochodu jest najzupełniej słuszna. Taki pochód nie byłby stosowny. Ale od tego jeszcze daleka droga do rezygnacji z wszelkich w ogóle form publicznej obecności. Marsz tolerancji nie musi być ani kolorowy ani hałaśliwy. Nie musi być ani trochę bardziej wyzywający niż homoseksualne pary na zdjęciach wystawianych kilka lat temu w ramach kampanii „Niech nas zobaczą”. Są co najmniej trzy powody, dla których lepsza byłaby formuła cichego marszu.

Po pierwsze, konieczne jest zdanie sobie sprawy z tego, jakie uczucia innych osób jesteśmy obowiązani szanować. Spokojny przemarsz ulicami miasta nie kłóciłby się z uszanowaniem tych spośród kolektywnych emocji, które – jak uczucie żałoby – na szacunek istotnie zasługują. Natomiast całkowita rezygnacja z marszu wyraża raczej szacunek dla uczucia nienawiści, która samo istnienie gejów i lesbijek uważa za afront i profanację. Takich uczuć nam jednak szanować nie wolno.

Po drugie, spokojny przemarsz pozwoliłby uwzględnić także prawa homoseksualnych katoliczek i katolików, którzy jako osoby wierzące mają prawo do żałoby po zmarłym papieżu, a jednocześnie jako geje i lesbijki mają prawo do obecności w sferze publicznej. Żadnego z tych praw nikt im nie może odmawiać ani ograniczać. Zwłaszcza nie wolno tego czynić organizacjom powołanym do tego, by tych osób bronić.

Po trzecie, niezależnie od ostatnich wydarzeń marsz tolerancji powinien być w tym roku marszem milczenia. Zeszłoroczny marsz został brutalnie napadnięty przez prawicowych bojówkarzy i chuliganów. Do dziś nikt spośród uczestników i przywódców napaści nie stanął przed sądem. Policja nie była przygotowana do zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom marszu, chociaż napaść była z góry zapowiadana i przygotowywana w sposób otwarty m. in. na forach internetowych. Policja do dziś nie jest w stanie ustalić przywódców napaści, chociaż starannie filmowała przebieg wydarzeń, i pomimo tego, że zostali oni wskazani przez dziennikarzy. Sprawa zeszłorocznego Marszu Tolerancji nie jest zatem zamknięta. W tej sytuacji należało by się zastanowić nad marszem milczenia – na znak żałoby po utraconym zaufaniu do wymiaru sprawiedliwości.

W uzasadnieniu decyzji o odwołaniu marszu, organizatorzy piszą, że „Kraków nie jest teraz właściwym miejscem dla publicznej dyskusji” na temat praw człowieka. Być może rzeczywiście o prawach gejów i lesbijek wygodniej by się rozmawiało na Kreuzbergu czy Manhattanie. Jednak żadne z zachodnich miast, dziś słynących jako miejsca przyjazne dla homoseksualistów, nie było takie od początku. Bezpieczeństwo gejów i lesbijek nie spadło z nieba. Zostało wywalczone. Nie tylko w murach akademickich i kulturalnych instytucji, lecz także w ulicznych starciach. Społeczny szacunek nie pojawił się znikąd. Homoseksualiści pokazali, że są gotowi bronić swoich praw – słowem i siłą. W Polsce mamy przed sobą jeszcze długą drogę. W sytuacji przyzwolenia policji i wyrozumiałości Kościoła katolickiego wobec aktów homofobicznej przemocy organizatorzy marszu mogą żywić zrozumiałe obawy o bezpieczeństwo uczestniczek i uczestników. Śmierć papieża może być wygodnym pretekstem do wycofania się z kłopotliwego przedsięwzięcia. Jednak właśnie teraz nie wolno nam rezygnować. Uległość wobec żądań homofobów nie wzbudza przyjaznych uczuć do gejów i lesbijek, nie zmniejsza społecznej niechęci, nie uczy szacunku dla praw człowieka. Ustępowanie może prowadzić tylko do tego, że organizowanie kolejnych marszów napotykać będzie coraz więcej przeszkód. Czy tego chcemy?
Komentarze
Dodaj nowy
Łukasz   |14.04.2005 19:59:25
Orientacja seksualna to sprawa prywatna, ale oczywiście nie mam nic przeciwko
marszom, w końcu jest demokracja. Nie rozumiem tylko, po co się tak strasznie
afiszować. Nie jestem żadnym homofobem, ale jestem zdecydowanie przeciwny
dyktaturze mniejszości.
Katja  - do Łukasza   |14.04.2005 22:49:06
Orientacja seksualna to faktycznie sprawa prywatna. Jednak w sytuacji, gdy
neguje się prawa pewnej, dość znacznej grupy ludzi, dlatego, że w zaciszu
swojego domu ośmielają zachowywać się inaczej niż jest to ogólnie przyjęte, nie
możemy pozostać obojętni. Homoseksualiści w Polsce nikomu nie zagrażają, lecz
czyni się z nich wrogów publicznych numer 1 i odmawia zastosowania wobec nich
elementarnych praw. Marsz w Krakowie, jak inne, podobne temu inicjatywy, mają na
celu wskazanie na szerszy wymiar problemu: są wśrod nas osoby, które w jakiś
sposób się róźnią. Nie chodzi o epatowanie homoseksualnymi zachowaniami. To, ze
geje i lesbijki będą siedzieć w domu, nie znaczy, ze znikną. To nie jest
dyktatura mniejszości, jak piszesz, lecz prawo do wyrażenia swoich potrzeb i
ogłoszenia swoich postulatów na forum społecznym. A do tego każdy ma prawo.
ali g  - third best   |15.04.2005 06:58:15
No ale przeciez konferencja naukowa, pokaz filmów i wizyta w Auschwitz się
odbędą. 75% planu to też super! Można mieć nadzieje, że marsz w Auschwitz bedzie
równie spokojny jak niedoszly marsz milczenia.

A tak swoją drogą, troche to
smutne, że kiedy taki Bronek W. byl w naszym wieku mozna bylo ‘wywalczac na
ulicy’ troche bardziej fundamentalne kwestie niz prawa gejow. Na co skanalizuja
swoja potrzebe buntu/zaistnienia w dyskursie nasze dzieci - polowania na lisy,
poligamia jako prawo czlowieka?
thomas  - o fundamentach   |15.04.2005 11:14:14
Hm, ali g, prawa człowieka raczej trudno szeregować na skali większej lub
mniejszej fundamentalności.

A poligamia ma małe szanse, bo wyklucza ją
bodajże konwencja ONZ dotycząca praw kobiet.
pip   |15.04.2005 12:42:40
bardzo dobry tekst, mowi dokladnie wszystko, co nalezalo powiedziec o tej
decyzji. dziekuje.
Naczelna Rabin KP   |15.04.2005 12:55:58
Smiechu warte - chcecie walczyc w ulicznych starciach, to walczcie, tylko potem
nie placzcie jak znowu dostaniecie w ogon i grzywe. Na razie walczy za was
Policja zza ktorej plecow drzacymi glosikami popiskujecie hasla wymyslane przez
redaktorow KP.
ewa   |15.04.2005 13:00:29
Przepraszam, czy cieszy Cie przemoc?
autor   |15.04.2005 13:52:04
nie, nie cieszy mnie przemoc. cieszy mnie odwaga.
anonim   |15.04.2005 14:20:50
czyja odwaga? bojówkarzy? czy policji?
kinia   |15.04.2005 15:38:44
Gdybym napisala "wiedzialam, ze tak bedzie", to na moja glowe posypalyby
sie gromy. Przeciez swiat po smierci Papieza jest duzo lepszy, bardziej
wyrozumialy, a ludzie miluja sie nawzajem. Pytam sie wiec gdzie jest ten lepszy
swiat gdzie kazdy czlowiek bedzie szanowanym obywatelem bez wzgledu na
orientacje seksualna? Hipokryzja - to jedno slowo cisnie mi sie na usta.
gej-syjonista   |15.04.2005 17:00:48
1. Przede wszystkim, homofobiczna przemoc jest zawsze już obecna. Przemoc jest
już w tym, ze boimy się wyjsc na ulice. Przemoc jest w jezyku, w którym się o
nas mowi i w którym się uzasadnia dyskryminacje i przesladowanie. Nie możemy się
oklamywac, ze homofobiczna przemoc jest czyms co się czasami zdarza i czego
możemy uniknac chowajac się pod kolderke. Wdychamy ja z kazdym oddechem.
Akceptowanie TEJ przemocy, pozornie niewidzialnej, ale bardzo dotkliwej, wydaje
mi się nikczemne.

W Nowym Jorku, w Amsterdamie, w Berlinie, walka o prawa
gejow i lesbijek wymagala determinacji, która wyrazala się m.in. w postaci walk
ulicznych z faszystami i z policja. Dopiero wtedy zaczeto gejow szanowac, kiedy
zaczeli tego szacunku dla siebie wymagac. Nie cieszy mnie to, ale trzeba
spojrzec prawdzie w oczy. W duzym stopniu, nawet w Polsce, korzystamy z owocow
tych walk. Jednak jeśli nie damy czegos od siebie, to nic nie osiagniemy.


Podobnie wygladala walka o prawa innych mniejszosci. Zydow i Murzynow tez
bito. Ale kiedy zaczeli się organizwoac, zajmowac miejsca w autobusach
"tylko dla bialych", organizowac samoobrone, aktywnie walczyc o swoje
prawa, bicie ich przestalo być oczywiste. Można się decydowac na walke bez
uzycia przemocy, ale wtedy trzeba być gotowym - jak Gandhi, Martin Luther King i
Bayard Rustin, ze się dostanie w skore i/lub pojdzie do wiezienia. Tak czy owak,
rezygnacja z przemocy nie musi oznaczac rezygnacji z aktywnego dzialania na
rzecz wlasnych praw. Dlatego moim zdaniem to tylko wymowka.

2. Ostatecznie
można zrezygnowac z marszu, ale wypada podac rzeczywiste powody tej decyzji, a
nie mdle raconalizacje. "Rezygnujemy z marszu, bo boimy się pobicia. Nie ma
to zadnego zwiazku z uczuciami religijnymi ludnosci Krakowa. Po prostu wiemy, ze
ludnosc ta jest niebezpieczna." Taka wypowiedz mialaby jakas wartosc
protestu i nie maskowalaby przemocy, ktorej fdoswiadczamy. Jeśli bita zona nie
ma odwagi, by odejsc od meza, nie powinna go przynajmniej kryc, twierdzac np.,
ze "spadla ze schodow". Mamy prawo się bac, bo mamy powody się bac. Ale
nie mamy powodow - i nie mamy prawa - obludnie maskowac homofobicznej przemocy.

anatema  - doceniam mądrość   |15.04.2005 21:19:40
Mamy prawo do nie egzekwowania swych praw - to jedna z zasad asertywności.
Jeżeli ktoś zapomniał, w trakcie "Dni Kultury.." odbywa się także
Konklawe. Co tu dużo mówić… trudno w tym czasie osiągnąć cel wywołania
publicznej dyskusji w Krakowie i w Polsce. Jeśli ktoś lubi pluć pod wiatr lub
ruszać z motyką, proszę bardzo, ja osobiście doceniam decyzję organizatorów
Marszu. Dla mnie oznacza, że chcą zrobić coś, a nie tylko zrobić.
ewa   |15.04.2005 21:49:54
A ja myślę, że nie możemy się zgadzać na to, żeby media pisały tylko o jednej
sprawie. Z góry zakładać, że skoro będzie konklawe, to nikt nie zainteresuje się
gejami. Czyżby dzienniki miały tylko jedną stronę? czy na pewno chcą je
zapełniać jednym tylko rodzajem informacji? To, czy coś jest niemożliwe czy
możliwe jest zawsze strasznie względne. Choćby taki przykład. Kto by pomyślał,
że komercyjne pisma kobiece zgodza się odpowiedzieć na apel feministycznej
przecież OŚKi i wspólnie wziąć udział w jednej akcji. A tak właśnie się stało!

http://www.oska.org.pl/news.php?id=2127

Poryw ajmy się z motyką na
słońce!

Tym bardziej, że motykę mamy mocną i z tradycjami - prawa człowieka.
anatema  - prawa człowieka a mądrość   |15.04.2005 22:07:53
Media żądzą się swoimi prawami i oczekiwanie od nich, że będą sprawiedliwe jest
oznaką naiwności. Chciałabym, żeby wszystkie osoby, krytykujące dziś decyzję
organizatorów Marszu Tolerancji w Krakowie (który miał się odbyć 2 tygodnie po
pogrzebie papieża i w czasie konklawe w Krakowie) pojawiły się w Warszawie,
podczas Parady, która (mam nadzieję) się odbędzie. Na razie mam wrażenie, że
decyzję organizatorów Marszu w Krakowie najbardziej krytykują CI, którzy i tak
się tam nie wybierali ;-(
ewa   |15.04.2005 22:16:10
"Prawa", ktorymi się żądzą media, to między innymi naciski, którym
ulegają. Trzeba po prostu wytworzyć taką atmosferę, która nie pozwoli na
niepisanie o Marszu. Odwoływanie, to pokazywanie, że nam nie zależy. Że właśnie
akceptujemy taką a nie inną politykę mediów, że nie chcemy jej kształtować.

Obawiam się, że ostatni zarzut jest nietrafiony. W każdym razie nie jest tak,
że "wszyscy", którzy krytykują nie wybierali się na Marsz. Niektórzy się
wybierali i właśnie przeszkadza im, że będą uczestniczyć w czymś innym niż było
zapowiadane.
historyk  - wyjaśnienie o konklawe   |16.04.2005 12:42:03
Chciałbym nieśmiało przypomnieć, że z powodu konklawe nie należy nic odwoływać,
bo konklawe czasami trwało nawet parę lat…
E_block  - jak byc postrzeganym   |16.04.2005 14:58:05
ten marsz to byłby samobój dla gejów i lesbijek. Taki jak sobie strzelili kibice
piłkarscy po mszach pojednania. Jest czas na zabawę ale i na zadumę.
kinia   |16.04.2005 15:00:03
a w czym ten marsz bylby gorszy od innych marszow? "normalni" moga sobie
urzadzac marsze, a inni juz nie?
ewa   |16.04.2005 15:19:42
A dlaczego nie mielibyśmy zadumać się nad losem "innych" w Polsce?
urodzona za późno  - nie ma na co czekać!   |16.04.2005 20:12:22
Naiwnością jest "czekanie na lepsze czasy". Szczególnie, że czasu jest
naprawdę niewiele. Może niecałe dwa miesiące.

Po co te rozróżnienia na
"innych" i "normalnych"?
kinia   |17.04.2005 09:43:08
w moim odczuciu ten podzial choc w jakiejs czesci ilustruje roznice miedzy
prawami jednej i drugiej grupy. "Normalni" moga maszerowac gdzie chca i
jak chca, biora udzial w marszach milosci, wolnosci, pojednania, bialych,
czarnych, milczenia i wszystkich innych. Dlaczego wiec "inni" nie moga
maszerowac w marszu pojednania?

*"Normalni" i "inni" to
podzial jak najbardziej umowny i sztuczny, stad cudzyslowy.
E_block   |17.04.2005 11:33:19
jakoś ostatnio poza marszami związanymi z papieżem nie przypominam sobie żeby
strajkowali pracownicy Telekomunikacji, maszerowali pracownicy fabryk, są dni i
miesiące kiedy nalezy sobie odpuścić, chyba że za wszelką cenę chce robic sobie
sztuke dla sztuki i prowokować ludzi dla których religia katolicka jest ważnym
elementem codziennego zycia
grejpfrut   |17.04.2005 13:08:40
Procesje katolickie też mają w sobie element prowokacji. Przeciez temu między
innymi ma służyć wychodzenie na ulice w Boże Ciało: nie boimy sie,
"zobaczcie nas".
Maszerujmy!
Anty E_blok   |17.04.2005 20:30:09
Co to za tłumaczenie, że nie należy prowokować katolików? Do czego prowokować?
Przecież jednym z podstawowych zaleceń tej religii jest miłość i wsłuchiwanie
się w głos innych, nadstawianie drugiego policzka… A może E_Block po prostu
uważa, że w Polsce nie ma i nigdy nie było katolickiej większości, tylko
katolicyzm udawany?
Tak wyglądałoby z jego/jej argumentacji. Ja jej nie
przyjmuję, bo jest chyba obraźliwa dla większości Polaków.
toma01  - Ale i artykuł!   |18.04.2005 09:36:38
Moim zdaniem w artykule jest kilka dziecinnych błędów.

Nie wiem na przykład
dlaczego autor uważa przeniesienie terminu marszu za "zawieszenie praw
ludzkich" bądź "negocjowanie" itp. Te prawa w dalszym ciągu
obowiązują, przenosi i zawiesza się jedynie najzwyklejszą w świecie impreze
kulturalno-społeczną, tak jak w tych dniach były odwoływane niemalże wszystkie
imprezy. To po pierwsze!

Po drugie autor pisze o "rozmawianiu o prawach
homoseksualistów w swoim gronie", nie rozumiejąc, że organizowanie marszu i
konferencji w dniach, w których pies z kulawą nogą nie zainteresuje się tym
tematem jest zwykłą głupotą i właśnie rozmawianiem w swoim gronie. Dlatego warto
termin tej imprezy zmienić, chociażby po to żeby przyniosła większy rozgłos, bo
w czasie żałoby napewno zostałaby zignorowana zarówno przez media, jak i
ludzi!

Po trzecie, to autor artykułu nie za bardzo zdaje sobie sprawę, że
organizatorzy podając takie a nie inne uzasadnienie odwołania marszu właśnie
walczą o prawa gejów i lesbijek i budują pozytywny wizerunek tej grupy, jako
części społeczeństwa, która również jest w jakiejś formie żałoby i która
podkreśla tym swoją przynależność i jedność z tym społeczeństwem. Pomimo tego,
że różni nas seksualność, to jest mnóstwo innych elementów, które sprawiają, że
jestesmy podobni, a nie różni i dziwni. A pokazanie, że jesteśmy tacy sami to
jeden z kluczowych elementów, które mogą mieć wpływ na zmianę przekonań
polskiego społeczeństwa, które tak bardzo boi się "inności". Czasami
przydaje się umiejętność czytania między wierszami!

Takie wypisywanie o
prawach człowieka to sobie można wsadzić moim zdaniem:-)
Andrew - SdPl  - inne spojrzenie   |18.04.2005 23:14:18
Nie zgadzam sie z podaną interpretacją co do odwołania marszu. Uważam, iż obecny
czas jest stanem obiektywnym i niezależnie czy chodziłoby o pielęgniarki,
robotników czy homoseksualistów, żaden marsz nie spełniłby swojej funkcji
informacyjnej.
dg  - ad vocem   |19.04.2005 00:47:42
Zgadzam się z podaną interpretacją co do odwołania marszu. Uważam, że obecny
czas nie jest stanem obiektywnym i niezależnie, czy chodziłoby o pielęgniarki,
robotników czy homoseksualistów, marsz, który ma na celu przekazanie pewnej
treści społecznej, tak jak i biały marsz, mógłby spełnić swoją funkcję
informacyjną. Mam wrażnienie, że śmierć Jana Pawła II stała się ostatnio
usprawiedliwieniem dla wielu zwolnień, także nawet z wypełniania codziennych,
różnorodnych obowiązków. Czas żałoby jest oczywiście czasem refleksji, lecz nie
oznacza to, że powinno zaniechać się wszelkich innych działań, które nie
wszystkie przecież oznaczają zabawę, a już najmniej brak szacunku dla papieża.
Jak stwierdza Adam Ostolski, "marsz tolerancji nie musi być ani kolorowy,
ani hałaśliwy". Przemarsz planowany był w końcu kwietnia, czyli kilkanaście
dni po zakończeniu żaloby narodowej, i został odwołany, gdyż w pewnym sensie
wciąż tematem tabu w Polsce jest zarówno postać Jana Pawła II, jak i tematem
tabu są prawa osób o orientacji homoseksualnej.
BHP  - do toma01   |19.04.2005 01:50:04
Dziecinnym błędem jest mówienie o żałobie w czasie teraźniejszym (i snucie
dalszych wywodów opartych na tym założeniu). Oficjalna, czy jak chcą niektórzy
"narodowa", dobiegła końca już jakiś czas temu. Być może dla pewnej
części społeczeństwa żałoba trwa (mają do tego prawo), ale równie dobrze może
trwać np. rok. Trudno w tym czasie nic nie organizować.

Zresztą, życie już
wróciło do normy. Wydarzenia kulturalne odbywają się, media nie są całkowicie
zdominowane przez jeden tylko temat. Skąd zatem założenie, że marsz pozostałby
niezauważony? To raczej kolejna próba "usprawiedliwienia" jego
niedoszłych organizatorów, strategia maskująca rzeczywiste powody odwołania
marszu.

Jeżeli chodzi o przekonywanie społeczeństwa, że lesbijki i geje są
"tacy jak wszyscy" (czyli w tym wypadku: pozostający w żałobie bądź
przynajmniej potrafiący ją uszanować), to autor właśnie to postulował - pod
postacią cichego, poważnego przemarszu zamiast kolorowej, radosnej i istotnie
mogącej być nie na miejscu parady. Wydaje się, że byłby to słuszny kompromis - z
jednej strony manifestowanie solidarności z „ogółem”, a z drugiej
manifestowanie swojego istnienia. W momencie, gdy marszu nie ma, homoseksualiści
tracą swoją wypracowaną w ostatnich latach większą widoczność. Natomiast wcale
nie zyskują w zamian szacunku za solidaryzowanie się. Opinia publiczna nie
traktuje tej rezygnacji jako wyrzeczenia z ich strony (ponieważ prawo do marszu
i tak im się w opinii „większości” nie należy). Z kolei osoby jakoś
zorientowane w temacie wiedzą, że oficjalny powód odwołania marszu nie jest
powodem faktycznym. Czyli porażka na obu frontach.
kiciuś  - Dlaczego mamy maszerować spokojnie?   |19.04.2005 14:59:30
Co to pogrzeb? Jesteśmy zbiorowościa fajną, malowniczą i radosną, nieco szaloną.
Tak to wygląda. Pamiętajcie o poparciu jakiego udzielił nam Miłosz. Nie marnujmy
tego.
44   |19.04.2005 20:47:47
Najlepiej połączyć Marsz Tolerancji z Marszem Żywych. Będzie to miało także
pewną wymowę symboliczną.
gej-syjonista  - do 44   |20.04.2005 14:39:30
Dobry pomysł - ale nie jestem pewien, czy organizatorzy Marszu Żywych by się na
to zgodzili.
Konrad  - Puk-puk   |21.04.2005 06:12:18
Puk-puk w czaszkę pana Ostolskiego. - Czy rozum jest w domu? - Nie ma, będzie
już pięć lat jak poszedł manifestować w obronie giejów, lesbijek, zoofilów,
grafficiarzy i małych zwierzątek futerkowych. - W takim razie z kim mam
przyjemność? - Uzwojenie nerwowe dżdżownicy, miło mi. Opiekuję się mieszkaniem.
autor  - do Konrada   |22.04.2005 09:41:56
Panie Konradzie, a który dokładnie z moich argumentów uwaza Pan za
nieprzekonujący?
Konrad  - Odpowiadam   |23.04.2005 07:14:05
Kilka, Szanowny Autorze.
Po pierwsze - prawa homoseksualistów nie są prawami
człowieka. Dla Pańskiego środowiska charakterystyczne jest poszerzanie katalogu
tych praw w sposób dość dowolny. W zależności od potrzeb, mogą się w nim znaleźć
prawa doświadczalnych królików, prawo do działki amfetaminy lub właśnie mityczne
prawa mniejszości seksualnych. Praw człowieka od zawsze jest tylko kilka: prawo
do życia, wolności osobistej, sprawiedliwego sądu. Określanie tych praw na
podstawie skłonności seksualnych jest wypaczeniem samej ich idei. Ja na
przykład, Szanowny Panie, jestem krótkowidzem i jako krótkowidz żądam, w ramach
praw człowieka, prawa do okularów. Zgodzi się Pan na dzielenie ludzi według
liczby dioptrii?
Po drugie - sądzę, że obaj dobrze wiemy, gdzie leży linia
konfliktu. Takich jak ja Pan z rozdzielnika nazywa homofobami, ponieważ nie
godzą się na agresywną obecność tzw. mniejszości seksualnych w sferze
publicznej. Etykietowanie ludzi to sprytny zabieg, w zamierzeniu łatwo
kompromitujący i praktycznie wykluczający uzgodnienie poglądów. Ono zresztą
chyba nie jest możliwe. Z Pańskiego Punktu widzenia bowiem, jak przypuszczam,
sprawa ma się tak, że Wy walczycie tylko o należne Wam prawa - a zatem o coś
niby oczywistego - co Waszych przeciwników od razu stawia w świetle walczących
przeciwko tym "oczywistym" i "niezbywalnym" prawom. I póki tak
będziecie stawiać sprawę, zgody nie będzie. Z mojego bowiem punktu widzenia jest
inaczej: Wy walczycie w agresywny (nie fizycznie) sposób o niewspółmiernie duży
wpływ na kształt sfery publicznej, a zarazem odmawiacie prawa do decydowania o
jej kształcie ludziom myślącym inaczej - których jest większość - a także nie
uwzględniacie tego, co stanowi o tożsamości ludzi i miejsca: jego historii,
kultury, tradycji. W obronie Waszych rzekomych praw nie stać Was, jak się
okazuje, nawet na zwykły ludzki takt. Bo to by była "kapitulacja wobec
homofobów".
Po trzecie - jest ewidentną bzdurą i kłamstwem twierdzenie, że
Kościół godzi się na przemoc wobec kogokolwiek lub że "potępia"
homoseksualistów. Proszę wskazać mi konkretne wypowiedzi hierarchów,
potwierdzające tę tezę (trzymając się słownikowego znaczenia słowa
"potępiać", a nie mocno poszerzonego, którego zapewne chciałby Pan
użyć). Jeśli zaś za zgodę Kościoła na przemoc wobec Was uważa Pan to, że Kościół
nie potępił ekscesów sprzed roku, to pytam: o co Panu w końcu chodzi? Czy
Kościół ma istnieć w sferze publicznej i zajmować stanowisko w takich sprawach
czy nie? Niechże Pan będzie konsekwentny. I czy oczekuje Pan, że Kościół będzie
Was bronił mocnym głosem, podczas gdy Wy z całej siły chcielibyście zepchnąć go
do kruchty?
Po czwarte - jakże charakterystyczne jest Pańskie sformułowanie:
"bezpieczeństwo gejów i lesbijek zostało wywalczone". Właśnie
"wywalczone". Bo dla Pana to jest właśnie walka - nie spór, nie
dyskusja, ale walka - walka, jak się okazało w ostatnich dniach, z ogromną
większością Polaków. Walka, nie uwzględniająca ich odczuć, zapatrywań, poglądów.
Byle mocniej, byle na chama - a jak ktoś się ośmieli przeciwstawić, to krzyczeć,
że homofob i że gwałci prawa człowieka.
Ja, Szanowny Panie, widzę sprawę
znacznie prościej od Pana. Bo ja nie różnicuję bezpieczeństwa na bezpieczeństwo
"gejów i lesbijek", bezpieczeństwo czarnych, białych czy hetero.
Podobnie jak nie różnicuję praw człowieka pod którymkolwiek z tych względów.
Bezpieczeństwo to bezpieczeństwo. Albo jest bezpiecznie, albo nie. Użyte przez
Pana określenie ma mniej więcej tyle sensu, co mityczna "sprawiedliwość
społeczna".
Państwa strategia przypomina mi zachowanie upierdliwego urwisa
w wieku lat ośmiu. Otóż taki urwis podbiega do spokojnego, większego kolegi i
kopie go w kostkę. Kolega mówi: "Daj spokój". Tamten jednak podbiega i
kopie znowu. Kolega na to: "Mówię ci, przestań, bo dostaniesz". Ale
chłopaczek deklaruje: "Nic mi nie zrobisz, mniejszych nie wolno bić, a ja
mam prawo cię kopać". I kopie go znowu z całej siły. Wtedy jego większy
kolega wreszcie uderza go lekko po głowie. Na co złośliwy gnojek biegnie
błyskawicznie do przedszkolnej wychowawczyni, żeby się poskarżyć, jak to
brutalnie został potraktowany.
Pozdrawiam Pana
ewa   |23.04.2005 11:56:43
Chcialabym tylko zwrócić uwagę, że "od zawsze" nie ma żadnych praw
czlowieka. Te prawa skatalogowaliśmy, my ludzie, całkiem niedawno. I cały czas
poszerzamy ich katalog. Inaczej je interpretujemy. Kiedyś nie były do nich
włączane prawa socjlane (prawo do pracy), zapominano, że prawa kobiet są prawami
człowieka. To zupełnie naturalne, że wiemy o sobie coraz więcej i przyznajemy
sobie nowe prawa.
ewa   |23.04.2005 12:08:06
Nie rozumiem sformułowania "agresywna obecność tzw. mniejszości seksualnych
w sferze publicznej". Dlaczego tak zwanych? Czyżby uważał Pan, że jednak
większość uczestników sfery publicznej to homoseksualiści i lesbijki. Obawiam
się, że to nazbyt optymistyczna wizja :)
No i dlaczego agresywna? Jeśli kogoś
kiedyś nie było w ogóle, a teraz się pojawia, to dla tych, którzy chcą bronić
status quo jest to agresja. Sufrażystki tez były postrzegane jako agresywane.
Chwała im!
darnok  - do Konrada   |23.04.2005 16:47:01
No proszę, jak chce, to potrafi się po ludzku wysłowić.
thomas  - do Konrada   |23.04.2005 18:25:43
A słyszał Pan być może o takim zjawisku, jak dyskryminacja?

Bo prawa
człowieka obejmują również równość wobec prawa, ale także sporo, sporo więcej.
Polecam lekturę Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (to jej artykuł pierwszy).
Skoro tak, to nie powinno się odbierać np. rudym czy bezzębnym, krótkowzrocznym
czy homoseksualnym prawa do zawierania związków partnerskich.

A poza tym
każdy ma prawo wolności opinii. Homoseksualiści i rudzi mogą z niego korzystać i
nie jest to wyrazem ich wyjątkowej perfidii, lecz realizacja niezbywalnego prawa
człowieka. Ani obecność bezzębnego w telewizorze, ani pani z głupią fryzurą, ani
człowieka siedzącego na patelni, ani czytającego wiersze Twardowskiego, ani
geja, ani Turka czy fana Britney Spears nikogo nie dyskryminuje. A jeśli ktoś
nie lubi głupich fryzur czy Britney, to się czesze inaczej lub słucha czego
innego, ale fryzur innym chyba nie nakazuje, prawda?

Takie to proste, a tak
trudno wytłumaczyć osobom nawet tak nieagresywnym i pełnym osobistego uroku,
wrodzonej grzeczności i z wielką kindersztubą jak Pan.
ONZ  - Powszechna Deklaracja…   |23.04.2005 18:29:47
Artykuł 18:

Każdy człowiek ma prawo wolności myśli, sumienia i wyznania;
prawo to obejmuje swobodę zmiany wyznania lub wiary oraz swobodę głoszenia swego
wyznania lub wiary bądź indywidualnie, bądź wespół z innymi ludźmi, publicznie i
prywatnie, poprzez nauczanie, praktykowanie, uprawianie kultu i przestrzeganie
obyczajów.

Artykuł 19

Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania
jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania,
otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez
względu na granice.
Z punktu widzenia skandynawa  - Dluga droga   |02.05.2005 22:01:42
Trudno sie dziwic. Jestescie mloda demokracja. Jeszcze dlugo trzeba bedzie
przecietnym Polakom tlumaczyc roznice miedzy demokracja zachodnia a dyktatura
wiekszosci. Dlaczego jak baranki pozwalacie zrobic z siebie Hiszpanie Generala
Franco? Wasze spoleczenstwo nigdy nie bedzie lepsze niz Wasz stosunek do
najslabszych i wykluczonych. A o nich w dzisiejszej Polsce kampanii przeciwko
gejom i agentom zawsze zapominacie. Dlaczego?
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.10.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.02712 Seconds